• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[popołudnie, 01/07/1972] Wszyscy są sobie równi.

[popołudnie, 01/07/1972] Wszyscy są sobie równi.
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#1
21.07.2024, 20:56  ✶  

Gdzieś tam z tyłu głowy wciąż kołatało mu się spotkanie z żebrakiem i towarzyszące mu cały dzień nerwy sprawiały, że po powrocie do pracy marzył tylko o tym, żeby się ogarnąć, zamknąć się w pokoju i przespać resztę dnia i całą noc. Trudno, może Rita nie będzie na niego aż tak zła, jeśli raz pójdzie na spacer z Benjim zamiast niego. Następnym razem weźmie dwie jej kolejki.

Po powrocie do domu przypomniał sobie jednak, że przecież obiecał coś mamie. Mieli wybrać się do tej sławnej lodziarni w Niemagicznym Londynie, o której można było usłyszeć wiele dobrego od niejednej osoby. Sam zaproponował matce to wyjście, więc nie powinien teraz go odwoływać tylko dlatego, że miał gorszy dzień. Dlatego przywołał na twarzy uśmiech, gdy prosił matkę, by dała mu chwilkę, odświeżył się, przebrał w lżejsze ubrania i mogli już wyjść.

Niemagiczny Londyn zrobił się... bardziej kolorowy, co trochę zaskoczyło Jessiego. To i ładna pogoda sprawiały wrażenie, jakby tego dnia świat próbował rozproszyć wszystkie ciężkie chmury, które mogły wisieć nad kimkolwiek, wywołać na ustach uśmiech, naładować pozytywną energią i wywołać radość.

-Mnie się tylko wydaje, czy coś się święci? - spytał, rozglądając się po ulicy, jakby spodziewał się, że zaraz napadnie ich jakiś psychol, Śmierciożerca, albo smok. -Dobrze, że zostawiłem Benjiego w domu - to już powiedział ciszej.

Co prawda w pierwszej chwili, kiedy byli jeszcze w domu, pomyślał, żeby wziąć psa ze sobą, ale w tej samej chwili coś mu zaczęło podpowiadać, że chyba jednak byłoby lepiej, gdyby pies jednak został w domu. Później po prostu chłopak się zbierze i wyjdzie z nim na dłuższy spacer.

I faktycznie, zostawienie psiaka w domu okazało się dobrym pomysłem, bo niedługo potem w ich stronę zaczęli zbliżać się ludzie. Nie była to para ludzi. Nie była to nawet grupa. To była horda. Chmara. Cały tłum ludzi, wykrzykujących jakieś mieszające się ze sobą słowa i hasła,

-Co, do cholery?

Evil Queen
Kill them with success and bury them with a smile
wiek
sława
V
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Niewymowna
Ma jasne włosy, jasne oczy i 177 centymetrów wzrostu. Chętnie chodzi w butach na obcasach, mimo wysokiego wzrostu. Potrafi uśmiechać się bardzo pięknie i ciepło, ale zwykle uśmiech ten jest absolutnie fałszywy.

Charlotte Kelly
#2
22.07.2024, 09:44  ✶  
Charlotte, jak na kogoś, kto wyszedł za mugolaka (na swoje usprawiedliwienie miała tylko to, że miał najpiękniejsze oczy na świecie, znosił cierpliwie wszystkie jej zachowania i poza tym bardzo chciała zrobić na złość matce, z tą głupotą i zacietrzewieniem typowym dla młodych dziewczyn), była do mugoli i wszystkich ich wynalazków odrobinę uprzedzona. Nie na tyle, aby nie być skłonną dać się wyciągnąć do sławetnej, mugolskiej lodziarni, ale na tyle, aby uważać, że serwowane tam desery z pewnością nie będą mogły dorównać tym, jakie serwował Florian na Pokątnej. Była jednak naukowcem, a to oznaczało gotowość do sprawdzenia tego faktu empirycznie.
Umiała poruszać się po niemagicznym Londynie. Nie przepadała za nim – był w jej oczach szary, nudny, mało zaskakujący, i potrafiła znieść tylko niektóre jego zakątki, głównie te najbardziej luksusowe – ale wiedziała i jak posługiwać się funtami, i jak wezwać taksówkę i jak skorzystać z metra (nie że by to zrobiła, nie wyobrażała sobie samej siebie wsiadającej do metra, zaliczyła taką podróż dwa razy w życiu, z ciekawości, i obiecała sobie, że nigdy więcej). Wiedziała, jak ubrać się, aby nie zwracać na siebie uwagi na londyńskich ulicach (a raczej, aby zwracać na siebie uwagę jako piękna, doskonale ubrana kobieta, bo rzecz jasna za taką się uważała, nie jak jakiś walnięty dziwak, jak czasem zdarzało się czarodziejom).
Najwyraźniej niektórzy mugole nie mieli o tym pojęcia.
Charlotte może i wiedziała co nieco o mugolach, ale nie śledziła ich gazet uważnie – nie miała pojęcia, że „karnawałowa parada” przejdzie tego dnia od Hyde Parku to Trafalgar Square. Nie miała pojęcia, kim są i jaki jest cel tego pochodu, a z daleka nie mogła dostrzec dokładnie transparentów. Widziała teraz jedynie mnóstwo ludzi, w kolorowych strojach, wielkie transparenty, a także całe mnóstwo mugolskich policjantów. Instynktownie zacisnęła palce na ramieniu Jessiego, a jej dłoń znalazła się przy kieszeni z różdżką, choć doskonale wiedziała, że nie może zacząć czarować w takim tłumie.
– Najwyraźniej świat czarodziejów nie ma monopolu na jakieś idiotyczne marsze – mruknęła, przypominając sobie marsz charłaków i jego tragiczny bilans. – Spróbujmy skręcić w jakąś boczną uliczkę – powiedziała, chociaż nie było to takie łatwe, bo nie tylko oni najwyraźniej znaleźli się na trasie marszu przypadkiem.
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#3
22.07.2024, 10:44  ✶  

O mugolach Jessie miał raczej neutralne zdanie. Byli, bo byli. Żyli swoim zwykłym, niemagicznym życiem, i dopóki nie próbowali agresywnie forsować tej bariery, oddzielającej ich świat od świata czarodziei, nie było sensu za bardzo się nimi przejmować. Dla tych, którzy w jakiś sposób przeszli na drugą stronę tej bariery - czy to przez małżeństwo z czarodziejem, czy dlatego, że ich dziecko ujawniło swoje magiczne zdolności - byłby raczej neutralnie miły, bez większego angażowania się w stworzenie mocniejszej relacji. Wyjątek stanowili jedynie jego dziadkowie - to w końcu była rodzina, a rodzina stanowiła już zupełnie inny temat. Dlatego też nie odwiedzał niemagicznej części Londynu na tyle często, by znać każdy jej kącik i wiedzieć wszystko, co się w tym miejscu działo. Gdyby wiedział, że tego dnia trafią na jakiś kolorowy marsz mugoli, z pewnością wybrałby inny dzień, by zabrać matkę do tej lodziarni.

-Zapewne tak. Miejmy tylko nadzieję, że tutaj nie wybuchną jakieś zamieszki - westchnął, bo tego tylko brakowało, żeby ktoś zaczął się jeszcze bić, i mugolska policja musiała użyć siły, by opanować sytuację.

A skoro już o policji mowa, jeden z z nich zatrzymał się przy Charlotte i Jessiem i zacmokał, kręcąc głową.

-Ciekawy moment sobie państwo wybrali na spacery - powiedział, wciskając kciuki za swój pasek.

-Na to wygląda - mruknął Jessie. -Co to właściwie za parada?

-Równości, chłopcze. Parada Równości. Pilnujemy, żeby wszystko przebiegło gładko, ale myślę, że ty i twoje koleżanka - tu pochylił głowę do Charlotte -powinniście jednak przejść się gdzieś indziej. Do tej pory wszystko dzieje się w miarę spokojnie, ale kto wie, co komu przyjdzie do głowy.

Jessie uniósł jedną brew i spojrzał na matkę.

-Chyba macie rację - powiedział, odpowiadając również na propozycję matki.

W tym samym czasie jeden z umalowanych mężczyzn, z werwą wykrzykujący niewyraźne hasła, posłał w ich kierunku buziaka, a dwie dziewczyny, trzymające się za ręce, rzuciły w nich płatkami kwiatów i brokatem. Jessie zamrugał kilka razy, zaskoczony.

-Tak, zdecydowanie powinniśmy iść boczną uliczką. Dziękujemy panu - pożegnał się z policjantem i skręcił z matką w najbliższą boczną uliczkę.

Tam również mogli spotkać Kolorowych Ludzi.

Evil Queen
Kill them with success and bury them with a smile
wiek
sława
V
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Niewymowna
Ma jasne włosy, jasne oczy i 177 centymetrów wzrostu. Chętnie chodzi w butach na obcasach, mimo wysokiego wzrostu. Potrafi uśmiechać się bardzo pięknie i ciepło, ale zwykle uśmiech ten jest absolutnie fałszywy.

Charlotte Kelly
#4
23.07.2024, 09:45  ✶  
Charlotte, spoglądając na grupkę mężczyzn, stojących pod jednym z budynków, na ich miny i mowę ciała, pomyślała, że to pobicie się tutaj wcale nie było takie nieprawdopodobne. Że być może tylko to, że policji było chyba niewiele mniej niż protestujących, powstrzymywało wybuchnięcie zamieszek.
Gdy policjant ich zaczepił, spojrzała na niego chłodno, zdecydowana sprawić, że pożałuje, że się urodził, jeśli będzie miał jakieś głupie komentarze. Kiedy jednak wziął ją za „koleżankę” Jessiego, wyraz jej twarzy niemal natychmiast się zmienił, i na twarz wypłynął najmilszy z jej uśmiechów – to znaczy prawie najmilszy, bo ten wyglądający najsympatyczniej był absolutnie fałszywy, a w tej chwili Charlotte niemal tego mugola lubiła. I to mimo tego, że był mugolem.
– Równości? – zdziwiła się, marszcząc lekko nos. – To przeciwko królowej?
– Ależ skąd – przeraził się policjant. – Chodzi o równość dla… dla hm… mniejszości seksualnych – stwierdził, po chwili szukania dyplomatycznych słów. Charlotte z pewnym zdziwieniem przeniosła wzrok na nadciągający pochód i wreszcie dostrzegła, co napisano na jednym z największych transparentów. Nie wpadła na to, że mugole mogą organizować paradę równości, bo i przecież w świecie czarodziejów teraz największym podziałem był ten ze względu na czystą krew – a i mało kto odważyłby się w świecie czarodziejskim tak jawnie eksponować swoją orientację.
Pewne rzeczy zostawały za zamkniętymi drzwiami.
Banda hipokrytów.
Nie żeby Charlotte nie była hipokrytką. Bardzo możliwe, że ze swoim wychowaniem i charakterem miałaby na ten temat poglądy godne potępienia, gdyby nie trzech mężczyzn, których poznała jako dziecko i których nie potrafiłaby za nic potępić. Środowisko o wielu rzeczach decydowało.
– Chodźmy, Jessie – zarządziła Charlotte, ujmując go pod rękę i przyspieszając kroku, próbując oddalić się od pokrzykiwań, muzyki, transparentów i krzywych spojrzeń. Zastanawiała się mimowolnie, czy to oznaka jakichś zmian, czy może rozpaczliwy krzyk łabędzia. Czy podobałoby się to Anthony’emu, Morpheusowi i Jonathanowi? Czy kiedyś przyjdzie dzień, kiedy czarodzieje też odważą się na takie marsze?
W ich świecie na pewno zakończyłyby się krwawo, tak jak ten charłaków.
– Myślę, że najlepiej, jeśli znajdziemy jakieś miejsce do bezpiecznej teleportacji i wybierzemy się jednak na lody do Floriana. Kto wie, co dziś będzie wyprawiało się w Londynie?
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#5
23.07.2024, 10:23  ✶  

Mimowolnie przewrócił oczami, widząc, jak na twarzy matki pojawił się uśmiech w odpowiedzi na nazwanie jej jego "koleżanką". Oczywiście, że jej się spodobał ten komplement - której kobiecie by się nie spodobał?

-Gdyby był to marsz przeciw królowej, pewnie byłoby bardziej krwawo, mamo - powiedział, akcentując ostatnie słowo i z zadowoleniem patrząc, jak na twarzy mugolskiego policjanta maluje się konsternacja. -I chyba wtedy byśmy nie zostali obsypani brokatem.

Co prawda nie było go dużo i większość, wraz z płatkami kwiatów, wylądowała u ich stóp, ale lekki wiaterek zgarnął trochę kolorowych drobinek i te osadziły się na ich włosach i twarzach. Jessie otarł policzki i nos, z włosów pewnie się tego pozbędzie dopiero po prysznicu.

-To by wyjaśniało tych tulących się mężczyzn i całujące ze sobą dziewczyny - dodał, przyglądając się owym obrazkom trochę dłużej, niż by "wypadało".

W świecie czarodziejów głównym wyznacznikiem bycia "lepszym" był status krwi. Im więcej pokoleń, których krew nie została skalana krwią mugoli, tym większy prestiż rodziny, ich bogactwo i, nierzadko, wpływy. Wiązały się z tym również aranżowane małżeństwa, mające tylko dwa zadania - wydać na świat kolejne pokolenie i zachować czystość krwi. Takie małżeństwa zawierane były z "rozsądku", nie z uczucia, więc Jessie był właściwie przeciwko nim. Co dobrego niby mogło dać zmuszanie swoich dzieci do składania przysięgi wierności małżeńskiej osobie, z którą nierzadko nie łączyła ich nawet przyjaźń? Czasami byli to nawet ludzie zupełnie sobie obcy, czasami nawet różniący się zdecydowanie wiekiem. Jak niby mogli oni zbudować zdrowy dom, w którym będą mogli wychować swoje dzieci na dobrych ludzi?

Równość dla mniejszości seksualnych. Równość dla miłości.

Czy gdyby Charlotte i Ned byli te 20 lat młodsi, czy wraz z Jonathanem również wzięliby udział w tej paradzie, jako młodzi buntownicy, sprzeciwiający się swoim rodzicom, walczący o prawo do własnej miłości i wolności?

Czy gdyby Charlotte nie zachowała się w Nedzie Kelly i nie uciekłaby z nim do Stanów, czy wyszłaby za Jonathana? Jak wyglądałoby ich małżeństwo? Kim byliby Jessie, Rita i ich młodszy brat, gdyby ich ojcem nie był Ned, a Jonathan?

Kolorowi Ludzie nie byli chętni do bójki, jak zauważył Jessie, ale było kilku mugoli, ubranych mniej kolorowo, którzy obserwowali uważnie całe towarzystwo i ich postawy mówiły jasno, że byli gotowi w każdej chwili ruszyć z uniesionymi pięściami do każdego, kto ośmieli się przekroczyć granicę.

-To chyba dobry pomysł, ale...

Jessie zatrzymał się wzrokiem na jednym z mężczyzn, opierających się o ścianę. Z całą pewnością był te kilka lat starszy od niego, był łysy, ładnie opalony i nie miał koszulki, świecąc w oczy umięśnioną klatką piersiową. Przesunął wzrokiem po całej sylwetce młodego Kelly'ego, przygryzł dolną wargę i mrugnął do niego. Jessie od razu odwrócił wzrok, onieśmielony. Zrobiło mu się gorąco.

-Ekhem... Chy-chyba nie znajdziemy tutaj takiego - szepnął, nachylając się do matki.

Z drugiej strony równie przystojny mugol gwizdnął przeciągle, z flirciarskim uśmiechem wpatrując się w nogi Charlotte.

Evil Queen
Kill them with success and bury them with a smile
wiek
sława
V
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Niewymowna
Ma jasne włosy, jasne oczy i 177 centymetrów wzrostu. Chętnie chodzi w butach na obcasach, mimo wysokiego wzrostu. Potrafi uśmiechać się bardzo pięknie i ciepło, ale zwykle uśmiech ten jest absolutnie fałszywy.

Charlotte Kelly
#6
24.07.2024, 11:26  ✶  
Charlotte była nazbyt samolubną osobą, aby maszerować w obronie czyichkolwiek interesów. Jeśli pojawiłaby się na takim marszu, to tylko z nieskończonym marudzeniem na ustach i tylko po to, aby pilnować przyjaciół, gdyby oni zdecydowali się wziąć udział w tego typu wydarzeniu. Chłopcy i dziewczyny mogli całować się przed nią w dowolnych konfiguracjach, a ją nic by nie obchodziło – ani co wyprawiają, ani czy inni rzucają w nich kamieniami – bo pewnie byłaby zbyt zajęta zerkaniem na własne odbicie w najbliższym lustrze.
Małżeństwa aranżowane i czystej krwi, gdy Charlotte była młoda, zdawały się jej czymś normalnym. A potem uświadomiła sobie, że dotyczy to też jej – i charakterek młodej panny Crouch po prostu nie pozwalał podporządkować całej reszty życia temu, czego chciała od niej matka, z którą darła koty od małego.
– Nie pozwalaj sobie, młody człowieku – prychnęła, mierząc gwizdającego mugola morderczym spojrzeniem, a potem po prostu pociągnęła syna dalej, bardzo zirytowana. – Londyn zamienił się dziś… w jakąś karykaturę – oświadczyła, chociaż po prawdzie ka karykatura zupełnie by Charlotte nie przeszkadzała, gdyby nie to, że nie mogli teraz ani dostać się do upatrzonej lodziarni, ani teleportować z powrotem do magicznego Londynu. – Nic to, przejdziemy sąsiednią ulicą i podjedziemy autobusem do Dziurawego Kotła.
Skrzywiła się na te słowa nieco, bo nawet jeśli całe lata mieszkania w USA, początkowo w warunkach dość skromnych, nauczyły ją wartości pieniądza, przemyślanych zakupów i gospodarowania budżetem, to nie wypleniły z niej zupełnie tego, kim kiedyś była: panienki Crouch. Sama idea jeżdżenia mugolskimi autobusami była Charlotte niezbyt miła.
– Ilu ich jest, może z dwustu pięćdziesięciu? Dziwne, że tak mała grupa wywołuje tyle zamieszania. Oczywiście, na marszu charłaków była podobna liczba, ale hm… nas jest trochę mniej.
I zasadniczo każdy – oprócz charłaków – nosił przy sobie broń, która była bardziej niszcząca niż mugolskie pistolety. Między innymi dlatego Ministerstwo Magii było aż tak rozbudowane.
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#7
24.07.2024, 18:31  ✶  

Wszystkie te marsze, manifestacje i inne parady zawsze wydawały się Jessiemu mało potrzebne i jakby nie do końca przemyślane. Te wszystkie pochody, wyróżniające daną grupę ornamenty i wszystkie hasełka, czasami wulgarne, czasami nie - czy nie podkreślały one tej odmienności, której uczestnicy parady próbowali zaprzeczyć? To rzucanie się w tłum z postawą aż wrzeszczącą "Macie mnie akceptować!" - czy to nie była hipokryzja? "Akceptujcie mnie", chociaż jestem "inny", ale jestem "taki sam", jak wy? Gdzie tu była logika? Czy w ten sposób ta mniejszość nie narażała się jedynie na większą nienawiść ze strony większości?

Jessie nie widział swojego miejsca w tłumie Kolorowych Ludzi, tak samo, jak wśród sympatyków charłaków, czy innych "buntownikach", ale nie dlatego, że nie zgadzał się z ich ideami, albo zupełnie go to nie interesowało. Jessie wolał się nie wychylać, ponieważ niewłaściwy ruch z jego strony mógłby zwrócić uwagę nieodpowiednich osób na jego bliskich, a na to nie mógł pozwolić. Dlatego na takie pochody patrzył z boku, czekając, aż stróżowie prawa rozgonią towarzystwo albo rozpoczną się bardziej interesujące zamieszki. Nie, żeby był fanem rozlewu krwi (może gdyby była innego koloru), ale zawsze ciekawiej było patrzeć, jak ktoś łamie nosy i podbija oczy swoimi pięściami, niż idących równym tempem ludzi, wykrzykujących hasełka, które ginęły w tłumie. Własne poglądy wolał zachować dla siebie, a jeśli już miał się z nimi dzielić, to robiłby to w małym gronie ludzi, których znał i którym ufał.

-Może mi się tylko wydawać, ale on był pewnie w twoim wieku, mamo. I chyba go tylko zachęciłaś - zaśmiał się z tego "młody człowieku", ale zaraz uśmiech mu zniknął z twarzy, widząc irytację matki. -Chyba muszę zacząć dokładniej czytać Proroka i mugolskie gazetki. Gdybym wiedział, co tu się będzie działo, zabrałbym cię jednak na Pokątną.

Do tej mugolskiej lodziarni mogliby wybrać się innym razem. Tymczasem musieli zrezygnować z niej, kiedy byli już właściwie blisko, i musieli przedzierać się między Kolorowymi Ludźmi, zwracającymi na nich mniejszą lub większą uwagę, o którą właściwie się nie prosili.

Niech tylko nikt nie próbuje jawnie podrywać Charlotte, bo to mogłoby się dobrze nie skończyć.

Bezwłosy facet bez koszulki i gwiżdżący mugol zostali w tyle, może coś tam za nimi wołali, ale ich głosy zostały albo zagłuszone, albo zignorowane.

-O ile kierowcy nie zdecydowali dołączyć do pochodu, albo kursy nie zostały odwołane przez tę całą Paradę - powiedział i wziął głęboki wdech, by opanować nie tylko nerwy, ale również ten irytujący gorąc, kumulujący się na policzkach. -Przestaje mi się to podobać.

O ile autobusy jeździły tak samo, jak w każdy inny dzień, jemu podróż mugolskim środkiem transportu nie przeszkadzał - może nie był to tak szybki sposób przemieszczania się, jak teleportacja czy świstotlik, ale z pewnością oferował czas na jakieś przemyślenia i podziwianie widoków (nawet, jeśli miało to być jedynie miasto, które widziało się dzień w dzień). Był to jeden z powodów, dla których lubił jeździć samochodem, chociaż wtedy musiał skupiać się na drodze, by nie wpaść na kogoś, albo w drzewo.

-Póki są wystarczająco głośni i wyróżniający się, trudno, by nie wywołali zamieszania. Dlatego właśnie nie lubię takich zgromadzeń.

Teraz tylko musieli trafić na autobus, który ich stąd zabierze.

Evil Queen
Kill them with success and bury them with a smile
wiek
sława
V
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Niewymowna
Ma jasne włosy, jasne oczy i 177 centymetrów wzrostu. Chętnie chodzi w butach na obcasach, mimo wysokiego wzrostu. Potrafi uśmiechać się bardzo pięknie i ciepło, ale zwykle uśmiech ten jest absolutnie fałszywy.

Charlotte Kelly
#8
26.07.2024, 10:11  ✶  
Charlotte była samolubna i bywała okropnym człowiekiem. Umiała być lojalna, wręcz morderczo, ale tę lojalność miała dla zaledwie garstki ludzi. Nie obchodziło jej, że ktoś nie ma równych praw, jak długo pośród tych osób nie znajdowali się jej bliscy. Chętnie widziałaby w świecie czarodziejów większą tolerancję tylko dlatego, że sama miała dzieci o „nie dość czystej” krwi, i ponieważ w sercach dwóch jej przyjaciół od lat gościli mężczyźni. Gdyby nie to, pewnie sama nie miałaby żadnych oporów.
Ale mugole i ich marsze nie obchodziły jej już nawet odrobinę.
– Mugole szybciej się starzeją. Mają nieodpowiednie geny – skwitowała więc po prostu słowa Jessiego, ale w gruncie rzeczy miała rację, średnia życia czarodziejów była dużo wyższa, chociaż chodziło nie tylko o te „geny” (o których w sumie niewiele wiedziała, bo był to grunt nauk bardziej mugolskich niż czarodziejskich), a magię, eliksiry oraz specyfiki Potterów. Z tych ostatnich Charlotte korzystała chętnie i w dużych ilościach, nie mając żadnych oporów w swojej pogoni za zachowaniem gładkiej twarzy i szczupłej sylwetki mimo wieku. – Nie pisali o tym w Proroku. Nawet gdyby kogoś to interesowało, wątpię, by jakiś redaktor odważył się poruszać tego typu tematy.
W świecie czarodziejów homoseksualizm w końcu wciąż był swego rodzaju tabu. Właściwie to w świecie mugoli również, chociaż najwyraźniej powoli acz nieubłaganie nadciągał wiatr zmian.
– W Londynie jest znacznie więcej kierowców niż paradujących, i większość nie porzuci stanowiska pracy. Nie chcieliby jej stracić, a za nie przyjście do pracy z powodu jakiejś parady na pewno by ich wyrzucili. Może kiedyś w tym pochodzie będą szły tysiące ludzi, ale to nie stanie się dziś, jutro ani nawet za pięć lat – oświadczyła, bez prawdziwego zainteresowania w głosie, zmierzając na przystanek. W miarę jak oddalali się od pochodu, jak zostawały za nimi gwizdy oraz hałas, Londyn znów przybierał swoje zwykłe oblicze: Kolorowi Ludzie najwyraźniej wiedzieli, że bezpieczni są tylko w grupie. Gdy Charlotte spojrzała na jakąś parę, dostrzegła, że z plecaka jednej wystaje chyba transparent i zmierzają, by przyłączyć się do parady, ale tutaj… tutaj ona i jej chłopak „maskowali się”, nie chcąc pewnie nikogo sprowokować.
Kelly nawiedziła myśl, że świat się zmienia: i z jednej strony to było dobre, z drugiej napawało pewną ponurą myślą o nieuchronności upływającego czasu i o tym, że sama nie jest już taka młoda. Doprawdy, od „starości” dzieliło ją może jeszcze jakieś dwadzieścia, dwadzieścia pięć lat!
– Chyba będę musiała wpaść dziś do sklepu kosmetycznego – mruknęła z zastanowieniem, gdy zatrzymali się na przystanku, chyba zapominając już o wszelkich paradach.
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#9
27.07.2024, 01:36  ✶  

Charlotte bywała okropnym człowiekiem, może czasami zbyt chłodnym, jak dla Jessiego, ale bywały momenty, gdy matce tego chłodu zazdrościł. Chociaż "zazdrość" mogła być za mocnym słowem, ponieważ w jego głowie czasami pojawiała się myśl, czy jego język był równie cięty, co język jego matki, podbródek tak samo dumnie podniesiony i serce zamknięte na niemal wszystko, z wyjątkiem paru zaledwie wyjątków, czy byłoby mu łatwiej? Łatwiej w życiu, gdzie nazwisko i znajomości potrafiły zdziałać cuda lub wpędzić w kłopoty. Gdzie linia krwi miała większe znaczenie, niż ilość przeczytanych ksiąg i zapamiętanych z nich informacji.

Czy byłoby mu łatwiej, gdyby wszelkie komentarze na temat jego pochodzenia, były dla niego nic nieznaczącym skrzekiem pawi, które mogły pochwalić się jedynie "wspaniałością" swoich piór?

Czy byłoby mu łatwiej, gdyby potrafił, jak matka, odgryźć się i pokonać w werbalnej konfrontacji każdego, kto wypomniał mu jego "niedoskonałe" pochodzenie? Syn mugolaka i Zdrajczyni Krwi.

Czy byłoby mu łatwiej, gdyby wdał się trochę bardziej w Charlotte, a trochę mniej w Neda?

Były to, na szczęście, jedynie chwilowe myśli, które pojawiały się jedynie po konfrontacjach z "czystokrwistymi dupkami", a potem wszystko wracało do normy.

-Możliwe, chociaż może ktoś odważyłby się wspomnień o ewentualnych problemach na drogach - powiedział, ignorując komentarz o "nieodpowiednich genach" mugoli. -I, szczerze, mam nadzieję, że twoja wizja się tu nie sprawdzi. I nie trafi do nas. Za dużo wywołuje to zamieszania.

I jeszcze ten brokat, mieniący się we włosach. Gdyby miał wybór, Jessie wolałby zostać nim obsypany, gdy będzie chciał być nim obsypany, i może nie, kiedy miał na sobie tę koszulę.

Na przystanku, niestety, nie byli sami. Niedaleko nich stała grupka dziewcząt, mniej więcej w wieku Jessiego, chichoczących między sobą, trochę bliżej dwie starsze kobiety (jedna nosiła na rękach trzęsącego się psa) rozmawiały między sobą o, jak usłyszał Jasper, Paradzie właśnie, i wypowiadały się bardzo nieprzychylnie i nie szczędziły sobie słów, których publicznie wymawiać nie wypadało, krzywiąc się na pomarszczonych twarzach. Było to na swój sposób przykre.

-Hm? Kosmetycznego? Mamo, wiem, że często ci przypominam, że nie masz już dwudziestu lat, ale, tak po prawdzie, ten, którego używasz teraz, działa całkiem dobrze. Prawie nie widzę zmarszczek - zaśmiał się i przyjrzał dokładnie twarzy matki, jakby faktycznie szukał jakichś zmarszczek.

Jeden rzut oka wystarczył, by potwierdzić, że dwie rodzynki w jasnych kubraczkach przyglądały się im z kwaśnymi minami i znów zaczęły między sobą trajkotać. Dało się nawet usłyszeć "On tak mówi do swojej matki?" i "Że ona na to pozwala". A przecież nie powiedział nic złego.

Paradę zostawili za sobą.

Evil Queen
Kill them with success and bury them with a smile
wiek
sława
V
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Niewymowna
Ma jasne włosy, jasne oczy i 177 centymetrów wzrostu. Chętnie chodzi w butach na obcasach, mimo wysokiego wzrostu. Potrafi uśmiechać się bardzo pięknie i ciepło, ale zwykle uśmiech ten jest absolutnie fałszywy.

Charlotte Kelly
#10
29.07.2024, 07:30  ✶  
Jessie był milszy od niej, bardziej otwarty na ludzi i miał bez wątpienia lepsze serce, ale na szczęście nie zbywało mu ani na inteligencji, ani na poczuciu humoru i potrafił ładnie odpysknąć, gdy przychodziła na to pora. I dobrze, bo pewnie gdyby był nieśmiałym dzieciakiem, wzdychałaby na to okropnie.
W jednym też na pewno się przypominali. Nie lubili zamieszania. To znaczy Charlotte je lubiła, ale gdy sama była jego źródłem albo z jakichś powodów ją bawiło, nie wtedy, gdy to działo się obok i krzyżowało jej plany.
- Wyczyścimy potem ten brokat - powiedziała jednak jedynie, mierząc go spojrzeniem. Proste zaklęcie powinno wystarczyć, aby się tego pozbyć, ale niestety nie mogła czarować przy mugolach. Kodeks tajności kiedyś drażnił ją okropnie, ale teraz niechętnie uznawała, że ma trochę racji bytu. Mugole nie daliby im spokoju, gdyby odkryli magię, a było ich jednak dużo więcej i mieli bomby atomowe, nieważne, co na ten temat myślał Voldemort.
- Kochanie, jeśli p r a w i e ich nie widzisz, to znaczy, że coś jest nie tak - odparła, a potem, tuż przed wejściem do autobusu odwróciła się do komentujących.
Uśmiechnęła się do nich, szeroko, promiennie. A potem uniosła dłoń, pokazując im środkowy palec w bardzo uniwersalnym geście. Bo może i pozwalała synowi zwracać się do siebie w ten sposób - za nic nie chciałaby wychować dzieci niepewnych siebie i bojących się otworzyć ust - ale na pewno nie pozwalała nikomu bezkarnie oceniać swoich metod wychowawczych.
W akompaniamencie oburzonych okrzyków weszła do autobusu, z wysoko uniesioną głową.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Charlotte Kelly (1695), Jessie Kelly (2066)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa