• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 Dalej »
[Wiosna 1972, 26 kwietnia] Włamanie, Cisza przed burzą

[Wiosna 1972, 26 kwietnia] Włamanie, Cisza przed burzą
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#11
03.02.2023, 12:29  ✶  
- Widzi pan, kwestia jest taka, że ten jeden eksponat mógł być coś wart dla jednej, konkretnej osoby. Ale ta jedna osoba niekoniecznie musiała wyjąć go stąd sama. To dopiero musimy ustalić, stąd na razie... podejrzewam wszystkich – przyznała Brenna na wyjaśnienia mężczyzny. Nie mogła wykluczyć pracowników, uczniów, członków rodziny. Z dwóch powodów. Po pierwsze, ktoś z nich mógł pojąć, jakie jest zastosowanie tego kamienia i go zabrać.
Po drugie, ktoś mógł ich za to sowicie wynagrodzić. Albo nawet zmusić. Jedno imperio bardzo potężnego czarnoksiężnika mogło zdziałać cuda.
Przypatrywała się śladom bardzo uważnie. Wyciągnęła notatnik i zaczęła odnotowywać każdy z nich, próbując odgadnąć numer buta i płeć, jeżeli widziała buta, to opisując i jego, ale przede wszystkim: próbowała zwrócić uwagę na sposób, w jaki się poruszały. Czy jakiś ruszył prosto do gabloty? Czy zwykle wchodzili głównymi drzwiami? Czy ktoś stał przy tej gablocie dłużej niż przy innych?
Ślady, które zostawiła tajemnicza postać, pomijana przez magię ją zaintrygowały.
- Czyżby zaawansowana oklumencja? – mruknęła do Mav, nim ta wyszła, wskazując jej jeszcze trasę w niemym przesłaniu „sprawdź czy złapiesz trop”. Potem nie protestowała, pozwalając kuzynce i panu domu wyjść. Nie nalegała na zostawienie jej kluczy, a chociaż wolałaby, aby Bones została z nią, nie próbowała się kłócić.
Przykucnęła, starając się przynajmniej zobaczyć, czy ślady wskazują na jakiś rozmiar i szerokość nogi. Mężczyzna? Kobieta?
Później zaś, gdy złoty pył już opadł, nie pozostawiając po sobie śladów, Brenna rozstawiła świece. Nie była pewna, czy zdoła cokolwiek zobaczyć, nawet mając szczęście, jeśli faktycznie mieli do czynienia z okulumentom – ale jeżeli nie dowiedzą się, kto, to może chociaż – jak?
Zaczęła od zaklęcia, mającego nie dopuścić do rozprzestrzeniania dymu, a potem – weszła w krąg, spróbować po raz pierwszy, zobaczyć nocne wydarzenia…
Rzut Z 1d100 - 5
Akcja nieudana


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
broom broom
Throw me to the wolves and
I'll return leading the pack
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Mavelle Bones
#12
04.02.2023, 03:29  ✶  
Gdyby to było takie proste! Spojrzeć tylko na to, co zniknęło i od razu wiedzieć co, kto, jak, dlaczego. W niektórych przypadkach, oczywiście, odpowiedzi nasuwały się same – ale i też splot nici prowadzących do takich, a nie innych wydarzeń, był tkany od jakiegoś czasu i nieszczególnie ukrywany. Bo wystarczyło nadmierne zainteresowanie, próby odkupienia za wszelką cenę, groźby i błagania, żeby mieć wielce uzasadnione podejrzenia co do tożsamości sprawcy.
  Tu nie miały nic, co by wskazywało palcem na konkretną osobę i mówiło „o, aresztujcie tego człowieka, brzmi jak winny!”. Dlatego też sieci trzeba było zarzucić szeroko, a potem dopiero skreślać coraz to kolejne nazwiska z długiej listy, dopóki nie zostanie to, którego wykreślić się nie da.
  Niemniej nie wyśmiała Shafiqa – nie dawał ku temu powodów, wręcz przeciwnie, widać było, że stara się im pomóc, co nie zawsze – niestety – było takie oczywiste. Skinęła też lekko głową na potwierdzenie, iż w istocie rozumie. No dobrze, może nie do końca, wszak sama dzieci nie miała i nie zanosiło się na to, by mieć miała, ale jeśli się zastanowić – to chyba była w stanie sobie wyobrazić, iż możliwość pracy stawała się ograniczona. Oczywiście zależało to też od jej rodzaju; mimo wszystko, tej kwestii i tak nie było co roztrząsać. Zwłaszcza że najważniejsza zagadka zostawała wciąż nierozwiązana.
  Nie podążyła tak od razu za Shafiqem; zresztą dała gestem znać, że potrzebuje jeszcze chwili. Chwili, by ujrzeć efekty zaklęcia Brenny, które przecież mogło dać kolejne wskazówki.
  - Może? – odparła równie cicho, przyglądając się nieukształtowanemu do końca pyłowi. Jeszcze chwila, panie Shafiq, cierpliwości, dochodzenia nie można pośpieszać. Ruszyła we wskazaną stronę, dość intensywnie próbując złapać trop. Jeśli zbiegało się to z kierunkiem, w którym podążył przewodnik – tym lepiej. Bo mogła śledzić unoszące się wonie, próbować zapisać je w pamięci, by próbować zwietrzyć je na każdym następnym kroku. Które zanikały? Które nadal trwały? Które zdawały się skręcać tam, gdzie być może wydawałoby się to podejrzane?
  Pozostawienie Brenny samej też nie do końca jej pasowało. Raz, że nie miała pewności, czy nie odpali się jakieś zaklęcie, dwa, sam rytuał wcale nie musiał pójść gładko. Niemniej, podążyła za panem domu.
  - Mogę? – spytała, wyciągając dłoń w stronę kluczy – Zaraz oddam – zapewniła z lekkim uśmiechem na wargach; mającym w teorii dodać otuchy. Jeśli się zgodził, jeśli je przekazał – nie miała oporów przed przysunięciem ich dość blisko twarzy. Starała się wyglądać na kogoś, kto po prostu uważnie im się przygląda, szukając jakiegokolwiek śladu fałszu bądź czegoś podobnego, w istocie? Starała się porównać wonie z pomieszczenia, z trasy być-może-oklumenty oraz te wyczuwalne na kawałkach metalu. Czy któreś się powtarzały, nie licząc zapachu samego Shafiqa? I co najmniej jeszcze jednej woni, która powinna przynależeć do pani Malkin. Ale może jeszcze coś więcej…?
  - Przede wszystkim, jeśli to nie problem, chciałabym zacząć od osoby, która zwykle czyści gabloty. A także tej, która ma dostęp do gabinetu – poprosiła mężczyznę dość łagodnym tonem. Plan był dość prosty – zadać parę pytań (głównie z gatunku „gdzie byłeś o tej porze, co robiłeś, czy nie zauważyłeś czegoś dziwnego przy wykonywaniu swoich obowiązków” plus ewentualne drążenie tematu) i… obwąchać, oczywiście. Bo może te wonie jakoś łączyły się z tymi, które dało się wyczuć na wskazanej przez Brennę trasie.
  O ile w istocie coś dało się tam wyłowić.

534/1531
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (1476), Eutierria (1356), Mavelle Bones (1573)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa