Deszcz padał dzisiaj wyjątkowo intensywnie. Niebo było ciemne, słońce nawet na moment nie wyłoniło się zza chmur. Zachęciło to Prudence do wyjścia. Wędrowała samotnie przez okoliczne ulice, cieszyło ją, że padał deszcz. Może nie powinno, ale wszystko było ponure i mokre, nie czuła się więc specjalnie odosobniona w tych emocjach, które ostatnio ją wypełniały. Jej smutek odzwierciedlał się w kałużach, odbity w nich obraz dawał jej pewnego rodzaju pocieszenie. Czuła się dzięki temu mniej samotna. Na głowie miała naciągnięty kaptur, mimo wszystko nieco przemokła, ten chłód też był całkiem przyjemnym uczuciem, dzięki niemu zapominała o wszystkim innym.
Nie była sobą, po raz kolejny, dawno nie była taka rozczarowana, wszystko stało się na jej własne życzenie. Niby wiedziała, że powinna się tego spodziewać, jednak nadeszło to tak nagle, że nie zdążyła się na to przygotować. Czy w ogóle miała szansę się przygotować? Pewnie nie. Miała świadomość, że tak się to skończy, a mimo wszystko postanowiła pozwolić sobie na te kilka tygodni zatracenia, teraz musiała sobie radzić z konsekwencjami.
Nie żałowała tego czasu, który razem spędzili. Był naprawdę wyjątkowy, jednak wydawało jej się, że zasługiwała na nieco lepsze zakończenie. Może wcale tak nie było? Czy prościej byłoby jej zaakceptować jego odejście, gdyby spojrzał jej w oczy przed tym, nim wyjechał? Nie miała pojęcia, cóż i nigdy nie miała się tego dowiedzieć, bo wybrał inna metodę na to, by podzielić się z nią tym, że ją zostawił. Porzucił, bez praktycznie żadnego wytłumaczenia, niby wiedziała, że tak się to skończy, mimo to czuła smutek i żal. Łatwo było bowiem przyzwyczaić się do jego obecności, zapomnieć o niej zdecydowanie trudniej.
Wsunęła dłonie w kieszenie swojego płaszcza, po jej ciele przeszedł dreszcz, bo kropla deszczu spłynęła jej po karku pod sweter, miała przemoczone włosy, nie skupiała się jednak na tym jakoś specjalnie. Za chwilę miała wrócić do domu, do szczura i kota, jedynego towarzystwa jakie jej pozostało. Nie było to szczególnie pocieszające. Może wejdzie jeszcze gdzieś kupić sobie coś do czytania, bo nie sądziła, żeby miała dzisiaj szybko zasnąć. Zbyt wiele myślała.
Jej uwagę przykuł stragan, wydawało jej się, że już go kiedyś tutaj widziała. Podeszła więc, by zobaczyć, czy coś wpadnie jej w oko. Przynajmniej tym młodym mogła zrobić dzień zostawiając u nich kilka sykli. Prue lubiła rzeczy, które miały swoją historię, niekoniecznie interesowało ją skąd wzięli oni przedmioty, którymi handlowali. - Dzień dobry. - Rzuciła cicho, przyglądając się rzeczom rozłożonym na prowizorycznym stoisku.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control