• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Walia Snowdonia [11.06.1972] Doppelganger | Geraldine & Astaroth

[11.06.1972] Doppelganger | Geraldine & Astaroth
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#11
06.05.2024, 23:25  ✶  
Kiedy się ocknęłaś, po posiadłości Yaxleyów poniósł się twój przeraźliwy, donośny wrzask. Obudziłaś każdego, kto znajdował się w środku. Jedni postanowili się schować, drudzy chwycili broń i pobiegli ci na ratunek, stajenny od razu pobiegł powstrzymać twojego ojca przed zarżnięciem kolejnego konia... Wkrótce w twojej sypialni zrobił się tłum. Wśród wielu twarzy dostrzegłaś... swojego brata! Thoran tu był, wpatrywał się w ciebie z przerażeniem, nie był żadnym potworem. Nie było tu za to twojego ojca, chociaż to jego pierwszego spodziewałabyś się w tym miejscu, celującego do każdego z kuszy i pytającego, co śmieli zrobić jego córce.

Niestety wciąż pamiętałaś bardzo wyraźnie uczucie, jakie towarzyszyło dotykowi tej przedziwnej istoty... Czym była? Dlaczego nawiedziła cię w śnie? Czy miała cokolwiek wspólnego z Beltane i... Może jednak była tylko wytworem twojej wyobraźni?

Jeżeli chcesz zwierzyć się bratu z tego, czego dotyczył ten koszmar, możesz rzucić kością !porozmawiajzbratem. Jeżeli chcesz poszukać ojca - !porozmawiajzojcem. Możesz użyć obu tych kości lub żadnej. Jeżeli wyczerpałaś z nimi tematy, albo po prostu nie poszłaś z nimi rozmawiać, rzuć kością !rozwiążzagadkę.
Panicz Z Kłami
Hot blood these veins
My pleasure is their pain
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Bardzo wysoki - mierzy 192 cm wzrostu. Z reguły ubiera się w czarne bądź stonowane kolory, ale można go spotkać w wielobarwnym ubiorze. Włosy ciemnobrązowe, oczy zielone. Jest bardzo blady, ma sine wokół oczu, które nieco jaśnieje, kiedy jest nasycony, ale to nieczęsto się zdarza.

Astaroth Yaxley
#12
09.05.2024, 20:29  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.05.2024, 20:30 przez Astaroth Yaxley.)  
- Obawiam się, że masz rację - stwierdziłem z łobuzerskim uśmiechem. Tak, przemawiała przeze mnie satysfakcja. I czyżbym znalazł kolejny plus bycia wampirem? Hell yeah! Skończyły się czasy, kiedy z reguły pierwszy odpadałem na takich posiadówkach z siostrą. Teraz Geraldine nie miala ze mną jakichkolwiek szans, chyba że jednak wymyśli eliksiry dla mnie, co mnie zmiotą z pionu... Cóż, nie mówiłem nie, ale aktualnie zamierzałem to przełożyć na później.
Odprowadziłem kawałek siostrę do jej pokoju, po czym sam skierowałem się do swojej komnaty. Tam miałem przygotowaną ciemnię na wypadek słonecznego dnia, ale też stertę książek i nudę zapewne, ale obawiałem się zasnąć ze świadomością, że na nogach jest pijany, zwariowany staruszek, przy okazji zapominający swoich synów. Wolałem nie ryzykować, a też być w razie czego czujnym, gdybym tym razem rzucił się z rękoma na kogoś ze służby albo z rodziny. Może nie powinienem ich zostawiać samych sobie, w sensie rodziców, ale czułem się zdrowszy, kiedy mieszkałem z dala od nich. Zdrowszy...

Pochylałem się nad tomem o strukturach łowieckich w Południowej Afryce, kiedy dało się słyszeć krzyk Geraldine. Nie pomyliłbym tego głosu z żadnym innym i mnie zmroziło, bo zdawało mi się w pierwszej myśli, że jedna z moich czarnowidzkich wizji miała właśnie okazję dziać się na jawie.
Oczywiście, że od razu zerwałem się na równe nogi. Odrzuciłem książkę na bok i chwyciłem za topór, który miałem zawieszony na ścianie. Nie wiem, co zamierzałem nim zdziałać, ale najwyraźniej przestraszyć oprawcę. Gdzieś tam w kieszeni miałem różdżkę. Nie sprawdzałem, czy wciąż tam tkwiła, bo zdawało mi się, że ją czuję. Uwierała mnie w udo.
Okazało się, że Geraldine wystraszona znajdowała się w łóżku. Bezpieczna. I jej wrzask nie zaalarmował tylko mnie, tylko cały dom, który zaczął się po kolei tu zbierać. Byli wszyscy z wyjątkiem ojca... Był nawet Thoran. Ratowało go to, że troszczył się o Geraldine, inaczej może bym wykorzystał poziom naostrzenia tej broni, przetestował na jego gardle. Ugh. Za nic w świecie nie wypiłbym jego krwi.
Poprosiłem ludzi by się rozeszli, a kiedy zostałem sam z Geraldine i Thoranem... Cóż, postanowiłem się odezwać.
- Ojca tu nie było. Myślę, że powinniśmy opowiedzieć Thoranowi, co się działo z jego koniem... - zauważyłem, chcąc odstawić topór na podłogę pod ścianą, ale ostatecznie jednak zaniechałem. Mógł się jeszcze przydać. Jeśli nie do cięcia, to do ogłuszania.
I może by tak też olśnić Thorana, że w świecie naszego staruszka przestał już istnieć...?
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#13
09.05.2024, 22:05  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.05.2024, 09:55 przez Geraldine Greengrass-Yaxley.)  

Krzyczała. Geraldine dawno nie miała takiego realistycznego snu. Nie wiedziała, co właściwie ją obudziło, czy ból, ale jak właściwie mogła czuć ból we śnie, czy strach, paraliżujący strach, czy może ten wrzask, który wydobył się z jej płuc, rozniósł się przy tym po całej rezydencji. Spanikowała, oddychała bardzo szybko - przerażona tym, co jej się przyśniło. Dawno się tak nie zlękła, to wszystko było takie prawdziwe... Wiele razy martwiła się tym, że ona i Thoran skończą w podobny sposób, że przyjdzie im się kiedyś zmierzyć, nigdy jednak nie wydarzyło się nic podobnego do tego snu.

Nadal towarzyszyło jej to dziwne uczucie, to w jaki sposób jej dotykał, przerażało ją to, że pamiętała to tak wyraźnie. Czy miało to coś wspólnego z zachwianą równowagą po tym nieszczęsnym rytuale? Nie miała pojęcia, nic nie wiedziała.

Podniosła się do pozycji siedzącej, nie musiała długo czekać, nie spodziewała się, że taki tłum pojawi się w jej sypialni. Ten krzyk musiał faktycznie być bardzo głośny. Zdziwiona wpatrywała się we wszystkie osoby, które po kolei zaczęły wbiegać do sypialni. Nie znosiła być w centrum zainteresowania, nie lubiła sprawiać innym kłopotów, przecież mieli swoje obowiązki, którymi powinni się teraz zajmować.

Zauważyła wśród znajomych twarzy tę najbliższą, jej brata bliźniaka. Nie wiedziała, że tej nocy również był w domu. Zimny dreszcz przeszedł jej po plecach. Nie mogła wyprzeć z pamięci jego głosu, który słyszała we śnie. Nie pojawił się jednak ojciec, pewnie był zajęty, może ruszył na polowanie wczesnym rankiem? Zapewne zajmował się jakimiś swoimi ważnymi sprawami.

Do sypialni wbiegł również Astaroth, z toporem w ręku. Faktycznie musiała brzmieć przeraźliwie, skoro pojawił się tutaj uzbrojony.

Młodszy z braci zareagował szybko, wyprosił wszystkich obecnych, może to i lepiej, nie chciała, żeby ktokolwiek oglądał ją w takim stanie. - Dziękuję Ast. - Powiedziała jeszcze do niego. Przenosiła spojrzenie z jednego z braci na drugiego, nie do końca wiedziała, co powinna powiedzieć. - Zajmę się tym, mógłbyś nas zostawić samych, chciałabym porozmawiać chwilę z Thoranem. - Zapytała całkiem lekkim tonem, chociaż nie do końca wiedziała, co przyniesie ta rozmowa. W przeciwieństwie do młodszego brata ona miała sporo cierpliwości do swojego bliźniaka, nadal bardzo mocno go kochała, mimo kilku różnic, które się między nimi pojawiły.

Kiedy Astaroth wyszedł z sypialni i zamknął za sobą drzwi, zachęciła Thorana, żeby usiadł koło niej na łóżku.


!porozmawiajzbratem

Koniec sesji
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#14
09.05.2024, 22:06  ✶  
Thoran zaproponował przejście się do salonu, gdzie służba podała wam dwa kubki herbaty. Kiedy opowiedziałaś mu swoją historię, nie wyglądał na specjalnie przejętego - mówił, że koszmar to koszmar, ale przecież nic nie zdołałoby wedrzeć się do posiadłości Yaxleyów bez waszej wiedzy. Był o wiele ciekawszy... twoich uczuć. Zadawał ci pytania:

Jak się z tym wszystkim czujesz, Ger?
Co zamierzasz z tym zrobić?


Mówił:

Nie wygłupiaj się, koszmar to jeszcze nie powód, żeby panikować.

I pewnie miał w tym trochę racji, ale twoją uwagę przykuło coś innego. Na ścianie wisiało wiele zdjęć, obrazów. Między innymi rodzinny portret wraz z całym twoim rodzeństwem (cóż, kolejny dowód tego, że Gerard nie był do końca zdrowy na umyśle, bo Thoran faktycznie stał obok ciebie), ale pod spodem... Wakacyjne zdjęcie z Egiptu. Byłaś całkowicie pewna, że pojechałaś tam z rodziną bez Thorana, bo musiałaś dzielić pokój ze znienawidzonym kuzynem. Brat szybko zauważył twoją konsternację. Wypytywany o wakacje przyznał, że ich nie pamięta. Niby nie musiał - byliście wtedy dziećmi, ale coś... coś ci w tym wszystkim nie pasowało.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astaroth Yaxley (2015), Geraldine Greengrass-Yaxley (2844), Pan Losu (799)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa