Oficjalnie wpadł więc po pączki. Nieoficjalnie dlatego, że niedawno dostał od Nory krótki liścik z informacjami na temat sprawy, o której kiedyś już zdążyli trochę porozmawiać a teraz panna Figg zdążyła ową rozmowę przekuć w pierwsze czyny. Jako aktywny członek Zakonu Feniksa, był szczerze zainteresowany całym przedsięwzięciem. Dostrzegał również korzyści, które mogły z niego popłynąć w przypadku, gdyby Norze naprawdę udało się je wprowadzić w życie.
Pewnie wstyd się przyznać, ale Patrick nie często pojawiał się w Klubokawiarni Nory. Po pierwsze dlatego, że nie chciał by jej właścicielka – gdyby sam został zdemaskowany – mogła ponosić z tego tytułu jakieś nieprzyjemności. Drugi powód był prostszy i dużo bardziej prozaiczny: Steward nieszczególnie lubił słodkie. Jasne, od czasu do czasu, potrafił skusić się na pączka czy czekoladową gałę, ale słodycze jadł raczej dla towarzystwa niż z jakiegoś głębszego zamiłowania.
Wchodząc do środka, z zaciekawieniem rozejrzał się po wnętrzu. Zdawał sobie sprawę, że Klubokawiarnia była oczkiem w głowie Nory i teraz – przez to rozglądanie się – chciał właściwie zobaczyć, jak wyglądało to oczko. Na swój sposób imponowało mu, że młoda czarownica wiedziała czego chciała od życia i próbowała to konsekwentnie spełnić. W ogóle, doceniał w Norze ten hart ducha, który z jednej strony pozwalał jej samodzielnie wychowywać córeczkę, z drugiej podpowiadał jak należało postępować a z trzeciej pomagał jej w spełnianiu własnych marzeń.
Patrick miał na sobie czarną, skórzaną kurtkę. Nieco przybrudzoną czymś oleistym na rękawie, co właśnie próbował ściągnąć chusteczką, ale nie do końca mu to wychodziło. Na widok właścicielki Klubokawiarni, posłał jej przyjazny uśmiech, przestał doczyszczać rękaw a zamiast tego sięgnął do kieszeni po karteczkę z rozpisanym zamówieniem z biura (bo nie słuchał aż tak uważnie kolegów z pracy, by bez zapisywania pamiętać na co mieli ochotę).
- Dzień dobry – przywitał się lekko, a zaraz potem dodał – Jak ci mija dzień? Chcę kupić osiem pączków. O takich – wyjaśnił, kładąc przed Norą kartkę z listą. – I jeszcze czarną, mocną kawę. Dużą. Masz może teraz chwilę czasu na rozmowę?