• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 16 Dalej »
[06.12.1971] Yule shopping

[06.12.1971] Yule shopping
sweet summer child
Savor every moment 'til she has to go
'Cause her boyfriend is the rock 'n' roll
wiek
19
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
modelka
Dość wysoka (177 cm) młoda dziewczyna z długimi, ciemnymi lokami i brązowymi oczami. Pełna energii i ubrana jak z żurnala, zwraca na siebie uwagę wszystkich wokół.

Electra Prewett
#1
24.09.2024, 23:05  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.09.2024, 16:04 przez Electra Prewett.)  
Ach, przedświąteczne zakupy. Dla wielu osób była to istna mordęga, ale Electra je uwielbiała. Kiedy była młodsza, zawsze chodziła z mamą po sklepach i pomagała wybierać prezenty dla rodziny. Oczywiście, wtedy obowiązkowym elementem takich sprawunków była wizyta w sklepie z zabawkami, gdzie córka pokazywała Elise, co akurat wpadło jej w oko. Nawet kiedy Prewettówna już wyrosła z lalek i pluszaków, dalej pomagała przy zakupach na Yule. Dobieraniu prezentu odpowiednio do preferencji danej osoby, a potem patrzenie jak ona otwiera opakowanie i cieszy się z podarku, sprawiały jej dużo radości (prawie tyle, co kiedy sama coś dostawała). Może to dlatego, że jako najmłodsza w rodzinie, cały czas była rozpieszczana przez wszystkich i chciała jakoś się odwdzięczyć. A może dlatego, że zależało jej, by każdy mógł w czasie świąt czuć się szczęśliwy. Bo niestety, w rodzinie dziewczyny Yule potrafiło być też dość nieprzyjemnym okresem.
Wynikało to głównie z tego, jak jej mama traktowała Icarusa. Elise zawsze bardzo chłodno odnosiła się do bękarta swojego męża, dając mu dobitnie do zrozumienia, że nie jest prawowitym Prewettem. Nigdy nie kupiła Ariemu żadnego prezentu, ani nawet nie pozwalała mu usiąść do oficjalnej kolacji razem z resztą rodziny. Biedny Icarus musiał jeść w kuchni, mając za towarzystwo jedynie skrzatkę. Nic więc dziwnego, że chłopak wolał potem spędzać święta w Hogwarcie niż w domu. Electra bardzo nad tym ubolewała, bo kochała obu braci i chciała spędzić z nimi jak najwięcej czasu, kiedy wracali ze szkoły na ferie. W tych latach, kiedy Ari siedział w Hogwarcie w trakcie Yule, rodzeństwo samo przygotowywało mu prezenty (właściwie to Basil kupował, a Electra robiła kartkę świąteczną). Szczerze mówiąc, gdyby nie najstarszy brat, Electra pewnie miałaby takie samo podejście jak Elise. To Basilius wpoił jej, że nawet jeśli mają różne matki, nie powinni traktować Icarusa gorzej. Dlatego ich trójka zawsze miała ze sobą bliską relację, pomimo starań Elise, by było inaczej.
Tak przynajmniej było do tej pory, ale ostatnie święta wyglądały zupełnie inaczej. Śmierć Dedalusa Prewetta w marcu 1970 roku zatrzęsła podstawami ich nietypowej rodziny. W kolejnych latach, kiedy Electra zdała sobie sprawę z tego, jak okropną osobą był jej ojciec, wydarzenie to było przez nią uznawane za zdecydowanie pozytywną zmianę. Jednak w miesiącach następujących bezpośrednio po pogrzebie, nikt z pozostałych Prewettów nie wiedział do końca jak ma się z tym czuć. Może z tego właśnie powodu udało im się zorganizować kameralne Yule, tylko dla ich czwórki, bez większych spin (chociaż atmosfera i tak była dość napięta).
Electra nie była pewna, czy w tym roku zrobią tak samo, czy wrócą do tradycyjnych obchodów z resztą rodziny. Niezależnie jednak od tego, w jaki sposób je spędzą, dziewczyna zdecydowała, że te święta będą fajniejsze od ostatnich. A to dlatego, że od pół roku pracowała jako modelka i wreszcie miała pieniądze, by kupić wszystkim absolutnie zajebiste prezenty. Nawet jeśli jej wypłata nie była jeszcze zbyt wysoka, mogła poszukać jakiś drobiazgów a potem dodatkowo uszyć coś małego.
Stała więc teraz przed wejściem do Carkitt Market, z zarzucona na ramię torebką, na którą wcześniej rzuciła zaklęcie zmniejszająco-zwiększające. Było wczesne popołudnie, więc centrum handlowe nie zostało jeszcze zalane falą zakupowiczów, którzy podobnie jak ona chcieli załatwić prezenty na Yule. Electra nie spodziewała się, że spotka o tej porze kogoś znajomego (specjalnie wybrała godzinę, kiedy bracia będą w pracy), więc zaskoczył ją widok znajomej sylwetki wewnątrz hali. Wysoki mężczyzna stał tyłem do dziewczyny, ale tej platynowej czupryny nie dało pomylić z żadną inną. Prewettówna zastanowiła się, czy po prostu nie podejść i nie przywitać się jak dobrze wychowana czarownica, ale opcja ze zrobieniem kuzynowi psikusa jednak wzięła górę.
– Hejooo! – znienacka podbiegła do Laurenta i mocno przytuliła go od tyłu. – Też przyszedłeś polować na jakieś prezenty?
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#2
25.09.2024, 18:40  ✶  

Uwielbiał Carkitt Market przed samym Yule. Jego przystrojenia, jego atmosferę, wszystko, co z tym związane. To miejsce nawet pachniało inaczej, nawet jego odwiedzający byli inni - wszyscy czuli już ducha świąt, który przynosił ze sobą lekkie motylki w brzuchu w oczekiwaniu na jeden z piękniejszych dni w roku. To ten dzień, kiedy przecież dzieliłeś się z rodziną czymś więcej, niż tylko posiłkiem, niż dobrym życzeniem. Dzieliłeś się z nimi dobrymi emocjami. To wtedy przychodziła ta myśl: dzięki Ci, Boże, że ich mam. Albo nie przychodziły wcale, bo nad stołem dominowała cisza i rosnące napięcie. Czy może zerkało się na to jedno puste miejsce, które powinno należeć do takiego Icarusa, któremu go zawsze odmawiano. Jakie koszmary i sploty dokładnie działy się u kuzynów Laurent nie miał okazji się dowiedzieć. To wszystkie te sytuacje, które dzieją się za firanami kuchni i nie mówi się o nich głośno. Przekazujesz je szeptem pod stołem, jak opłatek z tymi, z którymi nie przystoi ci się dzielić. Robisz to i tak. Chcesz to zrobić tak czy siak.

Nie, święta to nie był tak piękny czas, jak Laurent by sobie tego życzył, a samo zasiadanie przy stole było czasem, który chciał, żeby jak najszybciej przeminął i zniknął jak mrugnięcie okiem. Nawet mimo tego, że przy stole Prewettów nigdy nie gościła cisza, bo Edward by na to nie pozwolił. Aydaya również nie. Więc duża rodzina przy równie dużym stole, w jeszcze większej komnacie i ogromnym zamku zapraszająca wszystkich krewnych nie mogła być cicha. Ciche mogły być tylko pojedyncze jednostki, których jedynym pragnieniem było przetrwanie.

Mimo to, mimo tego wszystkiego, uwielbiał Yule i uwielbiał zakupy, które się z nim wiązały. Miał pełne możliwości, by wszystko zamówić odpowiednio wcześniej, by każdy prezent i podarek przemyśleć, ale nie potrafiłby sobie odmówić odwiedzin w tym gorącym czasie (mimo śniegu) samego Carkitt Market. Tylko spójrz - migoczą tu światełka jak gwiazdy skradzione z nieba. Migają i mrugają, zachęcają i uśmiechają się, zapraszają do swojego żary. Śnieg z zazdrością odbija ich blaski, bo sam został z koloru rozebrany - ale to nic! Podczas grudnia mógł lśnić dokładnie tak samo jak baletki modeli na wybiegu. Jak drobny jadeit w kolczykach Laurenta. Poczuj, jak pachnie piernik, jak charakterystyczny zapach sosen otula płuca, tak jak szyje ludzi otulały wełniane szale. Pewnie uszyła je babka siedząc na bujanym fotelu, który teraz schowano z tarasu, by nie zmarniał pod śniegiem. Nie było innego takiego święta jak Yule. Nie było drugich takich doznań, jak te związane z tymi chwilami. Jak więc mógłby nie zatrzymać się na chwilę tylko po to, żeby chłonąć malowany obraz ludzkimi pragnieniami i życzeniami niosącymi się na przyszły rok? A wszystko to zaklęte w jedną chwilę pod kopułą dachu Carkitt Market.

W tę chwilę wdarł się fałsz - strach. Pierwsza nuda uderzyła w struny, ale nie poniosły tego struny głosowe dalej. Laurent nie krzyknął tylko dlatego, że po postawieniu nogi do przodu (dla równowagi), usłyszał ten znajomy, naładowany emocjami głos. To było to Światełko, które nie gasło nigdy. Skrzyło zawsze - i nie baczyło na porę roku.

- Mi również bardzo miło cię widzieć, Electro. - Uśmiechnął się - nie mógłby inaczej! - prostując na nowo i opierając dłonie na jej ramionach, które zacisnęła wokół jego chudej talii. To nie był gest zachęcający do tego, by puściła i ODpuściła. To był ten rodzaj czułego gestu, który musiał być zastępstwem przytulenia, skoro nie mógł się chwilowo obrócić. - Żadne z blasków Carkitt Market nie skłonią mnie już do polowania, bo Najpiękniejszy Skarb właśnie upolował mnie. - Głos Laurenta był spokojny, melodyjny, a brzmiało w nich ciepło, które chłonął od samej Elektry. W końcu się przesunął trochę w tym jej objęciu, żeby obrócić się do niej przodem i już objąć na powitanie, jak należy. - Nie lękasz się o moje zdrowie, żeby tak na mnie skakać? - Chciał trochę zażartować, rzecz jasna, bo zawał mu nie groził w tym wieku. Chyba. Sięgnął długimi palcami do jej kołnierza, żeby się upewnić, że żaden kawałek skóry tam nie wystaje. Gotów był wręcz ją opleść własnym szalikiem.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
sweet summer child
Savor every moment 'til she has to go
'Cause her boyfriend is the rock 'n' roll
wiek
19
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
modelka
Dość wysoka (177 cm) młoda dziewczyna z długimi, ciemnymi lokami i brązowymi oczami. Pełna energii i ubrana jak z żurnala, zwraca na siebie uwagę wszystkich wokół.

Electra Prewett
#3
28.09.2024, 18:14  ✶  
– Ha, prawda! Widzisz, jakie masz szczęście? – uśmiechnęła się szeroko na ten komplement. Rzeczywiście, Electra Prewett czuła się obecnie jak jakaś gwiazda. Od czasu śmierci ojca, w jej życiu nie było żadnych innych trosk. Wszystko zdawało się układać idealnie; nowa ekscytująca praca, ciekawe znajomości, mieszkanie z braćmi. Dziewczyna nie miała pojęcia, że za parę miesięcy zostanie zaatakowana przez obsesyjnego fana, a potem przeżyje swoje pierwsze prawdziwe rozstanie. Na początku grudnia jednak listy od fana nie nabrały jeszcze niepokojącego wydźwięku, a Lesley była dla niej obcą osobą z agencji. Czuła się więc absolutnie fantastycznie.
– Lękać się muszę jedynie o zdrowie Basila. – prychnęła. – Dobrze wiem, że jesteś bardziej wytrzymały od niego, chociaż o to chyba nie trudno. – kiedy Laurent się obrócił, przytuliła go normalnie. Z drugiej strony, może faktycznie powinna uważać. Ciężko było jej przyzwyczaić do tego, że nie jest już małym brzdącem, który może wskakiwać kuzynom na barana, tylko dorosłą kobietą, prawie tak wysoką jak oni. Do tego Lauri był przecież strasznie chudy... A jeszcze z trzeciej strony, mogła się wreszcie odwdzięczyć za te wysokie lata, kiedy chłopaki droczyli się z nią, robiąc niespodziewane ataki łaskotek. Teraz jednak postanowiła poprzestać na przytulaniu. Na razie.
Laurent mógł być spokojny, bo dziewczyna miała na sobie płaszczyk wykończony futerkiem i szalik, wydziergany na drutach przez Elise. Matka od dziecka wpajała jej, że szyk powinien iść w parze z wygodą i praktycznością ubrań. Zresztą, Electra nie planowała iść dzisiaj na zakupy ubraniowe, ani na randkę, więc nie zakładała ciuchów, które łatwo można by ściągnąć.
– Ale serio, przyszedłeś tutaj robić świąteczne zakupy, czy po prostu pooglądać dekoracje? – wystrój Carkitt Market przed Yule był naprawdę przepiękny, więc nic dziwnego, ktoś mógłby odwiedzić centrum handlowe wyłącznie w tym celu. – Bo jeśli chcesz, możesz mi pomóc przy szukaniu prezentów dla rodziny. Wtedy będziemy mieć pewność, że nie kupimy tego samego. – uśmiechnęła się do Lauriego, tym razem bardziej konspiracyjnie. Liczyła, że kuzyn się zgodzi, bo oboje byli ostatnio zbyt zajęci, by mieć czas choćby na wspólną kawę.
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#4
30.09.2024, 23:22  ✶  

Niektórym wystarczyło tylko odrobina uwagi, żeby zakwitli. Electra zaliczała się do tych osób. I nie chodziło nawet o uwagę tłumów, ale zrzucenie z siebie krępujących karbów nadmiernie protekcyjnego rodzicielstwa, którym to rodzicielom wydawało się, że tak powinno być. Albo po prostu leczyli swoje smutki i kompleksy wplatając w sumę życia jad i spektakularne upadki. Nie było sprawiedliwości w tym, jak traktowana była Electra, nie było też sprawiedliwości dla Icarusa - ale teraz oto byli tutaj. Grudniowy wieczór, kiedy wszystko rozpalone jest migoczącymi lampkami i kiedy sama Electra lśni. Błyska i błyszczy - nie dlatego, że ludzie oglądali się za nią i gotowi byli prosić o autograf - do takiej sławy chyba jeszcze mały krok, prawda? Dlatego, że uwaga, którą dostawała, zapełniała więcej niż próżność serca. Dlatego, że jad nie był już główną składową nici, z której Mojry plotły jej przeznaczenie. Taką twarz powinnaś nosić - Laurent nie mół pomyśleć o niczym innym, kiedy zobaczył jej uśmiech i gwiazdy rozesłane po jej oczach. Piękno przyjmowało różne formy, ale dla niego zawsze było najbardziej wyraźne w takiej postaci - w człowieku. W ludziach, szczególnie bliskich, którzy nie mieli w danej chwili trosk, a dzielili się szczęściem ze światem, jakby to było ich powołanie od pierwszego oddechu.

- Ogromne. Być może dobrze będzie dolać oliwy do tego płomienia, żeby go podtrzymać. Nie sądzisz? - Jeśli już szczęście nam tutaj jaśniało to nie zapomnijmy o nim i nie zapomnijmy o niego dbać. Łatwo się tym zachłysnąć - chwilą swobody, po której już wszystko wydawało się płynąć samoistnie. Samoistnie jednak niewiele się w tym życiu działo, tak jak niewiele rzeczy można było tutaj dostać za darmo. W mrocznych czasach, które już nastały i jeszcze mroczniejszych, które nastać miały wraz z wiosną. Jak wiele chwile takie jak te miały znaczyć, zapisane w pamięci i napędzające szczęśliwe uczucia mieli się dopiero przekonać. - W istocie... pragnąłem napomknąć, że - niestety - kiepskie zdrowie Basiliusa jest ciężkie do prześcignięcia. - Niestety, bo Laurent nie chciał robić takich porównań, niestety, bo nic nie dało się zrobić i zaradzić na ten stan. Niestety, bo przecież zaradzić się chciało. Tymczasem musieli żyć - medyk, który nie mógł sobie samemu pomóc, to dopiero była tragedia, prawda? Potraktował to jednak lekko - na tyle, na ile wrażliwość i żal, że Basilius nie mógł biegać z innymi chłopcami, kiedy był na to czas, pozwalała. Bo Laurent do tych chłopców zaliczać się chciał, ale zawsze się po drodze wywalił, albo Atreus do popchnął, żeby się dzieciak na pewno popłakał. Albo Laurent zaczynał symulować płacz, żeby zwrócić na siebie odpowiednią atencję. Wiele się zmieniło od tych dziecięcych lat... choć akurat nie próżność. Ta pozostała taka sama - była tylko o wiele lepiej maskowana.

- Oba. - Przesunął czule dłonią po tym szaliku, zadowolony, że Electra zadbała o ciepły ubiór - dla dobrego wyglądu w końcu można wiele zrobić, wiedział to najlepiej. Sam potrafił trochę przesadzić z tym "poświęceniem", a potem chodziło się i kichało. Kichanie zaś było jeszcze mniej eleganckie niż dobrze dobrany szalik. Z całą pewnością podczas choroby wypadało się na wiele sposobów, ale na pewno nie "idealnie". - Światła Carkitt Market wyglądają jak gwiazdy ukradzione z nieba, by każdy śmiertelnik mógł spróbować wyciągnąć po nie dłoń. - Uśmiechnął się z wesołym błyskiem w oku, oddając niezbędną przestrzeń osobistą kuzynce. - I z wielką przyjemnością pomogę. Wręcz byłbym zobowiązany i nalegał - wyciągnął szarmancko rękę do Electry - by dama towarzyszyła mi w tym jakże istotnym dniu. Ze słusznym przyuważaniem: co dwie głowy to nie jedna, a lepiej, by prezenty były całkowicie unikalne.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
sweet summer child
Savor every moment 'til she has to go
'Cause her boyfriend is the rock 'n' roll
wiek
19
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
modelka
Dość wysoka (177 cm) młoda dziewczyna z długimi, ciemnymi lokami i brązowymi oczami. Pełna energii i ubrana jak z żurnala, zwraca na siebie uwagę wszystkich wokół.

Electra Prewett
#5
03.10.2024, 22:03  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.10.2024, 14:18 przez Electra Prewett.)  
– Ależ oczywiście, drogi kuzynie. – Laurent potrafił się czasami tak pięknie wysławiać. Electrę zawsze zadziwiało, jak łatwo przychodziło mu łączenie słów w poetyckie kombinacje. Ona sama była dość wygadana, ale zazwyczaj nie zastanawiała się zbyt długo nad słowami wychodzącymi z własnych ust. – Ta, to prawda... Ale dalej dobrze się trzyma! Chociaż zdecydowanie przydałoby mu się wolne od pracy. – wybór tak wymagającej kariery jak medyk, kiedy samemu chorowało się przewlekle, był bardzo ryzykowny. Najwyraźniej jednak Basil nie bał się ryzyka, bo lubił swoją pracę, pomimo całego zmęczenia jakie się z nią związało. Na szczęście zbliżało się Yule, więc wreszcie będzie mógł wziąć urlop i trochę odpocząć (chociaż Prewettówna zdawała sobie sprawę, że pewnie jak zwykle to on będzie ogarniał przygotowania do świąt, które także potrafiły podnosić ciśnienie).
Electra miała w pewnym sensie podobne doświadczenia co Lauri; za dzieciaka też zawsze chciała ganiać za starszymi kuzynami, ale oni woleli się bawić ze sobą niż z małą dziewczynką. Było to bardzo frustrujące, zwłaszcza, że Ellie nie obchodziło czy ktoś był chory też był bękartem; zależało jej po prostu na ich uwadze.
– Cudownie! – na ustach dziewczyny zagościł zwycięski uśmiech. – Lepiej bym tego nie ujęła Szekspirze. – doprawdy, jak on to robił?
Jak na prawdziwą damę przystało, złapała za wyciągniętą rękę i ruszyła naprzód, w głąb centrum handlowego.
– A więc, masz jakieś pomysły? Bo ja trochę się już nad tym zastanawiałam. Wydaje mi się, że takie nerdy jak Florence, Orion czy Basil doceniłyby dobrą książkę. Dla Pandory myślałam nad zrobieniem jakiejś biżuterii z motywem mechanizmów. Icarus, oczywiście powinien dostać coś nawiązującego do Rzymu. Dla mamy, wujków i cioć pewnie po prostu uszyję coś małego. A Atreus… hm, szczerze mówiąc nie mam pojęcia co chciałby na prezent. – nie wymieniła samego Laurenta, bo liczyła, że teraz będzie mogła go poobserwować i wybrać coś, co na pewno mu się spodoba. Do tej pory myślała nad kupieniem akcesoriów pasujących do jego codziennego stylu, na przykład jakichś kolczyków. Electra uwielbiała sposób, w jaki ubierał się jej kuzyn. Większość czarodziejów nosiła tradycyjne szaty albo najnudniejsze mugolskie ubrania, bez ani krztyny kreatywności. Prewett wyróżniał się na ich tle subtelną elegancją oraz pewną eksperymentalnością jeśli chodziło o modę męską. Lauri zasługiwał na coś delikatnego i subtelnego, a zarazem luksusowego, ale to mogło być trochę poza jej zasięgiem finansowym. Musiała więc znaleźć coś w miarę niedrogiego, ale mogącego wstrzelić się w gusta kuzyna.
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#6
10.10.2024, 18:25  ✶  

Kiedy święta z powodu swojej atmosfery groziły ci śmiercią z powodu podnoszenia ciśnienia - oto, jak żyć w 1972 roku! Witajcie na Yule! Laurentowi takie hasło nawet przez głowę by nie przeszło, tak jak wykazywał się ignorancją w myśleniu, że osoba chora może mieć poważne kłopoty w tej bieganinie. Że ta atmosfera zamiast rozpalać serce mogła być przytłaczająca. Ta ignorancja wynikała z niewiedzy, ale niewiedza ponoć nie była żadnym usprawiedliwieniem zachowań, więc? Więc pora troszkę spuścić z tonu i przyjąć, że doskonałością nie można być i nie da się myśleć o wszystkich i wszystkim, zanim sam postawisz choć jeden krok. Czyli coś, czego Laurent zrobić nie potrafił. A już na pewno nie chciał tego słyszeć. Skoro zaś musiał budować wizerunek to zastanawianie się nad słowami... ha... To było latami wyćwiczone. Tak jak ruchy. Nabieranie manier wymowy, odpowiednich gestów, nawet jego krok. Te pojedyncze elementy, które sprawiały, że był rzeźbiarzem, który rzeźbił w samym sobie. I jak to już bywa z artystami - kiedy znajdziesz niepasujący element do układanki to nagle potrafisz zniszczyć wszystko, nad czym pracowałeś latami. Tylko przez jeden krzywy rys. Jedną niedoskonałość.

- To już jest zbytek komplementu. - Rozbawienie rozjaśniło lazur jego oczu tak samo, jak morskie fale błyszczą pod dotykiem promieni słońca. Nienaturalnie niebieskie oczy, kto wiedział, ten wiedział - były bardzo charakterystyczne dla selkie. - Do Szekspira mi jeszcze bardzo wiele brakuje... myślisz, że stworzyłbym dla niego godną konkurencję, gdybym postanowił chwycić pióro w dłoń? - Żartował sobie, bo nie zamierzał zmieniać swojej kariery. Tak, kochał poezję, ale konsumować dzieła liryczne to jedno. Tworzyć je - drugie. Tak samo jak uwielbiał chyba każdy rodzaj sztuki, a wobec większości był... już to ładne słowo tutaj padło: ignorantom. Nawet gdyby chciał to doba była zbyt krótka, żeby móc pomieścić w niej uczenie się wszystkiego, co cię interesowało.

- Oooch, przyznam ci, że jeśli chodzi o Oriona to zawsze kupuję mu jakieś książki. - Przechylił nieco głowę na bok, kiedy ruszyli wolnym krokiem, by zanurzyć się między sklepiki oświetlone świątecznymi lampkami. - Nie zamierzam od tradycji odchodzić, ciężko powiedzieć, co innego by mu podpasowało. - Orion głównie czytał. A jeśli nie czytał to zajmował się pracą. Tak się jego życie toczyło - nawet ciężko było się z nim spotkać od jakiegoś czasu. - Rozważyłbym dla Florence zorganizowanie... domowego przybornika pierwszej pomocy. Takiego... z kreatywnością. Z wiśniowego drewna? Ważne, by był wygodny, więc z przegródkami, miejscem na eliksiry i tak dalej... - Akurat z nią zazwyczaj problemów z prezentami nie miał. Ona się by ucieszyła niemal ze wszystkiego - głównie dlatego, że wiedziała, że to zawsze było kupione, bądź zrobione, z czystej sympatii do niej. - Co byś powiedziała, żeby Atreusowi zamówić jakiś elegancki, mały barek do jego pokoju? Na dosłownie trzy butelki, ze dwie szklanki, przybornik do lodu... bardzo chętnie zrobiłbym z tego wspólny prezent - więc może wtedy moglibyśmy pomyśleć o większym rozmachu? - Spojrzał z uśmiechem na kobietę. Wysoką, smukłą, o sylwetce, o której śniłoby większość mężczyzn. Laurent to dobrze widział. I miał tylko nadzieję, że ci mężczyźni nie sprawiali jej kłopotów. - Bardzo sprytny kierunek z Icarusem... hmmm... - Coś związanego z Włochami, z Rzymem... tylko właściwie co? I nawet nie podejrzewał, jaką słodyczą odznaczały się myśli Electry dotyczące jego szyku - obrósłby w piórka, a przecież tych mu już nie brakowało!



○ • ○
his voice could calm the oceans.
sweet summer child
Savor every moment 'til she has to go
'Cause her boyfriend is the rock 'n' roll
wiek
19
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
modelka
Dość wysoka (177 cm) młoda dziewczyna z długimi, ciemnymi lokami i brązowymi oczami. Pełna energii i ubrana jak z żurnala, zwraca na siebie uwagę wszystkich wokół.

Electra Prewett
#7
12.10.2024, 20:10  ✶  
Czy Electra zadawała sobie sprawę, że wizerunek Laurenta był skrupulatnie kreowany przez lata? Do pewnego stopnia tak. Już jako dziecko przekonała się bowiem, że choć Lauri był śliczny jak porcelanowa laleczka, to potrafił też płatać niezłe psikusy. A potem jeszcze miał czelność udawać niewiniątko! Tak, wygląd bywał zwodniczy, a jej kuzyn z pewnością umiał wykorzystać swoje wrodzone atuty. Prewettówna nie mogła jednak wyobrazić sobie, jak ktoś mógłby przez większość życia prezentować światu jakąś wyćwiczoną personę. Ona sama nie znosiła udawania kogoś, kim nie jest. Dlatego właśnie dziewczynie bardzo ciążyło ukrywanie pewnych rzeczy przed bliskimi. Oczywiście, rodzina nie wiedziała o wszystkich jej wybrykach, ale były też takie sekrety, których nie mogła zdradzić ze względu na własne bezpieczeństwo. Na przykład niedawne odkrycie, że poza chłopakami podobają jej się także dziewczyny. Electra, którą znali Prewettowie, nie była więc do końca prawdziwą Electrą, nad czym bardzo ubolewała.
– Skoro tak uważasz, to nie będę ci już prawić żadnych komplementów. – mówiąc to, dała Laurentowi przyjacielskiego kuksańca. – Myślę, że możesz przynajmniej spróbować. Szekspir też przecież musiał od czegoś zacząć, czyż nie? – po prawdzie, sama nie zaczytywała się jakoś bardzo w dziełach angielskiego dramaturga, ale te kilka, z którymi się zapoznała, bardzo jej się spodobało.
– Ta, też nie wiem, co innego mogłabym mu kupić. – ze wszystkich kuzynów, z Orionem miała chyba najmniej styczności. Cóż, facet był bardzo zajęty, a spora różnica wieku nie pomagała. – Och, przybornik dla Florence brzmi super! – że też sama o tym nie pomyślała! Poza szyciem była też całkiem dobra w innych kreatywnych dziedzinach. – Whoa, mały barek to naprawdę niezły pomysł. Ale... Ile coś takiego by kosztowało? – speszyła się trochę, zadając to pytanie. Głupio było przecież przyznać wprost, że nie zarabia jeszcze tak dużo. Nawet jeśli była dalej była utrzymywana przez rodzinę, to nie miała jakichś ogromnych oszczędności. – No, choć Ari nie zajmuje się już profesjonalnie historią, to dalej uwielbia rzymskie klimaty. Wystarczy spojrzeć na jego bar! – na wspomnienie o bracie, dziewczyna wyraźnie się rozpogodziła.
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#8
18.10.2024, 18:00  ✶  

Świat tworzył nacisk, a nacisk odbijał się jak pieczątka na fałdach umysłu. Wgłębienia pozostawały, tworzyły bruzdy. Niektóre z nie zaleczysz, z niektórymi sobie poradzisz, ale będą też takie, które zostaną z tobą do końca życia. Mieliśmy przeznaczone sobie rolę i swoje teatrzyki - nie zawsze zgodne z chęciami. Obawy i pragnienia tworzyły kakofonię dźwięków, do których podrygiwały laleczki i w końcu sami laleczką się stawaliśmy. Kto pociągał za sznurki? Może sama Matka, a może Bóg, w którego wierzyli tak gorliwie mugole. Autentyczność Electry ogrzewała skórę. Elektryzowała? Oj, z pewnością, ale akurat nie skórę Laurenta. We wszystkich swoich grzechach, w których diabeł przybrał anielską skórę, grzechu kazirodztwa [jeszcze] tam nie było. Elektryzowała za to innych, a Laurentowi przynosiła jedynie światło i ciepło. Aż. Gdyby wiedział, gdyby wiedział..! A gdy wiedział Edward Prewett, a gdyby jej matka wiedziała, a co z kuzynami i kuzynkami..! Nie każdemu każda wiedza przeznaczona, nie każdemu podług zasług. To przez tę grę. Grę, którą musisz podejmować, nawet jeśli nie chcesz. Tłumaczymy to sobie różnorako: tu dla jego dobra, tam dla mojego, a tak musi być, bo nie zrozumieją. Kultura tego wymaga, taka chciałam zresztą być. Człowiek przecież nie był ze stali - bardzo łatwo było go poruszyć. Większość z nas też łatwo ulegało zmianom.

- Och nie, litości, miej odrobinę łaski dla kuzyna, jeśli chociaż trochę go kochasz... - Złożył dłonie jakby naprawdę błagał, ale wszystko wypowiedziane było w tonie tego żartu. Dopiero lekko tknięty w bok zaśmiał się i zrezygnował z tej postawy. Prawdopodobnie poemat pochwał byłby równie dobrym prezentem pod choinkę co ładny pierścionek czy kolczyki. - To prawda... aby stworzyć arcydzieło, najpierw potrzeba kilka lat błędów. - Lub jak niektórzy by powiedzieli: nauki. Nauka na błędach - to o to chodziło. Teraz ci nie wyjdzie wszystko. Za rok już tylko dwa elementy. Za trzy lata wykonasz to perfekcyjnie, a za cztery stworzysz coś niesamowitego. Każdy mógł się nauczyć rysować czy śpiewać, niektórzy potrzebowali do tego więcej czasu od innych.

- Nie przejmuj się aż tak, proszę, pieniędzmi. Ilekolwiek by nie kosztował - poradzimy sobie z tym. - Laurent był zazwyczaj niechętny do wydawania pieniędzy, ale jeśli chodziło o prezenty to nigdy nie żałował. Za to nie lubił wydawać tych pieniędzy na prezenty przypadkowe, takie, które się nie przydadzą, nie sprawią i tak przyjemności, czy tak zwane "od czapy". Niektóre takie były - szczególnie kiedy dostajesz pięćdziesiąty raz to samo. - Twoja pomoc przy odpowiednim doborze drewna, zdobień i samego szkła jest dla mnie niezwykle ważna. Co dwa hipogryfy to nie jeden. - A każdy, kto ukończył Hogwart wiedział, że hipogryfy kiepsko sobie radziły poza stadem. - Taak... to prawda... - I z tym miał problem - nie z samym klimatem słonecznych Włoch, skąd! Natomiast z tym, co by takiego można było mu kupić... - A może... co byś powiedziała na jakąś wycieczkę promem do Rzymu? - Takich rzeczy zazwyczaj człowiek sobie odmawiał - ogromne koszta, problematyka załatwiania spraw i tak dalej. - Mamy rodzinę we Włoszech, chyba Florence ma jakieś kontakty... moglibyśmy ją włączyć do tego małego knucia.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
sweet summer child
Savor every moment 'til she has to go
'Cause her boyfriend is the rock 'n' roll
wiek
19
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
modelka
Dość wysoka (177 cm) młoda dziewczyna z długimi, ciemnymi lokami i brązowymi oczami. Pełna energii i ubrana jak z żurnala, zwraca na siebie uwagę wszystkich wokół.

Electra Prewett
#9
27.10.2024, 16:53  ✶  
– No widzisz. Choć lubię myśleć, że mam wrodzony talent do szycia, to też przecież nie urodziłam się z całą wiedzą na temat krawiectwa. Nawet artyści muszą wyćwiczyć swój kunszt. – Laurent mógł pamiętać koślawe projekty sukienek, rysowane przez małą Electrę podczas spotkań rodzinnych albo pierwsze, nierówno pozszywane przez nią ubranka dla lalek, które pokazywała kuzynom. – Więc jeśli chciałbyś kiedyś, żeby ktoś rzucił okiem na twoją twórczość, to ja zawsze służę pomocą! – Prewettówna nie była żadną znawczynią poezji, ale chętnie zrecenzowałaby wypociny krewniaka.
– Hm, no dobra. – skinęła głową na zapewnienia kuzyna. W przypadku Electry problem z pieniędzmi nie polegał na ich braku, a raczej na tym, że nie potrafiła ich odpowiedzialnie wydawać. Zresztą, można się było spodziewać, że młoda dziewczyna z dużym kieszonkowym, puszczona samopas w Londynie, będzie wydawać kasę na drogie pierdoły. Najwyraźniej jeśli chodziło o kupowanie ślicznych bibelotów, to geny Rosierów były po prostu silniejsze. Dodać do tego tendencję do zbieractwa i nic dziwnego, że Prewettówna nie miała jakichś ogromnych oszczędności (przynajmniej do czasu, aż mama nie przyśle jej kieszonkowego na kolejny miesiąc). – No ba, takie geniusze jak my na pewno wybiorą coś idealnego. – uśmiechnęła się szeroko, szczęśliwa, że Laurent najwyraźniej ufał jej zmysłowi estetycznemu.
Kiedy starszy Prewett zasugerował wycieczkę do Rzymu, w oczach Electry pojawiły się iskierki.
– Lauri, to absolutnie zajebisty pomysł! – z ekscytacji porzuciła decorum, jakie przystało młodej damie w miejscu publicznym i zaczęła podskakiwać w miejscu, dalej trzymając kuzyna za ramię. – Ari przecież nigdy nie był w Rzymie, ale na pewno o tym marzy! Ach, gdybyśmy tak pojechali całą rodziną latem. Albo może lepiej jesienią? Przecież w Anglii jest wtedy straszna plucha... – już zaczęła snuć plany, trajkocząc jak katarynka.
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#10
12.11.2024, 17:05  ✶  

Uwielbiał te koślawe rysunki, tak jak uwielbiał te, które były już pięknymi projektami jak spod dłoni profesjonalnej stylistki. W jego szufladzie nadal znalazłyby się te mniej piękne, których może Electra by się wstydziła, a może wcale nie - dla niego były sztuką samą w sobie. Zadziwiające, nie uważasz? Ludzkość uczy się kochać niedoskonałości, ale jednocześnie wszyscy mówimy głośno, że tylko perfekcja jest wystarczająco satysfakcjonująca. Musisz trzymać plecy wyprostowane. Odpowiedni chód, dyg kobiecy w twoim ruchu dłoni. Nie zapomnij się pokłonić, a z tych pięciu widelców wybierz tylko ten jeden. W świecie czarodziei czystej krwi nie chcieli patrzeć na to, co posiadało rysy. Edward Prewett też nie chciał patrzeć na niedoskonałego syna, ale nikt nie wiedział, jak głęboko to sięgało. Tak jak niewiele osób wiedziało, jak bardzo bolały pęknięcia na skórze Electry, ani ile wysiłku kosztowało utrzymywanie się na powierzchni i ciągła walka Basiliusa. Więc tak - zostawały te kartki w szufladzie Laurenta. Wspomnienia o tym, że nawet kiedy dzisiaj udajemy ideały, to one z czegoś się narodziły. Z czegoś, co Laurent kochał tak samo, jak kochał tych ludzi teraz.

- Chciałbym, żeby twoje lśniące oczy, droga Electro, zawieszone były na mojej osobie, kiedy będę nosił jedną z zaprojektowanych przez ciebie chust. - Wyciągnął kąciki warg gładko w górę, posyłając jej powłóczyste, zadowolone spojrzenie. - O ile mogę sobie zażyczyć prezent na Yule? - Nie chciał zajmować jej czasu, kiedy starała się lśnić jak najjaśniej, za to chciał stworzyć jej możliwości do tego błyszczenia. - Mógłbym wtedy powiedzieć: "ach, to nie od Rosierów ta unikalna część garderoby. To od sławnej modelki Prewett, może słyszeliście o Electrze..?" - Tymi kategoriami myślał. Dla niego to był cenny prezent, bo nic nie zastępowało mu takich rzeczy. Mógł kupić wszystko, co możliwe było do kupienia za pieniądze. Ale nie kupi galeonami ubrania, które mogła zrobić tylko Electra. Mógł to kupić miłością i ciepłem - a tego miał dla niej w nadmiarze.

Zaskoczony prawie się potknął - na szczęście tylko się zachwiał i zaraz przyjął postawę pod tytułem "nic się nie wydarzyło, wcale nie zgubiłem taktu kroków", kiedy takie niecenzuralne słowo wydobyło się z ust kuzynki. Z lekkim niepokojem spojrzał ponad jej ramieniem i głową, czy ktoś to usłyszał. No usłyszał - dziwne by było, żeby nie. Uśmiechnął się w ten przepraszający sposób, robić piękną minę do złej gry. Zaraz spojrzał na kuzynkę i chciał nawet jej dać delikatną reprymendę, ale się na to nie zdobył. Zalała go fala szczęścia - zupełnie, jakby spełnił jej marzenie. A przecież jedynie zaproponował prezent dla Icarusa. Jego serce było teraz mydłem w jej dłoniach, a dłonie te były ciepłe i wilgotne. Więc powstawała mydlina, a on się rozpuszczał.

- Całą rodziną... - Nie chciał gasić jej entuzjazmu. - Dobrze, Electro. Możemy pojechać całą rodziną. - Przymknął oczy w ciepłym uśmiechu. - W takim razie będziesz miała zadanie. Musisz wybadać, czy Icarus jest gotowy na taką wycieczkę. - Ponieważ może się okazać, że wcale nie był na to przygotowany.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Electra Prewett (2258), Laurent Prewett (3187)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa