27.03.2025, 10:06 ✶
- Ktoś tu wbiegł! - krzyknęła w stronę Brenny, odruchowo tłumiąc swoje słowa przy pomocy przedramienia, które przycisnęła do ust i nosa. Nie wiedziała co było faktycznie gorsze: dym, który wdzierał się w noc i płuca, czy ogień, który sprawiał że momentalnie zaczęła się pocić. I to w bardzo nieprzyjemny sposób. To nie był pot, bo było gorąco. To był pot, który zwiastował rychłą i bolesną śmierć w płomieniach.
Quirke zaniosła się kaszlem i zrozumiała, że to co zrobiła było idiotyczne. Przecież zaraz tu zginie - po cholerę pchała się do środka? Ale... ON nie mógł wygrać. ONI nie mogli wygrać. A każda śmierć niewinnej osoby to punkt dla drużyny przeciwnej. Była gotowa się jednak wycofać, gdy jej głowę otoczyła bańka czystego powietrza. Sama jej na siebie nie rzuciła, więc naturalnym było, że od razu pomyślała o Brennie.
- Dzięki. Tam, patrz! - Oivia wskazała dłonią na sylwetkę mężczyzny, która runęła na schody. Doskoczyła do niego, wcześniej jednak rzucając zaklęcie, mające wytworzyć strumień wody, który by oblał szalejące na drewnianych schodach płomienie. - Co pan tu robi?! Proszę wyjść, zginie pan tu!
- Na górze... Na górze został mój syn! - mężczyzna nie zamierzał się cofać. Nie zamierzał nawet tu leżeć: podniósł się i ruszył do góry, przeskakując o dwa stopnie.
Rzucam na kształtowanie, 3 kropki, żeby wytworzyć wodę która ugasi płomienie na schodach
Quirke zaniosła się kaszlem i zrozumiała, że to co zrobiła było idiotyczne. Przecież zaraz tu zginie - po cholerę pchała się do środka? Ale... ON nie mógł wygrać. ONI nie mogli wygrać. A każda śmierć niewinnej osoby to punkt dla drużyny przeciwnej. Była gotowa się jednak wycofać, gdy jej głowę otoczyła bańka czystego powietrza. Sama jej na siebie nie rzuciła, więc naturalnym było, że od razu pomyślała o Brennie.
- Dzięki. Tam, patrz! - Oivia wskazała dłonią na sylwetkę mężczyzny, która runęła na schody. Doskoczyła do niego, wcześniej jednak rzucając zaklęcie, mające wytworzyć strumień wody, który by oblał szalejące na drewnianych schodach płomienie. - Co pan tu robi?! Proszę wyjść, zginie pan tu!
- Na górze... Na górze został mój syn! - mężczyzna nie zamierzał się cofać. Nie zamierzał nawet tu leżeć: podniósł się i ruszył do góry, przeskakując o dwa stopnie.
Rzucam na kształtowanie, 3 kropki, żeby wytworzyć wodę która ugasi płomienie na schodach
Rzut Z 1d100 - 52
Sukces!
Sukces!