A może sprawiały miały się całkowicie inaczej? Może to był jeden, wielki test ich przyjaźni przyszłej nienawiści, którą mieli przenieść z cukierników na siebie nawzajem? Może to wszystko było sprytnym planem Ministerstwa wraz z tą ich wścibską Harper Moody na czele. To oczywiście brzmiało jak jakaś teoria spiskowa, a sama pani Moody miała być przyszłą przełożoną Borgina, który brał przecież czynny udział w kursie Aurorskim.
Jedna rzecz nie zmieniła jednak faktu ich fatalnego położenia. Skok na "szczupaka", może i był dobrym pomysłem, ale nie przyniósł oczekiwanego rezultatu. Brunon przewyższał ich pod względem umiejętności, swojej przebiegłości, a przede wszystkim znajomości własnej cukierni.
Nie oszukujmy się. Brenna i Stanley byli na terenie wroga, a ich przeciwnik czuł się tutaj jak ryba w wodzie... lub cukiernik w lukrze, chociaż takie porównanie najpewniej nie istniało.
Kiedy Borgin był pewien, że Brunon to go tutaj za chwilę wykończy, wszak bez trudu udało mu się uwolnić, do środka wpadła Brenna... i udało jej się zamknąć szalonego cukiernika w kajdankach.
Stanley odetchnął z ulgą, ale zaraz poczuł jak zaczyna go skręcać w kiszkach. Nosz kurwa, uratowała mi życie w tej chwili. Powinienem podziękować Przeklinał się w myślach. Może trzeba było dać się wykończyć? Zastanawiał się jak wyjść z tej podłej sytuacji.
Te rozmyślania musiały jednak poczekać. Brygadzista się podniósł i podszedł w kierunku swojej towarzyszki.
- Nic Ci nie jest? - zapytał, spoglądać w kierunku Brenny - Jebany to nie dosyć, że sprytny, utalentowany, to jeszcze silny - przyznał odrobinę zdyszany. To był prawdziwy test, ponieważ większość przestępców poddawała się po słowach "Brygada Uderzeniowa Ministerstwa Magii, poddaj się!", ale Brunon był inny. Brunon dał im wycisk, który będą pamiętali do końca swoich dni.
- Nie powinien już się chyba do nas rzucać... - spojrzał to na Longbottom, to na skutego mężczyznę - Trzebaby spojrzeć za jego żoną, bo nigdzie jej nie widać... ani nie słychać... - zmrużył oczy, przyglądać się szalonemu cukiernikowi - Spróbuję go podpytać. Może teraz będzie spokojniejszy jak mu cukier zejdzie i będzie chciał z nami współpracować - uśmiechnął się lekko do Brenny, zbliżając się w kierunku ich głównego oskarżonego - A... no i dzięki, że tu wpadłaś. Mogłoby być nieciekawie gdybyś tego nie zrobiła - dodał jeszcze, odwracając się w kierunku swojej koleżanki na krótką chwilę.
Formalności są już za nami... przyznał sobie rację w głębi duszy, a następnie skupił swoją uwagę na tym, co powiedział, że zrobi.
- Panie Brunonie, proszę powiedzieć gdzie jest pańska żona. Musimy się upewnić, że nie stała jej się żadna krzywda... - zwrócił się do mężczyzny - Proszę pomóc sobie i nam. Proszę pomyśleć o własnej żonie - dodał, a na jego zmęczonej twarzy zagościł łagodny uśmiech. Podstęp to też rozwiązanie problemu
Próba przekonania Brunona do tego, aby porozmawiał z brygadzistami. Charyzma.
Sukces!
Sukces!
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972