Nie dawał nikomu niczego dobrego. Każdy uśmiech, chwila uwagi, każdy okruch bezpieczeństwa, jaki dawał komukolwiek, a w szczególności Laurentowi… wiadomo jak się kończył. Był nikim, człowiekiem skazanym na absolutną porażkę, niezasługującym na nic dobrego, co spotykało go w życiu. Nawet kiedy ktoś doceniał go za altruizm jemu przypominało się to, kiedy docierało do niego, że nie powinien robić tego Cainowi, a później i tak to robił. Albo kiedy wiedział, że Alexander nie przetrwa zdrady z Laurentem, ale pokusa była zbyt silna… A teraz co?
Był najgorszym człowiekiem na świecie. Motłochem, gangreną, był potworem, który sprowadzał na manowce, a później zarzynał cię jak świnię kilkoma precyzyjnymi pchnięciami noża.
– Nie wiem, nie znałem go wcześniej. Ale cała ta akcja… Szliśmy jeden za drugim, gęsiego, przedzieraliśmy się przez wąski korytarz jaskini i już wtedy wiedziałem, że coś się spierdoli, ale nie myślałem, że aż tak. Cokolwiek to było, ten Doppelganger, wciskał się w umysły ludzi i zaszczepiał w nich nieprawdziwe informacje. Okropne, chore wizje i… dlatego tam poszedłem. Myślałem, że Geraldine i ten cały Ambroise też kierują się tymi wartościami co ja, ale tak nie było. Szliśmy tam i szliśmy, a Thomasa nagle nie było, a przed nami sieci kolejnych korytarzy. Sprawdzanie ich jeden po drugim zajęłoby nam wieczność, a wcale nie musieliśmy tam iść. To nie było coś do wykonania w ten konkretny dzień. Blondas walnął tekstem, że „Thomas wiedział, na co się pisał”, a ja musiałem ich przekonywać do tego, że przyjaciół nie porzuca się za plecami w ten sposób. Kiedy go znaleźliśmy… nie było z nim dobrze. Ta istota wżarła się w jego głowę. Nawet nie pamiętam, czy coś mówił, taki byłem wkurwiony. Ale generalnie to wszystko go chyba złamało. – Pokręcił głową. – Nie w taki sposób jak mnie, ale kiedy wróci polecam ci zaparzyć duży dzbanek uspokajającej herbaty. Ciężko jest… opisać to doświadczenie. – Bo nie potrafił opisywać emocji, a opisem zetknięcia z Thoranem Yaxleyem był głęboki strach. Zastukał zaciśniętą pięścią w serce, do którego nie wziął sobie żadnej z rad Nory. Była sympatyczna, słodka jak miód i dobrze działała na duszę, ale była też kimś z kompletnie innego świata. On wychował się w ciemności podziemi, a ona jakoś… zdecydowanie zbyt blisko słońca.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.