• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Walia Snowdonia [25.03.1972]Przyjęcie u Yaxleyów, polowanie | Trevor & Logan

[25.03.1972]Przyjęcie u Yaxleyów, polowanie | Trevor & Logan
Grave Digger
fire in my blood
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Smukły, wysoki mężczyzna o znudzonym spojrzeniu bladoniebieskich tęczówek, zazwyczaj taksuje obojętnie otoczenie. Nosi półdługie włosy w nieładzie, które często ii nieskutecznie przeczesuje palcami na tył głowy. Ubiera się bez zbędnego przepychu i elegancji, w wygodne czarodziejskie szaty. Na pierwszy rzut oka widać, że nie zależy mu na nienagannym wyglądzie.

Logan Borgin
#1
23.11.2022, 21:02  ✶  

Miał zamiar powiedzieć Gerardowi co o sądzi o takim traktowaniu gości — co z tego że był też ich rodziną, w końcu przyszedł tu na imprezę, a nie w obowiązkach — chociaż wcale by się nie przyznał, że pierwszy na myśl przyszedł mu wujek, bo ciotka odrobinę go przerażała swoim niepodzielnym, autorytarnym panowaniem w domu. Ale kiedy oderwał wzrok od świstka papieru i rozglądnął się po głównej sali, zrozumiał że wszyscy już wybyli. Nie pozostawało mu więc nic innego jak ruszenie z powrotem na zewnątrz w akompaniamencie mruczanych pod nosem szpetnych przekleństw w ładnej wiązance. Seraphina zniknęła razem ze swoją uroczą sukienką i Logan cholernie żałował, że nie uda mu się zobaczyć jak porusza się w niej w lesie. I że nie pozna jej tajemniczego planu.

Nie rozumiał po co w ogóle wpisywali Trevora na listę. Chcieli urządzić mu niespodziankę? Zapewnić rozrywkę? Ale po co? Wydawało się to wysoce wątpliwe. Skoro był nieprzewidzianym gościem — na dodatek poszukiwanym przez Ministerstwo — to nie był kimś pożądanym w tłumie ludzi ani też na polowaniu, gdzie mogli trafić na innych jego uczestników.

Logan zaczynał podejrzewać, że Trevor ogólnie nie jest pożądany w domu Yaxleyów.

Z tą myślą wybrał broń z tych resztek, które pozostawili po sobie ci, którzy dorwali się do niej wcześniej. Namyślił się już wcześniej, więc teraz wziął pierwszą lepszą kuszę i nóż — po dwie sztuki — choć bardzo wątpił, że użyje to pierwsze z nich. Jeśli miał cokolwiek dzisiaj zabić złapać, to z pewnością użyje do tego różdżki.

Zastanawiał się przez chwilę czy pójście samemu nie byłoby korzystniejszą opcją, ale ostatecznie zrezygnował. Nie znał tych terenów. Nie znał się też na polowaniach. Musiał więc iść albo z nim, albo w ogóle.

Pożałował nagle, że tak mało wypił.

Trevora na szczęście zastał jeszcze w stajni, do której sam wcześniej go wysłał. Oparł się o framugę drzwi szerokich na tyle, że spokojnie mieścił się w nich wóz i wbił spojrzenie w mężczyznę.

— Bierzesz udział w polowaniu? — zapytał bez wstępów i grzeczności, wiedziony doświadczeniem nie tak dawnej wymiany zdań z Trevorem.



some people are such treasures that you really
just wanna bury them
Stary Zabójca
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Trevor Yaxley
#2
01.12.2022, 03:05  ✶  
W dalszym ciągu obrzucał Logana twardym, zarazem nie mniej chłodnym spojrzeniem osoby zdecydowanie niewzruszonej postawą tego czarodzieja. Przez te trzy lata jeszcze bardziej utwierdził się w przekonaniu, że nie warto przejmować się opiniami osób trzecich na swój temat, zwłaszcza jeśli nie są szczere. A tak się często zdarzało, zwłaszcza jeśli ktoś chciał. Jest znany z tego, że nie przepada za dwulicowymi ludźmi wszelkiej maści i przychodząc do niego pochlebstwami łatwo było mu podpaść. Wolał typowo konkretne podejście, brutalnie szczere rozmowy i niewygodną prawdę od pięknych kłamstw, pozorów gościnności i wymuszonej uprzejmości. Bardzo odpowiadało mu bycie człowiekiem czynu.
Stajnie są na tyle, skrzat wskaże mu drogę. On sam znał drogę na tył posiadłości i do mieszczących się tam stajni. Wiedział też, gdzie były pokoje dla służby, chociaż w tym przypadku pomoc skrzata domowego się jednak przyda. Bo po tej części posiadłości jego krewniaków nie dotąd się nie poruszał, a już na pewno tam nie zostawał zakwaterowany, ilekroć dawniej ich odwiedzał. To ostatnie nawet teraz nie przeszkadzałoby mu. Nawet taki pokój oznaczał możliwość przespania kilku godzin w łóżku, pod czystą pościelą.
Doskonałe wyczucie czasu to jedna z wielu jego zalet, choć w tym przypadku mogła napytać biedy. O jego obecności zdawało się wiedzieć zaledwie kilka osób. Wszyscy goście nie powinni go zobaczyć, dlatego też popędził konia i zniknął na tyle posiadłości. Rozsiodłany koń trafił do boksów, dostając świeże siano oraz wodę. Wypuścił z klatki Gwydiona, aby to ogromne ptaszysko rozprostowało skrzydła po długiej podróży i samemu mogło zapolować. Harpia wielka zjadała więcej mięsa, niż przeciętna sowa i nawet była w stanie polować na te ptaki.
Prawdę mówiąc, Trevor nie spodziewał się ujrzeć Borgina po raz kolejny i dlatego na jego widok uniósł prawą brew. Czego on tym razem chce od niego? Zauważył od razu, że ten mężczyzna wkroczył do stajni uzbrojony w kuszę. Zamierzał wziąć udział w polowaniu, to oczywiste. Już otwierał usta po to, aby zapytać go, czego tym razem od niego chce. Porzucił ten zamiar, gdy towarzysz zadał mu to pytanie.
— Tak, upoluję sobie prowiant na dalszą drogę. Niech zgadnę, jesteś moim partnerem na czas tego polowania? — Odrzekł bez ogródek. Dla niego to nie była taka zabawa, jak dla nich. Musiał to wiedzieć, czy będzie skazany na tego mężczyznę. Raczej nie wpadł po to, aby dotrzymać mu towarzystwa.
— Polowałeś kiedykolwiek czy to twoje pierwsze polowanie? Potrafisz się tym posługiwać? Wolałbym, byś ustrzelił zwierzynę zamiast trafił kogoś w tyłek — Zadał temu czarodziejowi ważne pytania, wskazując na trzymaną przez tego czarodzieja kuszę. Chciał wiedzieć, czy ma do czynienia z doświadczonym myśliwym czy może z nowicjuszem, na którego sam będzie musiał mieć oko. Tropienie zwierzyny nie jest tak łatwe, jak się wydaje. Zrzucił z ramion pelerynę, wprost na drzwi od boksu Abelarda i niezwłocznie pochylił się po to, aby podnieść dotąd opartą o drewnianą ścianę stajni swoją kuszę. Noże myśliwskie także miał.
Grave Digger
fire in my blood
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Smukły, wysoki mężczyzna o znudzonym spojrzeniu bladoniebieskich tęczówek, zazwyczaj taksuje obojętnie otoczenie. Nosi półdługie włosy w nieładzie, które często ii nieskutecznie przeczesuje palcami na tył głowy. Ubiera się bez zbędnego przepychu i elegancji, w wygodne czarodziejskie szaty. Na pierwszy rzut oka widać, że nie zależy mu na nienagannym wyglądzie.

Logan Borgin
#3
08.01.2023, 12:20  ✶  

— Jakoś tak się złożyło — burknął w odpowiedzi na pytanie o partnera do polowania, powstrzymując się od przewrócenia oczami.

Czy on w ogóle nie znał Jennifer? Przecież ta kobieta tak pociągała za sznurki, że wszyscy dookoła tańczyli do jej muzyki, nawet jeśli na taniec akurat nie mieli ochoty. Logan osiągał ten poziom zrezygnowania, że nie miał już jej nawet za złe obowiązku niańczenia gościa, której jej nawet nie chciało się przywitać.

— Nie, nie umiem — odparł z prostotą. Po tym przyznaniu się do winy, mea culpa, usta Logana uśmiechnął ironiczny uśmiech, który bardzo pasował mu do twarzy, nawet do tych wiecznie znużonych oczu, w których zazwyczaj brakowało życia. — Biorę ją tylko po to, żeby w razie problemów móc strzelić komuś w tyłek. Polować zamierzam wyłącznie przy użyciu różdżki — wyjaśnił, po czym odepchnął się od framugi i się wyprostował. Kiepski żart czy szczera prawda; to pozostawił ocenie Yaxleya. — Chodźmy. I tak będziemy ostatni — dodał, odwrócił się na pięcie i bez oglądania się ruszył w stronę lasów porastających teren za posiadłością rodową.

Wychodząc ze stajni, odrzucił na trawnik niepotrzebną parę kuszy i noży — czemu nie założył, że któryś z Yaxleyów, nawet ten najdziwniejszy, będzie nieuzbrojony swoim prywatnym arsenałem, nie miał pojęcia. Przerzucił kuszę przez ramię, bo faktycznie nie zamierzał z niej korzystać, jeśli nie będzie zmuszony do ostateczności, ale tą ostatecznością musiałaby chyba być złamana różdżka. Logan od zawsze polegał na surowym kształtowaniu magii.

Jego plan na to całe polowanie przedstawiał się prosto: zamierzał poruszać się jak najciszej, rozglądać się na boki i pozwolić Trevorowi zająć się tym, w czym powinien być dobry. Dlatego nie odzywał się już gdy wchodzili w gęstwinę, wyrównał oddech i odepchnął od siebie wszelkie rozpraszacze w postaci myśli nie skoncentrowanych na zwierzętach zamieszkujących te tereny. Nie zamierzał rozmawiać. Nie zamierzał nawet otworzyć ust, jeśli nie okaże się to konieczne, a tak w takiej perspektywie obecność Yaxleya nie wydawała się już tak uciążliwa.


24 + 70 = 94 / 2 = 47


some people are such treasures that you really
just wanna bury them
Stary Zabójca
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Trevor Yaxley
#4
30.01.2023, 00:18  ✶  
Taka odpowiedź nie przypadła mu do gustu i sprawiła, że sam wydał z siebie zbliżone do warknięcia burknięcie. Lepszego partnera na czas tego polowania nie mógł sobie wymarzyć. Jennifer znał aż za dobrze i wiedział do czego jest zdolna ta kobieta. Siłą rzeczy musiał grać w tę grę według ustanowionych przez nią zasad, choć nie było mu to wybitnie na rękę. Widział, że Borginowi również nie. Ostatecznie nawet nie było jak tego skomentować. Będą musieli to przetrwać.
Jego mina stała się jeszcze bardziej nietęga, a odczuwane przez niego niezadowolenie tylko się pogłębiło. Z każdą chwilą poddawał w wątpliwość to, czy wytrzyma z obecnym tu Borginem na trzeźwo. Nie był to jednak człowiek, z którym chciałby dzielić się choćby odrobiną alkoholu. Pewnie on i tak byłby marnym kompanem do kielicha i prostackiej zabawy, od której nie stronił. Choć w ostatnim czasie było o to o wiele trudniej. Dawni znajomi i przyjaciele się gdzieś ulotnili, nowi pojawiali się rzadko i przeważnie szybko znikali. I czasy stawały się coraz gorsze, odkąd ci wszyscy pojeby zaczęli tłumnie wychodzić na ulicę zamiast siedzieć w swoich norach na Nokturnie czy Podziemnych Ścieżkach.
— To jak nie umiesz polować i zamierzasz używać przy użyciu różdżki to lepiej zostaw to mnie, bo przepłoszysz całą zwierzynę błyskami zaklęć. Nie mówiąc o tym, że kusza to nie zabawka — Zasugerował mu to, żeby po prostu to zostawił mu. Potrafił wytropić zwierzynę i posługiwać się kuszą w celu jej upolowania. Uważał, że z polowania z wykorzystaniem zaklęć nic dobrego nie wyniknie. Nie tylko one były w stanie przepłoszyć zwierzynę łowną. Również poddawał w wątpliwość skuteczność stosowania czarów podczas łowów i zarazem brał pod uwagę możliwość rykoszetowania czaru. I przede wszystkim, nie ufał temu Borginowi i nie wiedział co mu strzeli do głowy. 
Nie skomentował tych słów o byciu ostatnim. Podążył za tym czarodziejem, przez cały czas nie spuszczając czujnego spojrzenia z jego pleców. Ten brak zaufania oraz sama osoba Borgina sprawiały, że wolał mieć go na oku. Wolał uniknąć sytuacji, w której ten czarodziej rzuci mu prosto w plecy jakimś paskudnym zaklęciem. Pasek od posiadanej kuszy sam przewiesił przez ramię.
Poruszając się jak najciszej, stawiając z rozwagą każdy krok wypatrywał śladów obecności zwierząt oraz ich tropów. Podczas przemierzania leśnych ostępów w tropieniu zwierzyny Trevor zdołał usłyszeć rozlegające się w okolicy odgłosy. Wzmogły one jego czujność oraz skłoniły go do nakazania Borginowi zatrzymania się. Sięgnął również po swoją kuszę, na którą niezwłocznie nałożył bełt i za pomocą mechanizmu naciągnął cięciwę. Pewnie chwycił łoże uzbrojonej kuszy, mierząc przed siebie i jednocześnie rozglądając się po okolicy. Tym bardziej, że się nie przesłyszał.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Logan Borgin (673), Trevor Yaxley (901)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa