- Ważne, by dostrzegać te priorytety. - Nie wszyscy przecież tak potrafili. Nie miała pojęcia, czym do końca kierował się Thomas, jednak mogła podejrzewać. Fiery zdawała sobie sprawę, mimo tego, że niespecjalnie się tym przejmowała, że sytuacja była dosyć mocno napięta. Miała świadomość, że ludzie tracili życia i lepiej było aktualnie trzymać się razem, bo nigdy nie można przewidzieć dnia, ani godziny, kiedy coś może się wydarzyć.
- Wiele bym oddała za łóżko, wiesz, takie prawdziwe łóżko. - Rzuciła jeszcze lekkim tonem głosu. Niby nic, a jednak wiele. Szczególnie, kiedy przyszło jej spać w przyczepie, teraz zresztą ze współlokatorem[/b] - , bo Flynn się do niej wprowadził. Nie wnikała dlaczego, ale nie była to szczególnie komfortowa sytuacja.
- Można więc uznać, że trochę zazdroszczę. - a trochę jednak pewnie nie potrafiłaby się odnaleźć w takiej sytuacji. Tak naprawdę nigdy nie myślała nad tym, co by było, gdyby została gdzieś na stałe. Ostatnie miejsce zamieszkania, które pamiętała to była ta stara kamienica, gdy mieszkali w Paryżu, ta, która złożyła się jak domek z kart i pochłonęła jej rodziców. Nie było to szczególnie przyjemne wspomnienie, Fiery pewnie dlatego w miarę dobrze czuła się w wozach, a gdy przychodziło do typowych mieszkań czarodziejów... cóż, zawsze wolała wychodzić z nich nim zasnęła.
Przysuwała kubek z kawą w stronę ust, gdy Thomas zadał jej kolejne pytanie. Jej dłoń zastygła w powietrzu. Mógł zauważyć, że nieco się zmieszała. Mało kto pytał ją o braci, to był raczej jeden z tych trudniejszych dla niej tematów. Nie znała go prawie wcale, jednak nie chciała kłamać, zawsze mogła trochę nagiąć prawdę, tylko, co jeśli odwiedzi cyrk i o nich zapyta? Może lepiej w tym wypadku postawić na szczerość? Nigdy w sumie jeszcze nie pokusiła się na to, aby komuś wyznać prawdę, kto wie, czy nie był to odpowiedni moment.
- Występują w cyrku. - Powiedziała spokojnie, choć ręka jej drżała. Trochę denerwowała się tym tematem. - Wspominałam ci o lwach, które mają skrzydła. - Rzuciła znowu lekko, jakby nigdy nic. - To moi bracia, zostali przeklęci. - W tej chwili spuściła wzrok i wpatrywała się w zawartość swojego kubka. Trochę jej było głupio, że tak wyszło, że nie była w stanie im pomóc.