• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii Brighton [wieczór, 04/10/1972] Możemy porozmawiać?

[wieczór, 04/10/1972] Możemy porozmawiać?
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#1
17.01.2026, 16:29  ✶  
Do domu wrócił całkiem późno - tak kilka godzin później, niż przewidywały jego godziny pracy. Nie, gobliny nie przymusiły go do robienia nadgodzin. Po zakończeniu pracy nie wrócił do domu, a pokręcił się po sklepach, wypatrując czegoś, co nadałoby się na prezent dla jego bliźniaczki. I tak od sklepu do sklepu, aż zauważył, że już się ściemniało i pomyślał, że powinien już wrócić do domu.

Od progu przywitał go Benji, który słysząc, że drzwi wejściowe się otwierały, zaczął szczekać głośno i przebiegł dystans z któregoś pokoju do wejścia w rekordowym tempie. Jessie uśmiechnął się i kucnął, żeby przywitać się ze stęsknionym psiakiem.

Zauważył swoją mamę. Pewnie powinien się przywitać, może powiedzieć, dlaczego wrócił do domu o wiele później, niż powinien - nawet jeśli był już dorosły i w sumie nie musiał się z niczego tłumaczyć, to czasy były niepewne, a oni nie należeli do grona osób, które mogły cieszyć się pewnością bezpieczeństwa.

Nie przywitał się jednak, ani nie powiedział, co go zatrzymało na tak długo. Jego myśli powędrowały do wspomnień sprzed zaledwie dwóch dni - do spotkania z Jonathanem i Hannibalem, do którego niespodziewanie dołączył Gabriel. Potem do występów Muzy - porównywał to, co podczas jednego i drugiego spotkania powiedział mu Jonathan. Wrócił myślami do lipca, do jego rozmowy również z Jonathanem, do jego prośby i do warunku, który postawił mu jego chrzestny.

Każde z nich coś ukrywało. Nie byli przecież dziećmi, które dzieliły się wszystkimi swoimi myślami i przeżyciami, nie rozumiejąc jeszcze, że nie zawsze i nie z każdym powinny się takimi informacjami dzielić - byli dorośli, niejedno już widzieli i przeżyli, a to wcale nie wpływało dobrze na otwartość do świata. Jessie poczuł w żołądku ścisk - nie było łatwo ukrywać rzeczy przed Charlotte, która zawsze znajdowała sposoby, by się o czymś dowiedzieć. Z drugiej jednak strony, ona sama nie dzieliła się z nimi wszystkim i w głowie Jessiego znowu pojawiła się ta irytująca myśl Jak dużo nam nie mówicie?
A może Charlotte nie mówiła tylko jemu?

-Wiedziałaś, że Jonathan przyjaźni się z wampirem?
Evil Queen
Kill them with success and bury them with a smile
wiek
sława
V
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Niewymowna
Ma jasne włosy, jasne oczy i 177 centymetrów wzrostu. Chętnie chodzi w butach na obcasach, mimo wysokiego wzrostu. Potrafi uśmiechać się bardzo pięknie i ciepło, ale zwykle uśmiech ten jest absolutnie fałszywy.

Charlotte Kelly
#2
17.01.2026, 21:04  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.01.2026, 21:08 przez Charlotte Kelly.)  
Charlotte z początku nie wyłapała, że Jessie dziwnie się zachowuje. Tak, widziała, że pojawił się późno i może trochę się zaniepokoiła, gdy nie wracał, ale ledwo dotarł do domu, od razu o tym zapomniała: w końcu Jasper był młodym człowiekiem, młodość zaś miała swoje prawa i musiał się wyszumieć. Spytała jedynie, czy gobliny zatrzymały go po godzinach, a kiedy okazało się, że nie, nie naciskała więcej.
Zajęła się zresztą czymś zupełnie innym czyli zabawą w idealną panią domu (od której było jej raczej daleko, ale rzecz jasna we własnym mniemaniu radziła sobie doskonale ze wszystkim, czego się dotknęła). Zaszyła się w kuchni i usiłowała przetestować nowy przepis na specjalne, czarodziejskie pierniczki - co prawdopodobnie nie było z jej strony zbyt mądre, bo owszem, gdy wyjechała do USA, musiała nauczyć się gotować to i owo, ale rzadko były to szczególnie skomplikowane potrawy.

rzemiosło
Rzut T 1d100 - 72
Sukces!


Wszystkie gwiazdy na niebie szeptały, że tak skomplikowany przepis nie miał prawa się jej udać, a jednak... jakimś sposobem owszem, udał się. I gdy Jessie wreszcie do niej przyszedł, żeby porozmawiać, pani Kelly właśnie ustawiała na blacie drugą porcję pięknie pachnących pierniczków, które rozsiewały wokół smakowity zapach dodanych do nich przypraw.
Rozpromieniła się na widok syna, bo w końcu musiała komuś się pochwalić swoim talentem i tym, jaką była idealną matką, a czy była do tego lepsza osoba niż jej najstarsze dziecko?
- Jessie! Weź sobie pierniczka, zrobiłam dwie blachy - oświadczyła z dumą, a potem wsunęła sobie pierniczka do ust.
I był to błąd.
Bo pierniczek był zaiste pyszny, ten jednak moment Jessie wybrał sobie, aby zapytać ją o... przyjaźnienie się z wampirem. Charlie nie lubiła wampirów. Nie lubiła wilkołaków. Nie lubiła goblinów. (Nie lubiła też Amerykanów, ale w tym każdy Anglik uznałby pewnie, że jest usprawiedliwiona.) A jedyny wampir, którego kojarzyła z Jonathanem, ostatnio im groził do tego stopnia, że Selwyn chciał ich wysłać na dalekie wakacje.
Charlotte spojrzała na niego, tak zaskoczona, że przełknęła za duży kawałek i zaniosła się kaszlem, usiłując złapać oddech.
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#3
18.01.2026, 12:14  ✶  
Czy powinno go zaskoczyć, że swoją matkę zobaczył w kuchni, jak coś piekła? Może i powinno, ale Charlotte lubiła robić rzeczy, które zaskakiwały wszystkich dookoła, że w sumie jej działalność w kuchni nie powinna być już zaskakująca. Jessiego bardziej zainteresowało to, co też Charlotte próbowała w tej kuchni stworzyć. Zapach dotarł do niego jeszcze w przedpokoju, kiedy wynagradzał Benjiemu swoją dłuższą nieobecność, i chyba nawet był pod wrażeniem, bo w powietrzu nie było czuć ani spalenizny, ani niczego niepokojącego. Pachniało faktycznie smakowicie.

I równie apetycznie wyglądały, musiał stwierdzić, kiedy wszedł do kuchni i spojrzał na dwie blachy wypieków.
W głowie pojawiło się kolejne pytanie - dlaczego? Czyżby zapomniał o jakimś wydarzeniu, czy był to po prostu kolejny zupełnie losowy pomysł jego matki na udowodnienie, jak wspaniałą matką była, a przecież Charlotte Kelly miała tylko wspaniałe pomysły, więc w sumie kto by ją powstrzymał? I może powinien zaczekać z pytaniem o wampiry, aż nie będą mieli pierniczków ani w rękach, ani w ustach, ale nie poczekał i zadał to pytanie, zaraz odgryzając kawałek wypieku.
-Bardzo dobre - powiedział z lekkim zaskoczeniem, zaraz po pytaniu.
Może on również mógłby spróbować coś upiec? Tak samodzielnie, z odmierzaniem mąki, ugniataniem ciasta i wzdychaniem przed piekarnikiem, bo może dzięki temu ciasto szybciej wyrośnie i się upiecze?

Jego mama zaniosła się kaszlem. I nie był to kaszel typowy dla czarodziei, którzy męczyli się z nim od Spalonej. To był kaszel, który zwracał uwagę wszystkich dookoła i niepokoił, bo przecież osoba kaszląca się po prostu dusiła. Nawet Benji wbiegł do kuchni i zaczął szczekać, pewnie alarmując wszystkich, którzy byli w domu.
-Hej, spokojnie - Jessie odłożył pierniczka, podbiegł do matki i zaczął klepać ją po plecach, żeby wykrztusiła ten kawałek, który jej zalegał.
Kiedy już im się udało zapanować nad sytuacją, Jessie wziął szklankę, nalał do niej wody i wcisnął szkło w dłoń Charlotte.
-Masz, napij się. I nie musisz się tak spieszyć, mamy przecież dwie blachy, więc spokojnie dla wszystkich starczy. Mamy jeszcze mleko?
Mleko jeszcze było, więc Jessie napełnił kolejne dwie szklanki i postawił je na blacie. Może dzięki temu nie będą się więcej dusić?
Evil Queen
Kill them with success and bury them with a smile
wiek
sława
V
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Niewymowna
Ma jasne włosy, jasne oczy i 177 centymetrów wzrostu. Chętnie chodzi w butach na obcasach, mimo wysokiego wzrostu. Potrafi uśmiechać się bardzo pięknie i ciepło, ale zwykle uśmiech ten jest absolutnie fałszywy.

Charlotte Kelly
#4
20.01.2026, 09:13  ✶  
Życie z taką matką jak ona nie było wcale łatwe. Owszem, wspierała dzieci, nigdy nie dręczyła ich fizycznie i tylko z rzadka psychicznie, zawsze jasno dawała do zrozumienia, co by ją zadowoliło, ale jednocześnie zazwyczaj nie usiłowała narzucać im konkretnych ścieżek siłą. Sama będąc tak uparta i tak pragnąca niezależności, pogodziła się z bólem z tym, że Jasper pracował dla goblinów – nawet jeśli wypatrywała okazji, by to zmienić – tolerowała wybory znajomych, które niekoniecznie popierała, nie dyktowała, kogo mają kochać. Ale miała mnóstwo uprzedzeń – do goblinów, wilkołaków, wampirów, Amerykanów i osób noszących nie twarzowe koszule na przykład – i umiała być… przytłaczająca.
Tak jak teraz.
– Skąd to zdziwienie? – zdążyła spytać jeszcze, obrzucając syna oburzonym wzrokiem, bo przecież to oczywiste, że pierniczki, które zrobiła, były przepyszne, bo upiekła je sama… zanim omal nie udławiła się rzeczonym, przepysznym pierniczkiem.
Podparła się o blat, trzymając za gardło, nim w końcu odzyskała oddech. Machnęła niecierpliwym gestem ku psu, zupełnie jakby miało go to powstrzymać przed szczekaniem, a potem ujęła podsuniętą jej szklankę i upiła parę łyków wody.
– Jakiego wampira masz na myśli? I co dokładnie masz na myśli przez przyjaźnienie? – zapytała, już bardzo spokojnym tonem. Wiedziała, że w życiu Jonathana był jakiś wampir, to znaczy dowiedziała się o tym niedawno. I że ten wampir mógł im zagrażać. Ponoć sprawa została załatwiona, ale że załatwiono ją… jakąś przyjaźnią? Jaką przyjaźnią? Podobno ten wampir był już przeszłością, tyle że taką, która się tutaj im wdzierała w teraźniejszość. O co w tym wszystkim chodziło? I o co by nie chodziło, dlaczego o niczym nie wiedziała…? – I skąd o tym wiesz? – dodała jeszcze, mierząc Jessiego uważnym wzrokiem. Niech Jonathan spotyka się z trupami, jak już koniecznie musi, choć łamał jej tym serce, ale chyba nie zabrał jej ukochanego synka do kogoś, kto musi wykradać energię żywych, by podtrzymać swoje istnienie…?
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#5
25.01.2026, 08:25  ✶  
-Żadne oburzenie - powiedział pomiędzy kęsami. -Po prostu podziw dla twoich zdolności kulinarnych, którymi nie chwalisz się aż tak często. I nie marszcz się tak, bo zostanie ci taka mina.
Szkoda, tylko że dowód kulinarnych zdolności jego mamy postanowił spróbować ją udusić. Sytuację na szczęście udało się szybko opanować i kiedy Charlotte przestała już kaszleć i odzyskała zdolność mówienia, co udowodniła, zadając mu kolejne pytania, Jasper usiadł przy szczekającym Benjim, żeby go uspokoić. Machnięcie ręką Charlotte niewiele dało, żeby przerwać psie szczekanie, ale kilka głasków i parę uspokajających słodów już wystarczyło, żeby psiak, zamiast szczekać, zaczął popiskiwać, a i to zaraz się skończyło.
-Mam na myśli wampira, który gdyby był trochę przystojniejszy, mógłby robić za bliźniaka wujka Anthony'ego, jeśli kiedykolwiek go widziałaś - odpowiedział na pierwsze pytanie, nawet nie patrząc na mamę. -I co mam na myśli przez "przyjaźnienie"? - tu już odwrócił się do Charlotte. -Jeśli dobrze pamiętam słownikową definicję, "przyjaźń" oznacza "dobrowolną, bliską więź emocjonalną opartą na wzajemnym zaufaniu, szczerości, lojalności i życzliwości, która zapewnia wsparcie w trudnych chwilach i radość w sukcesach". Nie wiem, czy wujek Jonathan faktycznie darzy tego gościa zaufaniem i lojalnością, ale nie wyglądał, jakby miał skoczyć do kuchni po czosnek i drewniany kołek, kiedy ten koleś przyszedł - a wszedł do posiadłości Jonathana prawie, jak do siebie.
Westchnął cicho, podniósł się z podłogi i oparł łokciami o kuchenny blat, sięgając po drugiego pierniczka.
-Spotkałem go ostatnio, kiedy byłem z Hannibalem u wujka. Pamiętasz Hannibala, prawda? Kuzyn wujka. Był ze mną na jednym roku w Hogwarcie. W każdym razie byliśmy u wujka, a ten facet po prostu sobie przyszedł i zaczął narzekać na wujkowy barek. Zanim będziesz chciała wysyłać jakieś wyjce do wujka- nie, nie wiedział, że on przyjdzie. Wszyscy byliśmy zdziwieni.
I on pewnie bardziej, niż sami Jonathan i Hannibal, bo wyszły wtedy sprawy, które były zupełnie przeciwne do tego, co wcześniej zostało Jasperowi powiedziane, przez co był troszkę zirytowany. Ale tylko troszkę.
Evil Queen
Kill them with success and bury them with a smile
wiek
sława
V
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Niewymowna
Ma jasne włosy, jasne oczy i 177 centymetrów wzrostu. Chętnie chodzi w butach na obcasach, mimo wysokiego wzrostu. Potrafi uśmiechać się bardzo pięknie i ciepło, ale zwykle uśmiech ten jest absolutnie fałszywy.

Charlotte Kelly
#6
28.01.2026, 09:55  ✶  
Twarz Charlotte natychmiast się wygładziła, może z powodu komplementu, może odruchowo, na myśl, że faktycznie dorobi się zmarszczek mimicznych. Odpowiedzieć już nie zdążyła, zajęta próbami pochwycenia oddechu.
– Ktoś musiał go dręczyć – oceniła, spoglądając na popiskującego psa nieco krzywo, trudno powiedzieć, czy zirytowana zamieszaniem, jakie robił, czy może raczej myślą o tym, że zanim rzucił się z mostku i został adoptowany, źle go traktowano. A potem, słuchając opowieści Jaspera, sięgnęła najpierw po jedno ciasteczko, potem po drugie, a potem wstała i nalała sobie odrobinę whiskey, tak dla uspokojenia.
– Nie, nie miałam okazji go spotkać. – Chociaż specjalnie na to spotkanie zamówiła czosnek, który niestety spłonął wraz z ich mieszkaniem, oraz poręczny, posrebrzany toporek, który na szczęście ocalał, bo Charlotte miała go tamtego wieczora w swojej bardzo ciężkiej torebce. W końcu pracowała do późna. – Wiedziałam, że przyjaźnił się z nim kiedyś. I że jego dawny przyjaciel miał ochotę przemienić go w wampira.
Oraz ich wszystkich zamordować, bo uważał, że Morpheus, Anthony, ona i dzieci stoją na drodze do udzielenia zgody. Czy Charlotte mogła mu naprawdę mieć to za złe, skoro sama planowała zamordować jego? Pewnie nie. Czy by ją to powstrzymało…? Ani trochę.
– Co to za świat, że trupy wchodzą sobie do domów i szukają alkoholi – westchnęła, rozsiadając się wygodniej. Początkowy gniew i gotowość do zamordowania nie tylko Gabriela, ale i Jonathana, przygasł odrobinę, na informację, że przynajmniej nie przedstawiał jej syna morderczemu wampirowi z premedytacją. Nie oznaczało to, że to wszystko się jej podobało, ale Jessie faktycznie ochronił swojego chrzestnego przed całą falą wyjców, wysyłanych jeden za drugim, tak dla lepszego efektu. – Ten… ta osoba jest wyjątkowo niebezpieczna. Nie żeby mnie zdumiewało, że Jonathan kpi sobie z bezpieczeństwa, choć doprawdy nie rozumiem, co skłania go do odnawiania przyjaźni z kimś, kto…
Zawahała się.
Kto jest gotów do morderstwa?
Jakby nie było, sama też była gotowa do morderstwa.
- …kto właściwie jest martwy i był już wobec niego agresywny. Unikaj go, Jasperze. Wampiry są nie tylko niebezpieczne. Tak stare jak ten zabicie kogoś przypadkiem traktują jak pozbycie się natrętnej muchy. – O, tu była różnica, ona na pewno nie zabiłaby nikogo przypadkiem. Jeśli już, to z pełną premedytacją i nie byle kogo, ot tak, bo mogła!
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#7
01.02.2026, 14:05  ✶  
-Też tak podejrzewam - westchnął. -No, już dobrze. Wszystko jest w porządku - mówił dalej do psa, dopóki ten się nie uspokoił.
A potem wstał i sięgnął po kolejne ciastko. Powoli przeżuwał pierniczka, kiedy jego mama odpowiadała, powoli kiwając głową.
-To dlatego tak nagle polubiłaś sos czosnkowy? - kiedy poznał już historię i poukładał sobie w głowie wszystkie klocki, nabrało to sensu.
Część z planem Gabriela, by przemienić Jonathana, wcale mu się nie spodobała, ale w sumie chyba nie musiał się tym przejmować, skoro Jonathan wciąż był człowiekiem i Gabriel chyba dał sobie z tym spokój? Przynajmniej nie wyglądali, jakby mieli w planie przemianę tego wieczoru, kiedy przypadkiem poznali wampira.
-No cóż, wujek Jonathan jest bardzo żywy jak na kogoś, kto miałby zostać przemieniony w pijawkę, więc chyba o to nie musimy się martwić.
Potem przez dłuższą chwilę się nie odzywał, powoli zajadając ciastko i słuchając Charlotte o niebezpiecznej naturze wampirów i jej małym oburzeniu na fakt, że ktoś był w stanie wstać z martwych i właściwie żyć pomiędzy ludźmi i żywiąc się nimi.
Dopiero po kilku sekundach od jej przemowy znowu się odezwał.
-Ugryzł mnie wampir - zaczął, a jego dłoń sama powędrowała do jego szyi, gdzie jeszcze tamtego wieczoru wampir zostawił ślad po swoich zębach. -W lipcu. Wracałem wtedy z Pokątnej i zauważyłem go, kiedy karmił się jakąś dziewczyną. Próbował mnie przekonać, że ta dziewczyna się zgodziła i tak dalej. Źle zareagowałem i wtedy mnie złapał.
Przełamał resztę ciastka na dwa malutkie kawałki.
-Nie zrobił mi krzywdy poza tym, że został mi wtedy ślad. W Mungu szybko się mną zajęli. Ten wampir uciekł, ale z tego, co się dowiedziałem, szybko zajęły się nim odpowiednie osoby, a tej dziewczynie udało się pomóc.
Nadal było mu trochę wstyd, że zamiast użyć wtedy magii - miał przecież wyciągniętą różdżkę - próbował wampirowi po prostu przywalić. Nie wyszło, chybił i dał się złapać, jak bezbronny dzieciak. Na szczęście dla niego nie stało się nic poważniejszego. Ani jemu, a tym bardziej Dorze.
Evil Queen
Kill them with success and bury them with a smile
wiek
sława
V
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Niewymowna
Ma jasne włosy, jasne oczy i 177 centymetrów wzrostu. Chętnie chodzi w butach na obcasach, mimo wysokiego wzrostu. Potrafi uśmiechać się bardzo pięknie i ciepło, ale zwykle uśmiech ten jest absolutnie fałszywy.

Charlotte Kelly
#8
03.02.2026, 12:28  ✶  
– Zawsze lubiłam sos czosnkowy – oświadczyła Charlotte. To dlatego zamówiła ten posrebrzany, poręczny toporek, ale uznała, że to jedna z tych rzeczy, które matka powinna zachować dla siebie, aby nie martwić nadmiernie swoich dzieci. – Mam wrażenie, że gdyby stał się wampirem, byłby pierwszym… żywym wampirem, jaki kiedykolwiek powstał, ale liczę, że nie będziemy sprawdzać tej teorii.
Jak miałaby w ogóle wtedy poradzić sobie z dysonansem poznawczym? Skoro w jej jestestwo była wpisana niechęć do wampirów, ale też zawsze tak ceniła Jonathana? Gorzej byłoby chyba tylko, gdyby postanowił przenieść się do US i wspierać republikańskich polityków. Czy musiałaby ponownie zbudować część swojej osobowości, jak kiedyś przez Neda i znaleźć sobie nowe obiekty do nienawiści, jak swego czasu mugolaków zastąpiła lekką ręką goblinami i potem także Republikanami?
Pochłonięta tymi myślami sięgnęła po ciasteczko. Zamyślona wpatrywała się gdzieś w przestrzeń, ale…
Wciąż słuchała swojego syna.
Ktoś mógłby pomyśleć, że wcale nie: nie przerwała mu bowiem ani razu, z początku nie drgnęła, nie drgnął i żaden mięsień na jej twarzy. Ale gdy skończył mówić pierniczek, na którym Charlotte zacisnęła palce o wiele, wiele zbyt mocno, rozpadł się, zasypując blat mnóstwem okruszków. Nie zwróciła jednak na to uwagi, wbiwszy nagle bardzo zimne spojrzenie jasnych oczu w twarz Jaspera.
Nie wybuchła.
Charlotte rzadko wybuchała. I głos rozsądku podpowiadał, że jeśli będzie wybuchać w takich chwilach, dzieci niekoniecznie przyjdą do niej powiedzieć o takich sprawach. Mimo to musiała włożyć bardzo, bardzo wiele siły woli w to, aby zapanować nad głosem.
– W lipcu. Mamy październik – powiedziała, powoli wypowiadając każde słowo, jakby ważyła je, zanim padną z jej ust. I te niewypowiedziane zawisły teraz pomiędzy nimi, bo… dlaczego dowiadywała się o tym dopiero teraz? – Czy tym wampirem odpowiednio się zajęto?
Bo jeżeli nie, to bogini jej świadkiem, toporek, który zamówiła, jednak się przyda. Całkiem niedługo.
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#9
08.02.2026, 16:28  ✶  
Mógłby, ale w sumie nie miał ochoty zastanawiać się, czy jego mama faktycznie zawsze lubiła sos czosnkowy, czy mówiła tak tylko po to, żeby nie powiedzieć na głos, że tak, zaopatrzyła ich szafki w taką ilość czosnku na wypadek, gdyby Gabriel postanowił zrobić coś skrajnie głupiego, jak spróbowanie skrzywdzenia ich, żeby wpłynąć na Jonathana.
-Też mam taką nadzieję. Zdecydowanie wolę go w wersji jedzącej normalne jedzenie, a nie żywiącej się cudzą krwią. Wyobrażasz osobie takiego bladego, z kłami i resztkami krwi na ubraniach i brodzie? I jeszcze nie byłoby go widać na zdjęciach, więc nie moglibyście pozować razem na bankietach, ku podniesieniu ciśnienia twojej mamy.

No i dziwnie by się na niego patrzyło za te kilkanaście, kilkadziesiąt lat, kiedy on, jego rodzeństwo i przyjaciele będą w wieku, w którym obecnie są ich rodzice, a Jonathan wyglądałby cały czas tak samo. W którymś momencie ktoś by mógł pomyśleć, że to Jasper był wujkiem Jonathana, a nie na odwrót.

Jonathanowi obiecał, że opowie matce o tamtym ataku, gdyby stało się coś złego. Co prawda nic złego się nie stało, ale skoro Gabriel się o tym dowiedział, to istniała może niewielka szansa na to, że od słowa do słowa historia dotrze do uszu jego matki, a przecież lepiej dla niego i dla całego świata, jeżeli Charlotte dowie się o tym bezpośrednio od niego, a nie z plotek, które z czasem coraz bardziej odbiegają od rzeczywistych zdarzeń.

Ciastko połamało się pod naciskiem palców, okruszki posypały się po blacie. Jessie westchnął cicho i zebrał te okruszki, kręcąc powoli głową.
-Jak ostatnio patrzyłem w kalendarz, to tak, jest październik - powiedział, wyrzucając okruszki. -I nie patrz tak na mnie. Miałem nikomu nie mówić, dopóki nie stanie się coś złego - na jego obronę Jonathan, Electra, a teraz również Gabriel i Hannibal, dowiedzieli się nie od niego, tylko z ust trzecich. -Nic złego się nie stało, ale w sumie lepiej, żebym ja ci o tym powiedział, a nie ktoś inny. Tak, tym wampirem zajęto się odpowiednio. Nikogo więcej już nie zaatakuje. Czy Theo albo Rita wspominali ci coś o tym wampirze, który przyjaźni się z Jonathanem?
Evil Queen
Kill them with success and bury them with a smile
wiek
sława
V
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Niewymowna
Ma jasne włosy, jasne oczy i 177 centymetrów wzrostu. Chętnie chodzi w butach na obcasach, mimo wysokiego wzrostu. Potrafi uśmiechać się bardzo pięknie i ciepło, ale zwykle uśmiech ten jest absolutnie fałszywy.

Charlotte Kelly
#10
09.02.2026, 11:26  ✶  
– Niektóre wampiry nie mają odbicia – przypomniała sobie Charlotte. – Muszę mu o tym wspomnieć.
Jeśli nie zniechęci go to i bycie zimną rybą, to Charlotte musiała pogodzić się z tym, że nic już nie pomoże, przepadło, Jonathan stanie się wampirem, a ona będzie musiała zdecydować, czy polubić wampiry, czy wbić mu kołek prosto w serce… ewentualnie odciąć głowę, bo to z kołkiem pewnie by nie zadziałało.
Zaraz jednak Jonathan i jego potencjalna przemiana w wampira zeszły na dalszy plan wobec wampira, który ugryzł jej syna. Czy to miało jakiś związek z tym całym Gabrielem? Czy był to nieszczęśliwy przypadek? Dlaczego wszędzie wokół nagle były wampiry?
– Jasperze Erneście Kelly, jak to „miałeś nikomu nie mówić” o tym, że zaatakował cię wampir? Skoro się nim zajęto zakładam, że ktoś jednak wie, i wszystko odbywało się za moimi plecami – powiedziała, nie podnosząc głosu, ale bardzo, bardzo chłodno i nie odrywając wzroku od Jessiego. Nie mrugała nawet, a patrzyła tak, jak zapewne mogłaby patrzeć królowa z Królewny Śnieżki, gotowa zaraz wyrwać jakiemuś dziewczęciu serce, by pozbawić je urody. – Nie stało się nic złego? Zaatakował cię wampir. Ugryzł cię wampir. W mojej opinii to jest coś złego – kontynuowała. Czy powiedział o tym Jonathanowi? Czy powiedział o tym rodzeństwu? Dlaczego ona dowiaduje się o tym jako ostatnia! – Nie zmieniaj tematu, młody człowieku – dodała, zapominając zupełnie o tych całych pierniczkach, nieważne, jak były pyszne. Rita i Theo oczywiście o niczym nie wspominali, bo wtedy Charlotte nie byłaby teraz tak zaskoczona, ale to nie miało żadnego znaczenia wobec tych dwóch straszliwych rzeczy: po pierwsze, jej syn został pogryziony przez wampira, po drugie, najwyraźniej wiedział o tym cały świat, poza jego własną matką! Może i był sobie już dorosły, ale mógł jej nie opowiadać o dziewczynach czy chłopcach całujących go po szyi! O wampirach ją gryzących już powinien!
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Charlotte Kelly (3312), Jessie Kelly (3328)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa