Lato powoli zbliżało się ku końcowi. Panna Figg przygotowywała się powoli do nadchodzącej jesieni. Był to bardzo pracowity czas da cukierników, starała się przygotować jak najwięcej przetworów ze świeżych owoców, będzie mogła po nie sięgnąć zimą, kiedy nie będzie ich łatwo dostać od ręki. Thomas codziennie transportował jej kolejne dostawy malin, truskawek, jagód i wszystkich innych świeżych pyszności. Większość była za nią. Był to pierwszy od kilku dni, kiedy mogła skupić się na pracy z ludźmi. Ostatnio głównie jej pracownicy stali za ladą, ona spędzała większość czasu w kuchni. Trochę jej tego brakowało. Lubiła rozmawiać z gośćmi, którzy przychodzili do Nory na ciastko i kawę, te krótkie pogawędki dawały jej sporo radości.
Godzina była wczesna. Słońce niedawno wstało, ulice były raczej puste. Jak do tej pory w cukierni pojawiło się ledwie kilka osób. Nie mogła się doczekać, aż zacznie się tłok, chociaż pewnie zacznie żałować tych myśli po południu. Póki co, była jednak pełna energii.
W klubokawiarni roztaczał się zapach kawy i świeżych ciastek. Wyszła zza lady, aby zobaczyć, czy w gablocie wszystko wyglądało tak, jak sobie wymarzyła. Zerknęła przez szkło na półki, uginały się od różnego rodzaju ciastek, babeczek, tortów, ciast i pączków. Każdy łakomczuch mógł znaleźć tutaj coś dla siebie. Jej wypieki prosiły się o to, aby zostać zjedzone. Zdawała sobie sprawę, że wygląd słodkości był bardzo istotny, w końcu ludzie jedli przede wszystkim wzrokiem.
Już miała ponownie wejść za ladę, kiedy jej oczom ukazał się mały kociak. Lady miała ledwie pół roku, Norka wzięła ją pod opiekę, kiedy Salem jej poprzedni kocur zginął śmiercią tragiczną w Beltane. - Ladyyy, proszę powiedz mi, że nie zamierzasz ostrzyć pazurów na mojej zasłonie. - Ostatnią zniszczyła ledwie trzy dni temu. Miała nadzieję, że nie zrobi tego ponownie.
Kotka, cała biała przeniosła wzrok na swoją panią. Wpatrywała się w nią dłuższą chwilę - Nieee, Norko, coś ty, nie śmiałabym tego zrobić ponownie... - Niestety panna Figg dostrzegła jeden z jej pazurów wbity w kawałek materiału. Zignorowała go jednak, kocie maleństwa też miały prawo do zabawy, powinna być dla niej bardziej wyrozumiała...