23.09.2024, 12:13 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.01.2025, 23:59 przez Król Likaon.)
adnotacja moderatora
Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic VI
Rozliczono - Atreus Bulstrode - osiągnięcie Badacz Tajemnic I
Rozliczono - Atreus Bulstrode - osiągnięcie Badacz Tajemnic I
Nieprzyjemne sensacje związane z Beltane – najpierw dość często te dotyczące kobiet w życiu aurora, potem od czasu do czasu te związane z jego pracą i innymi wybrykami – nie były nowością. Ignorowała je zwykle, zakładając, że Atreus ma własne życie i niezbyt bezpieczną pracę, a ona musi żyć z dzwonkiem w głowie (już niedługo, Crouch potwierdziła jej bytność w Londynie, i z jednej strony wywoływało to ogromną ulgę, z drugiej pewną nerwowość), choć parę dni temu, kiedy trwało to godzinami, Brenna zgrzytała ze złości zębami i zastanawiała się, czy to jakaś zemsta za nieprzyjemną i wczesną pobudkę.
Tym razem sprawa była bardziej intensywna, bardziej wkurzająca, zważywszy na to, że akurat ogarniali bałagan po pojawieniu się naśladowcy w New Forest, gdy więź zaczęła szarpać, i bardziej niepokojąca, bo kiedy Brenna uporała się i z rozglądaniem po terenie rezerwatu, i potem z uprzątnięciem góry papierów w Biurze, usłyszała, że Caina i Atreusa podobno wysadziło w powietrze. Nikt nie znał szczegółów, informacje o zamachu w Irlandii zaczynały już jednak krążyć po korytarzach Ministerstwa – ten i ów mówił, że to IRA, ktoś inny, że śmierciożercy, jeszcze ktoś inny snuł absurdalne teorie spiskowe o tym, że to zamach mugolski na świat czarodziejów, ale powtarzały się wieści o wybuchach, ofiarach i rannych aurorach w Mungu.
Pobiegłaby tam po służbie i tak, choćby po to, by upewnić się, że Bletchley żyje i ma wszystkie kończyny na swoim miejscu. Był bliskim znajomym ze szkoły, współpracownikiem z Departamentu i przede wszystkim: towarzyszem z Zakonu Feniksa. Ale zdecydowanie drugi auror był równie dobrą motywacją, bo ciężko się nie martwić, kiedy najpierw czujesz, że komuś na pewno, ale to na pewno coś grozi, a potem to już prawie że wymiotujesz z nerwów, tak było paskudnie przez parę sekund.
Na miejscu udało się jej wyciągnąć ze znajomego uzdrowiciela, że Cain żył, miał wszystkie ręce i nogi tam, gdzie trzeba, chociaż podobno bardzo oberwał. Atreus też żył, też wyszedł z tego cało i nawet chyba stał dalej niż Bletchley, kiedy samochód wybuchł mu w twarz – Brenna nie była pewna, jak mugole coś takiego załatwili, ale najwyraźniej tak jak czarodzieje mieli swoich śmierciożerców, tak i w mugolskim świecie istniały podobne problemy.
Wpakowała się do skrzydła, gdzie leżały doskonale jej znane sale – często kładziono tutaj właśnie aurorów i Brygadzistów, którzy ucierpieli podczas akcji – tak tylko, żeby się upewnić. I trochę dlatego, że miała w torbie książkę, i uznała, że jest mu winna jedną dostawę czegoś do czytania, gdyby planowali go zatrzymać do rana. A pewnie tak właśnie zrobią. Poza tym i tak miała zamiar posłać wiadomość o Lecie, równie dobrze mogła przekazać informację osobiście, skoro już tutaj była.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.