13.04.2025, 16:07 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.04.2025, 16:09 przez Hestia Bletchley.)
Mężczyzna z jednej strony zapewniał, że nic mu nie było, a z drugiej jego kaszel, załzawione oczy, jak i podtrzymywanie się ściany, ewidentnie wskazywały na to, że jednak coś mu było, a teleportacja w takim stanie raczej nie należała do najrozsądniejszych pomysłów.
Hestia coś o tym wiedziała, bo kiedyś, gdy była chora, niechcący teleportowała się tak zgrabnie, że potem trzeba było naprawiać jej palec, w którym nagle zabrakło kości. Było to o tyle śmieszne, że przesłuchiwali wtedy kobietę podejrzaną o robienie naszyjników z ludzkich kości, która, widząc co zostawiła za sobą brygadzistka, szybko rzuciła się na znaleziska tym samym wydając się ze swoimi niecodziennymi upodobaniami reszcie funkcjonariuszy. To było zabawne śledztwo. A przynajmniej śmiała się, gdy palec już przestał ją boleć.
Na razie jednak nie ponowiła swojej propozycji, bo mężczyzna po prostu próbował złapać oddech, wziąć ciężko oddychając. Hestia natomiast zsunęła sobie na szyję kominiarkę i spojrzała na Atreusa.
– Zdecydowanie coś jest na rzeczy – przytaknęła mu rzucając spojrzeniem na pozostawioną za nimi chmurę dymu, która wciąż złowieszczo trzymała się fragmentu ulicy. – Albo specjalnie to tak zaplanowali, albo to jakaś pozostałość po innym ich zaklęciu. Nie warto jednak ryzykować. Zawsze może się to rozrosnąć, albo być tego więcej.
Bo najwyraźniej sam pożar nie wystarczył. Najwyraźniej musieli jeszcze bardziej czyhać na cudze życia, bo ogień to było za mało i świetnie. I znowu pomyślała o swoich rodzicach i siostrze. Może, jeśli uda jej się już odstawić mężczyznę do szpitala, dałaby radę skoczyć szybko do Doliny Godryka, aby upewnić się, że tata i Alice byli bezpieczni? A jeśli pójdzie do Munga, to od razu sprawdzi co z mamą. Tak to dobry pomysł. W tym drugim przypadku nie mogliby jej powiedzieć, że opuszcza jakkolwiek służbę, skoro odstawiała cywila w bezpieczne miejsce.
– Jeśli uprze się, aby iść sam i tak teleportuję się za nim, by upewnić się, czy przypadkiem się nie rozczepił – powiedziała, mając nadzieję, że Busltrode nie wyczuje, że w jej pomyślę kryły się jakieś prywatne sprawy. Przecież to nie tak, że chciała w ogóle zrezygnować dzisiaj w pomocy. Absolutnie nie. No i wolała upewnić się, że mężczyźnie naprawdę nic nie było. Po prostu przy okazji potrzebowała sprawdzić, czy chociaż jej mamą siedziała bezpieczna w szpitalu. I tyle.
– Proszę pana – powiedziała, podchodząc do mężczyzny, chcąc przekonać go do zmiany zdania. – Może jednak pana odstawię. To nie zajmie mi przecież dużo czasu, a nie warto ryzykować, aby się pan rozszczepił, zwłaszcza w takiej sytuacji
Rzucam na charyzmę (I), aby przekonać mężczyznę, by Hestia odstawiła go do Munga. Zgodnie z regulaminem eventu, po rzucie dopisze podsumowanie rzutu
Mężczyzna zawahał się na chwilę po czym skinął głową i poprosił, aby w takim razie nie zwlekali dłużej. Hestia zerknęła na Atreusa i skinęła głową.
– Nie daj się więcej pobić. Ani podpalić. Byłoby smutno bez ciebie w Departamencie – powiedziała jeszcze.
Hestia coś o tym wiedziała, bo kiedyś, gdy była chora, niechcący teleportowała się tak zgrabnie, że potem trzeba było naprawiać jej palec, w którym nagle zabrakło kości. Było to o tyle śmieszne, że przesłuchiwali wtedy kobietę podejrzaną o robienie naszyjników z ludzkich kości, która, widząc co zostawiła za sobą brygadzistka, szybko rzuciła się na znaleziska tym samym wydając się ze swoimi niecodziennymi upodobaniami reszcie funkcjonariuszy. To było zabawne śledztwo. A przynajmniej śmiała się, gdy palec już przestał ją boleć.
Na razie jednak nie ponowiła swojej propozycji, bo mężczyzna po prostu próbował złapać oddech, wziąć ciężko oddychając. Hestia natomiast zsunęła sobie na szyję kominiarkę i spojrzała na Atreusa.
– Zdecydowanie coś jest na rzeczy – przytaknęła mu rzucając spojrzeniem na pozostawioną za nimi chmurę dymu, która wciąż złowieszczo trzymała się fragmentu ulicy. – Albo specjalnie to tak zaplanowali, albo to jakaś pozostałość po innym ich zaklęciu. Nie warto jednak ryzykować. Zawsze może się to rozrosnąć, albo być tego więcej.
Bo najwyraźniej sam pożar nie wystarczył. Najwyraźniej musieli jeszcze bardziej czyhać na cudze życia, bo ogień to było za mało i świetnie. I znowu pomyślała o swoich rodzicach i siostrze. Może, jeśli uda jej się już odstawić mężczyznę do szpitala, dałaby radę skoczyć szybko do Doliny Godryka, aby upewnić się, że tata i Alice byli bezpieczni? A jeśli pójdzie do Munga, to od razu sprawdzi co z mamą. Tak to dobry pomysł. W tym drugim przypadku nie mogliby jej powiedzieć, że opuszcza jakkolwiek służbę, skoro odstawiała cywila w bezpieczne miejsce.
– Jeśli uprze się, aby iść sam i tak teleportuję się za nim, by upewnić się, czy przypadkiem się nie rozczepił – powiedziała, mając nadzieję, że Busltrode nie wyczuje, że w jej pomyślę kryły się jakieś prywatne sprawy. Przecież to nie tak, że chciała w ogóle zrezygnować dzisiaj w pomocy. Absolutnie nie. No i wolała upewnić się, że mężczyźnie naprawdę nic nie było. Po prostu przy okazji potrzebowała sprawdzić, czy chociaż jej mamą siedziała bezpieczna w szpitalu. I tyle.
– Proszę pana – powiedziała, podchodząc do mężczyzny, chcąc przekonać go do zmiany zdania. – Może jednak pana odstawię. To nie zajmie mi przecież dużo czasu, a nie warto ryzykować, aby się pan rozszczepił, zwłaszcza w takiej sytuacji
Rzucam na charyzmę (I), aby przekonać mężczyznę, by Hestia odstawiła go do Munga. Zgodnie z regulaminem eventu, po rzucie dopisze podsumowanie rzutu
Rzut O 1d100 - 92
Sukces!
Sukces!
Mężczyzna zawahał się na chwilę po czym skinął głową i poprosił, aby w takim razie nie zwlekali dłużej. Hestia zerknęła na Atreusa i skinęła głową.
– Nie daj się więcej pobić. Ani podpalić. Byłoby smutno bez ciebie w Departamencie – powiedziała jeszcze.