• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
1 2 3 4 Dalej »
[02.09.1972] Była ósma rano

[02.09.1972] Była ósma rano
she who hunts alone
Enduring things is what you do best
Gritting your teeth and bearing them.
wiek
34
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
wilkołak
zawód
Rejwach
Stosunkowo wysoka [175] kobieta o szczupłej, nieco wychudłej sylwetce. Ma długie, brązowe włosy i zwykle nosi je rozpuszczone, a na świat patrzy dużymi, zielonymi oczami.

Asena Greyback
#1
03.08.2025, 00:15  ✶  
Była ósma rano – czas, kiedy pijący usiłują albo zapomnieć, kim są, albo przypomnieć sobie, gdzie mieszkają.

Asena nie była pewna, nad którym z tych dylematów pochylał się właśnie Billius, ale ona zmagała się z tym drugim. Praca w lokalu, gdzie alkohol znajdował się na wyciągnięcie ręki, była niewypowiedzianie wygodna. Tu butelka, tam szklanka, stołek zaraz obok, jak się przytkało uszy watą to i nawet można było powiedzieć, że muzyka była przyjemna. A jak się człowiek zmęczył? No to wtedy hyc, po schodach na poddasze i już się było we własnym pokoju, we własnym łóżku, pod własną kołderką.

Oh, jak ona teraz marzyła o tym, żeby się zawinąć w koc i dupnąć na materacu, ale zamiast tego zawieruszyli się. Nie pili oczywiście w Wiwernie, bo w jej towarzystwie było to absolutnie zakazane. Nie pili też w żadnym innym z lokali dostępnych na Nokturnie, bo wystarczyło wyłuskać parę butelek i usiąść na murku nad jednym z bardzo szerokich rynsztoków, a wtedy człowiek czuł się niemal jak nad samą Tamizą. A może faktycznie udało im się tam dzisiaj zawędrować? Ale procenty były mocne, noc ciemna, a teleportacja po pijaku sprawiła, że może i byli na tym zasranym Nokturnie, ale w jakieś dupnej alejce, której numeru nie pamiętała.

- Billy, będę chyba rzygać - poinformowała kolegę, czując jak jakiś słodkawy, mdły zapach łaskocze ją we wrażliwy, wilkołaczy nos. Oparła się o jedną ze ścian ręką, drugą przytykając nos i rozglądając się; głównie po to, żeby zlokalizować Rudego i sprawdzić, czy jej narzekania miały jeszcze odbiorcę, czy może alkohol pokonał go tu i teraz i będzie musiała go nieść przez dalszą drogę. Wolałaby nie, bo jak tak dalej pójdzie, to jeszcze spóźni się do pracy. Nie, nie do pracy. Gorzej. Na śniadanie. A Lewis robił takie dobre jajka...


Open hand or closed fist would be fine
Blood is rare and sweet as cherry wine
biliusz łizli
zgubiłem po drodze
rozsądek — może i dobrze
chuj z nim
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
łamacz klątw
Krótko przystrzyżone, ale niesforne włosy Billiusa, w zależności od pory roku oscylują pomiędzy rudym blondem, a czymś trochę ciemniejszy dlatego uznawany jest za najmniej rudego ze wszystkich Weasleyów. Oczy spoglądają na świat z dziecinną wręcz ciekawością i często mienią się łobuzersko. Większość ciała zdobią piegi, a te w czasie słonecznych dni stają się jeszcze bardziej widoczne. Jego chód jest pewny, może trochę cwaniacki, dobrze zbudowany i wysoki (185cm). Ubiera się, jak czarodzieje w swoim wieku, chociaż w odzieniu mężczyzny można zauważyć inspiracje modą mugoli. Mówi szybko, często bez zastanowienia. Pachnie słońce, tytoniem oraz cynamonem.

Billius Weasley
#2
03.08.2025, 02:43  ✶  

Podobno łatwo było lekko żyć, szkoda tylko, że nikt nie wziął po uwagę lekkoduchów, którzy włóczyli się, Merlin wie za czym (bo w domu przecież też można było się napić) w środku zimnej wrześniowej nocy. Uzbrojeni jedynie w wydziergane przez Cedrellę Weasley ciepłe kolorowe szaliki, kilka butelek najtańszej Whiskey i garść nigdy nie wypowiedzianych słów. Najgorsze w tym wszystkim było to, a przynajmniej z perspektywy Billiusa najgorsze było to, że powoli trzeźwiał – alkohol chyba im się skończył, chociaż możliwe, że tą ostatnią butelkę po prostu zostawili, gdzieś daleko za sobą, a kolejne podmuchy jesiennego wiatru, siekały trzydziestoletnie ciało mężczyzny nienawistnie, jakby był im coś winny.

Pomimo tych wszystkich przeciwności losu był całkiem szczęśliwy; resztki buzującego gdzieś głęboko po skórą alkoholu, całkowicie rozluźniała zszargane nerwy Weasleya, no i przebywał w towarzystwie swojej ulubionej, cudownej spaniałej kobiety, co to polewała mu tak pięknie piwo do szklaneczki, tak z idealnie, idealną ilością białej pianki, jak sam pan Merlin przykazał.

Zmartwił się odrobinę, gdy usłyszał, że mówi coś o rzyganiu, słowa dalej brzmiały, jakby wypowiadała je będąc zupełnie pod wodą, ale przynajmniej już nie widział podwójnie, tak jak to było może pół godziny wcześniej. Nie czuł żadnych specjalnych zapachów, bo był zwykłym śmiertelnikiem, bez specjalnych mocy czarodziejem – dla Billiego waliło tam tylko i wyłącznie szczochem, kanałem i brudem czyli typowo, jak zawsze na Nokturnie. Stanął przy boku przyjaciółki i spojrzał na nią z jakaś dziwną nutą czułości.

– Mam Cię trzymać za włosy? A może chcesz wracać do Rejwach, nie martw się Anansa, na pewno znajdę drogę do domu – plótł trochę bez celu, brzmiał całkiem... dobrze? A przynajmniej tak mu się wydawało, bo nie miał problemu z wypowiadaniem kolejnych słów, no i ani razu się nie zająknął. No dobra, przekręcił imię czarownicy, ale robił to często i przed wypiciem jakiegokolwiek alkoholu.

Jedną dłoń umieścił na plecach Aseny, próbując rozmasować atakujące ją mdłości, ah, jakże dżentelmeński był z niego dżentelmen w tamtym momencie. Jak już chyba jej przeszło, to splótł ich palce ze sobą i pociągnął dziewczynę w nieznanym mu kierunku, ale wydawało mu się, że tam to może być główna ulica Nokturna albo przynajmniej któraś z bocznych Pokątnej, a stamtąd to na Nokturn już tylko prosto, prosto i na lewo.



the ice age is coming, the sun's zoomin' in
engines stop running, the wheat is growin' thin
a nuclear error, but I have no fear
cause L o n d o n is drowning, I,

I live by the river
she who hunts alone
Enduring things is what you do best
Gritting your teeth and bearing them.
wiek
34
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
wilkołak
zawód
Rejwach
Stosunkowo wysoka [175] kobieta o szczupłej, nieco wychudłej sylwetce. Ma długie, brązowe włosy i zwykle nosi je rozpuszczone, a na świat patrzy dużymi, zielonymi oczami.

Asena Greyback
#3
03.08.2025, 03:22  ✶  
Bilius miał specjalne chody w Rejwachu, bo dostawał czyste szklanki. Te spod lady, które trzymali dla obsługi, a nie te wytarte na szybko brudną szmatą i z tłustymi odciskami palców. To nie było wiele, ale zawsze coś. Dostawał też regularne piwo, a nie starannie odmierzoną procentowo mieszankę, którą mieszali z Lewisem i Woodym wieczorami, dolewając do pinty wody. Tyle, żeby wyjść na plus, ale jednocześnie żeby klienci się nie zorientowali. Ot, regularna praktyka w lokalach ich klasy.

Weasley dostawał nawet lepsze porcje tego sławetnego Gulaszu na winie, który produkował im z pasją McKinnon, a wszystko to dlatego, że był zwyczajnie miłym gościem. Po pierwsze, nie awanturował się tak jak niektórzy. Asenka w całej swojej karierze musiała mu na poważnie nakopać tylko raz, a i to lekko bo był w takim stanie, że praktycznie sam się wyniósł. Po drugie, zapewniał innym klientom rozrywkę w postaci rozgrywek karcianych. Niby niektórzy się pieklili że tu jakieś ustawki i oszustwa, ale i tak wracali, złaknieni wrażeń. Po trzecie, trzy tygodnie temu naprawił im żyrandol, który dostawszy trzy miesiące wcześniej zbłąkanym butem, chybał się okropnie na śrubach i groził zawaleniem.


Brakowało tylko, żeby robił fikołki na zawołanie.

Wzięła głęboki wdech i policzyła w myślach do trzech, czując jak Weasley próbuje rozmasować jej rzyga. Była chyba już za stara na tego typu przygody; myślała o tym za każdym razem, kiedy przytuliła się do butelki ognistej odrobinę za mocno, ale kiedy tylko wytrzeźwiała, myśli te radośnie ulatywały uszami. Raz, dwa, trzy - niewypowiedziana uwaga, że jak ma rzygać to teraz bo nie ma czasu na cierpienie, rozpłynęło się w głowie kiedy kara boska nie nadeszła.
- Już mi przeszło - wypuściła powoli powietrze nosem. - Ale ja wiesz, Bibble to nie w tamte stronę? - zapytała, odwracając głowę oczywiście w kierunku przeciwnym do tego, w którą zaczął ich prowadzić, ale nie zrobiła nic ponad to żeby sprzeciwić się jego decyzjom. Szybko jednak tego pożałowała, bo kolejne tchnienie zastanego wiatru przyniosło ze sobą nową falę mdlącego zapachu. - Weaseley, ja myślę... - zastanowiła się z trudem, bo myślenie przychodziło jej mimo wszystko ciężko. - Że kogoś tutaj mordują - zwolniła, zmuszając go do tego samego i wskazując palcem w mijany zaułek. W odpowiedzi, coś w nim obrzydliwie mlasnęło.


Open hand or closed fist would be fine
Blood is rare and sweet as cherry wine
biliusz łizli
zgubiłem po drodze
rozsądek — może i dobrze
chuj z nim
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
łamacz klątw
Krótko przystrzyżone, ale niesforne włosy Billiusa, w zależności od pory roku oscylują pomiędzy rudym blondem, a czymś trochę ciemniejszy dlatego uznawany jest za najmniej rudego ze wszystkich Weasleyów. Oczy spoglądają na świat z dziecinną wręcz ciekawością i często mienią się łobuzersko. Większość ciała zdobią piegi, a te w czasie słonecznych dni stają się jeszcze bardziej widoczne. Jego chód jest pewny, może trochę cwaniacki, dobrze zbudowany i wysoki (185cm). Ubiera się, jak czarodzieje w swoim wieku, chociaż w odzieniu mężczyzny można zauważyć inspiracje modą mugoli. Mówi szybko, często bez zastanowienia. Pachnie słońce, tytoniem oraz cynamonem.

Billius Weasley
#4
05.08.2025, 02:54  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.08.2025, 03:03 przez Billius Weasley.)  

Biliusowi nie przeszkadzał stan w jakim znajdował się Rejwach, trochę dlatego, że w szerokim poważaniu miał zasady BHP i nie zwracał uwagi na po palcowane szklanki czy lepiące się od brudu stoły, byleby mógł wlewać w siebie kolejne litry alkoholu, ale też dlatego, że do zdecydowanej większości miejsc zakazano mu wstępu. Tak było między innymi w przypadku Białej Wiwerny, raz, jeden jedyny raz i niechcący wybił innemu klientowi zęba albo dwa, a właściciel lokalu narobił afery, jakby to był koniec świata i upadek wszystkich zasad. Dlatego też na równi z pracownikami Rejwach po Białej Wiwernie jebał z szalonym uwielbieniem. Oczywiście nie miał problemu z przybytkami znajdującymi się w mugolskich dzielnicach, ale czasem zapominało mu się o Międzynarodowym Kodeksie Tajności, a że nie kręcił go potencjalny pobyt w Azkabanie, toteż od tych raczej trzymał się z daleka.

I szedł by sobie dalej nie zważając na otaczającą ich okoliczności przyrody w postaci śmierdzących szczochem ślepych uliczek i kilku szczurów, wijących swe gniazda gdzieś w zakamarkach; gdyby nie słowa, jakie wypowiedziała i jeszcze to obrzydliwe, okropne mlaśnięcie, co usłyszał pomimo nieposiadania wyostrzonego zmysłu słuchu.

W jednym momencie jakby wytrzeźwiał, wyprostował się, jak struna i odwrócił głowę w tamtą stronę. Ktoś tam jeszcze jęknął i przez chwilę zastanawiał się, czy może w ciemnościach ktoś miłość wolnej nie uprawia na świeżym powietrzu, co by go nie zdziwiło, bo sam był miłośnikiem tego typu wybryków, ale ten zapach krwi o którym mówiła jego przyjaciółka, no nie kojarzył mu się z aktywnościami seksualnymi (chociaż życie nauczyło go już, że każdy miał swoje dziwne fetysze).

Rozplątał więc ich palce i sięgnął do kieszeni płaszcza z której wyciągnął różdżkę, przez cały ten czas nie odezwał się ani razu, próbując zachować element zaskoczenia. W końcu bez najmniejszego zawahania ruszył w stronę uliczki.

Ktoś kto był niedoświadczony i nie znał się na sztuce dzielenia miłością (no i może osoba z poważną wadą wzroku), mógłby pomyśleć, że ma przed sobą parę zakochanych, których za bardzo poniosło i postanowili oddać się namiętnym uściskom i czułościom skoncentrowanym wokół szyi, ale trupia bladość i dziwne skostnienie osoby leżącej plackiem na ziemi oraz dziwne pomruki wydobywające się pomiędzy kolejnymi cmoknięciami kojarzyły mu się z zupełnie czymś innym. Jak dobrze, że nie przespał Obrony przed Czarną Magią, bo wiedział co dokładnie się przed nim znajduje.

Wampir ich nie zauważył, zbyt zajęty zaspokajaniem swej najbardziej podstawowej i jedynej życiowej potrzeby. Weasley, nie zastanawiając się ani minuty dłużej, podszedł do niego pewnym krokiem i wymierzył mu kopa prosto w żebra.

Rzut Z 1d100 - 67
Sukces!

Pomimo upojenia i rozluźnienia udało mu się trafić, gorzej, że nie był to cios zbyt mocny, lekko go tylko tąpnął nóżką. Istota uniosła swe oczy znad ciała? I spojrzała na niego pytająco, zupełnie niewzruszona. Bilius nie wiedział co powinien teraz zrobić, bo chyba najpierw wypadało zapytać czy ssany chce być ssany i nie atakować, ale w panujących obecnie czasach po prostu spodziewał się najgorszego. Zaskoczony zupełnym brakiem reakcji ze strony wampira, uniósł jedną brew, bo on to by się przynajmniej wkurzył jakby mu ktoś zawalił z kopa z zaskoczenia i spojrzał na Asenę, szukając na twarzy brunetki odpowiedzi.

– Zrób coś, Asena, bo ja wyczerpałem wszystkie znane mi argumenty – rzekł półszeptem, konspiracyjnie, tak by tylko ona go usłyszała. Jedynym argumentem jaki znał był argument siły.



the ice age is coming, the sun's zoomin' in
engines stop running, the wheat is growin' thin
a nuclear error, but I have no fear
cause L o n d o n is drowning, I,

I live by the river
she who hunts alone
Enduring things is what you do best
Gritting your teeth and bearing them.
wiek
34
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
wilkołak
zawód
Rejwach
Stosunkowo wysoka [175] kobieta o szczupłej, nieco wychudłej sylwetce. Ma długie, brązowe włosy i zwykle nosi je rozpuszczone, a na świat patrzy dużymi, zielonymi oczami.

Asena Greyback
#5
17.10.2025, 04:08  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.10.2025, 04:08 przez Asena Greyback.)  
Przez moment jeszcze się zastanawiała, czy czegoś źle nie wywąchała, bo przecież nie posiadała tak ostrych zmysłów jak jej własna matka, ale wilczy nos, wrażliwszy niż ten ludzki, nie dawał jej spokoju. Dawało tutaj ewidentnie krwią i nie zmieniała tego wlana w nią ilość procentów. Szkoda, bo bardzo chciała już wrócić do Rejwachu, wczołgać się po schodach i iść spać, tylko po to by koło południa oburzony Woody wdarł się przemocą do pokoju i powiedział, że trzeba wstawać leniu.

Powiodła spojrzeniem za Biliusem z pewnym podziwem, bo się tutaj takiej rycerskości nie spodziewała. Nie spodziewała się też, że zasunięty wampirowi kop zrobi niewiele, ale to się akurat teraz nie liczyło aż tak bardzo. Co natomiast było ważne, to znaleźć nowe argumenty, które przebiłyby się do mózgu tego zimnoskórego chłeptacza.
- Odsuń się od niej pijawko, bo mi się omsknie różdżka! - zagroziła mu, trzymając magiczny patyk w dłoni, gotowa do reakcji. Wampir przez moment patrzył, chyba troszeczkę niepewny co powinien w tej chwili zrobić, ale w końcu uśmiechnął się, równie powoli co i upiornie, ukazując kły.

Szczerzenie zębów w próbie odstraszenia kogokolwiek, nigdy do Senki nie przemawiały, bo się za bardzo na braci napatrzyła. Kły pokazywały sobie wilczki już w przedszkolu i naprawdę, to była tania sztuczka dla kogoś, kto bardzo chciał wyglądać na większego i groźniejszego niż był w rzeczywistości.

- Cofnij się Biblius bo nie chcę się omsknąć - oznajmiła chwiejnie, chcąc zminimalizować ryzyko, że zaklęcie poleci gdzieś w bok przy kolejnym czknięciu. Wampir tymczasowo pozbył się z rąk omdlałej dziewczyny, szykując się na bitkę. Ta osunęła się na ziemię, niczym worek kartofli, co z kolei już w ogóle się pannie Greyback nie spodobało, bo świadczyło tak samo o jej kiepskim stanie, jak i okropnych manierach nieumarłego delikwenta. Dobrze, że nie musiała wypowiadać zaklęcia na głos, bo by się jeszcze jej język pogubił, dlatego machnęła różdżką, chcąc skleić wampirowi usta za pomocą transmutacyjnego zaklęcia. Zamiast otworu gębowego, miał mieć cały, nieprzerwany płat skóry. Żeby przypadkiem mu się nie zachciało kłapać morda i kogoś ugryźć.

// transmutacja na sklejenie wampirowi ust
Rzut Z 1d100 - 76
Sukces!


Open hand or closed fist would be fine
Blood is rare and sweet as cherry wine
biliusz łizli
zgubiłem po drodze
rozsądek — może i dobrze
chuj z nim
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
łamacz klątw
Krótko przystrzyżone, ale niesforne włosy Billiusa, w zależności od pory roku oscylują pomiędzy rudym blondem, a czymś trochę ciemniejszy dlatego uznawany jest za najmniej rudego ze wszystkich Weasleyów. Oczy spoglądają na świat z dziecinną wręcz ciekawością i często mienią się łobuzersko. Większość ciała zdobią piegi, a te w czasie słonecznych dni stają się jeszcze bardziej widoczne. Jego chód jest pewny, może trochę cwaniacki, dobrze zbudowany i wysoki (185cm). Ubiera się, jak czarodzieje w swoim wieku, chociaż w odzieniu mężczyzny można zauważyć inspiracje modą mugoli. Mówi szybko, często bez zastanowienia. Pachnie słońce, tytoniem oraz cynamonem.

Billius Weasley
#6
23.07.2026, 23:30  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.07.2026, 23:32 przez Billius Weasley.)  

I właśnie za to ją cholera szanował. Normalna baba to pewnie by go pchnęła w stronę wampira, jak wilkom na pożarcie, co by ochronić swój tyłek i nie zostać zeżartym, a ona tak wojowniczo zaczęła istocie grozić. Na moment przeszła go nawet myśl, że to Asena powinna tego kopa wymierzyć, bo pewnie odniósłaby jakikolwiek skutek, ale było już po ptokach.

Przeszedł go nieprzyjemny dreszcz, gdy potwor o licu bladym, jak dupa losowego Malfoya, wyszczerzył swe ostre zębiska w pokracznym uśmiechu. Widział krew już nie raz, w lustrze na swojej własnej twarzy na przykład, po kolejnym mordobiciu, ale i tak zrobiło mu się dziwnie niedobrze — najwyraźniej nie przywykł do widoku wanna be Nosferatu wysysającego krew z szyi przypadkowej niewiasty.

Był na szczęście na tyle niewstrząśnięty, by odsunąć się w czasie od różdżki i czarownicy dzierżącej ją w dłoni, zrobił krok w bok, by za chwilę być świadkiem imponujących czarów. Jemu to już całkiem imponowały, bo z transmutacji zawsze był cienki.

Widząc opadające na ziemie dziewczynę, jak prawdziwy Gryfon z dziada, pradziada i jeszcze kilka pokoleń wstecz, chciał się tam rzucić by sprawdzić, czy z nieznajomej zostało coś więcej niż pusty worek na krew, ale na pierwszej pomocy też kompletnie się nie znał. Właściwie to na prawie niczym się nie znał, oprócz żłopania piwska w podrzędnym barze.

Wyjął w końcu i swoją różdżkę, i rzucił na ciało? Kobietę? Prawie zwłoki? Może przyszłego wampira, zaklęcie tarczy, bo mordę i poczwara może miała zaklejoną, ale posiadała jeszcze pazury i ogólnie był chłop-niechłop upiorny.

— Panie wampirze, proszę podnieść ręce do góry, bo jest Pan chyba otoczony. — mówił pewnie siebie, sprawiało mu to niemały problem, bo po pierwsze primo był jeszcze pijany, a po drugie primo był też mentalnie obsrany. No, ale zgrywał bohatera przed niewiastą wiadomo, więc mu nawet brew nie drgnęła czy głos nie zadrżał. Powinien pewnie powiadomić magipały, ale istniało minimalne zagrożenie, że znajdą powód by i jego zgarnąć. Nie było wyjścia, musiał zgrywać odważnego, odważniaka.

No, ale zadziałało, bo w końcu wampir wstał, stary wstał i chyba chciał coś powiedzieć, ale przez te zatkane usta nie mógł. Uniósł ręce do góry, w geście poddania i zaczął coś mruczeć. Billius nie wiedział czy to dlatego, że mu było przyjemnie po ożłopaniu krwią czy może dlatego, że chciał się zacząć przed nimi tłumaczyć. Patrzył na niego próbując zrozumieć o chuj mu chodzi, ale nie rozumiał, więc zdezorientowany popatrzył na swoją towarzyszkę i rzekł.

— Dobra, Asenko, chyba możesz mu odrozpruć te usta.

//rzucam na tarczę (rozproszenie)
Rzut PO 1d100 - 90
Sukces!

//mam Zastraszanie I, więc wampir się poddał, bo Billius jest mega straszny


the ice age is coming, the sun's zoomin' in
engines stop running, the wheat is growin' thin
a nuclear error, but I have no fear
cause L o n d o n is drowning, I,

I live by the river
she who hunts alone
Enduring things is what you do best
Gritting your teeth and bearing them.
wiek
34
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
wilkołak
zawód
Rejwach
Stosunkowo wysoka [175] kobieta o szczupłej, nieco wychudłej sylwetce. Ma długie, brązowe włosy i zwykle nosi je rozpuszczone, a na świat patrzy dużymi, zielonymi oczami.

Asena Greyback
#7
26.07.2026, 00:03  ✶  

Asenka pewnie czułaby się odrobinę pod wrażeniem, widząc z jaką odwagą Bilius stał u jej boku, gdyby była w chociaż odrobinę mniej podłym stanie, ale niestety, procenty szumiały w głowie uporczywie i po prawdzie to się odrobinkę sama zdziwiła, że jej to zaklęcie tak pięknie wyszło. Wampir zakneblowany i przez chwilę poczuł falę tryumfu, która szybko opadła, kiedy bezwładne ciało dziewczyny gruchnęło w zaułku. Trudno, taki upadeczek to nie było nic, czego nie załatwiłoby parę eliksirów, a w ogóle to w ogóle nie powinna pozwalać się zaczepiać podejrzanym typom na Nokturnie! O.

Wampir, czując chyba że znajdował się na przegranej pozycji, uniósł ręce ku górze, ale zrobił to opornie. W pierwszej chwili bowiem, wydawał się siłować sam ze sobą, żeby otworzyć zalepiony otwór gębowy. Nie działało, bo i nie miało jak, a po różdżkę najwyraźniej miał za daleko (chociaż Senka nie byłą pewna, czy przypadkiem wampiry nie umiały czarować bez. Niestety, ale nigdy nie zaznajomiła się z ich umiejętnościami wystarczająco).

— Żadne chyba, nie ma chyba, ottoczenie jest! — poprawiła Weasleya, bo nie można było umniejszać sobie w takich sytuacjach. Trzeba było być pewnym, żeby przeciwnik sobie nie pomyślał że ma przewagę, nawet jeśli faktycznie ją miał. — Nie, nie ma żadnego rozpruwania. Ja tobie przypominam, że tu się podziało bezprawie, a tutaj panują zasady ulicy. Nie ma litości! — oznajmiła bojowo, zerkając to na rudego, to na wąpierza, który ewidentnie się trochę oburzył, a przynajmniej tak wnioskowała po jego zwiększonych jękach i próbie gestykulacji. To jednak wychodziło mu jeszcze gorzej, bo starał się wciąż trzymać ręce w górze, mając na uwadze dwie różdżki w niego wycelowane.

— Zrobimy tak — zarządziła, starając się brzmieć groźnie i poważnie, ale słowa ślizgały jej się w ustach. — Bibilius, idź sprawdź czy pani się czuje nie za słabo, a ja dziada będę pilnować, żeby tobie nic nie zrobił.



Open hand or closed fist would be fine
Blood is rare and sweet as cherry wine
biliusz łizli
zgubiłem po drodze
rozsądek — może i dobrze
chuj z nim
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
łamacz klątw
Krótko przystrzyżone, ale niesforne włosy Billiusa, w zależności od pory roku oscylują pomiędzy rudym blondem, a czymś trochę ciemniejszy dlatego uznawany jest za najmniej rudego ze wszystkich Weasleyów. Oczy spoglądają na świat z dziecinną wręcz ciekawością i często mienią się łobuzersko. Większość ciała zdobią piegi, a te w czasie słonecznych dni stają się jeszcze bardziej widoczne. Jego chód jest pewny, może trochę cwaniacki, dobrze zbudowany i wysoki (185cm). Ubiera się, jak czarodzieje w swoim wieku, chociaż w odzieniu mężczyzny można zauważyć inspiracje modą mugoli. Mówi szybko, często bez zastanowienia. Pachnie słońce, tytoniem oraz cynamonem.

Billius Weasley
#8
11.08.2026, 02:01  ✶  

Czuł, że jest trochę na przegranej pozycji i nie może Asenie powiedzieć nie. Dalej był obsrany i ten wampir, nawet z zatkanymi ustami wydawał się mu straszny. No, ale przecież łamaczem klątw był! I to całkiem niezłym. Czasem. Najczęściej zupełnym przypadkiem. Ale nie takie potwory w swoim życiu widział, nie? Jedna z potwór to mu nawet żebra kiedyś pogruchotała, jak się z jej mieszkania ulotnił zbyt wcześnie i ukradkiem, przed wspólnym śniadaniem i jej pobudką. Więc ruszył do przodu, chociaż nie do końca pewnie, ale trudno było ocenić czy to przez te procenty czy może przez ogólne obsranie i strach, jaki ciągle, gdzieś głęboko, nawet jeśli obiecywał sobie, że wcale go nie czuje, czuł.

Najgorzej, że on się nie znał zupełnie na leczeniu. Opuścił tarczę i nachylił się nad nią i, że idiotą był, a po procentach to już całkowicie, dźgnął ofiarę wampira, końcówką swej magicznej różdżki (ale nie tej co ją nosił w spodniach, hehe). I co on niby powinien robić dalej? Może dźgnąć ją w okolicy żeber? To zbudziłoby każdego, on sam miał w tym miejscu niesamowite łaskotki, wiec mówił na podstawie własnych doświadczeń. Nic się nie stało.

Rozejrzał się po zaułku, zupełnie zdezorientowany, w tych otaczających ich murowanych cegłach i obszczanych zaułkach szukając jakiegokolwiek rozwiązania, ale nic nie znalazł. W końcu, bo nie miał żadnego innego pomysłu, pizdnął jej w twarz z liścia, takiego ocudzacza, tak jak i jemu koledzy wielokrotnie pizgali, gdy trzeba go było nagle otrzeźwieć. I kurwa nic się nie stało. Spojrzał na jej klatkę, na trupiobladą cerę i szukał cechy, która dałaby mu jasno znać, że ona żyje i nie odfrunęła na wieczność, by latać w chmurach z aniołkami. Klatka piersiowa kobiety się nie podnosiła, położył dłoń na jej czole, a to było przerażająco zimne.

Spojrzał na Asene, na swoją ulubioną Asenę spojrzał i z wielkim trudem, bo przykro mu się zrobiło, że ktoś tak skończył — wyssany z calutkiej krwi na śmierć, rzucił głosem, takim pełnym emocji i takiego smutku szczerego.

— Asena, chyba powinniśmy zawiadomić aurorów. On ją wyssał do ostatniej kropli, kurwa. — Bill wyprostował się, jak struna i w jednej chwili zrobił się poważny. Cała ta wesołość, którą czuł z powodu upojenia alkoholowego wyparowała. Zostało tylko współczucie i smutek, bo to była czyjaś córka. Może i matka i żona? To był człowiek, który nie zasłużył na taki los.

W tych całych emocjach znów wymierzył cios i znów był to brzuch wampira. Tym razem nie powstrzymywał się, wsadził w to całą swą niechęć i obrzydzenie i nienawiść do istoty, która od tak, odebrała komuś życie. Najgorsze w tym wszystkim było to, że zastanawiał się czy może, jakby zareagowali trochę szybciej, zrobili coś więcej, to ona dalej mogłaby żyć?

On tak bardzo musiał się teraz napić.



the ice age is coming, the sun's zoomin' in
engines stop running, the wheat is growin' thin
a nuclear error, but I have no fear
cause L o n d o n is drowning, I,

I live by the river
she who hunts alone
Enduring things is what you do best
Gritting your teeth and bearing them.
wiek
34
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
wilkołak
zawód
Rejwach
Stosunkowo wysoka [175] kobieta o szczupłej, nieco wychudłej sylwetce. Ma długie, brązowe włosy i zwykle nosi je rozpuszczone, a na świat patrzy dużymi, zielonymi oczami.

Asena Greyback
#9
2 godzin(y) temu ✶  

Asenie nie było potrzeba dużo, żeby samej zyskać na powadze. Alkohol wyparował z jej głowy niesamowicie szybko, kiedy spojrzała w te przepełnione żałością oczy Billiusa i zrozumiała że to już nie były żarty i nie było miejsca na jakiekolwiek wątpliwości. Westchnęła z jakimś takim smutkiem, wiodąc spojrzeniem od twarzy rudego do bladego, nieruchomego ciała nieznajomej i przez chwilę stała tylko, z różdżką dalej wycelowaną w wampira.

Nie zareagowała, kiedy Weasley go uderzył. Zasłużył, zasraniec. Ba, sama czuła się niezwykle poruszona i gniew wzbierał gdzieś w środku, nieprzyjemną falą. Gdyby mogła, sama wymierzyłaby mu karę, ale nie była żadną mścicielką, a wampir, cóż, nie miał zamiaru znosić cięgów. Coś w nim się zmieniło. Nastroszył się cały, atmosfera zgęstniała i powietrze dookoła niego zgęstniało, kiedy próbował wytworzyć mgłę. Próbował, było tutaj jednak kluczową kwestią, bo kolejne uderzenie Weasleya, wypuszczone chyba z rozpędu, zaowocowało tym, że stwór zakaszlał. Znaczy na pewno by zakaszlał, gdyby nie miał zaklejonych ust, zamiast tego zaczął dziwacznie charczeć i próbował złapać się za usta, żeby nabrać nieco więcej powietrza. Upadł na kolana, męcząc się dalej.

— Billy — rzuciła Senka niemalże delikatnie. — Przykleimy go tu i pójdziemy zawiadomić, tak? Znajdą go, cholera, ale ja nie wiem czy ja powinnam tutaj być — przestąpiła nieco niepewnie z nogi na nogę, bo bardzo nie chciała by przypadkiem jej ktoś zaczął się nadmiernie przyglądać. Jakby nie patrzeć, była nierejestrowana i mogło to tylko narobić problemów. Zaraz też uniosła nieco wyżej różdżkę, poruszając nadgarstkiem i próbując przykleić wampira do podłoża za pomocą transmutacji.


// transmutacja ◉◉◉○○
Rzut Z 1d100 - 74
Sukces!


Open hand or closed fist would be fine
Blood is rare and sweet as cherry wine
biliusz łizli
zgubiłem po drodze
rozsądek — może i dobrze
chuj z nim
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
łamacz klątw
Krótko przystrzyżone, ale niesforne włosy Billiusa, w zależności od pory roku oscylują pomiędzy rudym blondem, a czymś trochę ciemniejszy dlatego uznawany jest za najmniej rudego ze wszystkich Weasleyów. Oczy spoglądają na świat z dziecinną wręcz ciekawością i często mienią się łobuzersko. Większość ciała zdobią piegi, a te w czasie słonecznych dni stają się jeszcze bardziej widoczne. Jego chód jest pewny, może trochę cwaniacki, dobrze zbudowany i wysoki (185cm). Ubiera się, jak czarodzieje w swoim wieku, chociaż w odzieniu mężczyzny można zauważyć inspiracje modą mugoli. Mówi szybko, często bez zastanowienia. Pachnie słońce, tytoniem oraz cynamonem.

Billius Weasley
#10
40 minut(y) temu ✶  
Ciężko mu było dojść do siebie. Spodziewał się innego wieczora albo raczej poranka. Chociaż może właśnie dlatego coś się zepsuło? Jemu po prostu nie mogło być za dobrze, więc to dlatego wszystko trafił szlak. Był w zbyt dobrym humorze, napił się w towarzystwie jednej z swojej ulubionych osób (chociaż tak szczerze to Asena była nawet ulubioną z ulubionych), spędził miło wieczór towarzystwie swej przyjaciółki, kilka razy nawet udało mu się zajrzeć Asenie w dekolt i ona albo tego nie zauważyła albo nic na ten temat nie powiedziała, więc już całkiem win-win.
No, ale musieli trafić na jednego z złych wampirów, musieli trafić na wypitą do ostatniej kropli krwi dziewczynę i jej zwłoki, i musieli się teraz męczyć z wyrzutami sumienia i z tą taką wewnętrzną niemocą — a przynajmniej z tym męczył się Billius.
Słowa wilkołaczki, trochę do uspokoiły. Wziął głęboki wdech, potem kolejny, potem jeszcze jeden i może nawet następny. Powoli czuł, jak jego mózg powraca na odpowiedni tor, jak ponownie może myśleć trochę bardziej logicznie niż kilka minut wcześniej. Miał przecież na głowie również bezpieczeństwo młodej Greyback. Kolejna kwestia, która psuła mu humor, ten strach, który czuła z powodu swej przypadłości, strach z powodu nieposiadania niezbędnych do życia pełną piersią w ich świecie dokumentów.
W ciszy patrzył, jak przykleja wampira do ziemi, jak ciało potwora wręcz boleśnie przylega do brudnej powierzchni Nokturna. Zmarszczył brwi zastanawiając się czy może powinien coś jeszcze powiedzieć, ale słów dalej brakowało — te wyparowały razem z prawdą o tej całej sytuacji.
Chyba powinni wezwać kogoś z aurorów, chyba powinien złożyć zeznania, wytłumaczyć z tych zatkany wampirowi ust i kopnięć, jakie wymierzyli w jego stronę. Powoli jednak budził się dzień, wiedział, że prędzej czy później zaczną pojawiać się przypadkowi przechodnie, wokół ich zmaterializują się gapie i narobią jeszcze większego zamieszania. Pomóc nieznajomej nie mógł, była już nieżywa. Podjął więc jedyną, logiczną w jego głowie decyzje.
— Dobra Asena, nie możemy ryzykować. — powiedział pewnie, wpatrując prosto w oczy koleżanki. — Też chyba wolałbym nie spotkać aurorów. — podszedł do niej bliżej, złapał za mniejszą od swojej rękę i ścisnął delikatnie, może żeby dodać jej otuchy, może żeby samemu się trochę pocieszyć. — Za chwilę najpewniej zjawią się jacyś ludzie, więc ktoś poinformuje aurorów, my i tak już nic nie zdziałamy.
Przez chwilę patrzył jeszcze na ciało, te leniwie, oświetlały pierwsze promienie słońca, w końcu zerwał się nagle, prawie że brutalnie i pociągnął swoją przyjaciółkę w stronę swojego mieszkania na Nokturnie. Tam raczej na pewno będzie bezpieczna.

Koniec sesji


the ice age is coming, the sun's zoomin' in
engines stop running, the wheat is growin' thin
a nuclear error, but I have no fear
cause L o n d o n is drowning, I,

I live by the river
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 3 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Asena Greyback (1566), Billius Weasley (2200)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa