07.07.2024, 15:41 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.07.2024, 15:43 przez Brenna Longbottom.)
Rzucam pod edycję ostatniego akapitu:
Thomas mógł dostrzec sylwetki, dopóki Jonathan i wiedźma nie zanurkowali głębiej - wtedy znikli mu z oczu, ale dojrzał ich oboje, ledwo się zanurzył.
Widział jak Selwyn, płynąc z gracją niemalże olimpijskiego pływaka, dopada kobiety.
Widział, jak ta zaczyna się szarpać w jego uścisku. Nie była dość silna, aby się wyrwać, ale dość silna, by utrudniać wyciągnięcie na powierzchnię. Czary rozpraszające nie były potrzebne, nie miała różdżki, nie mogła żadnego zaklęcia rzucić, szarpanina jednak sprawiała, że choć Selwyn zdołał pociągnąć ją w górę, nie mógł od razu, bez żadnego problemu wypłynąć. Płuca domagały się powietrza i w tej chwili stawał przed wyborem: albo będzie dalej ją trzymał i zaryzykuje, że nie zdąży się wynurzyć, albo ją wypuści... i pozwoli jej utonąć.
Thomas, który zanurzył się później, miał jeszcze nieco więcej zapasu tlenu. Znajdował się jakieś trzy metry od pozostałej dwójki.
*
Mildred zdołała wydostać się na brzeg, a nawet zacząć krzyczeć, ale nieumarła nie została w wodzie, obrażenia jej nie bolały i zimno oraz brak powietrza nie osłabiły jej ruchów. Wynurzyła się zaledwie chwilę po Moody i chwyciła ją kościstymi palcami za kostkę, obalając na ziemię, nim ta dopadła swojej miotły.
Rzucone zaklęcie sprawiło, że ręka, zaciśnięta na nodze Mildred, została wygięta translokacją i odpadła od ciała. Trzymała się tylko zaplątana w ciemny płaszcz, ale uścisk rozluźnił się. Noga Millie znów była wolna.
Brenna tymczasem zdołała wygrzebać się spod drzewa i rzucić w pogoń za resztą. Nie zdążyła zobaczyć, jak Thomas nurkuje w ślad za Selwynem i wiedźmą, nie wiedziała, gdzie teraz znajdują się mężczyźni i Lydia, ale jeszcze będąc w lesie usłyszała krzyki Millie – i przyspieszyła tak, że wypadając spomiędzy drzew w pędzie straciła równowagę, wywalając się na ziemię. Wyciągnęła jednak różdżkę, i strumień powietrza odrzucił trupa o jakieś dwa metry od Mildred.
rzuty
Tura do 11.07.
Rzut W 1d100 - 83
Sukces!
Sukces!
Thomas mógł dostrzec sylwetki, dopóki Jonathan i wiedźma nie zanurkowali głębiej - wtedy znikli mu z oczu, ale dojrzał ich oboje, ledwo się zanurzył.
Widział jak Selwyn, płynąc z gracją niemalże olimpijskiego pływaka, dopada kobiety.
Widział, jak ta zaczyna się szarpać w jego uścisku. Nie była dość silna, aby się wyrwać, ale dość silna, by utrudniać wyciągnięcie na powierzchnię. Czary rozpraszające nie były potrzebne, nie miała różdżki, nie mogła żadnego zaklęcia rzucić, szarpanina jednak sprawiała, że choć Selwyn zdołał pociągnąć ją w górę, nie mógł od razu, bez żadnego problemu wypłynąć. Płuca domagały się powietrza i w tej chwili stawał przed wyborem: albo będzie dalej ją trzymał i zaryzykuje, że nie zdąży się wynurzyć, albo ją wypuści... i pozwoli jej utonąć.
Thomas, który zanurzył się później, miał jeszcze nieco więcej zapasu tlenu. Znajdował się jakieś trzy metry od pozostałej dwójki.
*
Mildred zdołała wydostać się na brzeg, a nawet zacząć krzyczeć, ale nieumarła nie została w wodzie, obrażenia jej nie bolały i zimno oraz brak powietrza nie osłabiły jej ruchów. Wynurzyła się zaledwie chwilę po Moody i chwyciła ją kościstymi palcami za kostkę, obalając na ziemię, nim ta dopadła swojej miotły.
Rzucone zaklęcie sprawiło, że ręka, zaciśnięta na nodze Mildred, została wygięta translokacją i odpadła od ciała. Trzymała się tylko zaplątana w ciemny płaszcz, ale uścisk rozluźnił się. Noga Millie znów była wolna.
Brenna tymczasem zdołała wygrzebać się spod drzewa i rzucić w pogoń za resztą. Nie zdążyła zobaczyć, jak Thomas nurkuje w ślad za Selwynem i wiedźmą, nie wiedziała, gdzie teraz znajdują się mężczyźni i Lydia, ale jeszcze będąc w lesie usłyszała krzyki Millie – i przyspieszyła tak, że wypadając spomiędzy drzew w pędzie straciła równowagę, wywalając się na ziemię. Wyciągnęła jednak różdżkę, i strumień powietrza odrzucił trupa o jakieś dwa metry od Mildred.
rzuty
Tura do 11.07.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.