• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9
[23 marzec 72'] Mieszkanie na tyłach cukierni, Nora & Salem

[23 marzec 72'] Mieszkanie na tyłach cukierni, Nora & Salem
Gadający Kocur
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kot należący do Nory Figg i tylko do niej. Potrafi przemawiać ludzkim głosem i chętnie z tego korzysta. Towarzyski, przebywa w klubokawiarni "Nora Nory" i zaprasza wszystkich serdecznie do odwiedzin. Jeśli potrzebujesz się rozerwać w doborowym towarzystwie - przyjdź na Pokątną i szukaj Salema. Spełni ten wymóg z najwyższą przyjemnością.

Salem
#1
29.11.2022, 20:09  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.01.2023, 15:33 przez Morgana le Fay.)  
Rozliczono - Nora Figg - osiągnięcie "Piszę, więc jestem"

Nastał wieczór, klubokawiarnia zamknięta, wszystko zostało dwukrotnie obejrzane i skontrolowane. Kiedy w pomieszczeniu głównym zapadła ciemność, zgrabnie przebiegł po meblach na świeżo umytą podłogę (wszak po brudnej nie będzie chodzić) i przeszedł do mieszkania, skąd od dobrej godziny Nora nie wyściubiła nosa. Z tego co słyszał, a słuch miał doskonały, Mabel leżała już w łóżku. Przechylił głowę i obrócił uszy w kierunku wschodniej części domu. Nie przerywając lekkiego biegu zarejestrował spokojny i głęboki oddech dziewczynki, co zdradzało, że już spała. Dosyć szybko odnalazł Norę, której postawa raziła już z daleka. Taka zjeżona, naelektryzowana tym... czymś, co ludzie nazywali nerwami. Wskoczył na krzesło, a następnie na jej kolana. Trącił pyszczkiem jej nadgarstek.
- Ukrywasz się przed czymś czy układasz plan przejęcia władzy na tym światem? - zagaił schrypniętym głosem, poprawiając swój siad na jej ciepłych kolanach.
- Odkąd wróciłaś z balu Longbottomów jesteś spięta jak zmarznięta glicynia. - na końcu języka miał porównanie do martwej i zesztywniałej myszy ale dla Nory miał specjalny pakiet czułych słów. Resztę porównań zostawiał dla dalszej części obywateli Londynu. Podniósł łapę i szorstkim językiem począł ją myć, bo jednak zapach płynu do podłóg nie komponował się dobrze z jego wizualną perfekcją. Z przyjemnością zamieniłby ten aromat na tuńczyka lecz najpierw wybada czemu Nora jest taka spięta. Sierść na jego ogonie jeżyła się od jej emocji. Byli ściśle związani, nie czuł się dobrze kiedy coś jej dolegało. Nie wyobrażała sobie jak bardzo jej zdenerwowanie osiadało ciężkością na krańcach jego wąsów. Nic więc dziwnego, że przerwał mycie łap aby dwukrotnie kichnąć.
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#2
30.11.2022, 16:26  ✶  

Norka nie spodziewała się tego, że zainteresowanie cukiernią będzie aż tak duże. Pracowała od rana do wieczora, praktycznie codziennie. Udało jej się wyrwać i zamknąć wcześniej podczas kilku ostatnich dni. Teraz trochę tego żałowała, bo zamiast odpocząć, to nabawiła się kolejnych problemów. Nie powinna opuszczać kuchni, bo to zdecydowanie jej nie służyło. W czasie pracy jej myśli były zajęte innymi sprawami, kiedy jednak przychodził wieczór nawiedzały ją myśli związane z tym wszystkim, co się jej ostatnio przytrafiło. Nie potrafiła ich od siebie odsunąć.

Część mieszkalna, jaką udało jej się wydzielić na tyłach cukierni nie była duża. Dwa niewielkie pokoje, łazienka, kuchni nie potrzebowała - miała przecież tą cukierniczą. Nie był to szczyt jej marzeń, jednak aktualnie wystarczało i dla niej i dla córki. Norka siedziała na kanapie - w swoim pokoju, który był również salonem. Gości miała w zwyczaju raczej przyjmować z cukierni, wolała, żeby nie wiedzieli, jak żyje. Mabel miała przygotowany przez nią dziecięcy pokój, dla prawdziwej księżniczki. Sobie mogła odmówić wszystkiego - jednak jej córka zasługiwała na to, co najlepsze. Tego się trzymała.

Norka w swoim pokoju miała jedynie kanapę, biurko pełne ksiąg, krzesło i lampę. Nic więcej nie było jej potrzebne do szczęścia. - Nie wydaje mi się, żebym się nadawała to przejęcia władzy nad światem, Salem.- Pogłaskała kota, który wskoczył na jej kolana.

Miała świadomość, że kto, jak kto, ale zwierzę wyczuje to, w jak podłym nastroju ostatnio była, przed nim nic się nie ukryje. Słysząc jego kolejne słowa ciężko westchnęła, wolałaby o tym nie mówić. - Ten bal, to był jakiś dramat.- Nie wiedziała, czy powinna mu o wszystkim odpowiedzieć. Od czego właściwie zacząć? Spotkałam ojca Mabel, którego nie widziałam od momentu w którym mnie zostawił, zostałam zamieniona w bobra, a gdy mnie odmienili to gryzłam laskę jakiegoś bogatego faceta? Czy może jeszcze warto wspomnieć o przepowiedni jaką miała dla niej Szeptucha. Nora nie mogła o niej zapomnieć. To wszystko powodowało, że ostatnio była naprawdę okropnie spięta, a dodatkowo przepracowana, jednak nie była w stanie dźwignąć prowadzenia cukierni w pojedynkę. - Salem, co byś powiedział, gdybyś dowiedział się, że ktoś został zamieniony podczas balu w bobra?- Oczywiście jeszcze nie wspomniała, że chodziło o nią.

Gadający Kocur
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kot należący do Nory Figg i tylko do niej. Potrafi przemawiać ludzkim głosem i chętnie z tego korzysta. Towarzyski, przebywa w klubokawiarni "Nora Nory" i zaprasza wszystkich serdecznie do odwiedzin. Jeśli potrzebujesz się rozerwać w doborowym towarzystwie - przyjdź na Pokątną i szukaj Salema. Spełni ten wymóg z najwyższą przyjemnością.

Salem
#3
30.11.2022, 22:09  ✶  
Im dłużej siedział na jej kolanach tym przesiąkał jej przygnębieniem. Niech to szlag, całe jego futro stopniowo traci na objętości bo zaczynał przejmować się jej nastrojem. Krańce wąsów nieco opadły gdy usłyszał te nieprzyjemne nuty w jej głosie. Podniósł głowę aby widzieć lepiej kawałek jej twarzy. Nie musiał zajmować się czytaniem z ludzkiej mimiki, nie było mu to potrzebne do oceny sytuacji. Bazował na innych wrażeniach i bodźcach, które ich ciała wysyłały wraz z ruchem, podniesioną temperaturą ciała, zapachem, smakiem, wibracjami i tonem głosu.
- Masz rację, to moja domena. - przyznał szczerze, pozwalając jej wyprowadzić go z błędu w kwestii opanowania świata. Opuścił łapkę z powrotem na jej kolano, a puszystym ogonem zmiótł mikroskopijny kurz wirujący w powietrzu.
- Jak to możliwe, aby coś, co organizowała Brenya było dramatem? Nie było jej tam? Jej brat zmienił się w mokrego psa? - przede wszystkim, niełatwo było mu wypowiadać wszystkie imiona, a imienia Brenny celowo nie poprawiał. Podobało mu się tak, jak brzmiało. Po drugie, nie potrafił ignorować nieprzyjemnego zapachu bijącego od Erika, bo jakby nie patrzeć więcej wspólnego miał z psem aniżeli z kotem. To ta naturalna bariera w nawiązywaniu relacji między kimś pochodzącym od psowatych a kimś od arysto... kotowatych. Swoją postawą miał nadzieję rozrzedzić tę wibrującą atmosferę. Zszedł z kolan Nory i usiadł na podłokietniku kanapy, ustawiając łapki ciasno jedna obok drugiej. Teoretycznie objętościowo nie powinien mieścić swojego jeszcze zimowego zadka na tak małym obszarze ale najwyraźniej o tym nie wiedział.
- Bobra? Niech mnie kłaczek krztusi, kto zaprosił na ten bal rodzinę Bell? - gdyby umiał, wzniósłby ślepia ku niebu. Westchnął jednak gęste futro uniemożliwiło spostrzeżenie tego faktu.
- Jeśli ofiarą był ktoś, kogo nie lubię to śmiałbym się najgłośniej i zestresowałbym bobra poprzez majestatyczną gonitwę po całej sali. - trzeba oddać to Salemowi - potrafił być brutalnie szczery.
- Jeśli zaś mówimy o osobie, którą z jakiejś przyczyny darzę łaskawie sympatią to osobiście wygryzłbym dziury w różdżce nieudolnie żartującego jegomościa. - popatrzył na jej twarz, choć nie bezpośrednio w oczy. - Jeśli to jednak ty zamieniłaś kogoś w bobra to przekonałbym wszystkich wokół i samego bobra, że to dla jego dobra. - dodał trzecią opcję. Salem był elastyczny, potrafił dostosować się do każdej sytuacji.
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#4
06.12.2022, 12:39  ✶  

Norka wiedziała, że jest w stanie oszukać wszystkich co do tego w jakim jest nastroju, oczywiście poza Salemem, z którym łączyła ją wyjątkowa więź. Nie chciała go martwić, jednak zdawała sobie sprawę, że i tak będzie czuł, że coś jest nie tak. Będzie musiała mu wszystko wyjaśnić. Dobrze było mieć takiego kociego przyjaciela.

- Wierzę, że kiedyś Ci się uda, a ja będę wtedy taka dumna stała gdzieś obok Ciebie.- Traktowała kota jak drugie dziecko, był jedną z najważniejszych istot w jej życiu, zawsze z nią, gotowy wesprzeć ją dobrym słowem, czy magią. Nie mogła sobie wymarzyć lepszego towarzysza życia. Pogłaskała kota za uchem, był taki miły i puszysty w dotyku.

- Była, Brenna była, wszystko było w porządku do pewnego momentu.- Zastanawiała się od czego właściwie powinna zacząć opowieść, czy kot powinien wiedzieć o wszystkim? Salem nie powinien wypaplać nikomu niczego, przecież był zawsze jej wierny niczym pies. - Erik zamienia się w pełni, tylko? W sumie nie wiem, jak to u niego działa.- Jakoś nigdy specjalnie się nie wypytywała, miała wrażenie, że jest to dość wrażliwy temat, o którym przyjaciel wolałaby nie gawędzić.

Obserwowała Salema, który teraz usiadł tuż przed nią, może powinna mu wyczesać tę sierść? On chyba tego nie lubił, nie będzie mu robić krzywdy, bo jeszcze się na nią obrazi, a tego wolałaby uniknąć. - Ten bóbr to byłam ja Salem, ktoś zamienił mnie w bobra.- Mina jej zrzedła, widać było, że nie jest z tego powodu jakoś specjalnie szczęśliwa. - Ktoś mnie transmutował, nie trwało to długo, ale jak mnie zmienili z powrotem, to siedziałam na ziemi gryząc laskę jakiegoś bogatego faceta, czy ty rozumiesz co to za wstyd?- Widać było, że Norka się tym wszystkim mocno przejęła. - Tam było pełno ludzi, oni wszyscy to widzieli, nigdy w życiu nie czułam się tak upokorzona, najgorsze to, że nie wiem w ogóle jak to możliwe, ale spotkałam tam ojca Mabel, rozumiesz? Taki zbieg okoliczności, nie widziałam go osiem lat, a musiał się tam pojawić, żeby nie umknęło mu, jak bardzo żenująca jestem.- Widać było, że to wszystko mocno siadło Norce na psychice, aż tak, że chyba pierwszy raz w życiu wspomniała Salemowi coś na temat ojca swojej córki.

Gadający Kocur
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kot należący do Nory Figg i tylko do niej. Potrafi przemawiać ludzkim głosem i chętnie z tego korzysta. Towarzyski, przebywa w klubokawiarni "Nora Nory" i zaprasza wszystkich serdecznie do odwiedzin. Jeśli potrzebujesz się rozerwać w doborowym towarzystwie - przyjdź na Pokątną i szukaj Salema. Spełni ten wymóg z najwyższą przyjemnością.

Salem
#5
06.12.2022, 19:49  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.12.2022, 19:51 przez Salem.)  
Nie muszą dywagować na tematy o oczywistej odpowiedzi - opanowanie świata. Nie chciało mu się wysilać na tyle aby ujarzmić całą Wielką Brytanię, póki co starczała mu szczęśliwa Nora, klubokawiarnia i miska pełna tuńczyka. Póki co nie miał przy sobie ani jednego z powyższych aspektów co osiadało ciężkością na jej sierści, która to oklapła bliżej jego ciała. Słuchał uważnie słów Nory, nie komentował zanadto pierwszych dialogów zbyt rozproszony podrapaniem za uchem. Momentalnie nabrał ochoty wyciągnięcia się na jej brzuchu i rozłożenia do dziennej dawki pieszczot. Tylko Nora wiedziała jak drapać aby wywołać w nim wszechogarniający mruk.
- Nie jestem z Erikiem w zażyłej relacji więc nie wiem jak to u niego wygląda. Dla ciebie mogę go szczegółowo o to wypytać. - wszak nie miał problemu aby z tym jegomościem dyskutować choć wolał aby ten go ani nie drapał ani nie przytulał. Zbyt intensywny zapach mokrej sierści zniechęcał puchatego Salema do nawiązania fizycznych interakcji. Dla Nory mógłby jednak przełamać ten dyskomfort, jeśli to ją uszczęśliwi. Była przez niego wyjątkowo traktowana.
Nie było tego od razu widać po jego postawie ale słowa Nory go zdenerwowały. Ogon zesztywniał, pazury wysunęły się z jego łap, a i na moment odsłonił kocie kły w bezgłośnym syku.
- Następnym razem idę z tobą i nie obchodzi mnie co inni czarodzieje pomyślą. Rozerwę tkankę nerwową na nadgarstku tego, który wyceluje w ciebie różdżkę. Profilaktycznie będę robił to każdemu, który wpadnie na durny pomysł rzucenia na ciebie czaru. - wysyczał, przerywając jej słowa, a jego jasne ślepia zapłonęły złością niemal porównywalną do tej kiedy Nora podchodzi do niego ze szczotką: zabić zanim zdąży się rozmnożyć!!
Przechylił lekko głowę kiedy wspomniała o ojcu Mabel. Jego wąsy nieco się uniosły a on sam podniósł się. Sięgnął przednimi łapami do jej ramienia i wyciągając się na prawie pół metra polizał szorstkim językiem policzek Nory, nawet wtedy kiedy jeszcze mówiła.
- Jeśli ojciec Mabel uważa, że jesteś żenująca to nie jest nawet godzien spojrzeć na martwą mysz, a co dopiero ją zjeść. - co dla Salema było wyróżnieniem wszak przynosił swoje skarby tylko wybranym osobom. Mimo wszystko wciąż był kotem, miał silny instynkt i zakorzenionych w sobie wiele zachowań (wiedział, że Nora nie potrzebuje jego darów, zwłaszcza w klubokawiarni więc traktował je jako psikusy dla najmniej spodziewających się tego osób). Myślał kocio, odpowiadał kocio.
- Dlaczego więc cię nie ocalił kiedy zostałaś ofiarą jakiegoś domorosłego idioty? - teraz chciał dowiedzieć się absolutnie wszystkiego o ojcu Mabel. Wiedział, że nie lubi o tym rozmawiać więc trochę wykorzysta jej stan aby wygadała mu się za wszystkie czasy. Położył się na nadgarstku Nory. Stopniowo, powoli, będzie subtelnie dopytywać. Nie może się spieszyć bo jeszcze zorientuje się w jego zamiarach i zamilknie.
- Utnę sobie pogawędkę z Brenną na temat tego, co tam zaszło. To niedopuszczalne aby ktoś śmiał ciebie tak potraktować. Mam nadzieję, że odpowiednio wynagrodzono ci ten wstyd? - gdyby chodziło o kogoś innego to nie przejmowałby się cudzym samopoczuciem. Nie obchodziłoby go to na tyle aby miał w tej kwestii działać.
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#6
08.12.2022, 13:21  ✶  

- Wydaje mi się, że to nie jest dla niego mocno komfortowy temat do rozmowy. Może lepiej go nie poruszać.- Wolała odsunąć od Salema ten pomysł. Wiedziała, że kot może nie mieć ogłady i chętnie wypyta o wszystko, jednak Erik zapewne nie byłby zadowolony, że ten temat jest poruszany. Zdawała sobie sprawę, że to dość niewygodne pytania. Nie miała z tym problemu, najmniejszego, rozumiała, że są rzeczy o których po prostu się nie mówi - sama zresztą tak miała. Lepiej więc, aby Salem może nie wchodził w takie dyskusje, dla swojego dobra.

Zauważyła jego zmianę nastroju, kiedy powiedziała mu o tym wszystkim związanym z bobrem. Miała świadomość, że Salem jest do niej bardzo przywiązany i wolałaby, aby nie przytrafiało się jej nic złego, dziwnym jednak trafem Norka miała tendencje do wpakowywania się w problematyczne i upokarzające sytuacje. - Wydaje mi się, że ten ktoś tego nie planował. Nie mam pojęcia kto to zrobił. Wiesz był tam alkohol, dużo alkoholu, musiał to być przypadek, tylko dlaczego zawsze ja mam takie szczęście Salem, może wisi nade mną jakieś fatum?- Nie zastanawiała się nawet jakoś szczególnie nad tym, kto uraczył ją tym cudownym zaklęciem, było tam tak wiele osób, że pewnie nigdy nie uda się zlokalizować sprawcy tego całego zamieszania, zresztą nawet jeśli by się udało? Co to zmieni? Nic. Już została skompromitowana przed tymi wszystkimi osobami. Czasu nie cofnie, a szkoda. - Nie będzie żadnego rozrywania tkanki nerwowej na nadgarstkach, wtedy to już w ogóle by mnie nigdzie nie wpuszczali.- Nie do końca spodobał się jej pomysł Salema, rozumiała jego intencje... ale nigdy nie wybierała przemocy, miała nadzieje, że wybije mu takie drastyczne pomysły z tej małej, kociej główki.

Dopiero, kiedy wylała z siebie to wszystko na głos doszło do niej, że może nie powinna się tym dzielić z Salemem, lepiej gdyby pewne rzeczy zostawiała tylko i wyłącznie dla siebie. Czasem jednak każdy pękał i potrzebował wyrzucić z siebie wszystko, najwyraźniej to był właśnie ten moment. - Miałam wrażenie, że wszyscy tak myślą, po tym balu. Rodzice Brenny pewnie nigdy mnie już do siebie nie zaproszą po tym rozwaleniu całego wydarzenia.- Westchnęła ciężko, zresztą sama nie zamierzała się pokazywać u Longbottomów przez najbliższe pół roku, może zapomną?

- Nie wiem Salem, to wszytko działo się tak szybko. Widziałam go przez chwilę po tym, jak wróciłam do człowieczej formy, ale to by było na tyle, później pojawiła się Bren i wyprowadziła mnie stamtąd.- Na całe szczęście to na przyjaciółkę zawsze mogła liczyć, nigdy nie zostawiała jej w potrzebie i tak było i tym razem. - Do tego wszystkiego, jeszcze na Ostarze, w Dolinie Godryka spotkała mnie Szeptucha, nie wiem skąd wiedziała, ale powiedziała mi, że moje kłamstwa niedługo wyjdą na jaw, Salem dlaczego wszystko zaczyna się sypać?- Widać było, że Figg naprawdę się przejęła przepowiednią. Szpetucha miała idealne wyczucie czasu, Norka miała wrażenie, że to wszystko jest ze sobą powiązane i że niedługo pęknie, choć przez tyle lat radziła sobie ze wszystkim. - Ona mówiła jakby do Mabel, że niedługo zostanie jej przekazana wiadomość, ja nie chcę jej skrzywdzić, udawało mi się jak do tej pory zwlekać z odpowiedziami, nie wiem, boję się, że coś jest nie tak, że wszystko się posypie i skończy się ta sielanka, przecież robię to wszystko, żeby chronić Mabel.- Norka była bliska łez, ale trochę jej ulżyło, że się z kimś tym podzieliła.

Gadający Kocur
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kot należący do Nory Figg i tylko do niej. Potrafi przemawiać ludzkim głosem i chętnie z tego korzysta. Towarzyski, przebywa w klubokawiarni "Nora Nory" i zaprasza wszystkich serdecznie do odwiedzin. Jeśli potrzebujesz się rozerwać w doborowym towarzystwie - przyjdź na Pokątną i szukaj Salema. Spełni ten wymóg z najwyższą przyjemnością.

Salem
#7
15.12.2022, 14:37  ✶  
Nie odpowiedział nic na temat przesłuchania Erika. Skoro Nory to nie interesuje to jego też nie. Dla niej może odnaleźć prawdę na drugim końcu świata… tylko źle znosi rozłąkę z nią więc to niemożliwe.
Była taka smutna. Taka załamana. Przy tym wszystkim czuł jak bardzo nagrzewa się jej skóra. Niektórzy ludzie nagrzewali się w nerwach i dostawali rumieńców a innym krew odpływała z twarzy i rąk. W obu przypadkach należało ich przytulić. Zeskoczył na kolana Nory i trącił pyskiem jej dłoń. Później położy się przy niej spać a może mruczenie pozwoli jej się rozluźnić. Cały się jeżył kiedy była taka przybita.
- To nie jest żadne fatum. To przypadek. Mówię ci, żebyś mnie zabierała ze sobą to będziesz mogła wtedy czuć się pewniej. - ach, jego kochana, smutna Nora. Naprawdę byłby gotów rozerwać cudze nadgarstki za doprowadzenie jej do takiego stanu. Choć był kotem wygodnickim to jednak posiadał mocno rozwinięty instynkt łowiecki. Co sprawia ból trzeba zabić. Skoro Nora cierpiała to wyjaśnienie jest oczywiste.
- Naprawdę sądzisz, że ktokolwiek zmieni o tobie zdanie? Bo ktoś ci zrobił świństwo? To tamta szuja niech się wstydzi. - nie umiał pocieszać ludzi. Przy Norze czasami się to udawało ale to przez to, że byli ze sobą tak blisko. Przesunął łapą po jej spodniach, wygładzając zagięty materiał na jej nodze.
- Nora. Nora, moja droga, spójrz na mnie. - podniósł wyżej pyszczek i szukał jej spojrzenia. Widział, że panikuje, że jest na skraju łez. Dostroił się do niej, zrobił się cieplejszy by ją ogrzać i przegonić zimną panikę.
- Ty nie kłamiesz, ty chronisz a wróżby mają tysiąc interpretacji. Nie robisz nic złego. Poza tym… ona rośnie. Jest już taka duża i coraz bardziej do ciebie podobna. Nie jest głupia. Któregoś dnia zapyta cię o niego śmiertelnie poważnie. Co jej wtedy powiesz? Czy on jest taką szują, że jego imię nie powinno być jej znane?- a on chciał wiedzieć. Lubił wiedzieć bo zawsze uważnie słuchał. Nora jednak rzadko poruszała ten temat więc nie wiedział dlaczego tak ukrywała ojca Mabel przed wszystkimi… a przede wszystkim przed samą sobą. Czyżby wciąż coś do niego czuła i dlatego panicznie próbowała się od niego odsunąć? Ludzie są dziwni.
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#8
16.12.2022, 22:35  ✶  

Wolała nie prosić Salema o przesłuchanie Erika, zresztą i tak darzyli się dość oschłym uczuciem, przynajmniej ze strony kota. Wolałaby tego nie pogłębiać, szczególnie, że bardzo zależało jej i na jednym i drugim. Lepiej nie poruszać pewnych spraw, bo może to zaszkodzić.

Zdecydowanie nie był to najlepszy czas dla panny Figg, wydawać się mogło, że spełniła swoje marzenia, w końcu otworzyła cukiernię, miała Mabel u boku, jednak znowu coś musiało się posypać, czy los nie mógł dać jej się choć chwilę nacieszyć tym szczęściem? Najwyraźniej nie. Nie do końca radziła sobie z tym wszystkim, co się ostatnio wydarzyło, przed resztą raczej starała się przybierać dobrą minę do złej gry, w przypadku Salema... cóż nie potrafiła kłamać, zresztą miała świadomość, że kot potrafi odczytać jej uczucia, nie zamierzała nawet próbować kłamać, nie miało to najmniejszego sensu. Kiedy kocur zeskoczył na jej kolana, zaczęła go głaskać, jego futro było takie przyjemne i choć na chwilę pomagało zapomnieć o tych wszystkich nieszczęściach, które ją ostatnio spotkały.

- Wiesz Salem, że nie we wszystkich miejscach akceptują koty?- Gdyby było inaczej na pewno brałaby go ze sobą, jakoś trudno jej było wyobrazić go sobie na balu u Longbottomów.- Czułam się pewnie, nawet dobrze się bawiłam, ale wszystko musiało się popsuć.- Miała odetchnąć, nacieszyć się obecnością przyjaciół, towarzyszyć im w tym pięknym dniu, oczywiście nie wyszło.

- Nie wiem Salem, naprawdę żałośnie wyglądałam. Nigdy w życiu nie spotkało mnie coś tak bardzo upokarzającego. Tam było tyle ludzi, cała towarzyska śmietanka czarodziejów i ja zamieniona w bobra.- Na samą myśl o tym wszystkim robiło jej się niedobrze. Miała ochotę zamknąć się w kuchni i nie wychodzić stamtąd przez najbliższe pół roku, może wtedy by zapomnieli. Nie sądziła bowiem, że aktualnie mieli ciekawsze tematy do rozmów.

Posłuchała kota i spojrzała na niego. Naprawdę była wdzięczna, że został jej towarzyszem. Nie mogła sobie wymarzyć wspanialszego, powinna mu dokupić dodatkowe porcje tuńczyka za to, że był z nią w tym wszystkim. - Niby chronię, ale co jeśli Mabel uzna, że ją oszukuję?- Słowa Szeptuchy bardzo mocno ją dotknęły, zaczęła się nad tym wszystkim zastanawiać. - Podjęłam decyzję, te osiem lat temu, że tak będzie lepiej, zresztą, kto wziąłby mnie na poważnie, gdybym przyszła do niego z taką informacją? To przesada. Wolałabym, aby nie poznała prawdy. Nie jest szują, ale ma swoje życie, nie zamierzam w nie ingerować, przecież przez tyle lat to wszystko działało. Co powiem Mabel, kiedy zacznie pytać? Nie myślałam o tym jeszcze, choć chyba powinnam zacząć.- Bała się, że ten moment może nadejść szybciej niż się jej wydawało, a nie miała żadnego planu awaryjnego.

Gadający Kocur
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kot należący do Nory Figg i tylko do niej. Potrafi przemawiać ludzkim głosem i chętnie z tego korzysta. Towarzyski, przebywa w klubokawiarni "Nora Nory" i zaprasza wszystkich serdecznie do odwiedzin. Jeśli potrzebujesz się rozerwać w doborowym towarzystwie - przyjdź na Pokątną i szukaj Salema. Spełni ten wymóg z najwyższą przyjemnością.

Salem
#9
20.12.2022, 22:45  ✶  
- Nie rozumiem tego żałosnego procederu. Brakuje mi czegoś, że nie wszędzie mnie wpuszczą?- zapytał z przekąsem i szybciutko wygładził językiem kłaczka na swojej grzywie. Dbał o swój wizerunek, był kulturalny, inteligentny a mimo wszystko nie chcieli go zabierać na bankiety, bale, spotkania. Nie rozumiał ludzi, po prostu nie rozumiał ich dziwnych wymagań.
Słysząc jej przygnębiony głos aż zamiauczał żałośnie, co zdarzało mu się naprawdę rzadko. Przytulił się do jej brzucha i piersi, zamruczał wibrując przy niej tak blisko na ile mógł być. Nie mógł inaczej jej pomóc niż być tuż obok. Lgnął do niej, do jej ciepła i zgadzał się aby jej żal, smutek i strach opadały ciężkością na jego futro. Zabrałby jej wszystkie przykrości gdyby istniała taka magia.
- Nora-kochanie. Nie możesz być dobra dla wszystkich bo wyprujesz sobie żyły. On jest jej ojcem i ma wobec niej obowiązki. Jeśli nie ludzkie to chociaż finansowe. Widzę, że jego temat cię drażni ale i on i Mabel prędzej czy później będą musieli się poznać. Nie uważasz, że powinno odbyć się to na twoich warunkach? Będziesz mieć nad tym kontrolę. - och, gdyby znał jego imię to osobiście by go ściągnął do klubokawiarni.
- Jak się on nazywa? Poznałem go kiedyś?- ach, ten ognik w jego oczach zdradzał jego zamiary. Nora umiała rozpoznać wszystkie jego zachowania, a lekko zwinięty czubek jego puchatego ogona zdradzał głębokie zaintrygowanie.
Wiele lat oglądał zapracowaną Norę, która próbowała zapewnić godny poziom życia sobie i Mabel. Nie musiałaby tak ciężko harować gdyby odważyła się obciążyć tym ojca Mabel. Nie ważne kim jest i jaki jest - ma ośmioletnie zaległości i Salem, jako ten miękko stąpający po ziemi uważa, że Nora powinna coś zmienić. Przede wszystkim musiałaby zaakceptować fakt, że wypowiedzenie imienia tego czarodzieja nie sprowadzi na świat apokalipsy.
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#10
21.12.2022, 22:12  ✶  

- Nic Ci nie brakuje Salem, jesteś najcudowniejszym stworzeniem na ziemi, ale gdzieniegdzie nie wpuszczają zwierząt, niestety nie mamy na to wpływu i to oni powinni żałować, że nie będzie im dane Twoje towarzystwo.- Figg naprawdę uwielbiała swojego kociego kompana, jednak miała świadomość, że nie wszyscy spoglądali na zwierzęta równie przychylnym okiem, co ona. Ich strata. Starała się być wyrozumiała, jednak bywało tak, że brakowało jej bystrych oczu Salema podczas niektórych wydarzeń.

Nie dało się zignorować mruknięcia kota. Dotarło do Norki, że chyba za bardzo obarcza go swoimi problemami. Nie powinna tak robić, w końcu był tylko kotem, może innym od wszystkich, jednak to ona powinna się o niego troszczyć, a nie zrzucać na niego swoje problemy. Złapała kota w swoje ramiona i zaczęła go głaskać, dobrze było czuć jego ciepło na swoim ciele. Miała wrażenie, że dzięki temu się uspokajała, nikt inny nie działał na nią tak jak on. Dość dziwna to była relacja, silniejsza od wszystkich innych.

- Przez tyle lat radziłam sobie sama. Dlaczego teraz miałoby być inaczej.- Miała trochę wątpliwości, co do tego wszystkiego. - Ojcem to chyba za dużo powiedziane, on nie ma pojęcia o jej istnieniu. Kto wie w ogóle, jak zareaguje.- Czasem się nad tym zastanawiała i mimo wszystko trudno jej było sobie wyobrazić, że po tylu latach staje przed kimś i oznajmia mu, że nie powiedziała mu o pewnej sprawie, o tym, że zostawił jej po sobie coś więcej niż tylko miłe wspomnienia. Kochała Mabel całym sercem, wiedziała, że gdyby nie on, to córki nie byłoby w jej życiu, a była dla niej całym światem. Jednak podjęła wtedy decyzję, która wydawała się jej być najodpowiedniejszą, nie chciała go przy sobie zatrzymywać na siłę, uważała to za niesprawiedliwe, zresztą ich drogi zaczęły się rozchodzić jeszcze zanim dowiedziała się o tym, że jest w ciąży. - Mabel na pewno kiedyś zacznie pytać, nie wiem, może coś wymyślę, powiem jej, że wyjechał daleko stąd?- Próbowała znaleźć jakieś kłamstwo, które mogłaby wykorzystać, nie sądziła jednak, że jakiekolwiek będzie wystarczające. - Nie mam już chyba nad niczym kontroli Salem.- Westchnęła ciężko, bo czuła, że cały świat zaczyna się jej rozsypywać.

- Nie wyciągniesz tego ze mnie Salem.- Może mogła mu się zwierzyć, jednak nie zamierzała wyśpiewać wszystkiego, czuła, że kot może zrobić z tymi informacjami coś nie do końca przemyślanego.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Nora Figg (2521), Salem (2147)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa