Niestety wciąż pamiętałaś bardzo wyraźnie uczucie, jakie towarzyszyło dotykowi tej przedziwnej istoty... Czym była? Dlaczego nawiedziła cię w śnie? Czy miała cokolwiek wspólnego z Beltane i... Może jednak była tylko wytworem twojej wyobraźni?
Niestety wciąż pamiętałaś bardzo wyraźnie uczucie, jakie towarzyszyło dotykowi tej przedziwnej istoty... Czym była? Dlaczego nawiedziła cię w śnie? Czy miała cokolwiek wspólnego z Beltane i... Może jednak była tylko wytworem twojej wyobraźni?
My pleasure is their pain
Odprowadziłem kawałek siostrę do jej pokoju, po czym sam skierowałem się do swojej komnaty. Tam miałem przygotowaną ciemnię na wypadek słonecznego dnia, ale też stertę książek i nudę zapewne, ale obawiałem się zasnąć ze świadomością, że na nogach jest pijany, zwariowany staruszek, przy okazji zapominający swoich synów. Wolałem nie ryzykować, a też być w razie czego czujnym, gdybym tym razem rzucił się z rękoma na kogoś ze służby albo z rodziny. Może nie powinienem ich zostawiać samych sobie, w sensie rodziców, ale czułem się zdrowszy, kiedy mieszkałem z dala od nich. Zdrowszy...
Pochylałem się nad tomem o strukturach łowieckich w Południowej Afryce, kiedy dało się słyszeć krzyk Geraldine. Nie pomyliłbym tego głosu z żadnym innym i mnie zmroziło, bo zdawało mi się w pierwszej myśli, że jedna z moich czarnowidzkich wizji miała właśnie okazję dziać się na jawie.
Oczywiście, że od razu zerwałem się na równe nogi. Odrzuciłem książkę na bok i chwyciłem za topór, który miałem zawieszony na ścianie. Nie wiem, co zamierzałem nim zdziałać, ale najwyraźniej przestraszyć oprawcę. Gdzieś tam w kieszeni miałem różdżkę. Nie sprawdzałem, czy wciąż tam tkwiła, bo zdawało mi się, że ją czuję. Uwierała mnie w udo.
Okazało się, że Geraldine wystraszona znajdowała się w łóżku. Bezpieczna. I jej wrzask nie zaalarmował tylko mnie, tylko cały dom, który zaczął się po kolei tu zbierać. Byli wszyscy z wyjątkiem ojca... Był nawet Thoran. Ratowało go to, że troszczył się o Geraldine, inaczej może bym wykorzystał poziom naostrzenia tej broni, przetestował na jego gardle. Ugh. Za nic w świecie nie wypiłbym jego krwi.
Poprosiłem ludzi by się rozeszli, a kiedy zostałem sam z Geraldine i Thoranem... Cóż, postanowiłem się odezwać.
- Ojca tu nie było. Myślę, że powinniśmy opowiedzieć Thoranowi, co się działo z jego koniem... - zauważyłem, chcąc odstawić topór na podłogę pod ścianą, ale ostatecznie jednak zaniechałem. Mógł się jeszcze przydać. Jeśli nie do cięcia, to do ogłuszania.
I może by tak też olśnić Thorana, że w świecie naszego staruszka przestał już istnieć...?
That's why it's fun.
Krzyczała. Geraldine dawno nie miała takiego realistycznego snu. Nie wiedziała, co właściwie ją obudziło, czy ból, ale jak właściwie mogła czuć ból we śnie, czy strach, paraliżujący strach, czy może ten wrzask, który wydobył się z jej płuc, rozniósł się przy tym po całej rezydencji. Spanikowała, oddychała bardzo szybko - przerażona tym, co jej się przyśniło. Dawno się tak nie zlękła, to wszystko było takie prawdziwe... Wiele razy martwiła się tym, że ona i Thoran skończą w podobny sposób, że przyjdzie im się kiedyś zmierzyć, nigdy jednak nie wydarzyło się nic podobnego do tego snu.
Nadal towarzyszyło jej to dziwne uczucie, to w jaki sposób jej dotykał, przerażało ją to, że pamiętała to tak wyraźnie. Czy miało to coś wspólnego z zachwianą równowagą po tym nieszczęsnym rytuale? Nie miała pojęcia, nic nie wiedziała.
Podniosła się do pozycji siedzącej, nie musiała długo czekać, nie spodziewała się, że taki tłum pojawi się w jej sypialni. Ten krzyk musiał faktycznie być bardzo głośny. Zdziwiona wpatrywała się we wszystkie osoby, które po kolei zaczęły wbiegać do sypialni. Nie znosiła być w centrum zainteresowania, nie lubiła sprawiać innym kłopotów, przecież mieli swoje obowiązki, którymi powinni się teraz zajmować.
Zauważyła wśród znajomych twarzy tę najbliższą, jej brata bliźniaka. Nie wiedziała, że tej nocy również był w domu. Zimny dreszcz przeszedł jej po plecach. Nie mogła wyprzeć z pamięci jego głosu, który słyszała we śnie. Nie pojawił się jednak ojciec, pewnie był zajęty, może ruszył na polowanie wczesnym rankiem? Zapewne zajmował się jakimiś swoimi ważnymi sprawami.
Do sypialni wbiegł również Astaroth, z toporem w ręku. Faktycznie musiała brzmieć przeraźliwie, skoro pojawił się tutaj uzbrojony.
Młodszy z braci zareagował szybko, wyprosił wszystkich obecnych, może to i lepiej, nie chciała, żeby ktokolwiek oglądał ją w takim stanie. - Dziękuję Ast. - Powiedziała jeszcze do niego. Przenosiła spojrzenie z jednego z braci na drugiego, nie do końca wiedziała, co powinna powiedzieć. - Zajmę się tym, mógłbyś nas zostawić samych, chciałabym porozmawiać chwilę z Thoranem. - Zapytała całkiem lekkim tonem, chociaż nie do końca wiedziała, co przyniesie ta rozmowa. W przeciwieństwie do młodszego brata ona miała sporo cierpliwości do swojego bliźniaka, nadal bardzo mocno go kochała, mimo kilku różnic, które się między nimi pojawiły.
Kiedy Astaroth wyszedł z sypialni i zamknął za sobą drzwi, zachęciła Thorana, żeby usiadł koło niej na łóżku.
!porozmawiajzbratem
Jak się z tym wszystkim czujesz, Ger?
Co zamierzasz z tym zrobić?
Mówił:
Nie wygłupiaj się, koszmar to jeszcze nie powód, żeby panikować.
I pewnie miał w tym trochę racji, ale twoją uwagę przykuło coś innego. Na ścianie wisiało wiele zdjęć, obrazów. Między innymi rodzinny portret wraz z całym twoim rodzeństwem (cóż, kolejny dowód tego, że Gerard nie był do końca zdrowy na umyśle, bo Thoran faktycznie stał obok ciebie), ale pod spodem... Wakacyjne zdjęcie z Egiptu. Byłaś całkowicie pewna, że pojechałaś tam z rodziną bez Thorana, bo musiałaś dzielić pokój ze znienawidzonym kuzynem. Brat szybko zauważył twoją konsternację. Wypytywany o wakacje przyznał, że ich nie pamięta. Niby nie musiał - byliście wtedy dziećmi, ale coś... coś ci w tym wszystkim nie pasowało.
Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości