Dzisiejszy patrol był zupełnie nudny. Wiedział, że bycie detektywem nie zwalnia go z pewnych obowiązków, tego dnia jednak powoli zaczynał się zastanawiać, czy by przypadkiem nie wyjść z siebie i stanąć obok. Podejrzewał, że czarodzieje znali na to sposoby.
Przy czym wolał jednak ich chyba jednak nie wypróbowywać.
Tak czy siak, stał właśnie zaraz obok kawiarni, gdzie jego partner w niedoli, znaczy pracy, załatwiał kolejną dawkę kofeiny i drugie śniadanie, co według Thomasa, ciągnęło się w nieskończoność, choć czekał na razie niecałe dwie minuty. Bardzo długie.
Obserwował więc okolicę znudzonym wzrokiem, skubiąc beznamiętnie rękaw swojego munduru, czują na sobie spojrzenia przechodniów. Często nieprzychylne, do tego jednak się już zdołał przyzwyczaić. Wiedział, że niektórzy członkowie społeczeństwa z radością wypisują na murach domów na pokątnej hasła takie jak “Bryndzadziści”, “BU mówię buuuuu”oraz inne, których nie należało cytować, trudno jednak było cokolwiek zrobić z tym nastawieniem. Pozna ratowaniem żyć i tak dalej.
Cóż jednak można było poradzić, jak jednym z jego obowiązków było na przykład wypisywanie mandatów za zaparkowanie miotły w sposób, który niemalże uniemożliwiał przejście chodnikiem, tak, jak ta, którą właśnie wypatrzył.
Westchnął cicho, w duchu ciesząc się, że przynajmniej nie musi stać bezczynnie i chociaż tak zabije czas, po czym podszedł do nieszczęsnego pojazdu latającego. Nie, żeby miotła była zła, bo widać było, że jej posiadacz nie był biedny. Całkiem dobry model, sam by takiej polatał, to jednak nie zmieniało niczego. Wziął więc odpowiedni plik papierków, wyciągnął pióro, po czym zaczął skrobać odpowiednie informacje, za które właściciel miotły pewnie go znienawidzi.
I pewnie nawet by go to nie ruszyło, gdyby nie zauważył blond czupryny zmierzającej w jego strony. Tej, której mimo upływu kilku lat nie dał rady tak do końca zapomnieć. Spiął się lekko, widząc, jak kobieta do niego podchodzi. Przerwał pisanie, po czym nie spuszczając wzroku z twarzy blondwłosej, uśmiechnął się lekko krzywo.
- Geraldine! Dawno się nie widzieliśmy. Ładna miotła… - stwierdził, po czym lekko zrezygnowany spojrzał na wypisywany mandat. - Tylko trochę źle zaparkowana - dodał, przenosząc wzrok na pojazd i chwilowo go nie podnosząc.