• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[25/09/1972] Co mama na to?

[25/09/1972] Co mama na to?
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#11
08.12.2025, 20:27  ✶  
Wiedział, o co chodziło, bo po Spalonej Nocy sam miał problemy, żeby wypowiedzieć imię przywódcy Śmierciożerców - ogarniał go wtedy niepokój, który po kilku razach był już po prostu irytujący, bo przecież po takim czasie nastroje powinny się już jako tako uspokoić, a fakt, że Jessie nie mógł sobie na niego normalnie ponarzekać i pokurwić na niego dodatkowo go irytował.
-Nie, nie sądzę - po tym, co mu się przydarzyło w mieszkaniu Henry'ego, kiedy pomagał Hannibalowi w przeprowadzce, urządził sobie seans zaklęć rozpraszających do lustra z nadzieją, że rozwiąże to problem.
Byłoby o wiele łatwiej, gdyby faktycznie była to klątwa, której mógłby pozbyć się kilkoma zaklęciami, ale, niestety, rozwiązania należało szukać gdzieś indziej.
-Chyba najlepiej by było z tym iść do uzdrowiciela - bo jeśli nie była to klątwa, której klątwołamacz mógł się pozbyć, to może uzdrowiciel, może jakiś hipnotyzer, będzie w stanie się z tym uporać.
Nie zamierzał na razie mówić, że wpadł na to tylko dlatego, że Hannibal mu to podpowiedział.
-Mógłbym, ale to już nie będzie to samo - westchnął i odsunął się od drzwi, przez które przejechało najpierw krzesło, a za nim poleciało zaklęcie Charlotty. -No cóż, przynajmniej nie musimy się nim już przejmować.
Może dzięki temu będzie już spał spokojnie, bez zastanawiania się na tym, gdzie to krzesło będzie przy kolejnej wizycie w mieszkaniu i z jakiego powodu było jedyną rzeczą, która nie spłonęła podczas Spalonej.
Westchnął cicho, kiedy Charlotte zaczęła temat urodzin bliźniąt.
-W tym momencie mam życzenie, żeby nikt więcej nie próbował spalić Londynu, ani zniszczyć go w jakikolwiek sposób - powiedział. -No i myślałem, co mógłbym kupić Ricie...
Myślał wcześniej, czy nie kupić siostrze jakiejś ładnej sukienki - w końcu większość jej ubrań spłonęła w pożarze - ale Rita nie chwaliła się, czy była już na jakichś ubraniowych zakupach sama albo z Jonathanem. No i jeśli jednak ten pomysł przejdzie, będzie potrzebował pomocy matki albo ojca chrzestnego, bo jego daltonizm mógłby zepsuć dobre intencje.
Nigdy nie był dobry w wymyślaniu prezentów.
[b]-Na całe szczęście. Byłoby kiepsko, jakbyśmy jeszcze musieli naprawiać ściany.
Evil Queen
Kill them with success and bury them with a smile
wiek
sława
V
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Niewymowna
Ma jasne włosy, jasne oczy i 177 centymetrów wzrostu. Chętnie chodzi w butach na obcasach, mimo wysokiego wzrostu. Potrafi uśmiechać się bardzo pięknie i ciepło, ale zwykle uśmiech ten jest absolutnie fałszywy.

Charlotte Kelly
#12
10.12.2025, 21:01  ✶  
Charlotte niezbyt ufała uzdrowicielom i nie była pewna czy ma ochotę się do takiego wybierać. Postanowiła jednak podpytać o to i owo w Departamencie Tajemnic, bo jeżeli jej współpracownicy nie interesowali się tym wszystkim, co działo się po Spalonej Nocy, choćby z czysto naukowego punktu widzenia, to zasługiwali na to, aby jednego po drugim wpychać za Zasłonę w Komnacie Śmierci. (Ona, rzecz jasna, się interesowała. Rzecz w tym, że akurat dziwne nie - klątwy nie leżały w obszarze jej zwykłych badań.)
- Powinnam znaleźć ci inne krzesło do wyrzucenia? - spytała Charlotte i istniała całkiem spora szansa, że faktycznie takiego poszuka. - Możemy też złożyć to transmutacją, żebyś mógł je wyrzucić.
Czar nie działałby długo, ale wystarczyłby, aby Jasper mógł cisnąć nim za okno. Charlotte popierała wyrażanie emocji, zwłaszcza takich jak gniew, na indywidualne sposoby - nawet jeżeli sama odczuwała uczucia zwykle w nieco mniejszym natężeniu niż inni ludzie - i jeśli jej syn miał ochotę rzucać meblami, to trzeba było jedynie zadbać, aby nikt go na tym nie przyłapał.
W duchy westchnęła, gdy Jessie wypowiedział swoje życzenie. Kelly nie była dobrym człowiekiem, ale pozostawała całkiem niezłą matką i jako taka bardzo pragnęła, aby jej dzieci czuły się bezpieczne. Wiedziała też, że w tych czasach bezpieczny nie był dosłownie nikt. Matka Księżyca nosiła avady, i nawet najbardziej czystokrwiste rody nie mogły być pewne, że nie spotka ich nic złego... a co dopiero rodzina Kellych.
- Niestety, ofiarowanie ci głowy V... - zaczęła i zaraz bardzo się zdenerwowała, bo oczywiście, że nie mogła dokończyć. - Niestety, ofiarowanie głowy odpowiedzialnego za to zamieszanie nie leży w mojej mocy. Ale jeżeli nie chcecie, nie musimy wracać do Londynu. To mieszkanie nie wymaga aż tak wielkiego remontu, a przy tym, ile budynków spłonęło doszczętnie, łatwo sprzedamy je z zyskiem. Możemy kupić coś gdzieś indziej.
Charlotte uwielbiała Londyn, ale jeżeli Jessie czułby się lepiej w innym miejscu, była gotowa omówić to z pozostałymi dziećmi i poszukać innych rozwiązań.
- Jeżeli chodzi o Ritę, kobieta nigdy nie ma za wiele sukienek, butów i kolczyków.
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#13
14.12.2025, 15:48  ✶  
-Nie trzeba - machnął ręką. -Jego roztrzaskane szczątki są nawet satysfakcjonującym widokiem.
Nawet gdyby znaleźli jakieś inne krzesło, które nie rozpadłoby się po pierwszym dotyku, nie byłoby to to samo. To nie byłoby to krzesło i tak, mogli je poskładać transmutacją, ale widok zaklęcia, lecącego wprost na to krzesło i moment, w którym to się roztrzaskało, sprawił, że chęć wyżycia się na nim zaczęła z Jessiego po prostu uchodzić. I może było mu odrobinę przykro, że nie mógł go sam wyrzucić przez okno, ale nie aż tak, żeby nad tym ubolewać dłużej, niż dwie sekundy.

Niestety, utrzymanie Londynu w stanie przynajmniej takim, w jakim był teraz, a najlepiej w stanie lepszym, bez kolejnych pożarów, bez kolejnych katastrof, bez kolejnej paniki, umierających ludzi, wzajemnej nienawiści i niszczenia dobytku było poza zasięgiem możliwości nie tylko Charlotte. Zdarzenie z początku września pokazało, że niczego nie można było być pewnym. Szczególnie własnego bezpieczeństwa.
-Co miałbym niby z nią zrobić, gdybyś mogła mi ją ofiarować? Nie sądzę, żeby była gustownym przyciskiem do papieru. Niby można by ją ususzyć i powiesić na drzwiach, ale chyba nie chcemy straszyć potencjalnych gości - powiedział z lekkim uśmiechem.
Pomysł sprzedania tego mieszkania i kupienia czegoś gdzieś indziej nie brzmiał źle, ale... nie napawał również entuzjazmem. Był neutralny i Jessie rozejrzał się dookoła, zastanawiając się nad tym.
Wcześniej, jeszcze przed wyjazdem z wujkami do Egiptu, zaczął zastanawiać się, czy nie powinien wreszcie zacząć szukać czegoś na własność, na wynajem, i się wyprowadzić. Ta myśl plątała mu się w głowie, kiedy z rodzeństwem nocował w domu cioci Amelii, w Egipcie, przed spotkaniem z Electrą... Ostatnio ta myśl wróciła do niego, ale musiał sam sobie powiedzieć "nie", bo po pożarze ceny mieszkań poszły w górę, a jeszcze dużo wydatków było przed nimi. To nie był dobry moment na myślenie o wyprowadzce od rodziny. Może kiedyś...
-Nie musimy wracać... - powtórzył po matce i westchnął -ale nie musimy też uciekać. Jeżeli Rita albo Theo będą woleli się przenieść, nie będę naciskał, żeby zostać, ale jeśli o mnie chodzi, możemy spokojnie tu wrócić.
Jako prezent dla Rity myślał właśnie o kupieniu jej sukienki - w końcu w pożarze straciła tyle ubrań, i chociaż mogła wytrzymać trochę dłużej bez kolczyków (prawda?), tak ubrań powinna mieć więcej, niż tylko na kilka dni.
-Myślałem właśnie o jakiejś sukience, żeby prezent był też praktyczny, ale myślałem, żeby jej kupić coś, co będę mógł wybrać sam, bez obawy, że... no wiesz... kolor będzie nieodpowiedni, ale zawsze wraca temat sukienki, więc kolejny raz muszę cię poprosić, żebyś mi pomogła i uchroniła nas przed kolorystyczną tragedią.
Evil Queen
Kill them with success and bury them with a smile
wiek
sława
V
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Niewymowna
Ma jasne włosy, jasne oczy i 177 centymetrów wzrostu. Chętnie chodzi w butach na obcasach, mimo wysokiego wzrostu. Potrafi uśmiechać się bardzo pięknie i ciepło, ale zwykle uśmiech ten jest absolutnie fałszywy.

Charlotte Kelly
#14
17.12.2025, 11:55  ✶  
Charlotte przeszła przez przedpokój, a następnie okrążyła szczątki krzesła niczym sęp, krążący nad ofiarą. W istocie chciała się upewnić, że to nie poskładają się same i nie zaczną znowu biegać po mieszkaniu. Skoro mieli tutaj przeklęte krzesło, które przetrwało pożar, i które omal jej nie obaliło, nie byłaby nawet tym zdziwiona: lepiej było zachować daleko idącą ostrożność.
– Powiesilibyśmy ją pod sufitem i sprzedawali bilety na jej oglądanie. Jestem więcej niż pewna, że wiele osób byłoby chętnych do takiego spektaklu – powiedziała Charlotte, a kąciki jej ust drgnęły.
Któraś z jej babek była Borginówną: i najwyraźniej zamiłowania do obcinania głów przeszły w tej linii krwi ku Charlotte, bo gdyby tylko naprawdę mogła zrobić coś takiego… to nie zastanawiałaby się zbyt długo. Normy społeczne były czymś, co znała, co rozumiała i co łamała, a te prawne bardzo lubiła obchodzić. Moralność natomiast? To słowo praktycznie nie istniało w jej słowniku.
– Zdecydujemy więc wszyscy razem – oświadczyła Charlotte.
Prawda była taka, że lubiła mieszkać z dziećmi i mieć je pod ręką. Zwłaszcza teraz, gdy zwyczajnie bała się o ich bezpieczeństwo. Ale sama pragnąc zawsze niezależności i tak chętnie podejmując własne decyzje wiedziała, że musi pozwolić na to i im: że pisklęta prędzej czy później wylatują z gniazd. Może coś ukłułoby ją w sercu, gdyby Jessie postanowił się wyprowadzić, ale po prostu ze spokojem zaczęłaby komenderować nad pakowaniem, potem bezlitośnie skrytykowała miejsce, które wybrał i wreszcie powiesiła na ścianach jakieś ładne obrazki, żeby wyglądało trochę lepiej. Nie usłyszałby od niej jednak słowa protestu.
– Poza tym my nie uciekamy. Dokonujemy co najwyżej strategicznych odwrotów – sprostowała jeszcze. Ucieczka. Myśl o ucieczce się jej nie podobała. Tak samo jak ta dziwna gula, która pojawiała się w jej gardle, gdy próbowała mówić o Voldemorcie. Charlotte nie przywykła do tego, żeby się bać. Tak, trochę lękała się, że coś złego spotka któreś z jej dzieci, ale… to było coś innego: coś zakodowanego w byciu matką (chyba że byłeś konkretnie matką Charlotte). A to? – Jeżeli chcesz wybrać coś sam, możesz poszukać jakiejś książki. Sukienkę oczywiście mogę pomóc ci wybrać, żebyś przypadkiem nie spróbował zamienić twojej siostry w mugolskiego cyrkowca, ale gdybyś wolał zrobić to sam, to biel i czerń sprawdzają się praktycznie zawsze, możesz więc przyjrzeć się białym i czarnym sukienkom – doradziła Charlotte, która uważała się za eksperta w takich sprawach.
Cofnęła się. Chyba uwierzyła, że krzesło jednak ich nie zaatakuje. Ale i tak uniosła różdżkę, tym razem próbując transmutować szczątki w popiół.
Rzut O 1d100 - 77
Sukces!
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#15
18.12.2025, 21:45  ✶  
-I znalazłby się jakiś gbur bez poczucia humoru i gustu, który by jeszcze nas zgłosił o jakieś wymyślone łamanie prawa i jeszcze byśmy musieli ją usunąć - westchnął. -Ale w sumie moglibyśmy otworzyć własny Dom Strachu i ta głowa mogłaby być jedną z atrakcji. W sumie może mogliśmy zachować to krzesło?
Oczywiście, nie myślał nad tym na poważnie, ale pogadać sobie zawsze można. Podobnie jak wyobrazić sobie dyndającą na sznurku głowę Voldemorta z wywróconymi oczami i wywalonym językiem, robiąca za piniatę na Halloween. Z tym że z tej piniaty nie wypadały cukierki - z niej wypadały krew i kawałki mięsa i kości, jeżeli dobrze trafiło się w nią kijem.

Tak właśnie byłoby najlepiej - zdecydować wszyscy razem, bo dotyczyło to całej ich czwórki. Nie byłoby dobrym rozwiązaniem, gdyby jedno z nich zdecydowało o czymś tak istotnym, nie dając reszcie szansy na wypowiedzenie się. Ciekawe czy Rita faktycznie zaczęła szukać sobie jakiegoś mieszkania po wizycie w domu Amelii...
-Nie, my nigdy nie uciekamy - powiedział i nie było to złośliwe przedrzeźnianie matki. Powiedział to najzwyczajniej na świecie, bez ukrytych podtekstów i tonu, który wskazywałby na coś zupełnie innego.

Czerń lub biel... W jego przypadku były to bezpieczne opcje. Mógł rozejrzeć się za jakąś książką, fakt, poszukać czegoś, co mogłoby zainteresować jego bliźniaczkę, ale na prezent chciał jej dać coś, co faktycznie jej się przyda. Niby ubrania nie należały do najlepszych pomysłów na prezent, bo można było nie trafić w gust, w kolor, w rozmiar albo osoba obdarowywana mogłaby sobie dopowiedzieć jakieś niecne zamiary pod postacią takiego prezentu i doszłoby jeszcze do jakiejś awantury i obrazy. Ale mowa była o Ricie, która wiedziała, że jej bracia, chociaż nierzadko ją wkurzali, zawsze chcieli dla niej dobrze, a ubrania w tym momencie raczej przydadzą jej się bardziej, niż książki.
-Chyba jednak rozejrzę się za jakąś białą. Rita ma dość jasną skórę, jak się ubierze na czarno, to ktoś ją jeszcze weźmie za wyjątkowo ślicznego wampira - jego ręka sama znalazła miejsce na jego szyi, na stronie, na której widniały niewidoczne na pierwszy rzut oka dwie zabliźnione ranki. -Wolałbym jej na to nie narażać. Nigdy nie wiadomo, co ludziom przyjdzie do głowy.
Evil Queen
Kill them with success and bury them with a smile
wiek
sława
V
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Niewymowna
Ma jasne włosy, jasne oczy i 177 centymetrów wzrostu. Chętnie chodzi w butach na obcasach, mimo wysokiego wzrostu. Potrafi uśmiechać się bardzo pięknie i ciepło, ale zwykle uśmiech ten jest absolutnie fałszywy.

Charlotte Kelly
#16
22.12.2025, 22:06  ✶  
– Gbury bez poczucia humoru i z nadmiernym przywiązaniem do zasad często psują zabawę – przytaknęła Charlotte. A chociaż była człowiekiem, który zapewne w pewnych okolicznościach mógłby obciąć komuś głowę i jeżeli nie wystawić na ekspozycję, to z pewnością poddać ją skomplikowanym testom i badaniom, teraz właściwie żartowała.
Potrzebowali tego. Żartów, dystansu. Mogli się śmiać lub płakać, a Charlotte nie lubiła marnować łez.
Uśmiechnęła się z pewną satysfakcją, kiedy resztki krzesła zamieniły się w pył, i wyjęła ze swojej torebki – dość dużej, i bardzo ciężkiej, naładowanej rzeczami – pudełeczko, które zwykle nadawałoby się do wiązania duchów. Wiedziała, że przemiana mebla będzie tymczasowa, ale nie potrzebowali wiele czasu.
– Rozsypiemy to gdzieś zaraz, żeby na dobre się go pozbyć – oświadczyła, ruchem różdżki zgarniając pył pozostały po krześle do pudełka. Jeśli faktycznie było przeklęte, lepiej pozbyć się tego na dobre. – Może w ogródku kogoś, kogo nie lubimy. A w tym tygodniu postaramy się to wszystko tu oczyścić, zanim ściągnie się rzemieślników…
Wcześniej już przepatrzyli, co dało się ocalić i zostało to wyniesione, część śmieci wyleciała. Teraz pozostawało przygotować mieszkanie do remontu. To mogli zrobić sami, a w tej chwili o specjalistów z tej branży było trudno. Musieli poczekać, aż skończą remontować domy takich ludzie, jak rodzice Charlotte.
Kelly wzdrygnęła się aż, kiedy Jessie zasugerował, że Rita, ich Rita, mogłaby wyglądać na wampira. No doprawdy!!!
– Wampiry to trupy. Rita jest wyjątkowo żywa – zganiła go, bo Charlie wampiry mogła lubić, owszem, ale jako eksponaty badawcze. Choć i tak były lepsze od wilkołaków. Wampiry na pewno nie miały pcheł, a co do wilkołaków, Charlotte nie była do końca przekonana. – Ale biel powinna się sprawdzić, zwłaszcza jeśli wybierzesz jakiś klasyczny strój.
Z pewnym trudem powstrzymała się przed kolejnymi poradami, uznając za nawet urocze, że Jasper chciał wybrać coś dla siostry sam.
– W każdym razie propozycja jakiegoś weekendu gdzieś daleko… jest aktualna, mój drogi. A na razie chyba pora zabrać stąd to krzesło czy raczej jego resztki?
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#17
30.12.2025, 20:01  ✶  
Żarty rzucane w odpowiednim towarzystwie i w odpowiednich warunkach były skuteczną bronią przeciw przygnębieniu, w które chciały ich wpędzać wspomnienia pożaru i widok tego, co zostało z ich domu. Tych żartów i śmiechu potrzebowali bardziej, niż łez, które dobitnie by pokazywały, jak bardzo ich to ruszyło. A nie powinni tego pokazywać, nieważne, jak bardzo bolały ich serca. Ci, którzy ryzykowali bardziej, podnosili się ze swoich bolączek i szczerze się uśmiechali. Ci, którzy stracili więcej, stawali powoli na nogi i próbowali odbudowywać to, co zostało im zabrane. Dlatego właśnie oni nie powinni być gorsi. Mieli szczęście, mieli rodzinę, która ich wspierała, i mieli siebie, a to powinno im wystarczyć, by wrócić do tego, co było przed ósmym września, chociaż wspomnienie tamtej nocy zawsze będzie majaczyło gdzieś z tyłu głowy.
-Myślisz, że jakby zmieszać to z czyjąś kawą, to ten ktoś też by zaczął tak śmigać, jak to krzesło tutaj? - spytał zupełnie niepoważnie, szybkim machnięciem ręki pokazując trasę, którą przebyło krzesło z łazienki do pokoju Theo, zanim zostało obrócone w proch.
Powinien się zmartwić, że jego czary nie zadziałały?
Oburzenie Charlotte na wyobrażenie wampirzej Rity rozbawiło go. Fakt, jego bliźniaczka była bardzo żywą osobą i bardzo cieszyło go to, że była żywa w sensie dosłownym, jak i przenośnym.
-Tak... Zabierzmy stąd to cholerstwo, zanim postanowi nas wkurzyć również w tej formie.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Charlotte Kelly (2448), Jessie Kelly (2919), Pan Losu (87)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa