• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 9 Dalej »
[07.07.1972] niezapowiedziana wizyta | Fiery & Thomas

[07.07.1972] niezapowiedziana wizyta | Fiery & Thomas
Tańcząca ze lwami
Did you think the lion was sleeping because he didn't roar?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarne niczym węgiel źrenice to pierwsze na co zwrócisz uwagę kiedy na nią spojrzysz. Później będzie uśmiech, zadziorny, zachęcający do dyskusji. Usta zawsze podkreślone czerwoną szminką, co wyróżnia się na tle jasnej cery, a zarazem idealnie pasuje do kasztanowych włosów Fiery. Jest filigranową kobietą, ma 160 cm wzrostu, chociaż na pierwszy rzut oka tego nie widać, gdyż ubrania, które nosi są zwiewne, więc nie do końca wiadomo, co się pod nimi kryje. Jej ruchy są szybkie, jakby ciągle się gdzieś spieszyła. Głos ma melodyjny, nieco wysoki, jednak nie denerwujący ucha. Możesz wyczuć w nim akcent, tylko ciężko określić jaki, na pewno angielski nie jest jej pierwszym językiem. Pachnie wiatrem, czasem sierścią zwierząt, jednak najbardziej wyczuwalny jest zapach goździków z cynamonem.

The Beast
#41
18.08.2024, 10:52  ✶  

- Tak, drapanie po tyłku to bardzo głupi pomysł, zdecydowanie go odradzam. Wolą za uszkiem, jakby coś. - Dodała jeszcze z uśmiechem. Najwyraźniej bardzo szybko przeszli do tego, że jej bracia są lwami jako do czegoś normalnego. Naprawdę dzięki temu była spokojniejsza, nigdy przecież nie wiadomo, jak ktoś zareaguje na taką informację.

Nie miała pojęcia, czy jej bracia w ogóle przejmują się jeszcze z kim się zadaje. Czasem pokazywali swoje niezadowolenie, jednak przez te kilkanaście lat zapewne zaczęły w nich zanikać pewne ludzkie odruchy. Mimo wszystko, wiedziała, że nie daliby jej zrobić krzywdy, co pozostawało niezmienne. Zastanawiała się nawet, jakby to było, gdyby wrócili do ludzkiej postaci, czy bardzo byliby dzicy? Nie umiała jednak znaleźć odpowiedzi na te pytania.

- Sugerujesz, że przyciągam wzrok męskiej populacji, to ciekawe... - Zawiesiła na chwilę wzrok na Thomasie. Raczej nie wydawało jej się, aby zwracała na siebie uwagę, szczególnie poza sceną. Nie należała do tych osób, które rzucały się w oczy. Thomas znowu był po prostu miły, co za każdym razem niesamowicie ją zadziwiało, rzadko kiedy spotykała takie osoby w swoim otoczeniu, jej rodzeństwo bywało naprawdę okropne, czasami, a tutaj ktoś zupełnie obcy ciągle próbował rzucać jakimiś uprzejmościami.

- Yyyy, to nie tak, naprawdę się cieszę, że się znowu zobaczymy. - Może niepotrzebnie tak się w tym wszystkim zamotała, bo jej twarz oblała się rumieńcem, no, ale w sumie chyba dobrze, żeby o tym wiedział. Lepiej, żeby szybko zmienili temat, bo zaraz spali się ze wstydu. Fiery chyba nie była najlepsza w kontaktach międzyludzkich.

- Dobrze, to dobrze, to jesteśmy dogadani. - Jakoś udało im się dojść do porozumienia i właściwie nawet nie bolało to tak za bardzo.

- To prawda, lepiej nie podpadać siostrze, wiem jak to jest z rodzeństwem, czasem potrafią się aż za mocno odwdzięczyć, jeśli coś jest zrobione nie po ich myśli. - Akurat w tym miała doświadczenie, jako jedna z Bellów miała naprawdę całą masę rodzeństwa, każde z nich było inne i potrafiło reagować naprawdę różnie. Czasem nie potrafiła nawet do końca przewidzieć ich reakcji, więc wolała nie ryzykować, bo wiedziała, że niektórzy są bardzo temperamentni.

- Dobrze, tylko, jak ci się właściwie odwdzięczę za tę próbę? - Wiedziała, że nie ma nic za darmo, zresztą głupio by jej było, że poświęca swój czas bez odpowiedniej zapłaty. Wolała więc zapytać, w jaki sposób będzie mogła mu się odpłacić.

Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#42
19.08.2024, 03:21  ✶  
- Postaram się zapamiętać, żeby drapać za uszkiem w takim razie - zaśmiał się  słyszą te poradę, czyli faktycznie nabrali już kocich nawyków skoro upodobali sobie drapanie za uchem. Cóż tak po prawdzie to wątpił, żeby pozwolili mu się dotknąć, a co dopiero drapać za uchem. Mimo wszystko to byli nadal ludzie przemienieni w zwierzęta, a nie prawdziwe zwierzaki i tak też zamierzał ich traktować z szacunkiem- nie żeby zwierząt nie szanował, bo szanował wszystkie stworzenia... Poza komarami, bo to złodupce stworzone jedynie do niesienia cierpienia i irytowania.
Popatrzył na Fiery i zamrugał nie bardzo wiedząc co powiedzieć, w sumie to nawet nie zadała mu przecież pytania, to brzmiało jak stwierdzenie czy obserwacja. Dlatego też widział powodu, aby ciągnąć dalej ten temat. Szczególnie widząc reakcję kobiety na je kolejne słowa, w sumie to sam poczuł się jakby mu poliki zaczęły przypominać flaminga.
- Widzisz, zatem uda się bez wymyślania jakichś wymówek - rzucił żartem jeszcze, bo nie mógł się powstrzymać, sam również się cieszył z takiej okazji. Wątpił zresztą aby klątwa okazała się łatwa do przełamania, dlatego też czekałoby ich wiele spotkać i spędzonych dni razem, a przynajmniej Thomasa i braci Fiery, nikt przecież nie mówił, że musiałaby być z nimi zawsze i przez cały czas. Choć po prawdzie to jednak liczył, że będzie im zawsze towarzyszyć i rzucone na nich przekleństwo nie okażę się dla niego zbyt wielkim wyzwaniem.
Zdziwiony zamrugał po jej słowach, teraz to chyba sobie z niego stroiła żarty, prawda? Przecież nie mogła ot tak zadać takiego pytania z pełną powagą. A może mogła, ale przecież...
- Chwila - powiedział podnosząc dłoń jakby chciał zarządzić przerwę w dyskusji. - Jakie odwdzięczę? Nic takiego nie zrobię, samo sprawdzenie klątwy to nic wielkiego i to raczej ja odwdzięczę się tobie za to - odpowiedział wskazując na bilety do cyrku, które mu przed chwilą wręczyła. To brzmiało uczciwie, nie miał jak się jej odpłacić za to, więc zerknięcie na ciążące nad jej braćmi fatum rozwiązywało idealnie sprawę. - Dlatego nie przejmuj się tym za bardzo - dodał jeszcze, żeby upewnić ją, że wcale nie żartował.
Tańcząca ze lwami
Did you think the lion was sleeping because he didn't roar?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarne niczym węgiel źrenice to pierwsze na co zwrócisz uwagę kiedy na nią spojrzysz. Później będzie uśmiech, zadziorny, zachęcający do dyskusji. Usta zawsze podkreślone czerwoną szminką, co wyróżnia się na tle jasnej cery, a zarazem idealnie pasuje do kasztanowych włosów Fiery. Jest filigranową kobietą, ma 160 cm wzrostu, chociaż na pierwszy rzut oka tego nie widać, gdyż ubrania, które nosi są zwiewne, więc nie do końca wiadomo, co się pod nimi kryje. Jej ruchy są szybkie, jakby ciągle się gdzieś spieszyła. Głos ma melodyjny, nieco wysoki, jednak nie denerwujący ucha. Możesz wyczuć w nim akcent, tylko ciężko określić jaki, na pewno angielski nie jest jej pierwszym językiem. Pachnie wiatrem, czasem sierścią zwierząt, jednak najbardziej wyczuwalny jest zapach goździków z cynamonem.

The Beast
#43
19.08.2024, 21:03  ✶  

- Na pewno będą zadowoleni... - Większość osób bała się lwów, mało kto w ogóle miał chęć podejść do nich bliżej, w sumie może to i lepiej, kto wie, czy nie chcieliby kogoś nastraszyć dla żartów. Przy Fiery jednak łagodnieli, miała na nich dobry wpływ. Nie ma się, co dziwić, w końcu była ich młodszą siostrą. Pomimo tego, że nieco odwróciły się ich role w tej relacji. Teraz to ona się nimi opiekowała, ale wcale jej to nie przeszkadzało.

Bardzo dobrze, że nie pociągnęli tematu dalej, bo byłaby szansa, że panna Bell zamieniałby się tutaj w dorodnego buraka, czego zdecydowanie wolałaby uniknąć.

- Tak, nie ma wymówek. Jestem ciekawa w sumie, czego uda ci się dowiedzieć, gdy ich zobaczysz. - Nie miała pojęcia z jakich metod korzystał, a w sumie na pewno interesujące będzie oglądanie go przy pracy. Nie znała wielu klątwołamaczy, nie miała pojęcia, czy ci z których usług korzystała jej nie oszukali, przecież w ogóle nie znała się na rzeczy. Może wcale nie takim głupim pomysłem było więc skorzystanie z pomocy kogoś znajomego, zaliczała Thomasa już do grona tych osób. W końcu połączyło ich wspólne spanie w chlewie, nie spodziewała się, że może zakończyć się to taką ciekawą znajomością, jak widać, nigdy nie zna się dnia, ani godziny, kiedy w życiu może pojawić się ktoś interesujący.

- Tyle, że za to nie musisz się odwdzięczać, bo to było moje podziękowanie za uratowanie mnie przed tym wkurzonym rolnikiem. - Dodała jeszcze, jakby o tym zapomniał. Sama pewnie by stamtąd nie wyszła w jednym kawałku, a razem udało im się całkiem zgrabnie uniknąć niebezpieczeństwa.

- Skoro tak mówisz, niech ci będzie, jeśli jednak zmienisz zdanie, to oczywiście możesz mi o tym powiedzieć. - Nie miała problemu z tym, aby ponieść opłatę za jego usługi. Kto wie ile czasu będzie musiał poświęcić, aby dowiedzieć się czegoś o tej klątwie. To na pewno nie było proste zadanie, a nie chciała nadużywać jego uprzejmości.

Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#44
20.08.2024, 02:58  ✶  
Thomas nie bał się zwierząt, a już szczególnie kotowatych - zresztą jego instynkt samozachowawczy był mocno zachwiany po latach spędzonych na szwendaniu się po wykopaliskach, które naszpikowane były klątwami i pułapkami. Dlatego też zarówno przez to jak i przez bycie Figgiem ciągnęło go do kotowatych nie ważne jak wielkie czy małe by one były.
- Dowiemy się tego jutro, co uda się dowiedzieć i o ile cokolwiek się uda. Klątwy ciążące na żywych istotach są - próbował znaleźć odpowiednie słowo, bo ciężko było mu określić to tak za pomocą właśnie jednego słowa, a też nie chciał zanudzać Fiery branżową nomenklaturą. - Bardziej kapryśne - tak, to brzmiało dobrze. Runy w danych miejscach zazwyczaj opierały się na podobnych schematach i zawsze były wsparte runą jakąś, którą znalezienie znacznie ułatwiało cała pracę. Tutaj jak obstawiał będzie to czarnomagiczne przekleństwo - wysoka szkołą magii skoro nie mija z czasem sama.
- Proszę cię, wcale nie potrzebowałaś mojej pomocy wtedy, sam byś się sprawniej i lepiej wykpiła, jeszcze by pewnie cię ugościł tam u siebie, a nie musiałabyś uciekać - odpowiedział, jej bo wcale nie czuł, żeby cokolwiek mu za tamten dzień byłą winna. Oboje pomogli sobie w tamtej sytuacji dlatego też skoro ona chciała mu coś podarować to i on mógłby zrobić coś dla niej.
- Dobrze, myślę, ze uda mi się cię znaleźć i poinformować jeśli zajdzie potrzeba zmiany takowej - zażartował, sama okazja do łamania niecodziennych klątw była dla niego dużym wydarzeniem. Dawało mu to tego dreszczyku emocji związanego z zagadką i jej rozwikływaniem.
- Jakby tylko mogli, jutro niech się za bardzo nie objadają - dodał jeszcze kiedy zdał sobie z tego sprawę, że musi ją ostrzec przed pewnymi rzeczami. - Ilość magii jakiej zostaną poddani może sprawić, że źle to przyswoją i będą mieli pewne problemy z utrzymaniem jedzenia w swoich żołądkach. - wyjaśnił nie chcąc, aby jego ostrzeżenia zabrzmiały jak puste nakazy.

W pomieszczeniu rozległ się dźwięk dzwonka i do środka weszła para kobiet. Rozejrzały się po wnętrzy i przywitały z przebywającymi w środku Fiery i Thomasem skinięciem głową.
- Zaraz wrócę - zwrócił się do panny Bell nim dźwignął się na nogi i zbliżył się do nowoprzybyłych, aby je obsłużyć. Przez krótką chwilę polecał im słodycze i przedstawiał ofertę na napoje. Po krótkiej wymianie zdań przyjął ich zamówienie i kierując się za ladę aby je przygotować zatrzymał się przy kobiecie, z którą spędził przyjemny czas na rozmowie.
- Podać herbaty albo soku? Bo więcej kawy to już chyba utrzyma cię przez kilka dni bez snu na nogach - zażartował i po usłyszeniu odpowiedzi zniknął za ladą, aby przygotować wszystko.
Tańcząca ze lwami
Did you think the lion was sleeping because he didn't roar?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarne niczym węgiel źrenice to pierwsze na co zwrócisz uwagę kiedy na nią spojrzysz. Później będzie uśmiech, zadziorny, zachęcający do dyskusji. Usta zawsze podkreślone czerwoną szminką, co wyróżnia się na tle jasnej cery, a zarazem idealnie pasuje do kasztanowych włosów Fiery. Jest filigranową kobietą, ma 160 cm wzrostu, chociaż na pierwszy rzut oka tego nie widać, gdyż ubrania, które nosi są zwiewne, więc nie do końca wiadomo, co się pod nimi kryje. Jej ruchy są szybkie, jakby ciągle się gdzieś spieszyła. Głos ma melodyjny, nieco wysoki, jednak nie denerwujący ucha. Możesz wyczuć w nim akcent, tylko ciężko określić jaki, na pewno angielski nie jest jej pierwszym językiem. Pachnie wiatrem, czasem sierścią zwierząt, jednak najbardziej wyczuwalny jest zapach goździków z cynamonem.

The Beast
#45
26.08.2024, 12:06  ✶  

Fiery uwielbiała zwierzęta wszelkiej maści, ale tak jak siedzący przed nią Thomas miała szczególny sentyment do kotów, szczególnie tych dzikich. Oczywiście stało się tak przez to, że jej bracia stali się właśnie tymi zwierzętami, ale nie były to jedyne dzikie zwierzęta, które okiełznała. Mieli w cyrku też tygrysa, z którym również lubiła spędzać czas i zdarzało jej się również z nim występować. Nie było może to tak spektakularne jak ten taniec z lwami, ale zdecydowanie łatwiej pracowało się ze zwierzętami, które kiedyś był ludźmi.

- Daaa, zdaję sobie z tego sprawę. - Od wielu lat próbowała ściągnąć tę klątwę, więc doskonale wiedziała, że to wcale nie jest takie proste. Każda czynność mogła przecież uszkodzić jej braci, a tego wolała uniknąć, może nie byli ludźmi, ale jednak nadal byli żywi, wolała pozostać przy takiej wersji niżeli stracić ich przez eksperymenty związane z klątwą.

- Albo by mnie wyniósł na widłach, zdecydowanie bardziej skłaniam się ku tej wersji. - Rolnik wyglądał naprawdę na wkurzonego, zdecydowanie miała szczęście, że nie znalazła się wtedy w tej stodole sama. Może i radziła sobie ze zwierzętami, z ludźmi jednak trochę mniej.

Pokiwała głową, gdy Figg wspomniał o tym, że mają się nie objadać. Całkiem słuszna uwaga. Kto wie, jak zareagują na te wszystkie zaklęcia. Mogło się to skończyć różnie. - Pewnie nie będą z tego powodu zadowoleni, ale postaram się, żeby jutro utrzymali dietę. - Będzie musiała im pewnie wytłumaczyć, że to dla większego dobra, miała nadzieję, że bracia to zrozumieją.

Fiery gwałtownie odwróciła głowę w stronę wejścia. Właściwie to zapomniała, że są w cukierni, tak długo znajdowali się tutaj sami. Dopiero dźwięk dzwonka jej o tym przypomniał. Trochę się wystraszyła, ale trwało to dosłownie sekundę.

Odprowadziła Thomasa wzrokiem do lady. Przyglądała się mu, kiedy zajmował się klientami. Zastanawiała się przez chwilę, czy nie powinna się zbierać do siebie, zajęła mu już dużo czasu, wypadałoby dać mu spokój od swojego towarzystwa.

- Herbaty, wypiję ją i będę uciekać. - Faktycznie kawy wystarczy jej na najbliższe kilka dni, skoro jednak zaproponował jeszcze herbatę, to zamierzała skorzystać z okazji, tak naprawdę całkiem przyjemnie jej się tutaj siedziało i gawędziło o wszystkim i o niczym.

Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#46
27.08.2024, 22:39  ✶  
Uśmiechnął się widząc, że nie zbudował u niej nadziei, najgorsze co mógłby zrobić to rozpalić w Fiery płomienie nadziei, a potem zgasić je dość brutalnie następnego dnia. Wolał dawkować przesłanki, wiedział, że zawsze lepiej się pozytywnie zaskoczyć niż rozczarować. Będzie musiał koniecznie sprawdzić swoje zapasy co do odczynników stosowanych przy rozpoznawaniu klątw i poprosić Norę o kolejną partię świeczek, te już mu się powoli kończyły, a ich brak mógłby się okazać zgubny. Wszak niektórych pieczęci i klątw nie sposób złamać bez urządzenia odpowiedniego rytuału. Poczuł ten znajomy dreszczyk emocji związany z rozwiązywanie zagadki. Ostatnie gdzie działał to były wykopaliska w Walii z Cathalem, ale to zlecenie zakończyło się równie szybko co spłynęła odo niego - nadal czuł niedosyt po tamtych wydarzeniach. Dlatego też wiadomość o klątwie ciążacej na braciach kasztanowłosej była dla niego czymś orzeźwiającym.
- Wątpię, to był mugol, byś sobie z nim w końcu poradziła - zaśmiał się, teraz wspomnienie ich pierwszego spotkania  był zabawne, ale wówczas? Pamiętał, że pobudka była tragiczna, a wydarzenia w przeciągu pierwszych piętnastu minut mogły by zostawić traumę u co niektórych. Ale oni? Radzili sobie chyba całkiem nieźle z tym faktem, szczególnie, że teraz już nawet z tego żartowali.  Cóż znajomość, która rozpoczęła się w tak niecodziennych okolicznościach nie mogła być przecież normalna - owszem, wiele znajomości zaczynało się od wspólnego spania po pijackim wieczorze, jednak miały one zupełnie inny charakter niż spanie w chlewie wśród świń i późniejsze starcie z rolnikiem i ucieczkę. Zachichotał pod nosem na wspomnienie tego dnia, zdecydowanie teraz to był niezwykle zabawna historia.
- Możesz im zawsze powiedzieć, że jeżeli chcą powspominać co jedli pysznego to są lepsze sposoby niż wyrzucanie tego ze swojego ciała przez buzie, no chyba, że chcą się przy okazji pozbyć kłaczków, wtedy niech śmiało jedzą do woli - oczy aż mu błysnęły, chyba miał koronny argument w zanadrzu. Co prawda nie było opcji, żeby przekonać kogokolwiek do zrobienia czegoś wbrew jego woli (znaczy był sposób, ale nie legalny), dlatego musiał uciekać się do innych sposobów i przekonywać obrazowo. - Zawsze możesz dodać, że im mniej zjedzą tym krótsze będą męki z tym związane - to chyba załatwiało sprawę, nikt nie lubił wymiotować, więc perspektywa krótszego czasu spędzanego na tej czynności musiała być kusząca.

Kobiety nie były zbyt zdecydowane, więc musiał im przedstawić pełną ofertę herbat, od najzwyklejszych czarnych, po mieszanki herbat z owocami i ziołami. Sprawa ze słodyczami również nie była prosta gdy masz przy sobie kogoś niezdecydowanego - wymienianie całego asortymentu przygotowanego zawczasu przez Norę było piekielnie trudne i co rusz musiał oglądać się, aby upewnić się czy wymienił wszystko i czy na pewno mają coś zanim to poleci - głupio by było powiedzieć, że coś co im polecił. Jednak zamówienie zostało przyjęte i przechodząc obok Fiery poczekał na jej odpowiedź - wyglądał na zawiedzionego, ze już zamierza uciekać, a może to tylko gra świateł, bo zaraz na jego twarzy zagościł uśmiech. Thomas nie potrafił inaczej jak rozsiewać uśmiech gdzie tylko się udał - uważał, że każdy zasługiwał na odrobinę uśmiechu (poza kilkoma wyjątkowymi skurwolami, ale dla nich miał co innego).
- Oczywiście, pewnie masz masę zajęć przed sobą, w końcu jutro występ - w sumie to nie pomyślał, że zagaduje ją tu a ona powinna być gdzie indziej i robić ważniejsze rzeczy niż rozmawianie z Figgiem. A on ją tu tak bezceremonialnie przetrzymywał bez choćby zapytania czy chciała tu zostać, zdecydowanie w ramach przeprosin za jego brak pomyślunku wyprawi ją z pudełkiem paczków.

Uwijanie się za ladą trochę mu zeszło, może i posługiwał się magią to jednak miał do przygotowania trochę rzeczy. Herbata nie mogła być zaparzona w za pomocą czarów jeżeli miała dobrze smakować. No i oczywiście przygotowanie czegoś dla Fiery, nie mogła to być pierwsze z brzegu, musiał jej wybrać coś specjalnego, w końcu była jego gościem.Zdecydował się na niecodzienne połączenie białej i zielonej herbaty wzbogaconej o aromatyczne cząstki osuszonego mango i papai. Nucił cicho pod nosem zaparzając wszystkie trzy herbaty - jedna dla panny Bell i dwie dla klientek - przy okazji pakując zawczasu pączki do pudełka i przygotowując zamówienie. Dwa kawałki placka z jagodami. Na jednej tacy ustawił zamówienie nieznajomych klientek, a na drugiej kasztanowłosej, z którą spędzał bardzo przyjemny czas. Za pomocą różdżki wylewitował tacę do stolika kobiet i rozstawi zamówienia również z odległości - nie potrzebowały przecież aby naruszał ich przestrzeń i przerywał rozmowę, mógł dzięki magii zrobić to z daleka. Przywołał jeszcze do siebie pustą tacę i skinął kobietą z uśmiechem.

Dopiero wtedy mógł wrócić do swojej rozmówczyni. Z uśmiechem przyniósł tacę (jak mugol, bo przecież i tak zamierzał się do niej przysiąść) na której stał kubek z parującym naparem. Postawił naczynie przed nią i z uśmiechem nadal zdobiącym mu usta przysiadł się mówiąc. - Przepraszam, że tyle zeszło, mam nadzieję, że się nie nudziłaś. - zwrócił się do niej i dodał wskazując na kubek przed Fiery. -Te herbatę Trzeba odpowiednio parzyć, żeby wyszłą dobra, nie dość że odpowiednia temperatura musi być wody, to jeszcze idealny wycyrklować trzeba czas, bo kilka sekund zbyt długo i będzie gorzka - wyjaśnił pokrótce dlaczego też tyle czasu mu tym razem zajęło za ladą - A przecież nie mógł podać czegoś co jest niedobre, trzeba trzymać standardy  - dodał z całkowitą powagą, bo kto to widział podawać niedobre napoje gościom czy to klientom. No można było takim gościom, których chciało się pozbyć, ale zdecydowanie Fiery pozbyć się nie chciał.
Tańcząca ze lwami
Did you think the lion was sleeping because he didn't roar?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarne niczym węgiel źrenice to pierwsze na co zwrócisz uwagę kiedy na nią spojrzysz. Później będzie uśmiech, zadziorny, zachęcający do dyskusji. Usta zawsze podkreślone czerwoną szminką, co wyróżnia się na tle jasnej cery, a zarazem idealnie pasuje do kasztanowych włosów Fiery. Jest filigranową kobietą, ma 160 cm wzrostu, chociaż na pierwszy rzut oka tego nie widać, gdyż ubrania, które nosi są zwiewne, więc nie do końca wiadomo, co się pod nimi kryje. Jej ruchy są szybkie, jakby ciągle się gdzieś spieszyła. Głos ma melodyjny, nieco wysoki, jednak nie denerwujący ucha. Możesz wyczuć w nim akcent, tylko ciężko określić jaki, na pewno angielski nie jest jej pierwszym językiem. Pachnie wiatrem, czasem sierścią zwierząt, jednak najbardziej wyczuwalny jest zapach goździków z cynamonem.

The Beast
#47
29.08.2024, 22:00  ✶  

Zbyt wiele razy nadzieja gasła, żeby pozwoliła jej się znowu pojawiać. Może nie było to do końca pozytywne nastawienie, jednak przez lata prób złamania klątwy spoglądała na to dosyć mocno sceptycznie. Mówili, że dobre podejście może zdziałać cuda, przyciągnąć to, czego się potrzebuje, zaczęła jednak w to wątpić. Wolała się nie rozczarować, mimo wszystko nadal walczyła, nadal się nie poddawała i szukała jakiegoś rozwiązania. Może kiedyś przyjdzie się jej pozytywnie zaskoczyć.

- Niby tak, ale ze mnie też nie jest jakaś wspaniała czarodziejka, nie skończyłam szkoły, do tego jestem mugolaczką, chyba bliżej mi do nich, niżeli do czarodziejów. - Odparła zupełnie szczerze. Jej edukacja zakończyła się dosyć szybko, bracia wzięli ją pod swoje skrzydła po tym, jak zmarli jej rodzice, nie miała jak wrócić do szkoły. Podróżowała z nimi po świecie. Uczyli ją, czego potrafili, ale była to głównie wiedza o magicznych stworzeniach. Czarowała, jeśli przychodziła taka potrzeba, ale nie były to żadne wymyślne zaklęcia, bardziej podstawowa wiedza. Nie miała pojęcia, jak Thomas zareaguje na wieść o tym, że jest mugolaczką, miała świadomość, że niektórym czarodziejom to przeszkadzało, nie wydawało jej się jednak, żeby należał do tego grona, nie wyglądał na kogoś takiego. Zresztą chyba wszyscy wiedzieli, że cyrk Bellów zamieszkiwali mugolacy.

- Przekażę im to wszystko, mam nadzieję, że te argumenty do nich dotrą. - Wcale nie tak łatwo było negocjować z braćmi, którzy żyli pod postacią żywych zwierząt, mimo wszystko zamierzała to zrobić, chodziło przecież o ich dobro, liczyła na to, że wysłuchają próśb siostry.


Obserwowała Thomasa podczas tego, jak zajmował się klientkami. Chyba był dosyć mocno wymagające, bo nieźle się napocił, aby zaakceptowały to, co zamierzał im podać. Niektórzy ludzie tak już mieli, że lubili wymyślać. Fiery zdawała sobie z tego sprawę, bo różne osoby pojawiały się w cyrku, jedni byli bardziej inni mniej wymagający, najwyraźniej tak samo działo się w cukierni. Praca z klientem nigdy nie należała do prostych.

- Nie masz mnie za co przepraszać, w końcu jesteś w pracy, ja się trochę za bardzo tutaj rozgościłam. - Miała na myśli to, że znajdowała się w Norze już dosyć długo i całkiem skutecznie przeszkadzała mu w pracy.

Sięgnęła po kubek z herbatą, który mężczyzna przyniósł na tacy. Nim upiła z niego łyk pozwoliła sobie zniżyć twarz nad herbatą, żeby spróbować wyczuć składniki z których została zrobiona. Niestety okazało się to wcale nie być takim prostym zadaniem. Nic konkretnego nie przychodziło jej na myśl, jakby była to dosyć mocno zróżnicowana mieszanka. Upiła niewielki łyk z kubka. - Ciekawa mieszanka, możesz mi zdradzić co to takiego, bo nie potrafię wyczuć? - Wydawało jej się, że mango się przebija, jednak nie była pewna, czy jest to celny strzał.

- Nie sądziłam, że przygotowanie herbaty może być takim skomplikowanym procesem. - Nie pochodziła z Wielkiej Brytanii, więc miała raczej nie do końca typowy dla jej mieszkańców stosunek do tego ciepłego napoju. - Człowiek uczy się przez całe życie, pewnie nie dałabym rady tego odtworzyć u siebie. - Nie należała do osób, które odnajdywały się w kuchni, nawet jeśli chodziło tylko o herbatę. - Nieźle ci idzie trzymanie standardów, to chyba najlepsza herbata, jaką piłam w swoim życiu. - Dodała jeszcze z uśmiechem.

Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#48
30.08.2024, 14:30  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.08.2024, 14:31 przez Thomas Figg.)  
Spojrzał na nią uważnie i miał ochotę aż westchnął przewrócić oczami po słowach na temat ukończenia szkoły. gdyby ona tylko wiedziała jakie niedorajdy czasami kończyły szkołę. Ukończenie edukacji wcale nie oznaczało faktu, że ktoś był wspaniałym czarodziejem.
- Mogłabyś tak mówić jako charłak, nie wątp w swoje umiejętności - no nie wytrzymał, tym razem jednak nie był uśmiechnięty jak zawsze, nie lubił kiedy ktokolwiek umniejszał swoim umiejętnością. Może i nie wiedział na co ją stać ale jej jako czarodziejce daleko było do mugoli, nawet jeśli potrafiłaby rzucić dwa czy trzy zaklęcia na krzyż. A jak opowiadała to jej znajomość magicznych bestii nie byłą wcale taka znikoma. Na szczęście powstrzymał się przed dalszą tyradą, wolał powściągać nieco język bo nie znał zbyt dobrze Fiery, jakkolwiek dobrze nie czuł się rozmawiając z nią to wolał jednak nie rzucać się na głęboką wodę i urządzać jej pogadanki na temat własnej wartości (co zresztą byłoby nieco hipokryzją z jego strony). Dobrze wiedział, że krew nie miała tu też nic do gadania, choć czysto krwiste rody nadal żyły w swojej ułudzie, że tylko oni mogą być potężni, to przecież mugolach również posiadali moce, niekiedy silniejszą niż potomkowie z takich właśnie "chwalebnych" rodów.

***

Machnął ręką uspokajająco, że wcale się nie zasiedziała, przecież nie było tutaj takiego ruchu, ze musiał co chwilę odbiegać za ladę i obsługiwać nowych klientów. Dzisiaj był spokojny czas, dlatego mógł spędzić go na rozmowie z nią.
- Przestań, sam widzisz, ze ruchu tutaj tyle co kot napłakał. - zamyślił się nad tym co powiedział. - Oczywiście taki najedzony kot, bo głodne to płaczą przeokrutnie - dodał jeszcze żartobliwie. Obecność Fiery absolutnie nie przeszkadzał mu w pracy, którą zresztą zakończył przed chwilą obsłużeniem tamtych dwóch kobiet i mógł wrócić do rozmowy.
- Nie, niestety jest to tajemnica zawodowa i nie mogę zdradzać sekretów naszych herbat - powiedział z całkowicie poważnym wyrazem twarzy, jakby faktycznie przyrządzane przez nich herbaty były tak wyjątkowe i ich sekret pilnie strzeżony przez Figgów. Ale nie utrzymał tego wizerunku zbyt długo bo zachichotał po chwili. - Oczywiście, że mogę. W sumie to są dwie herbaty. Bo mieszanka ta zawiera zarówno białą jak i zieloną herbatę z Japonii wzbogaconą o suszone kawałki mango i papai dla wzbogacenia smaku - wyjaśnił pokrótce i aż oczy mu się zaświeciły na sam wspomnienie tego, że nie wiedziała o tym, że przyrządzanie herbaty może być tak skomplikowane. W sumie to nie dziwił się jej, w europejskiej kulturze picie herbaty nie było swego rodzaju rytuałem a czynnością, zwyczajem owszem, jednak nigdy nie było formą swego rodzaju obrządku.
Delikatnie zarumienił się słysząc pochwałę z ust panny Bell.
- Cieszę się, że ci smakuje - rzekł zgodnie z prawdą i już nie mógł wytrzymać, musiał to z siebie wyrzucić zanim się udusi. - Różne rodzaje herbaty wymagają właśnie różnych temperatur i czasów parzenia, i bardziej wymyślna mieszanka tym proces może być bardziej złożony. Wszystko zależy nie tylko od użytych Suszów ale też i dodatków w postaci dodatkowych ziół czy owoców
- jeżeli Fiery myślała, ze był to koniec wykładu to mogła teraz rozsiąść się wygodnie, bo Thomas dopiero zaczynał. Czasami miał tak, ze jeżeli temat był dla niego wyjątkowo ciekawy to zapominał się i produkował do momentu opamiętania się, lub aż ktoś mu przerwał.
- Tutaj w europie zazwyczaj parzymy herbatę z jednego suszu, są to ciemne herbaty, czerwone rzadziej i najczęściej czarne, które mają swego rodzaju imitować kawę, jednakże - nabrał powietrza. - Na wschodzie, głownie w Chinach i Japonii, przyrządzanie herbaty jest bardziej złożonym procesem, a tradycyjne parzenie herbaty jest sztuką pielęgnowaną przez pokolenia i często organizowane są właśnie pokazowe parzenia herbaty w tradycyjny sposób. Ich smak jest trudny do opisania, bo wówczas osiągane smaki są o niebo lepsze od innych rodzajów przyrządzania tego napoju. - ponowna krótka przerwa na złapanie oddechu. - Kluczem do tego wszystkiego właśnie jest czas i odpowiednie przygotowanie wszystkiego, aby napar mógł być podany w idealnym stanie. Wieś, że dawniej kobiety, które nie potrafiły opanować sztuki parzenia herbaty miały problemy że znalezieniem męża? Tak istotny był to dla nich obyczaj... - tak to był ten moment, kiedy zdał sobie sprawę, że zagalopował się i znów zaczął paplać o sprawach, które zapewne nikogo oprócz niego nie interesowały. Dlatego ugryzł się w język przed powiedzeniem czegoś jeszcze.
- Wybacz, znowu plotę trzy po trzy i cię zanudzam - mruknął bawiąc się swoim pustym kubkiem, nie mógł się nawet za nim schować bo nic już nim nie było.
Tańcząca ze lwami
Did you think the lion was sleeping because he didn't roar?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarne niczym węgiel źrenice to pierwsze na co zwrócisz uwagę kiedy na nią spojrzysz. Później będzie uśmiech, zadziorny, zachęcający do dyskusji. Usta zawsze podkreślone czerwoną szminką, co wyróżnia się na tle jasnej cery, a zarazem idealnie pasuje do kasztanowych włosów Fiery. Jest filigranową kobietą, ma 160 cm wzrostu, chociaż na pierwszy rzut oka tego nie widać, gdyż ubrania, które nosi są zwiewne, więc nie do końca wiadomo, co się pod nimi kryje. Jej ruchy są szybkie, jakby ciągle się gdzieś spieszyła. Głos ma melodyjny, nieco wysoki, jednak nie denerwujący ucha. Możesz wyczuć w nim akcent, tylko ciężko określić jaki, na pewno angielski nie jest jej pierwszym językiem. Pachnie wiatrem, czasem sierścią zwierząt, jednak najbardziej wyczuwalny jest zapach goździków z cynamonem.

The Beast
#49
31.08.2024, 19:36  ✶  

Szkoła dawała wiele możliwości, szczególnie takim osobom jak ona, które dowiadywały się o istnieniu magii dopiero, gdy miały jedenaście lat. Trochę żałowała, że nie było jej dane jej skończyć, może dzięki temu potrafiłaby lepiej czarować. Nie było jednak sensu płakać nad rozlanym mlekiem, kto wie bowiem, jakby potoczyło się jej życie, gdyby jednak nie zwiedzała świata. Aktualnie nie wyglądało wcale najgorzej, no nie licząc tego, że jej bracia byli lwami.

- Niby tak, ale wiesz, może nauczyłabym się czegoś więcej, tak to raczej wszystko robię na wyczucie. - Jasne, posiadała jakieś podstawy, ale no nie było to nic nadzwyczajnego. Na całe szczęście jej bracia również byli czarodziejami, tyle, że właśnie to magiczne stworzenia były ich największym zainteresowaniem, więc w tej dziedzinie zrobili z niej specjalistkę. Zabawne, bo Fiery była przy tym całkiem drobna, mało kto patrząc na nią mógłby stwierdzić czym się zajmuje. Potrafiła oswoić naprawdę straszne bestie będąc taką filigranową. Siła w tym przypadku jednak okazywała się być jej hartem ducha, a nie sprawnością fizyczną, chociaż tej również jej nie brakowało.


- To prawda, głodne koty potrafią bardzo głośno płakać. - Miała w tym również doświadczenie. Szczególnie takie ogromne koty, jak lwy. Starała się dlatego nie dopuszczać do tego, aby jej braciom brakowało czegokolwiek. Nie znosiła ich jęków. - Ale faktycznie, wydaje się być spokojnie, tylko dzisiaj? - Słyszała, że to miejsce należy raczej do obleganych, więc nieco zdziwiło ją to, że teraz mało kto zaglądał do środka. Może miała szczęście, tak po prostu. Dzięki temu mogła sobie gawędzić z Thomasem do woli bez poczucia winy (małe się pojawiało tak, czy siak, o czym oczywiście mu wspomniała).

Pokiwała głową, kiedy zaczął mówić, że jest to tajemnica zawodowa, rozumiała, że nie mógł się z nią dzielić swoimi sekretami. Dopiero po chwili dotarło do niej, że żartował. - Udało ci się mnie nabrać. - Wyglądał strasznie poważnie, kiedy wspomniał, że nie może podzielić się sekretem.

Słuchała uważnie jego herbacianej opowieści. Nie odrywała wzroku od mężczyzny ani na moment, bo nie chciała przegapić żadnego szczegółu. Jej rodzeństwo zapewne chętnie spróbowałoby podobnego trunku, może uda jej się to odtworzyć dzięki jego szczegółowej instrukcji.

Nie spodziewała się, że podzielenie się przepisem spowoduje, że Thomas opowie jej, aż tak wiele o herbacie. Najwyraźniej był to temat na którym się znał. Ona jako laik z ogromnym zainteresowaniem wsłuchiwała się w te wszystkie ciekawostki.

- Mam wrażenie, że żyłam pod kamieniem. Dziękuję za lekcję, będę musiała uzupełnić wiedzę, bo moja kończyła się na tym, że zalewam saszetkę wodą. - Nawet trochę głupio jej się było do tego przyznać przed mistrzem parzenia herbaty, za jakiego miała teraz Thomasa.

Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#50
01.09.2024, 01:15  ✶  
- Tak, czasami jest straszny ruch, że aż nie ma kiedy sobie usiąść i odetchnąć, dzisiaj jest wyjątkowo spokojnie, zupełnie jakby ludzie wyczuli że potrzebują chwili, żeby z kimś móc miło spędzić czas - może i zagalopował się w swoich słowach, ale nie powiedział niczego co byłoby nieprawdą. to że akurat dzisiaj okazało się być nieco luźniej w Norze Nory było dla niego zbawieniem bo nie musiał biegać od klientów do Fiery tylko mógł jej poświęcić nieco więcej czasu. Dzięki temu też nie czuł wyrzutów sumienia, że zaniedbuje interes siostry, a jednocześnie spędzał popołudnie na rozmowie z panną Bell i bawił się wyśmienicie.
- Lepiej się przyzwyczajaj, żarty imają się mnie jak rzepy psiego ogona - puścił jej oko z szerokim uśmiechem, Thomas był śmieszkiem poza kontrolą, znaczy sam siebie jeszcze kontrolował bo wiedział, że nie każdego bawi t Osamo, dlatego dzięk swojej znajomości osób wiedział z kim na jakie żarty może sobie pozwolić. Było to niezwykle istotne, bo dobrze wiedział, że opowiedzenie nieodpowiedniego żartu może zamiast salwy śmiechu wprawić słuchających w zażenowanie, a tego starał się unikać.
- Nie bierz tego do siebie, to nie jest kwestia tego, jak żyłaś, Nasza kultura została tak a nie inaczej wykreowana po prostu. Herbata była sama w sobie luksusem sprowadzanym z odległych krain, a industrializacja społeczeństwa sprawiła, ze czas był ważniejszy niż jakieś obyczaje - wyjaśnił tak pokrótce i znacznie spłaszczając wiele powodów, jednak podarował sobie dywagację nad tym dlaczego zaparzanie herbaty tutaj w Europie zostało sprowadzone do zalewania torebki herbaty (szczególnie, ze wiele tych torebkowatych herbat pozostawiało wiele do życzenia jeśli chodziło o smak).
- Nie zrozum mnie też źle, nie widzę nic złego w takiej herbacie z torebki, po prostu czasami wiem, że warto spróbować czegoś innego - dodał tytułem wyjaśnienia. Daleko mu było od oceniania innych i ich zwyczajów, jeśli komuś smakowała taka torebkowata herbata i lubił ją pić to dlaczego miałby przestać? Bo Thomas uważał to za abominację i wypaczanie smaku herbaty? Kłamałby wówczas, bo sam często pił takie napary, gdy nie miał czasu na długie parzenie innych mieszanek.
Popatrzył uważnie na Fiery i delikatnie zmrużył oczy.
- Wiesz, jeżeli chciałabyś się podszkolić w obsługiwaniu różdżki, to mogę pomóc. - zaoferował się przypominając sobie co mu powiedziała, zanim zabrał si za przygotowywanie herbaty i zamówienia dla dwóch klientek, które znajdowały się poza nimi w izbie. - Może nie jestem profesorem z Hogwartu, ale coś tam umiem - dodał jeszcze z delikatnym uśmiechem.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów The Beast (10066), Thomas Figg (9853)


Strony (6): « Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa