adnotacja moderatora
Rozliczono - Anthony Shafiq - osiągnięcie Bajarz I
Rozliczono - Erik Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic III
Rozliczono - Erik Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic III
—01/06/1972—
Uliczki, Aleja Horyzontalna
Erik Longbottom
Maj niezaprzeczalnie zostanie zapamiętany jako miesiąc ciężki i nadzwyczaj smutny. Nie tylko dla wszystkich mieszkańców Warowni Longbottomów, którzy dalej dochodzili do siebie po śmieci i pogrzebie Derwina, ale też dla całej społeczności czarodziejów, która została skonfrontowana z tym, jak wygląda zmasowany atak Śmierciożerców na jeden z najważniejszych festiwali w trakcie roku. Lwia część czarodziejów była ofiarą tamtych zdarzeń lub przynajmniej znała kogoś, kto był na obchodach Beltane w Dolinie Godryka.
Chociaż od ataku na Polanę Ognisk minął miesiąc, tak dopiero teraz Erik miał wrażenie, że trochę wraca do życia. Czy tego chciał, czy nie, nadszedł czas, aby wziąć się w garść: dokończyć parę spraw i rozpocząć kolejny rozdział w tym przeklętym roku '72. Gdyby ktoś mu powiedział podczas zeszłorocznego Yule, że tak to się wszystko potoczy, to chyba by nie uwierzył. Pomimo tego, że należał do Zakonu Feniksa praktycznie od jego powstania. A skoro on miał takie problemy z wiarą, to co z całą resztą?
Longbottom wodził spojrzeniem za nielicznymi przechodniami, którzy przemykali chodnikami Alei Horyzontalnej. Na powrót dzieciaków z Hogwartu trzeba było poczekać jeszcze kilka tygodni, toteż ulice nie były pełne skłonnej do harców młodzieży. Było spokojnie. Paru artystów nawet rozłożyło się z obrazami przy małej galerii sztuki zlokalizowanej w podniszczonej kamienicy. Erik wygładził poły uniformu Brygady Uderzeniowej; był akurat na przerwie, ale niedługo miał zacząć patrol. Jego uwagę przykuł spory obraz przedstawiający szkockie góry.
Zawsze kojarzyły mu się z siłą. Z pokonywaniem własnych ograniczeń i niekończącej się drodze ku wielkości i szlifowania własnych umiejętności. Eh, gdyby tylko wiedział, że za parę dni Brenna postanowi zabrać go na małe polowanie na górskie trolle. Zbliżył się do wystawy, wodząc wzrokiem po tym małym dziele sztuki. Obraz był ładny, jednak nie pasował do żadnego wnętrza w Warowni. A przynajmniej teraz Erik nie potrafił sobie o żadnej przypomnieć.
A jednak korciło go, aby mieć ten widoczek na własność. Przypominałyby mu o tych wszystkich chwilach, gdy musiał walczyć sam ze sobą i...
Ogarnij się w końcu, pomyślał tępo Erik, obracając różdżkę między palcami. Rozbiegane spojrzenie na chwilę zeskoczyło z przeciwnika, aby zwrócić się do widowni. Całkiem sporej jak na zwykły sparing, na jaki namówił go dziadek Godryk. To tylko taka pokazówka mówił! Dla rozrywki! Teraz młody Longbottom zastanawiał się dla czyjej rozrywki? Innych członków klubu pojedynku, którzy raczyli zjawić się w jego głównej siedzibie w Londynie czy zaproszonych gości o czystokrwistym pochodzeniu, którzy byliby skłonni rzucić parę groszy za dobry spektakl?
Miał do czynienia z doświadczonym przeciwnikiem. Wiele razy widywał go podczas sparingów, jednak do tej pory nie skrzyżowali różdżek publicznie. A to wcale nie napawało Brygadzisty jakimś entuzjazmem. Z drugiej strony, gdyby udało mu się wygrać... Przy wszystkich... Chyba nie byłoby osoby, która by mu nie pogratulowała! Longbotom wziął głęboki oddech i pokłonił się przed przeciwnikiem, a kiedy nadeszła pora, aby zacząć... Zdecydował się na ofensywę, postanawiając posłać w stronę przeciwnika ognistą wstęgę.
Chociaż od ataku na Polanę Ognisk minął miesiąc, tak dopiero teraz Erik miał wrażenie, że trochę wraca do życia. Czy tego chciał, czy nie, nadszedł czas, aby wziąć się w garść: dokończyć parę spraw i rozpocząć kolejny rozdział w tym przeklętym roku '72. Gdyby ktoś mu powiedział podczas zeszłorocznego Yule, że tak to się wszystko potoczy, to chyba by nie uwierzył. Pomimo tego, że należał do Zakonu Feniksa praktycznie od jego powstania. A skoro on miał takie problemy z wiarą, to co z całą resztą?
Longbottom wodził spojrzeniem za nielicznymi przechodniami, którzy przemykali chodnikami Alei Horyzontalnej. Na powrót dzieciaków z Hogwartu trzeba było poczekać jeszcze kilka tygodni, toteż ulice nie były pełne skłonnej do harców młodzieży. Było spokojnie. Paru artystów nawet rozłożyło się z obrazami przy małej galerii sztuki zlokalizowanej w podniszczonej kamienicy. Erik wygładził poły uniformu Brygady Uderzeniowej; był akurat na przerwie, ale niedługo miał zacząć patrol. Jego uwagę przykuł spory obraz przedstawiający szkockie góry.
Zawsze kojarzyły mu się z siłą. Z pokonywaniem własnych ograniczeń i niekończącej się drodze ku wielkości i szlifowania własnych umiejętności. Eh, gdyby tylko wiedział, że za parę dni Brenna postanowi zabrać go na małe polowanie na górskie trolle. Zbliżył się do wystawy, wodząc wzrokiem po tym małym dziele sztuki. Obraz był ładny, jednak nie pasował do żadnego wnętrza w Warowni. A przynajmniej teraz Erik nie potrafił sobie o żadnej przypomnieć.
A jednak korciło go, aby mieć ten widoczek na własność. Przypominałyby mu o tych wszystkich chwilach, gdy musiał walczyć sam ze sobą i...
Ogarnij się w końcu, pomyślał tępo Erik, obracając różdżkę między palcami. Rozbiegane spojrzenie na chwilę zeskoczyło z przeciwnika, aby zwrócić się do widowni. Całkiem sporej jak na zwykły sparing, na jaki namówił go dziadek Godryk. To tylko taka pokazówka mówił! Dla rozrywki! Teraz młody Longbottom zastanawiał się dla czyjej rozrywki? Innych członków klubu pojedynku, którzy raczyli zjawić się w jego głównej siedzibie w Londynie czy zaproszonych gości o czystokrwistym pochodzeniu, którzy byliby skłonni rzucić parę groszy za dobry spektakl?
Miał do czynienia z doświadczonym przeciwnikiem. Wiele razy widywał go podczas sparingów, jednak do tej pory nie skrzyżowali różdżek publicznie. A to wcale nie napawało Brygadzisty jakimś entuzjazmem. Z drugiej strony, gdyby udało mu się wygrać... Przy wszystkich... Chyba nie byłoby osoby, która by mu nie pogratulowała! Longbotom wziął głęboki oddech i pokłonił się przed przeciwnikiem, a kiedy nadeszła pora, aby zacząć... Zdecydował się na ofensywę, postanawiając posłać w stronę przeciwnika ognistą wstęgę.
(Kształtowanie) Wyczarowanie wstęgi ognia x2
Rzut PO 1d100 - 91
Sukces!
Sukces!
Rzut PO 1d100 - 90
Sukces!
Sukces!
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞