• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[03.10, zmierzch] Opowieści duchów

[03.10, zmierzch] Opowieści duchów
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#1
21.11.2025, 12:10  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.11.2025, 12:10 przez Brenna Longbottom.)  
Cmentarz Highgate

Cmentarz Highgate powstał w czasach wiktoriańskich i był znany zarówno ze swojego uroku, jak i mrocznej atmosfery. Niektórzy szeptali, że pośród starych grobowców czają się wampiry, że zza kruszących się posągów i drzew oplecionych bluszczem czasem wyłaniają się duchy. Brenna nie była pewna, ile jest prawdy w tych opowieściach: ale faktem było, że stary, cichy cmentarz we wczesnym, jesiennym zmierzchu był jednocześnie piękny i na swój sposób niepokojący. Mnóstwo tu było roślin: drzew, których liście zaczynały brązowieć, bluszczu, czerwieniejącego na spękanych nagrobkach, żółknącej trawy, zarastającej ścieżki. Kamienne krzyże w większości były stare, podobnie jak same groby – na tych w pobliżu nie płonęły żadne światła, nie leżały kwiaty, bo ci, którzy mogliby je postawić, dawno już pomarli.
Zaskakująco pięknie wykonany wciąć doskonale zachowany posąg Caroline Tucker spoglądał na nie pustymi oczyma. Brenna miała niemal wrażenie, że ten za moment się poruszy.
– Hm, dobra, mam nadzieję, że nie spotkamy tutaj żadnych wampirów – oceniła Brenna, rozglądając się. Nie dostrzegła jednak ani żadnego wampira, ani żywego człowieka: nic dziwnego, zważywszy na nadchodzące ciemności i na to, że w tej części cmentarza na pewno nikogo ostatnio nie chowano. Może był to zbytek ostrożności, że i tak Dora pojawiła się tu nie ze swoją twarzą, a sama Brenna miała kaptur naciągnięty na głowę i szalik na twarzy… ale strzeżonego Pani Merlina strzeże, poza tym były to już odruchy. – Łatwo uwierzyć, że znajdzie się tutaj czarodziejskie groby. W sumie spodziewałabym się ich w tym miejscu prędzej niż w Dolinie Godryka czy w Little Hangleton… – mruknęła jeszcze, ruszając jedną z alejek w stronę – jak miała nadzieję – grobowca, któremu chciała się przyjrzeć, ponoć porośniętego jakimiś podejrzanymi, potencjalnie magicznymi roślinami. Palce zaciskała na różdżce, choć na razie tej nie wyciągała: wprawdzie światło mogło się przydać, ale byłoby widoczne z daleka, a zmrok dopiero zapadało.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, twórca eliksirów
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#2
27.11.2025, 06:43  ✶  
- Mugole wierzą, znaczy nie wszyscy, ale wciąż, że wampiry nie mogą wejść na świętą ziemię. A cmentarze są często poświęcone. Dodatkowo, czy wiesz że kiedyś aby zapobiec wstaniu z grobu wampira, odcinało mu się głowę i wkładało między nogi? Albo ustawiało sierp nad szyją, tak by nieumarły wstając, odciął sobie głowę - mówiła cicho, jakby bała się że jakiś wampir czy inny nieboszczyk usłyszy ją i jakoś się tymi gusłami obruszy. A przecież ona tylko opowiadała właśnie ciekawostki, które z dziada pradziada opowiadali sobie mugole. - Kiedyś też, pierwszym kogo chowano na cmentarzu był pies, bo wierzono że pierwsza osoba która zostanie na cmentarzu pochowana, zostanie jego stróżem - spojrzała już tutaj na Brennę, wreszcie odrywając spojrzenie od szarych nagrobków, ginących w jakimś ponurym bezruchu i niepamięci. Brak światełek wydawał się nieco przygnębiający, tak samo jak i kwiatów, bo świadczyło to o tym, że niewielu już pamiętało o tym zakątku.
- W sumie czemu? - zapytała chyba nieco bardziej zaciekawiona, na nowo lustrując nagrobki uważnym spojrzeniem, jakby miały jej zadeklarować dokładną ilość mugoli i czarodziejów pochowanych na tym cmentarzu. - W sensie, Dolina Godryka i Little Hangleton mają chyba bardzo długą tradycję magicznych rodzin, prawda? A Little Hangleton to już w ogóle... - przeszedł ją dreszcz. - Tam na głównej ulicy jest straszniej jak teraz tutaj.
W przeciwieństwie do Brenny, nie zaciskała palców na różdżce, zamiast tego miętosząc pasek torby, którą miała przewieszoną przez ramię. Gdyby nie to, dłonie pewnie całkiem niknęłyby w rękawach grubego płaszcza, który miała na sobie.



The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#3
27.11.2025, 10:09  ✶  
– Nie miałam pojęcia – przyznała szczerze Brenna. – Pewnie się zdziwili, jeśli zamiast wampira trafił się im ghul. – Bo dla takiego obcięcie głowy pewnie nie musiało być końcem… - Chodzi o ten... klimat. W Dolinie Godryka jest dużo czarodziejskich grobów, ale jeśli nie wiesz, że tam są... to nie wyglądają. A tu? Nawet mugole wypatrują wampirów i duchów, i się im nie dziwię. Mam wrażenie, że za każdym rogiem czeka jakaś zjawa...
Z płyty nagrobnej wyłoniła się ręka.
Brenna, która zdążyła minąć ten grób, nie dostrzegła tego – dłoń zresztą była półprzezroczysta, ledwo widoczna w zapadających ciemnościach. Zaraz za nią z grobu wyłoniło się jednak także ramię, potem głowa, tułów… aż w końcu wyszedł z niego duch czarodzieja w średnim wieku, odzianego w staroświecką szatę. Napisy na nagrobku były już zatarte, i sądząc po tym, a także jego ubraniu i fryzurze, musiał umrzeć przynajmniej sto lat temu. Może nawet dawniej.
Podryfował wprost w stronę Dory.
– Och, panienko! – zawołał, a w jego głosie pobrzmiewało coś na kształt euforii. Brenna obróciła się gwałtownie, z kieszeni wyciągając natychmiast różdżkę, a potem zamarła, gdy zdała sobie sprawę z tego, że nie zaczepiał ich czarodziej, mugol czy nawet wampir. Po prostu duch.
Duch zresztą akurat na nią nie zwracał uwagi.
– Wyglądasz zupełnie jak piękna Odetta, którą miałem nadzieję poślubić, zanim rozdzielił nas okrutny i niesprawiedliwy los – oświadczył duch, unosząc się tuż przy Dorze. – Jestem pewien, że chętnie wysłuchasz historii mojego życia i naszej miłości – zapowiedział. Pewien był istotnie, bo nie czekał nawet na odpowiedź Crawleyówny, a od razu zaczął snuć swoją opowieść.
– Nazywam się Gideon Lockhart, trzeci syn pierwszego Lockharta, który ukończył szkołę magii i czarodziejstwa Hogwart. Poza dwoma starszymi braćmi miałem także dwie młodsze siostry, choć jedna, nieszczęśliwie, zmarła w niemowlęctwie. Odettę spotkałem dziesięć lat po ukończeniu edukacji, którą rozpocząłem, jak przystało na czarodzieja, mając jedenaście lat. Przybyłem do Hogwartu pierwszego września, z różdżką, dziesięć cali i ogon z włosa jednorożca, średnio giętka, doskonała do transmutacji, do którego uczęszczali już moi starsi bracia. Pierwszorocznych w tamtym roku było w sumie pięćdziesięcioro dwoje, a ja, jako jeden z piętnaściorga, zostałem przydzielony do Huffelpuffu, niewątpliwie ze względu na moją pracowitość i dobre serce… - opowiadał i wyglądało trochę na to, że zanim przejdzie do historii pięknej Odetty, zamierza streścić wszystkie wydarzenia, które miały miejsce w ciągu wcześniejszych siedemnastu lat.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, twórca eliksirów
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#4
05.12.2025, 04:29  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.12.2025, 06:59 przez Dora Crawford.)  
- Hmm... nie jestem pewna jak działają ghoule. Czy one w ogóle mogą ruszać ciałem jak odetnie się im głowę? Czy może wtedy skazane są na wieczne leżenie w grobie, bo głowa pozostaje świadoma ale nie mogą ruszać ciałem? - przekrzywiła lekko głowę, przez moment wertując w głowie poczytane książki czy rolki pergaminu, ale zwyczajnie nie była pewna czy kiedykolwiek wcześniej fascynowała się faktycznym stanem biologicznym ghouli. - No w sumie... jest coś w opuszczonych czy zaniedbanych cmentarzach. Człowiek czuje się bardziej... na granicy - rozejrzała się na te słowa, jakby coś w niej bardzo chciało się upewnić, że ta pozostawała dla nich nieprzekraczalna.

Oj, chyba jednak coś przekroczyły.

Dora wzdrygnęła się, kiedy spojrzenie prześlizgnęło się po kamiennych cieniach i zauważyło, jak przez jeden z nagrobków coś przenika. Z pewnym napięciem obserwowała poczynania zjawy, licząc na to że jeśli nie była przyjazna, to przynajmniej naturalnie nastawiona do wszechświata. Ściskała jednak w dłoni różdżkę, nawet jeśli wciąż opuszczoną, to i tak gotową do ewentualnego rzucenia czaru.

A potem duch zaczął gadać.

Wydawał się niezmiernie wręcz zachwycony faktem, że natrafił na jakąś żywą duszę w tym padole łez. Znaczy, że wydawał się całkiem przyjazny. Ot, chciał się komuś wygadać i taka potrzeba wydawała się Menodorze jak najbardziej właściwa i całkiem ludzkim odruchem, tylko że nie przyszły tutaj rozmawiać.

- Oh - westchnęła dziewczyna, widocznie zbita z tropu. Spojrzenie przesunęło się - z ducha na Brennę - chociaż ciężko było to nazwać przesunięciem, kiedy duchy miały to do siebie, że były transparentne. Spojrzenie więc przeszło przez mglistą sylwetkę, zawieszając na twarzy przyjaciółki. Pomocy. - Ależ... ależ oczywiście - odpowiedziała bardzo grzecznie, bo przecież była sobą. Była Dorą, a Dora bardzo rzadko odmawiała komukolwiek pomocy, nawet jeśli to były nieznajome duchy. Zmarły mężczyzna wyglądał z resztą, jakby niewiele miało go odwieźć od postanowienia by uraczyć ją opowieścią.

- Oh ja zawsze zazdrościłam trochę Puchonom, bo mieli tak blisko do kuchni i do sali eliksirów - do tej pory kiwała głową, starając się pozostać uważnym słuchaczem, ale musiała coś przecież odpowiedzieć. A przynajmniej tak się jej wydawało. - Wspominał pan o... o Odettcie? Nie była z Hogwartu, skoro poznał ją pan tak późno? - spróbowała łagodnie, chcąc przesterować go na właściwe tory.



The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#5
08.12.2025, 09:55  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.12.2025, 09:58 przez Brenna Longbottom.)  
– Wiesz, to chyba jedna z tych rzeczy, których nigdy nie chcę sprawdzać – oświadczyła Brenna zdecydowanie. Istnienie ghuli i wampirów było czymś, co zawsze wywoływało u niej zmarszczenie brwi: nie mogła potępiać ich samych w sobie, bo jakby… po prostu próbowali żyć… albo nieżyć… dalej, przynajmniej zazwyczaj. A jednocześnie ich istnienie było czymś nienaturalnym: śmierć powinna stanowić koniec. A nekromancja używana w ten sposób to było coś wyjątkowo paskudnego.
A jeśli już mowa o śmierci i końcu, to pan Gideon zachwycił się jeszcze bardziej, gdy Dora zamiast uciekać odpowiedziała tak, oczywiście. Za to gdy mu wspomniała, och, tu na jego widmowej twarzy pojawił się lekki wyraz irytacji!
– Odetta była młodsza ode mnie – powiedział, trochę naburmuszony, zaraz jednak się rozpromienił ponownie. – Ale nie uprzedzajmy faktów! By zrozumieć naszą historię, istotne jest wysłuchanie jej początków. To w Pokoju Wspólnym Hufflepuffu spotkałem mojego wiernego druha, Marcusa Richie, który potem pomagał mi zdobyć serce mojej wybranki, i to podczas pierwszej lekcji zielarstwa na pierwszym roku poznałem moje największe nemezis, okrutnika, Thomasa McLeganna z Gryffindoru, który potem miał stanąć na drodze naszej miłości… Podczas tej pierwszej lekcji uczono nas prawidłowego zakładania rękawic i…
Być może Brenna wyłapała to spojrzenie, które rzuciła jej Dora, niemo błagając o pomoc. A może uznała, że jeśli faktycznie będą wysłuchiwały historii ducha, to spędzą tutaj jak nic całą noc, na taką stratę czasu zaś nie mogła sobie pozwolić.
– Bardzo przepraszamy, ale musimy iść dalej – powiedziała gładko, chwytając Dorę za dłoń i pociągnęła ją dalej, w stronę jednego ze starszych grobowców. Musiały wejść pomiędzy rośliny, dość gęsto tu rosnące, i przecisnąć się między grobowcami, aż przed nimi objawił się cel podróży: grobowiec należący do McCliverta… Było już tak ciemno, że tym razem musiały użyć różdżki lub latawca, by móc się mu przyjrzeć...
Tyle że Gideon Lockhart ani myślał odpuścić. Podryfował za Dorą, o czym przekonała się, gdy tuż za nią rozbrzmiało.
– Blablabla! Blablabla! Będę za tobą szedł i powtarzał BLABLABLABLA póki nie wysłuchasz mojej fascynującej historii! Ze wszystkimi szczegółami! - oświadczył, emanując słusznym (przynajmniej w jego mniemaniu) oburzeniem. - Blablabla...


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, twórca eliksirów
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#6
11.12.2025, 04:18  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.12.2025, 06:59 przez Dora Crawford.)  
Dora mogła sobie o tym na przykład poczytać. Chociaż odrobinę wątpiła, że taka lektura byłaby jakoś łatwo dostępna. Na pewno jednak nie zamierzała dowiadywać się rzeczy o ghoulach i wampirach na własnej skórze, głównie dlatego że jej ostatnie spotkanie z tym drugim, okazało się raczej nieprzyjemne. Czy ich istnienie natomiast wprawiało w ją jakiś specyficzny niepokój? Niekoniecznie. Współczuła im może, a przynajmniej tym, którzy znaleźli się na tym świecie wbrew sobie, ale te jednostki które chciały żyć i nie zostały skazane na nieśmiertelne życie dla czyjegoś kaprysu?

Nie chciała nikomu robić przykrości, ani też irytować - grymas ducha przyjęła więc z nietęgą miną, na nowo zezując przez niego na Brennę. Była uwięziona, no bo tak, miały tu swoje sprawy, ale nie mogła tak zwyczajnie odmówić. Próby sterowania konwersacją, nawet jeśli subtelne, też wydawały się niezbyt pożądane, co tylko utrudniało szybkie jej zakończenie.

Szczerze powiedziawszy, to Dora zgubiła się już gdzieś przy informacji, że Odetta była od pana Gideona młodsza. Nie to, żeby związki z młodszymi to był jakiś grzech, ale w szkole rok różnicy wydawał się czasem okropnym skokiem. Nie zamierzała tego jednak głośno komentować, tylko dalej kiwała głową, może z odrobiną rozpaczy, ale wciąż dzielnie słuchając...

Pociągnięcie przez Brennę skwitowała głośnym i ciężkim westchnięciem, które przepełnione było niewypowiedzianą ulgą. Była bowiem przekonana, że oto nastąpił koniec - duch zrozumie aluzję i da im spokój. Przecież taki przebieg sprawy był całkiem logiczny, ale nie. O nie, nie. Gideon wziął sobie do serca to, jak właśnie został zlekceważony i zaczął za nimi frunąć.

To było bardzo niegrzeczne, ale przez dłuższą chwilę Dora zwyczajnie próbowała go ignorować. Ale był głośny i zwyczajnie upierdliwy, i w reszcie dziewczyna odwróciła się.
- Dobrze, już dobrze. Niech pan opowie swoją fascynującą historię!



The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#7
13.12.2025, 12:17  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.12.2025, 12:17 przez Brenna Longbottom.)  
Brenna westchnęła w duchu, gdy wędrowała alejką, tonącą w ciemnościach, trzymając Dorę za dłoń, a za nią rozbrzmiało BLABLABLABLA. Gideon Lockhart był twardym zawodnikiem. Tego typu zachowania obserwowała często, zwłaszcza na początkach służby, zanim została detektywem, gdy większość obowiązków sprowadzała się do zajmowania się zakłócaniem porządku – nie żeby było to nudne, bo wielu zakłócających porządek miało procenty we krwi i różdżkę w kieszeni.
Gideon nie był pijany, ale nie mogła go obezwładnić i to wszystko utrudniało.
– Trzeba było tak od razu. Teraz będę musiał zacząć od początku, bo nie pamiętam, gdzie skończyłem – oświadczył Lockhart z pewną urazą, po czym podjął opowieść, ponownie zaczynając od momentu przybycia do Hogwartu, i nie zapominając o wspomnieniu o różdżce, swoim najlepszym przyjacielu, i swoim zaprzysięgłym wrogu.
Brenna przez jakieś sześćdziesiąt sekund spoglądała w ciemne niebo. Z natury była dość cierpliwa, ale nie lubiła tracić czasu, a poza tym współczuła Dorze, która najwyraźniej stała się główną ofiarą natrętnego ducha. Rozejrzała się więc, nasłuchiwała przez moment (co nie było tak łatwe, gdy w tle Gideon opowiadał właśnie o swojej pierwszej kłótni z Thomasem, z której to rzecz jasna wyszedł zwycięsko, upokarzając wroga, najwyraźniej wymyślając jakąś bzdurną historyjkę na jego temat, w którą o dziwo wszyscy uwierzyli), a potem wyciągnęła różdżkę, lekko rozjarzając jej koniec. Tylko na tyle, aby Dora widziała, na co patrzy.
A później traciła ją ukradkiem w rękę i pokazała na rośliny, porastające grobowiec.
- Nie zauważy nawet, co robisz – powiedziała niemal bezgłośnie, pochylając się ku Dorze i unosząc różdżkę, by przyświecić Crawleyównie. Mogły zrobić tutaj to, po co przyszły, nie zwracając większej uwagi na trajkotanie ducha.
– Oczywiście, pierwszy rok Hogwartu ukończyłem z najlepszymi notami z zielarstwa, astronomii i historii magii, a moja niska ocena z zaklęć była związana tylko z tym, że nauczyciel haniebnie się na mnie uwziął… – opowiadał Lockhart, i Brenna miała wrażenie, że tu nie nastąpiło dokładne wyliczenie jego wyników z egzaminów tylko dlatego, że niekoniecznie wszystkie były szczególnie imponujące.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, twórca eliksirów
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#8
14.12.2025, 07:16  ✶  
Dora miała zbyt mało okazji by mieć styczność z osobami, albo raczej duchami, podobnego kalibru. Jakieś tam dobre wychowanie chciało ją zmusić, żeby wysłuchać opowieści zbłąkanej duszy, bo a nuż to była ta jedna rzecz co trzymała go na fizycznym planie, ale rozsądek podpowiadał że to się wcale tak nie skończy.

Trochę było jej głupio przed Brenną, bo powiedzmy sobie szczerze - pewnie gdyby Longbottom była tutaj sama, to prędzej wpadłaby do jakiejś zamaskowanej dziury, a nie napadł ją tą duch. Może wyczuwał najsłabsze ogniwo, które z resztą teraz słuchało powtarzanej od nowa historii, chociaż przynajmniej starała się na niego nie oglądać żeby się nie potknąć i nie przewrócić.

Trącona przez Brennę spojrzała na nią niewidzącym spojrzeniem, którym zaraz obdarzyła nagrobek i kwiaty. Przez chwilę patrzyła, jakby nie do końca wiedziała na co, albo co gorsza - zapomniała po co tutaj w ogóle przyszły. W uszach dźwięczały jej przede wszystkim słowa Gideona, który po obszernym opisaniu wakacyjnej przerwy, podjął się tematu drugiego roku nauki.
- Oh, no tak - Crawleyówna wyrwała się z marazmu i kucnęła nad grobem przy którym rosły ciekawiące je rośliny. Wyciągnęła z torby sekator, słoik i rękawice. Ostatnie naciągnęła na dłonie dziwnie powolnie, jakby bojąc się że zbyt szybki ruch odwróci uwagę Lockharta, a następnie złapała za sekator. Ucięła jedną łodyżkę i uniosła roślinę wyżej, pod blade światło różdżki Brenny, by się jej przyjrzeć.
- Wygląda znajomo... Znaczy, podobna jest do takiej jednej którą znam, ale ciężko powiedzieć w tych warunkach - włożyła ją do słoiczka, a następnie ucięła jeszcze parę łodyżek.



The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#9
16.12.2025, 14:22  ✶  
Brenna przyświecała Dorze, starając się stać tak, by ją nieco przysłonić, a sama przypatrywała się niby duchowi, jakby była zainteresowana jego opowieścią. Choć nie była. Brenna zazwyczaj naprawdę chętnie słuchała tego, o czym mówili inni, ale historia Lockharta była rozpaczliwie nudna, a jego samego aż chciało się udusić, gdy brnął przez szczegóły dotyczące edukacji na drugim roku w szkole magii i czarodziejstwa Hogwart. Docierało do niej piąte przez dziesiąte, chociaż kiedy zaczął opowiadać o świętach i o tym, jak to ulepili bałwana, myślami uleciała na moment do snu, który niedawno miała. O zimie. O śniegu. O chłodzie, szczypiącym w policzki.
Tyle że to nie był dobry sen, bo wędrowała przez pokryty białym puchem cmentarz, zesztywniałą z zimna dłoń zaciskała na wieńcu z jedliny i bała się, czyje nazwisko zobaczy na grobowcu, do którego zmierzała.
Odetchnęła i zwróciła spojrzenie na Dorę, akurat kiedy pan Lockhart przyszedł do streszczenia trzeciego i czwartego roku edukacji. Być może sam zdołał znudzić się własną opowieścią, bo wyglądało na to, że trochę przyspieszył. Istniała szansa, że do północy nawet dotarliby do spotkania z piękną Odettą. Spotkania, bo na to, że faktycznie usłyszałyby historię ich miłości (choć słysząc niektóre zdania wypowiedziane przez ducha miała wrażenie, że historia to byłaby zupełnie inna, gdyby opowiadała ją Odetta… a nawet nie poznała wersji Gideona!), nie liczyła.
I absolutnie słyszeć jej nie chciała.
Zbliżyła się do grobowca, a potem walczyła chwilę z torbą, by wyciągnąć aparat. Odgarnęła ostrożnie rośliny i zrobiła parę zdjęć napisom oraz samemu wejściu. Później sprawdzi te imiona, nazwiska i daty: może doprowadzą ją gdzieś dalej. A może nie. Ślepe… czy martwe… tropy były normalne.
– To co? Teleportujemy się cichcem? Może nawet nie zauważy – szepnęła Brenna, pochylając się ku Dorze. Wygasiła różdżkę i wokół nich zapadła ciemność.
A duch wciąż mówił i mówił, tym razem opowiadając im o spotkaniu na szóstym roku z Olivią, która okazała się okrutną kobietą bez serca. Jak zapewne zdarzało się szesnastolatkom.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, twórca eliksirów
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#10
17.12.2025, 00:42  ✶  
Parę kolejnych ciachnięć sekatorem i Dora zwinęła do słoiczka nieco więcej próbek. Chciała mieć ich nieco na zapas, tak na wszelki wypadek i gdyby coś miało wyjść nie po jej myśli. Nie powiedziała tego Brennie, ale oprócz tego że rośliny przypominały jej takie, które już kiedyś widziała, to należało do tego nadmienić ze ten znajomy gatunek był wyjątkowo dla człowieka nieprzyjemny. Przez chwilę więc patrzyła na słoiczek, ustawiwszy go pod światło różdżki, ale nawet najlepsze chęci nie mogły się równać z tym, że było tutaj zwyczajnie zbyt ciemno. Schowała więc próbki, sekator, a potem ściągnęła rękawice i włożyła je do torby.

Gideon natomiast kontynuował swoją opowieść, tchnięty jakimś ukłuciem litości, robiąc to nieco szybciej niż wcześniej. Przeleciał przez drugi rok, zaatakował trzeci, a potem czwarty i piąty. Biorąc pod uwagę tego, jak rozwodził się na pierwszym rocznikiem, to Crawley czuła wręcz podziw, że potrafił się aż tak w sobie spiąć. Szkoda tylko, że to wciąż było definitywnie za wolno jak na... jakiekolwiek w sumie standardy. Ani ona, ani tym bardziej Brenna nie miały na to wszystko czasu w normalnych warunkach, a już w szczególności nie pośród październikowej nocy, gdzie wiatr zacinał zimnem, a do tego stały pośrodku cmentarzu, mając w kieszeni potencjalnie podejrzane rośliny.

Longbottom wyciągnęła aparat, żeby sfotografować grobowiec, a w tym Dora stała i udawała, że wszystko było w jak najlepszym początku. Znaczy grzecznie słuchała dalszych wywodów Lockharta, bo co innego mogła zrobić. Otrzepała tylko ubranie po zbieraniu roślin, na wszelki wypadek gdyby pobrudziła się od ziemi. Trochę zezowała na kolejne ruchy Brenny, trochę na samego ducha, ale przemyślenie miała w sumie jedno - jego życie, znaczy to jak je opowiadał, było okropnie wręcz nieporywające. Sam jednak wydawał się nim wręcz zachwycony, a przynajmniej wersją którą się z nimi dzielił.

- To byłoby bardzo niegrzeczne - pochyliła się również w kierunku Brenny, kiedy ta już schowała aparat i przestała napastować grobowiec. W słowach Dory nie było jednak wyrzutu, raczej pewna mechaniczność, bo po prawdzie bardzo, ale to bardzo chciała już stąd zniknąć i zająć się poważnymi rzeczami, a nie słuchaniem tego jaka Olivia była okropna. Złapała więc przyjaciółkę za rękę i obie teleportowały się z cichym trzaskiem, zostawiając Gideona Lockharta samemu sobie.

Koniec sesji



The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (1686), Dora Crawford (1530)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa