- Tak, drapanie po tyłku to bardzo głupi pomysł, zdecydowanie go odradzam. Wolą za uszkiem, jakby coś. - Dodała jeszcze z uśmiechem. Najwyraźniej bardzo szybko przeszli do tego, że jej bracia są lwami jako do czegoś normalnego. Naprawdę dzięki temu była spokojniejsza, nigdy przecież nie wiadomo, jak ktoś zareaguje na taką informację.
Nie miała pojęcia, czy jej bracia w ogóle przejmują się jeszcze z kim się zadaje. Czasem pokazywali swoje niezadowolenie, jednak przez te kilkanaście lat zapewne zaczęły w nich zanikać pewne ludzkie odruchy. Mimo wszystko, wiedziała, że nie daliby jej zrobić krzywdy, co pozostawało niezmienne. Zastanawiała się nawet, jakby to było, gdyby wrócili do ludzkiej postaci, czy bardzo byliby dzicy? Nie umiała jednak znaleźć odpowiedzi na te pytania.
- Sugerujesz, że przyciągam wzrok męskiej populacji, to ciekawe... - Zawiesiła na chwilę wzrok na Thomasie. Raczej nie wydawało jej się, aby zwracała na siebie uwagę, szczególnie poza sceną. Nie należała do tych osób, które rzucały się w oczy. Thomas znowu był po prostu miły, co za każdym razem niesamowicie ją zadziwiało, rzadko kiedy spotykała takie osoby w swoim otoczeniu, jej rodzeństwo bywało naprawdę okropne, czasami, a tutaj ktoś zupełnie obcy ciągle próbował rzucać jakimiś uprzejmościami.
- Yyyy, to nie tak, naprawdę się cieszę, że się znowu zobaczymy. - Może niepotrzebnie tak się w tym wszystkim zamotała, bo jej twarz oblała się rumieńcem, no, ale w sumie chyba dobrze, żeby o tym wiedział. Lepiej, żeby szybko zmienili temat, bo zaraz spali się ze wstydu. Fiery chyba nie była najlepsza w kontaktach międzyludzkich.
- Dobrze, to dobrze, to jesteśmy dogadani. - Jakoś udało im się dojść do porozumienia i właściwie nawet nie bolało to tak za bardzo.
- To prawda, lepiej nie podpadać siostrze, wiem jak to jest z rodzeństwem, czasem potrafią się aż za mocno odwdzięczyć, jeśli coś jest zrobione nie po ich myśli. - Akurat w tym miała doświadczenie, jako jedna z Bellów miała naprawdę całą masę rodzeństwa, każde z nich było inne i potrafiło reagować naprawdę różnie. Czasem nie potrafiła nawet do końca przewidzieć ich reakcji, więc wolała nie ryzykować, bo wiedziała, że niektórzy są bardzo temperamentni.
- Dobrze, tylko, jak ci się właściwie odwdzięczę za tę próbę? - Wiedziała, że nie ma nic za darmo, zresztą głupio by jej było, że poświęca swój czas bez odpowiedniej zapłaty. Wolała więc zapytać, w jaki sposób będzie mogła mu się odpłacić.