I zapewne nie poderwałby się tak szybko, gdyby nie fakt, że do uszu dobiegło go pochrumkiwanie - a skąd miałyby się wziąć świnie w jego pokoju? Poderwał się do pozycji siedzącej i od razu tego pożałował. Złapał się za głowę i jak otworzył oczy tak je zamknął, było stanowczo za jasno.
- Jasny gwint - tego też pożałował, bo słowa były zdecydowanie zbyt głośne, nawet wypowiadane normalnym tonem. Powoli zaczął mrugać i otwierać oczy. Dostrzegł, że jest cały uwalony bo zasnął w zagrodzie świńskiej, wolał nie myśleć, że to co ma na sobie to nie jest do końca błoto, bo zaraz by zwrócił całą zawartość swojego żołądka, która już i tak intensywnie wciskała przycisk windy wiodącej wprost do jego gardła.
- Nieee, ciiii, ciszaaaa - syczał na świnie, które zaczęły z poruszeniem chrumkać i biegać wokół niego. Dopiero teraz zauważył, że nie jest tu sam. Obok niego leżała kobieta... Próbował sięgnąć wstecz pamięcią, bo nie miał zupełnie pojęcia co się dzieje. Nie posiadał żadnych wspomnień co do tego, jak skończył się wieczór, ani tego kim jest owa niewiasta. Ostatnie co pamiętał to wypicie kilku drinków w mogolskim pubie. Ale jak ona miała na imię? Za nic nie był w stanie sobie przypomnieć, cóż za wstyd! Delikatnie szturchnął kobietę w ramię mówiąc - Ej, wstawaj, musimy stąd wia... - nie zdążył dokończyć, bo ktoś z hukiem otworzył drzwi obory i wpadł do środka.
- CO SIĘ TU WYPRAWIA?! KIM WY JESTEŚCIE?! - chyba właśnie zostali nakryci, cóż, nie wróżyło to zbyt dobrze. Thomas złapał się za głowę, czemu wszyscy muszą od rana produkować tyle hałasu.