20.10.2022, 00:26 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.01.2023, 15:26 przez Morgana le Fay.)
Rozliczono - Erik Longbottom - osiągnięcie "Piszę, więc jestem"
—02.03.1972r.—
Posiadłość Longbottomów, Dolina Godryka
Erik A. Longbottom & Brenna Longbottom
Czasami zaczynam mieć wątpliwości, czy zdanie tych egzaminów na detektywa to był taki dobry pomysł, pomyślał, wertując raporty z ostatnich tygodni, które postanowił zabrać ze sobą z pracy. Wprawdzie przyzwyczaił się do tego, że miał dużo więcej roboty papierkowej niż zwykli brygadziści, jednak naprawdę liczył, że jednostki znajdujące się pod jego opieką zaadaptują jego zwyczaje. Niektóre dokumenty związane z prowadzonymi sprawami naprawdę mogłyby być nieco konkretniejsze. Westchnął cicho.
Przynajmniej udało mu się uciec z Londynu. Tego dnia w biurze panował niezły bajzel i nawet gdyby chciał, to nie udałoby mu się tam doprowadzić nawet połowy dokumentacji do porządku. Mężczyzna postanowił więc skorzystać z przywilejów, które otrzymał wraz ze swoim awansem sprzed paru lat i ewakuował się do rodzinnej posiadłości w Dolinie Godryka.
— Spokojnie. Przecież już dawno do tego przywykłeś. — Zmrużył oczy, starając się odczytać niedbałe pismo jednego ze swoich podwładnych. Eh, nie powinien narzekać. W gruncie rzeczy robota papierkowa była czasami lepsza niż kręcenie się bez większego celu na patrolu. Teraz przynajmniej mógł pracować we własnym domu i mógł się minimalnie zrelaksować.
Podczas przeglądania kolejnych raportów, Erik odnalazł pośród swoich dokumentów małą białą kopertę. Zmarszczył brwi i sięgnął po nią z lekkim zdziwieniem. A to skąd się tutaj wzięło? Przyjrzał się uważnie listowi, aż po dłuższej chwili zdał sobie sprawę, że ma do czynienia z korespondencją z jednego z bardziej poczytnych magazynów. Skrzywił się z lekkim niesmakiem. Oby to nie było kolejne zaproszenie na wywiad w sprawie jakiejś dawnej sprawy. Czy naprawdę w Wielkiej Brytanii nie było innych detektywów? Nawet mieszkam z jedną panią detektyw, pomyślał.
Rozpakował list i przejechał wzrokiem po tekście. Merlinowi niech będą dzięki, nie było to zaproszenie, a bardziej... zapytanie. Dziennikarka, z którą parę razy współpracowała rodzina Longbottomów w ramach różnych działań charytatywnych, chciała wiedzieć, czy mają zamiar w najbliższym czasie zorganizować jakieś wydarzenie pokroju zbierania datków. Huh, chyba skończyły się im już tematy.
Erik zgrabnie podniósł się z miejsca i ruszył spokojnym krokiem w stronę kuchni, licząc, że znajdzie tam swoją siostrę Brennę. Ostatnio był trochę zalatany, ale młodsza Longbottomówna powinna być na bieżąco ze sprawami rodzinnymi. Może rodzice coś jej o tym wspominali? Zatrzymał się przed wejściem do kuchni, gwałtownie wyhamowując. Spojrzał kwaśno w głąb pomieszczenia. Od dłuższego czasu miał kategoryczny zakaz zbliżania się do domowej kuchni z uwagi na hmm nietypowe wypadki, które miały tam miejsce w jego obecności.
— Bren? Jesteś tam? — rzucił dźwięcznym głosem w głąb pomieszczenia, cofając się parę kroków, aby zwrócić swój wzrok w inny zakamarek posiadłości. Może jednak przeczucie go myliło? Chociaż nie, jego przeczucia się nie myliły. Po prostu były... niedokładne. Tak, to brzmiało dużo lepiej. — Przyszedł list do mnie... Do nas... W sensie do rodziny?
Przynajmniej udało mu się uciec z Londynu. Tego dnia w biurze panował niezły bajzel i nawet gdyby chciał, to nie udałoby mu się tam doprowadzić nawet połowy dokumentacji do porządku. Mężczyzna postanowił więc skorzystać z przywilejów, które otrzymał wraz ze swoim awansem sprzed paru lat i ewakuował się do rodzinnej posiadłości w Dolinie Godryka.
— Spokojnie. Przecież już dawno do tego przywykłeś. — Zmrużył oczy, starając się odczytać niedbałe pismo jednego ze swoich podwładnych. Eh, nie powinien narzekać. W gruncie rzeczy robota papierkowa była czasami lepsza niż kręcenie się bez większego celu na patrolu. Teraz przynajmniej mógł pracować we własnym domu i mógł się minimalnie zrelaksować.
Podczas przeglądania kolejnych raportów, Erik odnalazł pośród swoich dokumentów małą białą kopertę. Zmarszczył brwi i sięgnął po nią z lekkim zdziwieniem. A to skąd się tutaj wzięło? Przyjrzał się uważnie listowi, aż po dłuższej chwili zdał sobie sprawę, że ma do czynienia z korespondencją z jednego z bardziej poczytnych magazynów. Skrzywił się z lekkim niesmakiem. Oby to nie było kolejne zaproszenie na wywiad w sprawie jakiejś dawnej sprawy. Czy naprawdę w Wielkiej Brytanii nie było innych detektywów? Nawet mieszkam z jedną panią detektyw, pomyślał.
Rozpakował list i przejechał wzrokiem po tekście. Merlinowi niech będą dzięki, nie było to zaproszenie, a bardziej... zapytanie. Dziennikarka, z którą parę razy współpracowała rodzina Longbottomów w ramach różnych działań charytatywnych, chciała wiedzieć, czy mają zamiar w najbliższym czasie zorganizować jakieś wydarzenie pokroju zbierania datków. Huh, chyba skończyły się im już tematy.
Erik zgrabnie podniósł się z miejsca i ruszył spokojnym krokiem w stronę kuchni, licząc, że znajdzie tam swoją siostrę Brennę. Ostatnio był trochę zalatany, ale młodsza Longbottomówna powinna być na bieżąco ze sprawami rodzinnymi. Może rodzice coś jej o tym wspominali? Zatrzymał się przed wejściem do kuchni, gwałtownie wyhamowując. Spojrzał kwaśno w głąb pomieszczenia. Od dłuższego czasu miał kategoryczny zakaz zbliżania się do domowej kuchni z uwagi na hmm nietypowe wypadki, które miały tam miejsce w jego obecności.
— Bren? Jesteś tam? — rzucił dźwięcznym głosem w głąb pomieszczenia, cofając się parę kroków, aby zwrócić swój wzrok w inny zakamarek posiadłości. Może jednak przeczucie go myliło? Chociaż nie, jego przeczucia się nie myliły. Po prostu były... niedokładne. Tak, to brzmiało dużo lepiej. — Przyszedł list do mnie... Do nas... W sensie do rodziny?
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞