21.11.2025, 12:10 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.11.2025, 12:10 przez Brenna Longbottom.)
Cmentarz Highgate
Cmentarz Highgate powstał w czasach wiktoriańskich i był znany zarówno ze swojego uroku, jak i mrocznej atmosfery. Niektórzy szeptali, że pośród starych grobowców czają się wampiry, że zza kruszących się posągów i drzew oplecionych bluszczem czasem wyłaniają się duchy. Brenna nie była pewna, ile jest prawdy w tych opowieściach: ale faktem było, że stary, cichy cmentarz we wczesnym, jesiennym zmierzchu był jednocześnie piękny i na swój sposób niepokojący. Mnóstwo tu było roślin: drzew, których liście zaczynały brązowieć, bluszczu, czerwieniejącego na spękanych nagrobkach, żółknącej trawy, zarastającej ścieżki. Kamienne krzyże w większości były stare, podobnie jak same groby – na tych w pobliżu nie płonęły żadne światła, nie leżały kwiaty, bo ci, którzy mogliby je postawić, dawno już pomarli.
Zaskakująco pięknie wykonany wciąć doskonale zachowany posąg Caroline Tucker spoglądał na nie pustymi oczyma. Brenna miała niemal wrażenie, że ten za moment się poruszy.
– Hm, dobra, mam nadzieję, że nie spotkamy tutaj żadnych wampirów – oceniła Brenna, rozglądając się. Nie dostrzegła jednak ani żadnego wampira, ani żywego człowieka: nic dziwnego, zważywszy na nadchodzące ciemności i na to, że w tej części cmentarza na pewno nikogo ostatnio nie chowano. Może był to zbytek ostrożności, że i tak Dora pojawiła się tu nie ze swoją twarzą, a sama Brenna miała kaptur naciągnięty na głowę i szalik na twarzy… ale strzeżonego Pani Merlina strzeże, poza tym były to już odruchy. – Łatwo uwierzyć, że znajdzie się tutaj czarodziejskie groby. W sumie spodziewałabym się ich w tym miejscu prędzej niż w Dolinie Godryka czy w Little Hangleton… – mruknęła jeszcze, ruszając jedną z alejek w stronę – jak miała nadzieję – grobowca, któremu chciała się przyjrzeć, ponoć porośniętego jakimiś podejrzanymi, potencjalnie magicznymi roślinami. Palce zaciskała na różdżce, choć na razie tej nie wyciągała: wprawdzie światło mogło się przydać, ale byłoby widoczne z daleka, a zmrok dopiero zapadało.
Cmentarz Highgate powstał w czasach wiktoriańskich i był znany zarówno ze swojego uroku, jak i mrocznej atmosfery. Niektórzy szeptali, że pośród starych grobowców czają się wampiry, że zza kruszących się posągów i drzew oplecionych bluszczem czasem wyłaniają się duchy. Brenna nie była pewna, ile jest prawdy w tych opowieściach: ale faktem było, że stary, cichy cmentarz we wczesnym, jesiennym zmierzchu był jednocześnie piękny i na swój sposób niepokojący. Mnóstwo tu było roślin: drzew, których liście zaczynały brązowieć, bluszczu, czerwieniejącego na spękanych nagrobkach, żółknącej trawy, zarastającej ścieżki. Kamienne krzyże w większości były stare, podobnie jak same groby – na tych w pobliżu nie płonęły żadne światła, nie leżały kwiaty, bo ci, którzy mogliby je postawić, dawno już pomarli.
Zaskakująco pięknie wykonany wciąć doskonale zachowany posąg Caroline Tucker spoglądał na nie pustymi oczyma. Brenna miała niemal wrażenie, że ten za moment się poruszy.
– Hm, dobra, mam nadzieję, że nie spotkamy tutaj żadnych wampirów – oceniła Brenna, rozglądając się. Nie dostrzegła jednak ani żadnego wampira, ani żywego człowieka: nic dziwnego, zważywszy na nadchodzące ciemności i na to, że w tej części cmentarza na pewno nikogo ostatnio nie chowano. Może był to zbytek ostrożności, że i tak Dora pojawiła się tu nie ze swoją twarzą, a sama Brenna miała kaptur naciągnięty na głowę i szalik na twarzy… ale strzeżonego Pani Merlina strzeże, poza tym były to już odruchy. – Łatwo uwierzyć, że znajdzie się tutaj czarodziejskie groby. W sumie spodziewałabym się ich w tym miejscu prędzej niż w Dolinie Godryka czy w Little Hangleton… – mruknęła jeszcze, ruszając jedną z alejek w stronę – jak miała nadzieję – grobowca, któremu chciała się przyjrzeć, ponoć porośniętego jakimiś podejrzanymi, potencjalnie magicznymi roślinami. Palce zaciskała na różdżce, choć na razie tej nie wyciągała: wprawdzie światło mogło się przydać, ale byłoby widoczne z daleka, a zmrok dopiero zapadało.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.