- Nie ma o czym mówić, to naprawdę nic - powiedział ponownie, bo naprawdę nie było się czym przejmować, ryzyko wpisane w zawód. Tym razem skończyło się mniej krwawo niż by się mogło biorąc pod uwagę naturę tej klątwy i to jak podszyta byłą czarną magią.
Obserwował uważnie zachowanie Fiery i jej reakcję na to co właśnie przekazał. Zmarszczył brwi słysząc odpowiedź, dlaczego miał wrażenie, że się poddała i zaakceptowała los na który byli skazani jej braci. Nie mógł tego zrozumieć, przecież powiedział jej, ze jest nadzieja, jasne, niosło to za sobą ryzyko, ale wstanie z łóżka niosło za sobą ryzyko wpadnięcia w tarapaty. Wziął głęboki oddech, bo nie chciał być dla niej zbyt ostry, bądź co bądź to byli jej bracia, rodzina, więc poniekąd rozumiał niechęć do ryzykowania ich życiem.
- Jakie zapomnij, jak ja dopiero z nią zacząłem? - zapytał zdziwiony, przecież to nie tak, ze zawiedli w zdejmowaniu klątwy. Dowiedzieli się dość sporo o samej klątwie i teraz będzie mógł prowadzić badania nad tym jak ją zdjąć, aby dać im jak największe szanse. - Mam zapomnieć o tym, że jakaś baba zmieniła twoich braci w lwy i nie mogą wieść normalnego życia? Mowy nie ma - zaperzył się i popatrzył zarówno na kobietę jak i dwa wielkie kocury za nią.
- Myślę, że to jednak powinna być ich decyzja. Wiem, że kierujesz się ich dobrem i nie chcesz ich narażać - zaczął swój wywód, bo faktycznie nie powinien jej zbyt szorstko oceniać, wątpił aby miała w zamiarze cokolwiek innego niż dbanie o swoich braci, ale jednak. - Istnieje szansa na to, ze faktycznie wrócą do siebie, znów będziesz z nimi mogła rozmawiać, czy nie jest to warte ryzyka? Każdy dzień jest ryzykiem, czasami warto podjąć nieco większe jeżeli jest wizja, że ciemność się rozwieje i nastaną nowe jasne dni - dokończył z nieco większą pasją niż powinien. Nie mógł powiedzieć, że decyzja Fiery była dla niego zaskoczeniem, no dobra trochę była, ale mógł ją zrozumieć. - Pozwól mi pomóc. Dotrę do natury tej klątwy i odwrócę szanse, będą mogli znów żyć starym życiem - już nie próbował jej przekonać, chciał tylko aby nie odrzucała pomocy, żeby zaakceptowała prośbę i pozwoliła mu dalej pracować nad planem odczynienia uroku rzuconego przez wiedźmę.