Ten mecz Quidditcha był bardzo męczący. Częste i intensywne treningi przyniosły skutki, co inne drużyny również mogły zauważyć, ale nie uczyniło to meczu z Gryfonami łatwizną. Drużyna Gryffindoru nigdy nie była łatwym przeciwnikiem.
Po ostatniej porażce ze Slytherinem drużyna Ravenclaw zaczęła grać ostrzej, co z całą pewnością nie uszło niczyjej uwadze (nie, wcale nie przegrali dlatego, że ich ścigający został wepchnięty na wieżę Hufflepuff, a obrońcę pozbawiono przytomności tłuczkiem). Krukoni nie zniżali się do fauli, ale grali zdecydowanie agresywniej, niż do tej pory.
Po złapaniu znicza i zakończeniu meczu, wszyscy mogli odetchnąć. Pogodzeni z wynikiem, widzianym na tablicy, gracze zeszli na ziemię, rozeszli się do swoich szatni i przebraniu już w szkolne szaty, wrócili do zamku.
Jessie zatrzymał Electrę, zanim drużyna Gryffindoru rozeszła się, a podczas ich rozmowy można było zauważyć, że młody Kelly co jakiś czas zerkał na ich jasnowłosą ścigającą. Nie udało się ukryć, że podczas meczu, które Gryffindor rozgrywał z innymi Domami, uwagę chłopaka, poza jego przyjaciółką, przyciągała właśnie ta dziewczyna. Ścigająca Gryffindoru, która zdawała się latać na miotle o wiele lepiej i swobodniej, niż chodziła po ziemi. I Jasper zauważył, że czasami podczas treningów próbował odtwarzać sposób, w jaki starsza Gryfonka kierowała swoją miotłą w nadziei, że i jemu uda się zyskać taką kontrolę w czasie lotu.
Jessie odwrócił głowę w momencie, w którym jeden z Gryfonów zauważył, że Krukon przyglądał się ich ścigającej. Pożegnał się z Electrą i pośpiesznie wrócił do zamku. I był to jeden z wielu błędów, które popełnił, bo gdyby poczekał te kilka minut, może nie trafiłby na Irytka, który postanowił “pobawić się” zaraz przy wejściu do zamku i zrzucił trzy zbroje, przez co po podłodze walały się napierśniki, rękawice i inne części zbroi, a Irytek zwijał się ze śmiechu, jakby była to najśmieszniejsza rzecz na świecie.
-No i po co to zrobiłeś?