• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 9 Dalej »
[07.07.1972] niezapowiedziana wizyta | Fiery & Thomas

[07.07.1972] niezapowiedziana wizyta | Fiery & Thomas
Tańcząca ze lwami
Did you think the lion was sleeping because he didn't roar?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarne niczym węgiel źrenice to pierwsze na co zwrócisz uwagę kiedy na nią spojrzysz. Później będzie uśmiech, zadziorny, zachęcający do dyskusji. Usta zawsze podkreślone czerwoną szminką, co wyróżnia się na tle jasnej cery, a zarazem idealnie pasuje do kasztanowych włosów Fiery. Jest filigranową kobietą, ma 160 cm wzrostu, chociaż na pierwszy rzut oka tego nie widać, gdyż ubrania, które nosi są zwiewne, więc nie do końca wiadomo, co się pod nimi kryje. Jej ruchy są szybkie, jakby ciągle się gdzieś spieszyła. Głos ma melodyjny, nieco wysoki, jednak nie denerwujący ucha. Możesz wyczuć w nim akcent, tylko ciężko określić jaki, na pewno angielski nie jest jej pierwszym językiem. Pachnie wiatrem, czasem sierścią zwierząt, jednak najbardziej wyczuwalny jest zapach goździków z cynamonem.

The Beast
#11
26.07.2024, 13:03  ✶  

To nie tak, że Fiery uznała to za niemiłe, bardziej próbowała zażartować, może żart wyszedł nieco toporny, była bowiem trochę odklejona, i nie zawsze łatwo było ją zrozumieć.

- Wiadomo, każdy dzieciak ma coś swojego jeden lubi smoki, inny hipogryfy, a inny latające lwy. - Chyba każdy miał jakieś swoje zamiłowania, gusta były różne, czy coś. Nie zamierzała tego negować, chociaż chciała pokazać tej małej swoje latające lwy, a nóż widelec spodobają jej się bardziej od hipogryfów.

- To w sumie całkiem ciekawe, koty są wspaniałe, więc rozumiem dlaczego są to akurat te zwierzęta. - Lwy też były przecież kotkami, tylko trochę większymi, ale kto by się tam przejmował takimi drobnostkami.

Panna Bell skończyła jeść babeczkę, spojrzała na pączka, który się prosił o to, aby i w niego się wgryzła, jednak nie wydawało jej się, że da radę wciągnąć całego.
- Chcesz pół? - Zapytała jeszcze Thomasa, czy ma chęć pomóc jej go zeżreć. Zresztą trochę głupio, żeby on siedział tutaj przy samej herbacie, kiedy ona zaczęła się opychać słodkościami.

- Na pewno częściowo jest to prawda, gdyby cię nie potrzebowała, to przecież nie korzystałaby z twojej pomocy. - Przynajmniej tak wydawało się Fiery, chociaż właściwie to tylko gdybała, bo nie miała przecież pojęcia, jak tak naprawdę wyglądała cała sytuacja. Miała jednak świadomość, że często pomoc rodziny bywała nieoceniona, sama nie wyobrażała sobie egzystencji bez swojego rodzeństwa, chociaż czasem strasznie ją irytowali, to mimo wszystko nie umiała sobie wyobrazić swojego życia bez nich.

- Teraz to ty sobie umniejszasz, może po prostu idealnie ze sobą współgracie, na pewno każde z was ma swoje unikalne umiejętności, jednak razem możecie działać cuda, czy coś. - Miała wrażenie, że Thomas nieco siebie nie docenia. - Z tego, co pamiętam tego miejsca nie było tutaj jeszcze niedawno, od zawsze współpracujesz z siostrą, czy to tylko chwilowe? - Upiła kolejny łyk kawy, może nie powinna go tak wypytywać, ale w sumie była ciekawa, jak to u niego wyglądało. Wiedziała, że jeśli pojawiała się pilna potrzeba to niektórzy z rodzestwa potrafili rezygnować ze swoich planów, czy marzeń, aby pomóc tej drugiej osobie.

Przeniosła wzrok na ludzi, którzy wychodzili z klubokawiarni, teraz to miejsce zupełnie opustoszało. Dziwne, może ogólnie w Londynie było mniej tłoczno, bo przecież panował sezon wakacyjny, więc pewnie większość czarodziejów wyjechała gdzieś poza miasto.

Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#12
26.07.2024, 16:23  ✶  
- Na całe szczęście smoki nie, już z samymi hipogryfami jest problem, bo nie ma tu miejsca na trzymanie go, a jednak Mabel bardzo by chciała mieć jednego, więc możesz się domyślić co się dzieje - z jednej strony było to komiczne, a z drugiej czasami jednak uciążliwe jak młoda Figgówna bardzo chciała mieć swojego hipogryfa. Podziwiał jej upór w dążeniu do tego i gdyby właśnie nie fakt, że nie mieli tu miejsca na te bestię to już dawno by jednego miała na własność.
Posłał jej szeroki uśmiech po stwierdzeniu panny Bell odnośnie zrozumienia dlaczego upodobali sobie łwąsnjie te zwierzęta. Jakby właśnie wywołany ich słowami do pomieszczenia wszedł Kapitan Pazur, dorodny kot norweski, który wskoczył na ladę, gdzie przysiadł i bez słowa wpatrywał się właśnie w rozmówczynię swojego ludzkiego towarzysza. Para kocich oczu ani na chwilę nie odrywała się od niej.
- Jeżeli nie dasz rady zjeść całego to pewnie - zgodził się wiedząc, ze nie każdy musiał lubić jeść dużą ilość słodyczy na raz, a on nigdy ich nie odmawiał. Zdecydowanie niedługo będzie musiał pomysleć nad jakimiś ćwiczeniami i dietą, bo inaczej skończy z koniecznością nauki czarów powiększających ubrania,
- Cóż, w obecnych czasach jestem nie tylko jej pomocą - powiedział w zamalowany sposób dając do zrozumienia, że przy panujących niepokojach wywołanych przez pewnego czarnego palanta nie byli do końca bezpieczni, nie tylko ze względu na współpracę z Zakonem ,ale głównie dlatego, że nie byli rodziną czystej krwi, jak to się mianowali ci "najlepsi i prawdziwi" czarodzieje - szkoda tylko, że większość była z chowu wsobnego.
Dopił herbatę, żeby ukryć nieco zmieszanie, nie nawykł do słuchania pochwał na swój temat, dlatego ucieszył się, że niejako zmieniła temat pytać o początki ich współpracy ze sobą.
- Nie, na początku ogarniała wszystko sama, ja się doczepiłem nieco później, musiałem najpierw zakończyć wszelkie zlecenia poza wyspami, zanim mogłem poświecić swoją uwagę na tutejsze sprawy. Można by powiedzieć, że przyszedłem na gotowe - zaśmiał się trochę, bo w sumie była to prawda, jak już wszystko było gotowe to po prostu dołączył do siostry, wcześniej jedynie z doskoku pomagał.
- Wspominała, że nie dokończyłaś szkoły.. To nie od zawsze żyłaś w cyrku? - chciał się też czegoś dowiedzieć o samej Fiery, a skoro już tak rozmawiali od serca - może i część rzeczy, które teraz sobie opowiadali już wcześniej mówili? Ale alkohol tamtej nocy skutecznie zdołał zmyć wszelkie wspomnienia. Miał nadzieję też ,że jego pytanie nie okaże się zbyt wścibskie, może i był Figgiem, ale nie chciał dostać przecież kociej mordy bo się interesował.
Tańcząca ze lwami
Did you think the lion was sleeping because he didn't roar?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarne niczym węgiel źrenice to pierwsze na co zwrócisz uwagę kiedy na nią spojrzysz. Później będzie uśmiech, zadziorny, zachęcający do dyskusji. Usta zawsze podkreślone czerwoną szminką, co wyróżnia się na tle jasnej cery, a zarazem idealnie pasuje do kasztanowych włosów Fiery. Jest filigranową kobietą, ma 160 cm wzrostu, chociaż na pierwszy rzut oka tego nie widać, gdyż ubrania, które nosi są zwiewne, więc nie do końca wiadomo, co się pod nimi kryje. Jej ruchy są szybkie, jakby ciągle się gdzieś spieszyła. Głos ma melodyjny, nieco wysoki, jednak nie denerwujący ucha. Możesz wyczuć w nim akcent, tylko ciężko określić jaki, na pewno angielski nie jest jej pierwszym językiem. Pachnie wiatrem, czasem sierścią zwierząt, jednak najbardziej wyczuwalny jest zapach goździków z cynamonem.

The Beast
#13
28.07.2024, 22:34  ✶  

- To niekoniecznie są zwierzątka, które nadają się do hodowania w domu. Podejrzewam, że trudno jej się z tym pogodzić. - Miała świadomość, że dzieciaki potrafiły naprawdę mocno się na coś uprzeć i bardzo ciężko było im wybić z głowy te wszystkie cudowne pomysły. Sama też nie znosiła być tą odpowiedzialną osobą, która musiała sprowadzać ich na ziemię, w sumie raczej starała się, aby kto inny przyjmował rolę dorosłego i niszczył marzenia dzieci.

Usłyszała ruch, uniosła więc głowę, aby zobaczyć kto lub co pojawiło się w pomieszczeniu. Wydawało jej się bowiem, że zostali tu sami, gdy dostrzegła kota przyglądała mu się z zaciekawieniem. - Ależ słodziak z niego. - Powiedziała zachwycona, może nie był to lew, ale też całkiem urocze stworzenie. Fiery naprawdę uwielbiała wszystkie zwierzęta.

- Nie dam rady, ale to nie tak, że mi nie smakuje, naprawdę są niesamowite te słodkości. - Dodała jeszcze nim podzieliła pączka na dwie, równe części. Jedną z nich wzięła w dłoń, a drugą podała Thomasowi.

- W sumie jest niebezpiecznie, nie dziwię się, że pilnujesz siostry. Nigdy nie wiadomo, co tym ludziom przyjdzie do głowy, słyszałam o tym, co stało się na Beltane, już się nie kryją zupełnie z tym, co robią. - To było naprawdę rozsądne podejście, że zamierzał doglądać siostry. Fiery zdawała sobie sprawę, że atmosfera w świecie czarodziejów jest mocno napięta. Polowali na takich jak ona, przecież też była mugolaczką, która ich zdaniem nie powinna w ogóle mieć prawa do tego, aby znaleźć się w świecie magii. Zresztą na sabacie dużo osób straciło życie, nie tylko szlamy, wtedy było im wszystko jedno z kim walczą. Voldemort szedł do celu po trupach, Bestyjka wiedziała, że kiedyś będą mogli zaatakować cyrk, bo przecież wszyscy jego mieszkańcy mieli brudną krew.

- Tak najlepiej, przyjść na gotowe, nie trzeba się przejmować przygotowaniami. - Nie wydawało się, żeby i z tym miał problem, Thomas wydawał się być bowiem osobą, która nie miała z niczym problemu, wręcz przeciwnie. Może dosyć śmiało zakładała, bo przecież nie znała go prawie wcale, ale po tym co mówił miała wrażenie, że jest strasznie pomocny. Każdy chciałby mieć obok siebie osobę z podobnym nastawieniem. Ona również nie mogła narzekać na swoje rodzeństwo, bo każdego mogła poprosić o pomoc, miała jednak świadomość, że nie wszyscy mają tak lekko.

Sięgnęła po kawę, upiła spory łyk. Zastanowiła się przez chwilę nad odpowiedzią na pytanie, które jej zadał. Tak naprawdę nie miała pojęcia od czego zacząć, w sumie nie dziwiła się, że o to spytał, bo to wcale nie było takie oczywiste.

- Nie, nie od zawsze. Żyję w cyrku od jakichś jedenastu lat, jeśli dobrze liczę. - Dosyć późno tam trafiła, szczególnie że większość członków jej rodziny znajdowała w cyrku schronienie, kiedy byli dzieciakami. - Kiedyś sporo podróżowałam z moimi braćmi, to oni nauczyli mnie jak podchodzić do zwierząt, a jeszcze wcześniej, jak żyli moi rodzice to chodziłam do szkoły, do Koldovstoretz w Rosji. - Nie wspominała tego czasu wcale jakoś specjalnie źle. Czasem zastanawiała się, jakby to było, gdyby udało jej się ją skończyć, ale wiedziała, że to nie ma większego sensu. Bracia nie pozwolili jej wrócić, zaczęła podróżować z nimi i po prostu praktykować magię.

Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#14
29.07.2024, 22:34  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.07.2024, 22:39 przez Thomas Figg.)  
- Dla chcącego nic trudnego, od czego jest magia. Ale myślę, że tutaj większym problemem jest fakt, że nie są to walce takie przyjemne bestie jak koty czy pufki, tylko są zabójcze - powiedział zgodnie z domysłami, bo nigdy z Norą nie rozmawiał na poważnie dlaczego nie chce mieć hipogryfa, skoro nie mieli miejsca to rozmowa ta zdawała się być zbyteczna.
Komentarz Fiery sprawił, że omal nie skręcił sobie karku odwracając się i zobaczyła tam jego, Kapitana Pazura - oboje mogli przysiąść, że gdy Thomas zerknął na swojego towarzysza to ten uśmiechnął się przebiegle.
- Dobrze, w takim razie pomogę - zgodził się z uśmiechem i wyciągnął rękę po połowę paczką ,którą to zaraz spałaszował bez najmniejszego problemu.Nie żeby był jakoś specjalnie głodny, jednak nie zamierzał odmawiać słodyczy - stanowczo musi pomyśleć nad jakąś aktywnością fizyczną aby móc palić kalorie.
- Wiesz tu nie chodzi tyle o pilnowanie jej, bo wbrew pozorom Nora potrafi o siebie zadbać, jednak nie wybaczyłbym sobie gdyby coś jej groziło, a ja nie byłbym w stanie jej pomóc. Nie jestem jak cerber, bardziej jak... - zamyślił się, nie mogą znaleźć od razu dobrej metafory, ale coś mu nie szło zbytnio. - No wiesz, nie jak pies stróżujący, ale o! jak Pies pasterski który czuwa, ale uaktywnia się dopiero jak pojawia się niebezpieczeństwo - ahh, jakże był dumny, że udało mu się uratować honor i nie spłycić tego do byle jakiego porównania.
- Niby to prawda, ale czasami sam proces przygotowywania jest bardzo ciekawy i warty uczestniczenia - miał co do tego dwojakie podejście, bo praca nauczyła go, ze przychodzenie na gotowe jest nudne. Kiedy są złamane wszystkie klątwy i rozbrojone wszelkie pułapki to nie było co robić, owszem odkrywanie historii był ciekawe, ale bez tego dreszczyk emocji... Wszystko to robiło się takie jakieś miałkie i mniej podniosłe.
Zamrugał oczami szybko kiedy wspomniała o swojej przeszłości - cóż nie zdziwił się, że faktycznie nie mieszkała cały czas w cyrku, z jej wcześniejszych wypowiedzi wysnuł taki wniosek, jednak to co powiedziała potem. W jej głosie nie dosłyszał się żadnych naleciałości w akcencie, które miałaby osoba pochodząca ze wschodu europy, co było dość ciekawą informacją. Nie dane jednak mu było cokolwiek więcej powiedzieć, bo kot w końcu zeskoczył z lady i dumnie krocząc podszedł do rozmawiających czarodziejów.
- Muszę cię ostrzec... - zaczął Figg, ale nie zdążył, bo wtem odezwał się kot, który wskoczył na krzesło obok nich, po prostu się dosiadł. Chciał oszczędzić kobiecie szoku jakim pewnie by był mówiący kot, ale z drugiej strony żyli w świecie magicznym, tutaj wiele niecodziennych rzeczy miało miejsce. A może nawet i panna Bell miała pojęcie o zdolnościach ich kotów.
- Mój, mój. Thomas nie wiedziałem, że znasz piękne damy... W sumie to nie wiedziałem, że znasz jakiekolwiek damy spoza rodziny - ktoś tutaj ewidentnie nie wziął swoich smaczków na nie bycie podłym chujkiem, to przypomniało Thomasowi o tym, ze musi sprawdzić czy czasem się nie kończą, bo wtedy Pazur stanie się niezwykle nieznośny.
- To Kapitan Pazur, mój wierny koci towarzysz - przedstawił futrzanego jegomościa kasztanowłosej.
Tańcząca ze lwami
Did you think the lion was sleeping because he didn't roar?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarne niczym węgiel źrenice to pierwsze na co zwrócisz uwagę kiedy na nią spojrzysz. Później będzie uśmiech, zadziorny, zachęcający do dyskusji. Usta zawsze podkreślone czerwoną szminką, co wyróżnia się na tle jasnej cery, a zarazem idealnie pasuje do kasztanowych włosów Fiery. Jest filigranową kobietą, ma 160 cm wzrostu, chociaż na pierwszy rzut oka tego nie widać, gdyż ubrania, które nosi są zwiewne, więc nie do końca wiadomo, co się pod nimi kryje. Jej ruchy są szybkie, jakby ciągle się gdzieś spieszyła. Głos ma melodyjny, nieco wysoki, jednak nie denerwujący ucha. Możesz wyczuć w nim akcent, tylko ciężko określić jaki, na pewno angielski nie jest jej pierwszym językiem. Pachnie wiatrem, czasem sierścią zwierząt, jednak najbardziej wyczuwalny jest zapach goździków z cynamonem.

The Beast
#15
29.07.2024, 23:15  ✶  

- Czy ja wiem, czy zabójcze, nie tak trudno je wytresować. - Fiery znała się na tresurze zwierząt, jak nikt inny, właściwie nie bała się żadnych stworzeń i jej zdaniem, każde zwierzę można było oswoić z odpowiednim podejściem. Fakt, może nie był to idealny towarzysz dla dzieciaka, z drugiej jednak strony uważała, że warto próbować. Może akurat okaże się, że ta dziewczynka będzie potrafiła podobnie jak ona zajmować się magicznymi stworzeniami. Zawsze warto podążać za swoimi marzeniami. Miała też świadomość, że hipogryfy wymagały sporo miejsca, nie łatwo było je hodować, więc może i też rozumiała dlaczego póki co jeszcze nie sprawili jednego jego siostrzenicy.

Faktycznie Fiery miała wrażenie, że kot zachowywał się, jakby rozumiał, co do niego mówi, jego mimika o tym wskazywała, jednak to chyba nie było do końca możliwe, ona jeszcze nie wiedziała, z jakim typem kota ma do czynienia.

- Myślę, że każdy chciałby mieć takiego psa pasterskiego. - Rzuciła z uśmiechem, porównanie wydało jej się całkiem trafione, chociaż mało kto chyba byłby skłonny skorzystać z podobnej wizualizacji. Rozjaśniło jej to jednak bardzo jego podejście, wydawało się być całkiem właściwie.

- Wszystko zależy od tego, co kto lubi robić, ja bym się chyba nie nadawała do przygotowania czegoś takiego. - Nie miała zbyt wiele cierpliwości, nie potrafiła planować, zdecydowanie łatwiej przychodziło jej życie z dnia na dzień. Trochę nie miała innego wyjścia, w cyrku ciągle zmieniali swoje miejsce zamieszkania, nic nie było w ich życiu stałe.

Bell starała się, aby nie było po niej widać tego, że nie pochodzi stąd. Wiedziała, że i tak zwraca na siebie uwagę, wolała więc się pilnować, pewnie gdyby trochę wypiła to nie dałoby się nie zauważyć, że nie pochodzi z Wielkiej Brytanii, zresztą czasem mieszała języki którymi się posługiwała, sporą część życia spędziła też we Francji i zdarzało jej się trochę mieszać te trzy języki, kiedy zaczynała mówić szybko i bez większego zastanowienia.

Przeniosła wzrok na kota, który zeskoczył z lady. Przyglądała mu się uważnie, najwyraźniej zamierzał zaszczycić ich swoim towarzystwem, wspaniale, ona naprawdę bardzo lubiła zwierzęta.

Spojrzała na Thomasa, gdy wspomniał, że musi ją ostrzec. Nie miała pojęcia, o czym mówi i dlaczego miałby ją ostrzegać przed tym słodkim kotkiem.

Nie czekała długo, aby to się wyjaśniło. Kot w końcu odezwał się ludzkim głosem. Zamrugała szybko kilka razy, nie mogła sobie tego wymyślić, jak nic to zwierzę się do niej odezwało. Wpatrywała się w niego zaskoczona, bo czegoś takiego jeszcze nie widziała.

- Ty umiesz mówić? - Znaczy, właśnie się do niej odezwał, więc musiał umieć mówić, najwyraźniej jednak Fiery wolała się upewnić, że faktycznie tak jest. Zupełnie zignorowała treść wypowiedzi, którą do niej skierował, bo to była dla niej zupełna nowość, gadający kot, naprawdę widziała w swoim życiu wiele, miała przecież lwy ze skrzydłami, które potrafiły latać, ale ten zwierzak miał swoje zdanie i mógł je przekazać siedzącym przy stole czarodziejom.

- Miło mi cię poznać Kapitanie Pazurze, jesteś niesamowity. - Nachyliła się jeszcze w stronę kota i dosyć niepewnie wyciągnęła w jego stronę dłoń, przeniosła spojrzenie na Thomasa, nie do końca wiedziała, czy powinna zapytać go o zgodę, czy kocur mógł sam decydować o tym, czy ona może go posmyrać za uszkiem. Dziwna sprawa.

Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#16
30.07.2024, 22:58  ✶  
- No właśnie, ale do czasu kiedy są wytresowane to trochę trwa, poza tym hipogryfy to bardzo dumne stworzenia - zasępił się, bo faktycznie, po odpowiedniej tresurze mogliby sobie pozwolić na taką bestyjkę, ale z drugiej strony bez wielkiego padoku i miejsca do polatania to zwierzę męczyłoby się w zamknięciu ich domu, z krótkimi przerwami na lot od czas udo czasu. Thomas nie był skory do znęcania się nad zwierzeniami... Ale z drugiej strony, może uda mu się porozmawiać z rodzicami mieszkającymi w Dolinie, albo nawet z Longbottomami, dobrze wiedział, jak każdy w swoim sercu trzyma miejsce dla Mabel i ciężko im odmówić tej małej istotce - zdecydowanie będzie musiał nad tym pomyśleć.
Pokiwał głową z uśmiechem na jej słowa - trochę wątpił i uważał, że niektóre wolne duchy by raczej wolały być wolne, nawet od takiej formy "opieki", ale to brzmiało jak długa filozoficzna rozprawa, na którą obecnie nie miał zbytnio siły.
Kapitan Pazur wpatrywał się w kobietę, która wydawała się zdziwiona, że potrafi mówić, ahhh, czyli jednak nic jej nie powiedział o nim, a wydawali się dobrze znać skoro tak sobie rozprawiali przy stoliku. Prychnął z oburzeniem nim się odezwał.
- Oczywiście, ze potrafię mówić... Thomas, skąd ty wytrzasnąłeś te dziewczynę, z cyrku?- zapytał z udawanym zdziwieniem kocur i przeniósł spojrzenie z kobiety na swojego ludzkiego towarzysza, ale tylko na chwilę.
- Ciebie zaraz oddam do cyrku na klauna jak nie zaczniesz się zachowywać - odpowiedział trochę rozbawiony jak bardzo Pazur trafił ze swoim pytaniem. Co prawda to poznał Fiery w pubie (tego się będzie trzymał, kwestii chlewu nie musi znać nikt poza nimi i kilkoma osobami, które potrafią dochować tajemnicy).
Wzruszył ramionami i odpowiedział na nieme pytanie kasztanowłosej. - Mnie nie pytaj, on musi się na to zgodzić - to była akurat prawda, Thomas nie miał nic do powiedzenia na ten temat, kot miał swoje własne zdanie i tylko ono się liczyło, nie miałby jak go do niczego nakłonić.

- Wiem, że jestem. A weź poczuj jakie mam super futerko, lubię być drapany z uchem - dodał jeszcze patrząc wyczekująco na dłoń panny Bell, lubił być głaskany, ale na własnych warunkach i nic nie zrobił sobie z prychnięcia Figga, niech się wypcha, on tu będzie miał mizianko za uchem zaraz!
Tańcząca ze lwami
Did you think the lion was sleeping because he didn't roar?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarne niczym węgiel źrenice to pierwsze na co zwrócisz uwagę kiedy na nią spojrzysz. Później będzie uśmiech, zadziorny, zachęcający do dyskusji. Usta zawsze podkreślone czerwoną szminką, co wyróżnia się na tle jasnej cery, a zarazem idealnie pasuje do kasztanowych włosów Fiery. Jest filigranową kobietą, ma 160 cm wzrostu, chociaż na pierwszy rzut oka tego nie widać, gdyż ubrania, które nosi są zwiewne, więc nie do końca wiadomo, co się pod nimi kryje. Jej ruchy są szybkie, jakby ciągle się gdzieś spieszyła. Głos ma melodyjny, nieco wysoki, jednak nie denerwujący ucha. Możesz wyczuć w nim akcent, tylko ciężko określić jaki, na pewno angielski nie jest jej pierwszym językiem. Pachnie wiatrem, czasem sierścią zwierząt, jednak najbardziej wyczuwalny jest zapach goździków z cynamonem.

The Beast
#17
30.07.2024, 23:33  ✶  

- Tak, są bardzo dumne, miałam nawet szansę kiedyś z kilkoma pracować. - Różne zwierzęta wpadały w jej ręce przez te lata podróży. Zdarzało się, że niektórzy prosili o to, aby wytresować im zwierzę, chętnie brała takie zlecenia, bo chciała sprawdzić, czy podoła. Z większością jej się udawało, nie ma się zresztą co dziwić, bo lata praktyki robiły swoje, a ona zajmowała się zwierzętami tymi zwykłymi i magicznymi odkąd skończyła jakieś czternaście lat.

Zdawała sobie jednak też sprawę, że takie stworzenia jak hipogryf potrzebowały sporo przestrzeni i chyba najlepiej by było odradzić zakupienia go jako jedno z pierwszych zwierząt. Było przecież wiele mniejszych, łatwiejszych do wytresowania stworzeń, które można było trzymać w domu. Pewnie mogłaby mu rozpisać całą listę.

Otworzyła oczy ze zdziwienia, kiedy kot prychnął, i odezwał się znowu. Jednak człowiek uczy się całe życie, pierwszy raz bowiem miała faktycznie doczynienia ze zwierzęciem takiego pokroju.

- Czy on potrafi też jakoś czytać w myślach, przewidywać, o co z nim chodzi? - Szepnęła konspiracyjnie do Thomasa, bo zdziwiło ją to, że kocur idealnie trafił w to, skąd się urwała. Niby mógł to być zwykły zbieg okoliczności, jednak zwątpiła w to, bo przecież jeszcze parę minut temu nie wiedziała, że koty mogą mówić, może te ich posiadały jeszcze jakieś magiczne umiejętności. Poznała świat magii dosyć późno i tak naprawdę nadal wiele rzeczy ją zaskakiwało.

- Myślę, że chętnie by go wzięli do naszego cyrku, nie wiem, czy mamy wolny wakat na klauna, bo tych u nas dostatek, ale coś by się znalazło. - Powiedziała tym razem tak, żeby i zainteresowany usłyszał jej słowa.

Skoro miała nie pytać mężczyzny, to przeniosła wzrok na kota, ciekawa, czy wyrazi chęć na trochę czułości z jej strony. Nie miała pojęcia, jak zareaguje na taką propozycję, bo wydawał się być bardzo charakternym stworzeniem. Kto wie, może nie przepadał za tym, jak ktoś obcy go smyrał za uszkiem. Różne mógł mieć przyzwyczajenia.

Dostała zgodę na to, aby dotknąć zwierzaka, nie musiał jej powtarzać dwa razy, skoro już wyraził chęć na to, aby go pomiziała to zamierzała od razu przejść do rzeczy. Nachyliła się i dotknęła kocura za uchem, przez dłuższą chwilę smyrała go za uszkiem. - Kto jest najdłoszym koteczekiem na świecie... - Nie mogła się powstrzymać od komentarza. - Faktycznie masz mięciutkie futerko, widać, że o ciebie tutaj dbają. - Zdecydowanie miał dobrze w tej cukierni, już Fiery potrafiła dostrzec, kiedy zwierzęta miały odpowiednią opiekę.

Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#18
01.08.2024, 18:38  ✶  
- To jak już przekonam siostrę, to odezwę się do ciebie, może pomożesz w układaniu naszego hipogryfa - rzucił niby jako żart, ale faktycznie by pomyślał o niej wtedy. Inną sprawą jest fakt, że to raczej nie nastanie zbyt szybko, no chyba, że jego siostra upadnie o raz za dużo na głowę, albo uda mu się z Mabel ją jakoś przekonać - co było jednak wątpliwe.
Zaśmiał się głośno na pytanie Fiery i pokiwał przecząco głową.
- Nie, on po prostu próbuje być niezwykle zabawny, ale nie zawsze mu wychodzi - powiedział rozbawiony i popatrzył na Pazura kręcąc głową, chciał jeszcze coś dodać, ale w tym samym czasie, kocur otworzył swój pyszczek.
- W końcu zwierzęta upodabniają się do swoich właścicieli - zostawiając Thomasa z lekko otwartymi ustami na sekundę. Co za bezczelna bestia z niego! A potem przyjdzie po smaczki, bo on przecież taki dobry i grzeczny to zasługuje na smaczna co minutę- niedoczekanie jego.
- O klauna szukacie, ten tutaj się nada, ale nie wiem czy go Nora puści, bo jednak użyteczny jest z niego...
- Słuchaj no, czy ty znowu piłeś herbatę z kocimiętki czy może jadłeś jakieś kości? Bo coś mocno wyszczekany dzisiaj jesteś - zapytał oburzony słowami swojego towarzysza, zdecydowanie czasami mógł sobie odpuścić bycie uszczypliwym gnojkiem.
- Oczywiście, że mięciutkie, sam je myje - odpowiedział Pazur i zaczął mruczeć, kiedy tylko dłoń Fiery zaczęła go głaskać, a kiedy tylko zaczęła drapać go za uchem to mogła mieć wrażenie jakby dotykała wyjątkowo włochaty i miły w dotyku silnik motocykla, tak się rozmruczał.
Thomas przewrócił oczami, czasami zapominał już jaki jest Kapitan w stosunku do ludzi których nie zna, nie miał tylko pojęcia jakim cudem jego koci towarzysz ma akurat cechy tak podobne do niego - nie mógłby być jak Karl przeciwieństwem swojego człowieka? Cóż, głupia myśl, wtedy by się tak dobrze nie dogadywali, nie ważne jak bardzo się czasami denerwują nawzajem.
Tańcząca ze lwami
Did you think the lion was sleeping because he didn't roar?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarne niczym węgiel źrenice to pierwsze na co zwrócisz uwagę kiedy na nią spojrzysz. Później będzie uśmiech, zadziorny, zachęcający do dyskusji. Usta zawsze podkreślone czerwoną szminką, co wyróżnia się na tle jasnej cery, a zarazem idealnie pasuje do kasztanowych włosów Fiery. Jest filigranową kobietą, ma 160 cm wzrostu, chociaż na pierwszy rzut oka tego nie widać, gdyż ubrania, które nosi są zwiewne, więc nie do końca wiadomo, co się pod nimi kryje. Jej ruchy są szybkie, jakby ciągle się gdzieś spieszyła. Głos ma melodyjny, nieco wysoki, jednak nie denerwujący ucha. Możesz wyczuć w nim akcent, tylko ciężko określić jaki, na pewno angielski nie jest jej pierwszym językiem. Pachnie wiatrem, czasem sierścią zwierząt, jednak najbardziej wyczuwalny jest zapach goździków z cynamonem.

The Beast
#19
01.08.2024, 19:38  ✶  

- Jasne, bardzo chętnie, to sama przyjemność. - Nie do końca wiedziała, czy uda jej się ułożyć takie potężne zwierzę pod dziecko, ale nie chciała się poddawać. Zawsze warto spróbować, nie można skreślać stworzenia nim się go nie pozna, może akurat trafi się im całkiem spokojny egzemplarz?

- Nie ma co poddcinać mu skrzydeł, w końcu dojdzie do wprawy, chociaż mam wrażenie, że idzie mu już całkiem nieźle. - Żart faktycznie był trafiony patrząc na to, że idealnie udało mu się go dopasować do sytuacji. Cóż, szczęście nowicjusza, czy coś.

Uśmiechnęła się słysząc kolejne słowa wypowiedziane przez kota, faktycznie był całkiem mocno wyszczekany, coraz bardziej się jej podobał. - Thomas jest całkiem zabawny, ty też, mam wrażenie, że to może być prawdą, co przed chwilą powiedziałeś Kapitanie Pazurze. - Nadal nieco dziwne dla niej było zwracanie się do kota, będzie musiała do tego przywyknąć, nie wiedzieć czemu czuła, że nie był to ostatni raz kiedy odwiedziła cukiernię, bo całkiem jej się przyjemnie gawędziło z Figgiem, więc pewnie jeszcze zdarzy jej się tutaj wpaść zupełnie przypadkiem.

- Nie no, nie będę go zabierać siostrze, to byłby dla niej na pewno ogromny cios, no i kto by cię karmił? - Musiała uświadomić kotu, że pozbycie się Thomasa mogło okazać się dla niego dosyć zgubne. Podejrzewała, że reszta osób, która tu mieszkała nie miałaby problemu z tym, żeby dać mu posiłek, jednak właściciel to właściciel, nikt się bardziej nie zatroszczy o zwierzę od niego, nikt go lepiej nie zna.

Kot wydawał się zupełnie ignorować słowa swojego pana. Fiery nie mogła się temu nadziwić, zachowywał się trochę jak nastolatek, który bardzo chce się popisać. Zastanawiała się na jakim poziomie intelektualnym mogą się zatrzymać takie koty, czy ich intelekt rozwija się tak jak u ludzi (no może nie u wszystkich, ale powiedzmy).

Najwyraźniej Kapitan Pazur docenił jej pieszczoty, bo okazywał bardzo głośno wyrazy zadowolenia. Sprawiło jej to przyjemnośc, bo panna Bell naprawdę uwielbiała wszelkie zwierzęta, każdy uśmiech kotka sprawiał, że jej serce się rozpływało.

- Wystarczy tego dobrego. - Mogłaby spędzić cały dzień głaszcząc kota, wiedziała jednak, że to nie jest możliwe. Sięgnęła ponownie po swój kubek z kawą i upiła z niej niewielki łyk, jeszcze chwila i skończy ten ciepły trunek.

Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#20
04.08.2024, 13:07  ✶  
- Nie podcinam mu skrzydeł, bo i ch nie ma. Jeszcze by tego brakowało, żeby mógł latać - przeraził się w żartach Thomas. - Nie mów tak, bo potem się puszyć będzie przez cały miesiąc - jęknął jeszcze, ale cały czas w żartach co było widać po rozbawionym uśmiechu błądzącym mu po ustach - bawił się wyśmienicie w ich towarzystwie.
- Uspokój się Thomasku, słuchaj pani, bo bardzo dobrze mówi - odpowiedział kocur prężąc dumnie pierś, ale zaraz łypnął na kobietę spod byka, kiedy mówiła, że jego towarzysz też jest zabawny, fuknął tylko ale nie powiedział nic na ten temat.
Thomas też nie powiedział nic, ale jakoś tak za swoim kubkiem herbaty się schował.
- Nora by mnie karmiła, ona jest na tyle dobra, że nie miałaby z tym problemu - odpowiedział kot bez nawet chwili namyślenia, co mogło dać Fiery do myślenia, ze nawet gdyby Thomasa zabrakło to nie byłby tu jedynie ciężarem i w sumie prawda, wszyscy w tej rodzinie wręcz kochali koty, więc Pazur nie odczułby braku swojego towarzysza - no na pewno nie jeżeli chodzi o karmienie.
Tak jak odgłos motoru rozbrzmiewał przy ich stoliku podczas bycia głaskanym przez pannę Bell tak jednak, kiedy zabrała swoją rękę odgłos ten ucichł, a kocur wpatrywał się w nią z wyrzutem, jakby oczekiwał, że szybko wróci do tego co przerwała.
- Dobrego nigdy za wiele, ale to prawda, czas coś zjeść - odpowiedział zeskakując z krzesła - Ahh, Lady mówiła, ze nie może znaleźć swoich smaczków, chyba czeka cię bieg do sklepu - rzucił jeszcze do Figga nim pobiegł pędem na zaplecze, zupełnie jakby właśnie zobaczył mysz.
- Znowu jej wyjadałeś?! - rzucił w ślad za main moonem, który znikał już za ladą. Westchnął i pokręcił głową na boki z niedowierzaniem. - Przepraszam za niego, przy nowych osobach często tak się popisuje - powiedział dopijając herbatę ze swojego kubka. Czasami faktycznie Pazur potrafił być nie tylko absorbujący ale też dość uciążliwy ze swoim poczuciem humoru - dokładnie tak jak i Thomas.
- Jeszcze kawy? - zapytał i machnął różdżką i przy lewitowały do nich dwa dzbanki z których dziobków unosiła się para. Sobie rzecz jasna dolał herbaty od razu i wylewitował dzbanek za ladę, jednak dla Fiery najpierw poczekał na odpowiedź.
- Na długo planujecie zostać w Londynie? - zapytał niewinnie, ale był ciekaw czy czasem po dwóch tygodniach nie okaże się, że wybywają do Europy i nie będzie już możliwości jej spotkać.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów The Beast (10066), Thomas Figg (9853)


Strony (6): « Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa