06.05.2024, 19:32 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.03.2026, 21:59 przez Król Likaon.)
adnotacja moderatora
Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic V
Rozliczono - Olivia Quirke - osiągnięcie Badacz Tajemnic
Rozliczono - Olivia Quirke - osiągnięcie Badacz Tajemnic
6 sierpnia 1972
Późny wieczór
Późny wieczór
Olivia wysłała sowę do Brenny z samego rana. Udało jej się porozmawiać z rodziną Jasie, Josephem. Mężczyzna nie wiedział, gdzie mógł zostać zakopany naszyjnik - ale miał pewne podejrzenia. Olivia zostawiła Brennie karteczkę z adresem, chociaż doskonale wiedziała, że kobieta go zna. Ale tak na wszelki wypadek, jakby zapomniała albo zgubiła. Bo pamiętała doskonale, co Longbottom mówiła te dwa dni temu - Jasie i jej siostra nie chciały, żeby ktokolwiek znalazł naszyjnik. Faktycznie nie pomyślała o tym, że mógł zostać zabezpieczony zaklęciami, podobnie jak obszar, na którym się znajdował. Dlatego czekała.
Josepha nie było na miejscu. Dworek, który niegdyś był piękny, teraz był podniszczony, opustoszały. Rodzinna posiadłość popadła w ruinę, chociaż nie wyglądało na to, by miała się zawalić. Była po prostu zaniedbana i podniszczona, ale na pierwszy rzut oka budynek wyglądał na solidny, a belki - nieprzeżarte przez korniki. Szyby były koszmarnie brudne, zasłony sprane (albo to ten kurz sprawiał takie wrażenie? Olivia nie wchodziła do środka), a ogród... No, tutaj był OGROMNY problem. O ogród musieli przestać dbać na długo, zanim nie przeprowadzili się o przeszło 100 mil od tego domu, w którym tliły się nieprzyjemne wspomnienia. Po prostu go zostawili, licząc, że kiedyś znajdzie się na niego kupiec. Dopóki jednak takowy się nie pojawiał na horyzoncie: mieli go po prostu gdzieś, zajęci swoimi sprawami i swoją rodziną.
Ogród porastały chwasty i wysoka trawa - lecz te chwasty to nie były takie zwykłe rośliny. One były ogromne, z grubymi łodygami i pewnie jeszcze grubszymi korzeniami. Wyglądało to nieco upiornie, szczególnie późnym wieczorem, czyli teraz. Olivia, ubrana w kalosze i urocze ogrodniczki (uprzedziła Brenn że będą kopać, miała nawet grabie! Skąd je wytrzasnęła? Ot, zagadka), patrzyła niepewnie na to, co rozpościerało się przed nią. Cholera, powinna była wziąć siekierę.