02.12.2025, 19:35 ✶
Jonathan zakładał, że dzisiejszy dzień w biurze, a przynajmniej jego pierwsza część, będzie dość nudna, zwłaszcza że Anthony od rana miał ważne spotkanie, które bezczelnie odkrywało go od jego miejsca przy biurku w ich gabinecie. Niestety dla nerwów pracowników OMSHMu szybko okazało się jednak, że zdecydowanie nikt będzie się dzisiaj nudzić. Ktoś z samego rana, jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem dnia pracy, wysłał im pakunek, który czekał teraz na jednym z biurek przeznaczonych dla stażystów i szeregowych pracowników.
Pakunek nie był szczególnie piękny, ot brązowe pudełko rozmiarów opakowania po butach. Niestety poza niewyględnym opakowanem i brakiem nadawcy przesyłka śmierdziała również czarną magią. Pracownicy zostali wyproszeni z biura, zachęcani przez Jonathana aby uznali to za nieco niekonwencjonalną przerwę na kawę, a sam Selwyn poprosił Lazarusa, aby tutaj został, uznając że wolał jednak mieć po swojej stronie zaufanego klątwołamacza, niż potencjalnego żółtodzioba, który ledwo opanował tę sztukę.
– Mam nadzieję, że nie masz mi za złe, że cię zatrzymałem – powiedział w stronę Lovegooda, gdy czekali na przyjście aurora zapewne w towarzystwie jakiś brygadzistów. – Obiecuję, że jak tylko to szaleństwo się skończy samemu będziesz się mógł udać na przerwę.
Selwyn próbował zachować swobodne podejście, jakby nic się nie działo, nawet jeśli w głowie rozważał różne możliwe powody tego zajścia i żaden z nich nie napawał go zbytnim optymizmem. Skoro jednak nikt na razie nie umierał w konwulsjach, w pomieszczeniu nie pojawiła się wyrwa do Zaświatów, paczka nie przeciekała krwią, a zza biurek nie wyskoczyli Śmierciożercy Jonathan nie mógł na razie zrobić nic innego niż dobrze wyglądać w swojej granatowej szacie i w opanowaniu czekać na przybycie posiłków.
Pakunek nie był szczególnie piękny, ot brązowe pudełko rozmiarów opakowania po butach. Niestety poza niewyględnym opakowanem i brakiem nadawcy przesyłka śmierdziała również czarną magią. Pracownicy zostali wyproszeni z biura, zachęcani przez Jonathana aby uznali to za nieco niekonwencjonalną przerwę na kawę, a sam Selwyn poprosił Lazarusa, aby tutaj został, uznając że wolał jednak mieć po swojej stronie zaufanego klątwołamacza, niż potencjalnego żółtodzioba, który ledwo opanował tę sztukę.
– Mam nadzieję, że nie masz mi za złe, że cię zatrzymałem – powiedział w stronę Lovegooda, gdy czekali na przyjście aurora zapewne w towarzystwie jakiś brygadzistów. – Obiecuję, że jak tylko to szaleństwo się skończy samemu będziesz się mógł udać na przerwę.
Selwyn próbował zachować swobodne podejście, jakby nic się nie działo, nawet jeśli w głowie rozważał różne możliwe powody tego zajścia i żaden z nich nie napawał go zbytnim optymizmem. Skoro jednak nikt na razie nie umierał w konwulsjach, w pomieszczeniu nie pojawiła się wyrwa do Zaświatów, paczka nie przeciekała krwią, a zza biurek nie wyskoczyli Śmierciożercy Jonathan nie mógł na razie zrobić nic innego niż dobrze wyglądać w swojej granatowej szacie i w opanowaniu czekać na przybycie posiłków.