Powoli zamknęła notatnik, kiedy Jessie zaczął zarzucać ją pytaniami. Reakcja owszem, była taka, na jaką Brenna miała nadzieję, choć na ulgę było za wcześnie. Pozostawała jednak daleka od paniki. Raczej… zmęczona po prostu. I gdzieś w głowie tłukła się jej myśl, że niektórzy z członków Zakonu za bardzo chcą ufać ludziom – nie mogła ich za to zganić, a jednocześnie wiedziała, że kiedyś przyjdzie dzień, gdy za włożenie życia w niewłaściwe ręce przyjdzie zapłacić im wszystkim. Jessie najwyraźniej był gotów nie tylko milczeć, ale i kłamać dla Dory. Kiedy jednak trafi się ktoś, kto nie będzie do tego skłonny?
Nie odpowiedziała od razu, upijając najpierw jeszcze łyk kawy. Do tej pory, działając w pędzie i na adrenalinie, niepewna, co powie i jak zareaguje Jasper Kelly, nie próbowała ułożyć sobie tego wszystkiego w głowie.
– Sprawa już dotarła do Ministerstwa. Na szczęście konkretnie do mnie – powiedziała w końcu, odstawiając filiżankę. Jeżeli nawet sama nie zdoła się nią zająć, mogła postarać się, aby dostała się w ręce odpowiednich osób. – Nie możesz twierdzić, że byłeś sam, bo ta kobieta mogła kogoś zapamiętać, a jeśli ujmiemy wampira, on też złoży zeznania. Najlepszą opcją wydaje mi się powiedzenie, że ktoś jeszcze się zaangażował, żeby ci pomóc, wydawał ci się znajomy, ale nie miałeś czasu w ciemnościach się przyjrzeć, a ta osoba znikła, zapewne przestraszona przez wampira.
Nie mogła prosić go o to, aby narażał się na jakieś kłopoty prawne, całkowicie wycinając Dorę ze swoich zeznań. I tak prosiła o wiele, skoro nie chciała, by wymieniał jego nazwiska.
– Kelnerka zapomni. Każdego dnia przesiaduje tam dziesiątki osób. Nie widziała wampira, ty nie jesteś o nic podejrzany, nie ma powodu ją o to wypytywać. Ty w ogóle pamiętasz, jak wyglądała? – mruknęła. Jasne, zamierzała wpaść do tej kawiarni jutro pod wieczór – rankiem miała sprawdzić jedno zgłoszenie, ale zrobi to akurat przed pracą, zanim otworzą departament kontaktów z wampirami, by wypytać o wampira tam, musiała to zrobić, i by go złapać, i z powodu procedur – ale właśnie z rysopisem tego wampira. Ani słowa o Jessim czy Dorze, co mogłoby obudzić pamięć i sprawić, że o nich nie zapomni. A w ten sposób za dwa, trzy dni ci klienci zleją się z morzem innych, zwłaszcza, że Dora nie miała cech charakterystycznych bardzo rzucających się w oczy, jak nietypowa barwa tęczówek czy fryzura. – Mogliby. Ale to jej ryzyko. Nie masz o co się obwiniać. I tylko paru z nich zapewne wie, jak teraz wygląda.
Chociaż jeśli tak uparcie nie chciała zmiany twarzy, Brenna pomyślała, że należało namówić ją choćby na zmianę fryzury.