• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[04.10.72] Kosmiczne jaja

[04.10.72] Kosmiczne jaja
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#1
06.01.2026, 15:42  ✶  
Wyszli z Dziurawego Kotła i wedle wcześniejszych ustaleń, zahaczyli jeszcze o ukrytą kamienicę Bulstrode'ów. Atreus może i niewiele czasu spędzał teraz w rodzinnym domu, ale wciąż łatwiej było stamtąd zabrać narzędzia potrzebne do założenia ich sławetnych przekładni, zamiast robić sobie wycieczkę do Little Hangleton. Przygotowani ruszyli już dalej, wprost do niemagicznego Londynu.

Po drodze zaczepił ich sprzedawca, okropnie namolny człowiek, próbując zachęcić ich do kupienia dwóch tajemniczych jajek, które opiewał jako towar pochodzący z kosmosu. Byli w niemagicznym, więc chyba oboje uznali że mężczyzna był zwyczajnie szalony, w końcu nie takie rzeczy robili mugole, ale Brenna w końcu uległa i kupiła dwa. Dla świętego spokoju.

- Czego to ludzie nie wymyślą - mruknął wreszcie Bulstrode, kiedy znaleźli się już w środku kamienicy, a dokładniej w mieszkaniu gdzie mieli odprawiać rytuał. Odstawił torbę z przekładniami pod ścianą i wyciągnął z kieszeni jajko. - Przecież gdyby ktoś taki trafił się na Horyzontalnej, Pokątnej czy innym Nokturnie to też by nikt tego nie chciał kupować. Więcej by się już ugrało gdyby sprzedawać takie czekoladowe, jak żaby. Jeszcze żeby coś ciekawego z środku było - przeszedł dalej, do pokoju który chyba był salonem, rozglądając się z pewnym zaciekawieniem dookoła. Spojrzeniem błądził po ścianach i meblach, jakby chcąc wyłapać wśród nich coś ciekawego, posiadające charakter czy nie pasującego do reszty... Ale chyba najciekawszej w tym wszystkim rzeczy, Brenna już dawno się pozbyła, a czym była tajemnicza runa która pojawiała się w całej kamienicy po Spalonej Nocy. - I teraz tutaj mieszkasz zamiast w Warowni? - zagaił jeszcze, uwagę jednak koncentrując już na czym innym, bo usiadł na jednym fotelu i zaczął rozpakowywać tajemnicze jajko.

!Jajo z kalendarza
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#2
06.01.2026, 15:42  ✶  
Jajo, w którego posiadanie wszedłeś, musiało być częścią eksportu zza Żelaznej Kurtyny. Po mieście szepta się o nich sporo późniejszą jesienią - sprzedawcy mówili półgębkiem o nowym imporcie ze wschodu, bez precyzowania, czy to eksperyment jednego z polskich sanktuariów leśnych, czy przyjechały tutaj zza Uralu. Być może to sprawa do zbadania, ale skoro już wszedłeś w posiadanie tego przedmiotu, cóż... dlaczego miałbyś je oddawać i zadawać służbom pytania? Mógłbyś spróbować je wykluć, albo poprosić znajomego o pomoc.

Jajo może zostać wyklute przez każdego z wiedzą przyrodniczą na poziomie ◉◉○○○ lub wyższym. Jest czarne, przypomina odrobinę zwęglonego w ognisku ziemniaka. Wyklucie go wymaga wrzucenia go do rozżarzonego kominka. Po zrobieniu tego odczekaj dobę (fabularną), pozwól mu poleżeć w żarze, a dopiero później wyciągnij je szczypcami i wsadź do garnka.

Kiedy wyciągniesz jajo z żaru, dostrzeżesz na jego powierzchni drobne pęknięcia, z których sączyło się mlecznobiałe światło. Właśnie wykluwało się z niego jakieś stworzenie! Musiałeś dać temu czas, ale wreszcie zwęgloną skorupkę przebił maleńki dziób sowy pocztowej.

[b]Ptak, w którego posiadanie wszedłeś jest magiczny. Kiedy podrośnie, jego pióra staną się czarne jak sadza, a podczas lotu z rozprostowanych skrzydeł będą sypać się białe, niegroźne iskry. Oczy jarzą mu się mlecznobiałym światłem. To bardzo widowiskowy okaz, gotów do występów i robienia wrażenia na każdym, komu dostarcza wiadomość.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#3
06.01.2026, 15:58  ✶  
Kamienica nie była szczególnie imponująca, bo mugolska i jej parter wciąż był w trakcie remontu. Mieszkania na piętrze, oba jak na czarodziejskie standardy nieduże, ale jak na standardy mugolskiego Londynu całkiem spore, już do tego i owego się nadawały – to, do którego go wprowadziła umeblowano przynajmniej częściowo i odmalowano. Jedyną faktycznie zwracającą rzeczą, może poza kilkoma wciąż nierozpakowanymi pudłami, było malowidło na ścianie salonu, które chyba miało przypominać las, ale nie zostało wciąż dokończone.
– Jeszcze zobaczysz, okaże się, że przypadkiem faktycznie kupiliśmy prawdziwe kosmiczne jaja i wyklują się z nich mali kosmici… Pamiętam taką sprawę sprzed dwóch lat, nielegalny przelot miotlarski, pościg, zaklęcia na niebie, byłam pewna, że będzie z tego absolutny chaos, a opublikowali tylko artykuł o kosmitach – oświadczyła Brenna, odpychając sobie z drogi jedno z pudeł. – Hm… i tak, i nie. To znaczy, teraz tu czasem nocuję. Chyba te zabezpieczenia najlepiej założyć na drzwiach wejściowych tu do mieszkania… Jakby próbował je sforsować, prędzej usłyszę tu niż na dole.
A i zbyt wiele osób musiałoby poznać kod wejściowy, gdyby założyła je po prostu na wejściu. Jako kryjówka zakonna to miejsce było spalone, skoro ktoś tu się włamywał, mieli runy, nawet jeżeli się tej pozbyła, a i myślała, by to miejsce teraz komuś udostępnić (choć póki co znów nie wchodziło to w grę, skoro jakiś kretyn zrobił tu dziwne zdjęcia).
– Nie miałam czasu na kupno czerwonych dywanów, a satynowe materiały oddałam potrzebującym po Spalonej Nocy – rzuciła półżartem, półserio, domyślając się, że w oczach Atreusa warunki mogły być wręcz spartańskie… chociaż w sumie, czy na pewno? Wyglądało to jakby się zastanowić odrobinę lepiej niż dom, którego remontem zajmował się teraz w Little Hangleton. – Chcesz coś do picia? Od razu uprzedzam, że mam chyba jakiś alkohol, ale jego nie dostaniesz przed montażem zamków, bo potem się okaże, że tu utknęłam na wieki wieków amen, czy coś… – Zwłaszcza że wypił już grzańca.
Obróciła się do niego i spojrzała na jajko, które odpakował, a potem zmarszczyła lekko brwi.
– Okay, czy tak powinien wyglądać jakiś mugolski szmelc? – spytała trochę podejrzliwie, po czym ustawiła na blacie „swoje” pudełko i uniosła wieko.

!Jajo z kalendarza


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#4
06.01.2026, 15:58  ✶  
Jajo, w którego posiadanie wszedłeś, musiało być częścią eksportu zza Żelaznej Kurtyny. Po mieście szepta się o nich sporo późniejszą jesienią - sprzedawcy mówili półgębkiem o nowym imporcie ze wschodu, bez precyzowania, czy to eksperyment jednego z polskich sanktuariów leśnych, czy przyjechały tutaj zza Uralu. Być może to sprawa do zbadania, ale skoro już wszedłeś w posiadanie tego przedmiotu, cóż... dlaczego miałbyś je oddawać i zadawać służbom pytania? Mógłbyś spróbować je wykluć, albo poprosić znajomego o pomoc.

Jajo może zostać wyklute przez każdego z wiedzą przyrodniczą na poziomie ◉◉○○○ lub wyższym. Jest brązowe, chropowate i przypomina strukturą szyszkę. Wyklucie go wymaga wrzucenia go w leśną ściółkę. Po zrobieniu tego odczekaj dobę (fabularną), pozwól mu poleżeć w stercie liści.

Kiedy wyciągniesz jajo ze ściółki, dostrzeżesz na jego powierzchni drobne pęknięcia, z których sączy się żywica. Właśnie wykluwało się z niego jakieś stworzenie! Musiałeś dać temu czas, ale wreszcie zgrubiałą skorupkę przebił maleńki dziób sowy pocztowej.

[b]Ptak, w którego posiadanie wszedłeś jest magiczny. Kiedy podrośnie, jego pióra staną się brązowe, z drobną, zielonkawą naleciałością przypominającą mech, układającą się we wzory przypominające słoje drzew. Jej oczy są złociste i głębokie, przypominające parę bursztynów. To bardzo cichy okaz, czasami sam zapominasz o jego obecności. Siedząc na gałęzi drzewa lub pośród liści krzewu, sowa ta staje się niewidoczna.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#5
08.01.2026, 01:29  ✶  
- Mugole to są jednak... - głupi, cisnęło się na język, bo Atreus wątpił by w tym momencie mówiła o artykule w czarodziejskiej gazecie. Przykrywanie działania magii jakimiś fenomenami które ścigali niemagiczni? O, to już było coś, co brzmiało jak najbardziej na miejscu. - Jasne. Chcesz na drzwiach, to będzie na drzwiach - wzruszył ramionami, bo jemu to było i wszystko jedno. Mógł nawet jej z dziesięć tych zabezpieczeń założyć. To czy by mu się chciało, to już była zupełnie inna kwestia, głównie dlatego że brakowało mu duszy majsterkowicza i robił to rozrywkowo, a nie z pasji. Dziesięć zajęłoby za dużo czasu.

- Może być i herbata - mruknął, aczkolwiek wyraźnie skrzywił się z wzmianki o zakazie alkoholu do czasu wykonania pracy. - Powinnaś sobie zainstalować taki czerwony dywan co się rozwija przez każdym gościem, który przychodzi - otworzył pudełko i wyjął z niego swoje jajko, przez moment mu się przyglądając. Chyba najbardziej zdziwił go fakt, że to faktycznie było jajko. - I to tak nie działa. Znaczy... musiałbym ci nie powiedzieć jaki jest szyfr, żebyś stąd nie mogła wyjść. Z resztą, zawsze masz przecież okno - prychnął. Uniósł dłoń, w której trzymał przedmiot i powoli go obrócił, przyglądając mu się z uwagą. Jajko jak jajko, tyle że było czarne jak coś wrzuconego do ogniska.

- Nie znam się na mugolskim szmelcu, to raz. Dwa nie ma. Może to jakiś projekt rękodzielniczy? Słyszałem że to ostatnio dość popularne, żeby odchodzić od kupowania w sklepach i skoncentrować się na przedmiotach wykonanych ręcznie. Wspiera drobne przedsiębiorstwa, czy coś...
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#6
08.01.2026, 15:09  ✶  
– Czy powinnam zamówić jakiś osobny wzór dla ciebie? A może zielony zamiast czerwonego? – spytała, stukając w dzbanek, by woda w nim się zagrzała. Z pewnym roztargnieniem, bo rozglądała się jeszcze po pomieszczeniu, po prawdzie szukając, czy dostrzeże jakieś różnice, nieprawidłowości, przestawione przedmioty. Ale jeśli ktoś zrobił tutaj coś nocą albo włamał się ponownie, gdy była w pracy, to nie pozostawił po sobie żadnych śladów, które mogłaby zauważyć, przynajmniej na pierwszy rzut oka.
Powiedziałaby, że pod wpływem alkoholu mógłby na przykład się pomylić i zainstalować ten cały zamek do góry nogami albo coś takiego, ale podejrzewała, że Atreus by tylko się oburzył, że nie, absolutnie, on nie popełnia takich błędów, darowała sobie więc takie uwagi. Zresztą szybko skupiła się na jajku, które sama wyciągnęła z paczki.
Przesunęła palcami po chropowatej powierzchni, ostrożnie, a potem obróciła je w dłoniach. Stuknęła w nie – delikatnie – i wreszcie nawet przyłożyła doń ucho. Nieważne, że mogło to wyglądać głupio. Brenna znała się na przyrodzie mniej więcej na takim poziomie, jakiego oczekiwało się od przeciętnego absolwenta szkoły, nie miała więc pojęcia, że jajko trafiło tutaj z jakiegoś transportu ze wschodu, niekoniecznie legalnego… ale z każdą sekundą upewniała się, że było magiczne. Wiedziała akurat dość, by po sprawdzeniu pary rzeczy być pewnie w stanie doprowadzić do jego wyklucia, nie dość, by odgadnąć, jak i skąd się tutaj wzięło.
Do licha.
Oczywiście istniała szansa, że jakiś mugol znalazł je przypadkiem. Albo że czarodziej ich rozpoznał i dlatego wepchnął je im. I żaden mugol nie zdołałby takiego jajka wykluć, tego Brenna była pewna, ale nie bardzo podobała się jej myśl, że takie mogłoby skończyć w mugolskim domu. Rzuciła się więc ku oknu, otworzyła je i wyjrzała na londyńskie ulice, tonące już w mroku – na zewnątrz jednak w świetle latarni nie dostrzegła już człowieka, który im je sprzedał. Może miał tylko te dwa. Oby.
– Jestem prawie pewna, że to nie żaden magiczny szmelc, tylko jajka magicznych ptaków – oświadczyła, cofając się od okna i zamykając je, bo do środka natychmiast zawiało chłodem i wilgocią. – Przynajmniej to moje na takie wygląda. Gotowe do wyklucia. Pokaż? – rzuciła, przysiadając na oparciu fotela, by spojrzeć na to, co dostał Atreus. Było zupełnie inne niż to jej, czarne i można by uznać, że zostało zwęglone, ale mgliście kojarzyła rycinę z jednej z książek, które kiedyś przeglądała. – Hm… na pewno nie spadło z nieba, ale powiedziałabym, że w środku może siedzieć coś ognistego.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#7
14.01.2026, 00:17  ✶  
- Nie, nie. Czerwony wystarczy. Najlepiej zamszowy i ze złotymi lamówkami. Dla lepszego efektu - odpowiedział z kamienną miną, łaskawie odmawiając wszelkich ekscesów i zachodu fundowania specjalnie innego koloru. I też bardzo dobrze, że postanowiła nie nadmieniać, że po pijanemu można było popełniać błędy, bo tak - on błędów nie popełniał. On tylko się czasem troszkę potykał, ale to jeszcze nie były błędy!
Kiedy tak patrzył na swoje jajko, to w pierwszym odruchu miał je ochotę wyrzucić. Było w ogóle nie zniewalające i nie posiadało jakiegoś efektu wow, który przekonałby go do tego, że było w nim coś ciekawego. Wyglądało jak spalony ziemniak i pewnie gdyby Brenna nie wspomniała o tych magicznych ptakach, to jajco już leciałoby przez cały pokój do śmietnika. Zamiast nim rzucać, przyjrzał się mu znowu, nieco uważniej, odwracając je na nowo w dłoni, jakby faktycznie zaraz miało mu się coś z niego wykluć.
Cud narodzin jednak nie nastąpił.
- Nie wiedziałem że jesteś specjalistką w dziedzinie magicznych stworzeń - rzucił z pełną podejrzliwością, jakby zaraz miała oświadczyć, że w sumie to tylko go tak podpuszczała. Niemniej jednak, pokazał jej swoje jajko bez większego oporu. - No dobrze... gotowe do wyklucia. Ale jajka są zwykle wysiadywane, prawda? To co trzeba zrobić, żeby je wysiedzieć? Jak mi każesz na nim usiąść to klnę się na matkę, dojdzie chyba do rękoczynów.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#8
14.01.2026, 11:10  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.01.2026, 12:56 przez Brenna Longbottom.)  
– Może od razu jeszcze fotel stylizowany na tron? Albo jakaś gustowna tiara? – zakpiła lekko.
Gdyby nie byli świeżo po pożarach, i nie miała stu jeden rzeczy do zrobienia, w związku z pracą, Zakonem, Warownią, Stawem i zboczeńcem, robiącym zdjęcia śpiącym kobietom, zapewne już tego wieczora poszłaby zamówić zamszowy dywan ze złotą lamówką, ot tak, w ramach ciągnięcia przekomarzania dalej.
Ale że sytuacja była jaka była, Brenna po prostu odnotowała sobie w myślach, żeby wysłać list z takim zamówieniem, jak już ogarnie istotniejsze rzeczy. Może z pomocą kogoś, kto lepiej ogarnia mugolskie sklepy, bo czarodziejscy rzemieślnicy mieli teraz niewiele czasu.
– Nie jestem, ale w sumie to od początku lata ciągnę jedną paskudną sprawę kłusowników i szukałam ostatnio informacji o smoczych jajach. W książce były też rysunki jaj innych magicznych zwierząt – powiedziała, sięgając po to ciemne jajo, faktycznie wyglądające mniej reprezentacyjnie niż to, które trafiło się jej. Przesunęła dłonią po skorupce: nie była pewna, jaki ptak się z niego wykluje, ale bardzo przypominało tamtą rycinę. – Obiecujesz? – zapytała z odrobiną rozbawienia, kiedy przyrzekł jej rękoczyny, gdyby kazała mu je wysiadywać. – Nie musisz go wysiadywać, wystarczy, jeśli będziesz z nim spał na poduszce, tulił każdej nocy przez trzy kolejne doby i obiecywał, że dobrze się nim zaopiekujesz… – wyjaśniła, takim tonem, jakby faktycznie sugerowała mu takie rozwiązanie. Po krótkiej pauzie jednak uzupełniła, bo jeszcze wziąłby sobie to do serca, a tulenie przez zimnego mogłoby pewnie pisklakowi zaszkodzić. – A tak na serio wydaje mi się, że trzeba umieścić je w żarze, najlepiej w piecu lub kominku, na kilka godzin. Powinnam mieć tutaj tę książkę, zaraz jej poszukam i się upewnię.
Nie chciałaby w końcu podpalić jaja, w którym siedziało magiczne stworzenie. Zdawało się jej też, że to „swoje” powinna umieścić w ziemi. Oddała więc chwilowo to czarne Atreusowi, wzrok kierując ku jednemu z pudeł, gdzie prawdopodobnie miała właściwą księgę.
– Ciekawe, skąd ten gość je miał… Będę musiała podpytać sąsiadów, czy go nie znają. Mam nadzieję, że po prostu jakiś mugol nie ogarnął, co gdzieś dorwał albo ktoś chciał się pozbyć ptaków po Spalonej...


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#9
21.01.2026, 04:35  ✶  
- A nie, za tron to podziękuję. Widziałem co tron robi z człowiekiem - prychnął, mając na myśli oczywiście Edwarda. Chociaż musiał przyznać, że kiedy był jeszcze mały dzieciakiem, to bardzo chciał mieć taki piękny tron i na nim siedzieć jak wujo. Ale zawsze Florence musiała mu wszystko popsuć swoimi komentarzami.
- Może powinnaś zagadać do Rowlów. Oni są specjalistami od smoków - mruknął, gryząc się w język żeby nie dodać tam 'zamiast książki czytać' bo brzmiało to jak przytyk jakiegoś staroświeckiego dziada, co sobie nie wyobrażał jak to tak można było, żeby baba książki czytała. - No i co to niby za magiczne zwierzę? - zagadnął zamiast tego, co w sumie jak już się tak oczytała, to równie dobrze mogła mu powiedzieć, co siedziało w tej niespodziance. - Obiecuję - uśmiechnął się do niej krzywo. - Niesamowite. Dobrze że mam w kamienicy skrzata, to mu zlecę to durne zadanie. Myślę że jajco nie rozpozna czy tuli go dorosły facet czy domowy skrzat. Nie, chwila. Nie rozpozna czy tuli go człowiek czy domowy skrzat, tak - wolał się poprawić, bo by mu jeszcze tutaj wystrzeliła z jakimś docinkiem czy uważał się za aż tak podobnego do skrzata.
- Wiesz co? To wrzucanie do ognia nawet nie brzmi tak głupio. Dziwniejsze rzeczy się pewnie robi z jakami zwierzaków. A skoro masz tu kominek, to możemy je wrzucić nawet tutaj. Znaczy ty możesz. To twój kominek i ty myślisz, że zadziała - poklepał ją po kolanie, bo jak się myliła to najwyżej będzie na nią, a nie na niego.
- W sumie jeśli z tymi jajkami trzeba robić coś specjalnego, żeby się wykluły to istnieje małe ryzyko, że mugolom się to uda. No kto normalny wrzuca jajko do ognia? Nie będzie takiej akcji jak na przykład z wybuchającymi mopsami, ale i tak trzeba będzie go przepytać i co gorsza to zabrać mu towar, a przede wszystkim dowiedzieć się komu je sprzedawał. W sumie czy tym nie powinien się zająć Departament Kontroli Magicznych Stworzeń? - zastanowił się, bo nie był taki tego pewien że to robota dla Brygadzistów, skoro wiadomo było że to magiczne stworzenia. Wiedział jednak jedno - na pewno nie dla aurorów.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#10
21.01.2026, 21:52  ✶  
– To dobrze, bo tron zawsze wydawał mi się bardzo samotnym miejscem – powiedziała, z uśmiechem błąkającym się po ustach, pomimo tego, że ten dzień naprawdę nie sprzyjał dobremu nastrojowi. – W razie czego poproszę o pomoc Monę, ale na całe szczęście nie planuję wychowywać własnego smoka, tak sobie myślę, że miałabym trochę za mało czasu na jego tresurę. Chciałam tylko wiedzieć parę rzeczy o samych jajkach i o tym, co dzieje się z pisklakami tuż po wykluciu…
Nie żeby uważała naprawdę, że smoka da się wytresować. Ani że faktycznie chciałaby takiego mieć. Żartowała tylko.
Prawdopodobnie.
– Szkoda więc, że nie kazałam ci go wysiadywać – westchnęła, z teatralnym wręcz żalem, ale kąciki ust drgały jej ciągle, w powstrzymywanym uśmiechu, gdy wyobrażała sobie, jak przymusza tego skrzata do tulenia jajka. – Mogłam ci wmówić, że to podczas procesu przytulania jajka zawiązuje się więź z magiczną kreaturą i tak to skrzat zostanie jej panem… stracona okazja – rzuciła jeszcze, nie protestowała jednak, kiedy zaproponował, by zajęła się umieszczeniem jajka w żarze. Chyba nawet wolała zrobić to sama, bo coś czuła, że Atreus na przykład zapomni je wyjąć, a nawet jeśli ten ptak miał trochę wspólnego z ogniem, to nie oznaczało, że pisklak nie mógł spłonąć. Zsunęła się więc z podłokietnika i podeszła do jednego z pudeł, by wygrzebać z niej książkę i upewnić się, że miała rację. Przyklękła wprost na podłodze, przewracając strony egzemplarza, który na szczęście był dokładnie tam, gdzie się jej wydawało, że powinien.
– Myślę, że praktycznie zerowe… Moje będę musiała włożyć w ściółkę w pobliżu lasu, zdaje się… I nie zrobi tego dziś, skoro zamierzała czekać czy jeden taki zboczeniec będzie dość głupi, żeby tutaj wrócić po wysłaniu tego zdjęcia. I hm, no nie wiem…? Chyba same w sobie te zwierzaki nie są nielegalne… nie wydaje mi się. Ale gość biegający z nimi po Londynie, jeśli to czarodziej, podpada pod naruszenie ustawy tajności, a to już nasza działka. Dobra. Daj to jajko, a ja naleję herbaty, ogarnę włożenie go do żaru, a ty możesz zamontować tę waszą cudowną przekładnię.
Bo z racji na to, że zajęli się jajkami, potencjalnie zawierającym magiczne ptaszydła, woda się wprawdzie zagotowała, ale Brenna jeszcze nie zaserwowała herbaty Atreusowi.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (2434), Brenna Longbottom (3254), Pan Losu (425)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa