• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[Jesień,1965] Wymyśliłam Cię | Mathilda&Xenophilius

[Jesień,1965] Wymyśliłam Cię | Mathilda&Xenophilius
Czarodziej
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód

Mathilda Quirrell
#1
23.01.2026, 21:34  ✶  
Bo czas nie należał do tych łaskawych, umykając przez palce niczym złocisty piasek. Po lecie pozostał jedynie ciepły podmuch, gdyż jesień okazała się łaskawa, dużo łaskawsza niż w poprzednim roku. A być może to młodzieńczy wigor Mathildy nakazał tak sądzić, tak uważać, tak przypuszczać.
Gdy błękitne spojrzenie przypatrywało się jak złocą się liście pobliskich drzew, jak wiatr, mimo iż wciąż ciepły, zdawał się podszyty pierwszym chłodem. Nieśmiało szeptał, a w szeptaniu był niezwykle utalentowany. A szeptał melodyjnie, że już niedługo. Dzień lub dwa i pozbędzie się tej letniej naleciałości, która teraz muskała ciepłym powiewem jej lica.

Mathilda przechadzała się właśnie dziedzińcem, trwając w głębokiej zadumie, rozważając wszelkie troski i zmartwienia, gdy dostrzegła sylwetkę, a na jej widok usta mimowolnie przeistoczyły się w radosny grymas. Kąciki poszybowały ku górze, a Quirrell przyśpieszyła zdecydowanie kroku.
Na murku, siedział niewzruszony blondyn, a jego nos jak zwykle utkwiony był w książce, wyglądając jak element otoczenia. Niczym posąg, ozdoba dziedzińca.
Zwolniła kroku, aby każdy kolejny był coraz to cichszy, chociaż nie była pewna czy to potrzebne - gdy ten pochłaniał książki, robił to z taką zaciętością, że świat dookoła przestawał być istotny, tak przynajmniej wydawało się dziewczynie.
Stanęła za chłopakiem, aby chwilę później opleść go łapkami w pasie, zaś brodę ułożyć wygodnie na jego ramieniu, ciekawsko zerkając na strony otwartej książki.
-Cześć Xeniu - rzuciła z ciepłym, chociaż sennym uśmiechem - W czym się tym razem zaczytujesz? -dopytała, chociaż nie interesowała jej tyle sama książka co rozmowa z chłopakiem.
Był to w końcu ktoś z kim dzieliła relacje ciut bardziej zażyłą, wręcz przyjacielską, czując nić zrozumienia od pierwszego dnia gdy ich oczy zderzyły się przypadkiem na jednym z korytarzy. On, jak również i Ona, pokrzywdzony był krwią z której wielu chciało zakpić, próbując umniejszyć im ważności - aczkolwiek to również sprawiło, że Mathilda czuła się swobodniej. Zdawałoby się aż nader swobodnie.
Tylda lubiła jego towarzystwo, uwielbiała wręcz, bo ten niósł w sobie wszystko to czego Ona nie posiadała, a posiadać chciała. I tak mogłaby słuchać go godzinami, lub milczeć razem, bo i to wydawało jej się dziwnie komfortowe. I tak od pierwszego roku trwali sobie, w tym zdawałoby się, zabawnym zbiegu okoliczności, który skrzyżował ich drogi.
Sztafaż
Jestem inny niż wszyscy. I nigdy nie będę miał wyrzutów sumienia z tego powodu.
wiek
22
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Redaktor Naczelny Żonglera
Mierzy 183cm wzrostu. Kolor jego włosów jest blond, przy lepszym padaniu światła, wydają się jaśniejsze. Charakterystyczne dla niego jest ubranie, gdyż rzadko zdarzy się, aby ubierał jednolicie. Kolory często mogą nie być ze sobą dobrze zgrane, przez co jego wygląd zewnętrzny może innym się nie spodobać lub wyglądać na dziwaczny. Zawsze pogodny i uśmiechnięty. Na szyi zawsze nosi ulubiony i wręcz ważny dla niego naszyjnik z zawieszką przypominającą Insygnia Śmierci. Trójkąt prostokątny, jakby podzielony na pół kreską, z okręgiem w środku.

Xenophilius Lovegood
#2
23.01.2026, 23:24  ✶  

Przerwa między zajęciami, a także wolne godziny po zajęciach szkolnych, musiał być wykorzystywany na zagłębianie wiedzy z różnych książek i podręczników. Xenophilius łaknął wiedzy, był wciąż ciekawy nowych rzeczy, szukając w nich również bardziej i mniej sensownych wyjaśnień. Szukał też czegoś, co wymagało jakiejś definicji, czegoś niespodziewanego, niespotykanego. O ile świat mugolski takim zapewne był, to jednak bardziej inspirująca wydawała się w tej chwili książka jaką czytał. Zagłębiał wiedzę na temat "Fantastycznych Zwierząt i jak je znaleźć", pióra Newtona Skamandera. Był tak pochłonięty lekturą, że nie zwracał uwagi na otoczenie. Na to, że ktoś może mu zrobić psikusa, mogą coś ukraść. Ale nie miał przy sobie nic wartościowego. Jedynie tę książkę, w której czytał o buchorożcach.

Słowo po słowie. Zdanie po zdaniu. Wpadł w taki trans, że nie słyszał jak ktoś się zbliża. Ktoś podchodzi. Może mu się zdawało? Może ta osoba była tak cicho, że nie chciała mu przeszkadzać? Wnet nagle poczuł, że coś albo ktoś, obejmuje go w pasie, kładzie głowę na ramieniu i szepcze do ucha. Młody blondyn aż podskoczył w miejscu, a książka zaczęła robić mu taniec w rękach, gdzie próbował ją złapać. Skończyło się niepowodzeniem i lektura, jaką pochłaniał, wylądowała na brukowanym chodniku. Otwarta tak, że część kartek w środku, mogła się złożyć. Zaś okładki były widoczne z góry, jak się spojrzało. Lovegood wystraszył się, nagłego i niespodziewanego  "ataku" przyjacielskiego.

- Na Merlina…. Wystraszyłaś mnie…
Chwycił się za serce, jakby chciał udawać zawał. Ale uśmiechnął się odwróciwszy głowę, aby spojrzeć na twarz Mathildy. Gdyby go nie trzymała, to pewnie i on spadłby z tego murka, jak książka z jego rąk.
- Czytałem o buchorożcach.
Odpowiedział na jej pytanie po chwili. Gdy zarejestrował, o co go pytała.
Czarodziej
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód

Mathilda Quirrell
#3
03.02.2026, 13:26  ✶  
I gdy tak drgnął niespokojnie, zacisnęła na nim dłonie ciut mocniej, aby mieć pewność, że ten nie podzieli losu książki, która to pierw odtańczyła taniec wiatru niczym rasowy akrobata, lądując mało zgrabnie na betonowym chodniku.
Z jej ust wyrwał się cichy chichot, dźwięczny i beztroski, wręcz dziecięcy, a Ona wtuliła się mocniej w jasnowłosego młodzieńca.
-Ja? Ah ja... ja dbam jedynie o kondycje twojego serca... - wymruczała z uśmiechem, a chłopak mógł poczuć jak coś chłodnego przesuwa się po jego szyi. Coś o strukturze szorstkiej i chropowatej, ciut ciepłe, ale zdawało się być to ciepło ulotne, odbite, przeniesione z obiektu na którym spoczywał chwilę wcześniej.
I Xenophilius nie musiał zerkać, nie musiał nawet zanadto wytężać umysłu aby wiedzieć, że tym który teraz stopniowo oplatał jego szyje to Artemis, kolczasty wąż Quirrell, silnie jadowity - acz w relacji z chłopakiem na tyle zażyłej, że szansa na ugryzienie była doprawdy znikoma. Ten wszak wielokrotnie sunął swoją kolczastą personą po jego rękach, w końcu gdzie była Mathilda, tam był i Artemis, który chętnie poznawał bliższe otoczenie swojej właścicielki - a takim otoczeniem bezsprzecznie był Lovegood, będą stałym elementem jej życia. Toteż wąż dobrze znał zapach jego skóry, dźwięk jego głosu, a nawet sposób poruszania się nie był jemu obcy - A Artemis czuł się nadzwyczaj zrelaksowany, tylko czasem wystawiając swój malutki języczek aby zorientował się w przestrzeni i wybadać zapachy, czy aby na pewno nic się nie zmieniło i czy jakiś drapieżnik nie zerka na nich w oddali.
-Buchorożcach? - podjęła temat, wpadając w zadumę. Czy wyszłaby na ignorantkę nie wiedząc czymże te istoty były?
-A cóż to takiego? - dopytała, przymykając ślepia, ani myślała by go puścić, a tym samym pozwolić mu odzyskać utraconą książkę. Nie teraz, teraz musiała ogrzać się w jego cieple, a książka? Książka nie ucieknie, to nie była jedna z tych co uciekały i głosiły donośnie swego niezadowolenia, toteż skoro już postanowiła spaść to mogła chwilę poczekać.
Buchorożec - brzmiało to dość zabawnie, budząc wiele skojarzeń, acz zgadywała, że żadne z nich nie pokrywało się z rzeczywistością.
A gdyby tak... udali się na wyprawę w poszukiwaniu takiego? - na samą myśl oczy Quirrell rozbłysły ciekawsko.
-Poszukamy jakiegoś? - zapytała. W końcu on by dostał swojego buchorożca, Ona zaś przyjemne popołudnie w jego towarzystwie. O ile te istniały gdzieś w zasięgu ich dłoni i nie wymarły, bo wymrzeć również mogły, a Xenio, Oh Xenio czytywał tyle książek, że ciężko było nadążyć nad tym, którą tym razem dzierży w dłoniach.
Sztafaż
Jestem inny niż wszyscy. I nigdy nie będę miał wyrzutów sumienia z tego powodu.
wiek
22
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Redaktor Naczelny Żonglera
Mierzy 183cm wzrostu. Kolor jego włosów jest blond, przy lepszym padaniu światła, wydają się jaśniejsze. Charakterystyczne dla niego jest ubranie, gdyż rzadko zdarzy się, aby ubierał jednolicie. Kolory często mogą nie być ze sobą dobrze zgrane, przez co jego wygląd zewnętrzny może innym się nie spodobać lub wyglądać na dziwaczny. Zawsze pogodny i uśmiechnięty. Na szyi zawsze nosi ulubiony i wręcz ważny dla niego naszyjnik z zawieszką przypominającą Insygnia Śmierci. Trójkąt prostokątny, jakby podzielony na pół kreską, z okręgiem w środku.

Xenophilius Lovegood
#4
05.02.2026, 01:02  ✶  

Lovegood poczuł silniejszy uścisk kobiecych rąk, które miały zapobiec jego upadkowi z murka. Niestety nie miała tyle szczęścia jego książka. Chciał po nią sięgnąć, ale był podwójnie unieruchomiony.

- Może nie tak gwałtownie…
Poprosił, nie chcąc może, aby za często testowała stabilność pracy i wytrzymałości jego serca. Wystarczyło, że z płucami, oddychaniem miewał problemy na dłuższych dystansach. Nie nadawał się do pościgów fizycznych czy też zabaw, wymagających częstego biegania.

Xenio poczuł, że pomimo bycia obejmowanym przez przyjaciółkę, coś jeszcze zaczęło owijać się wokół jego szyi. Nie panikował. Znał doskonale to uczucie. Siedział spokojnie i pozwolił wężowi sobie po nim chodzić.

- Artemis.
Wypowiedział spokojnie imię stworzenia, jakie należało do Mathildy. Wyciągnął nawet bardziej rękę, aby wąż mógł sobie swobodnie po jego ramieniu zejść na otwarte dłonie. Młody Lovegood lubił zwierzęta. Poszerzać o nich wiedzę i dostrzegać na własne oczy.

Artemis skutecznie potrafił odwrócić uwagę Xenphiliusa od jego cennej rzeczy, leżącej na chodniku, jaką była książka. Oderwał spojrzenie od stworzenia, kiedy Quirrell powtórzyła po nim słowo "Buchorożec".

Szare oczy Xenia spoczęły na książce, w obawie że ktoś zaraz przejdzie i specjalnie na nią nadepnie.
- Mogłabyś podnieść tę książkę?
Poprosił i spojrzał na nią wręcz błagalnie. Zrobiłby to sam, ale musiałby jej oddać węża. Skoro nie była niczym zajęta, to mogłaby mu tę prośbę spełnić?
- To nie takie proste. Żyją w Afryce.
Bardzo chętnie udałby się na poszukiwania niebezpiecznego magicznego stworzenia, ale nie było to im po drodze. Nie mogą rzucić szkoły. Był jednak przekonany, że jak tylko ukończy Hogwart, będzie chciał podróżować po świecie i doświadczać różnych rzeczy. Poznawać świat, przyrodę, materię, kosmos. Był ciekaw wszystkiego.

Jeżeli chodziło o spędzanie wspólnie czasu, to czy nie spędzali go często? Chociażby w okresie szkolnym. Wakacyjnym, wymieniając się listami. Jedno zaś Lovegooda trochę martwiło, czy przez koleżeństwo, przyjaźń, dziewczyna nie ma problemów w swoim dormitorium? Była co prawda inna od swoich kolegów i koleżanek.

Czarodziej
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód

Mathilda Quirrell
#5
14.02.2026, 12:06  ✶  
Artemis z zadowoleniem przesunął się na dłoń Xenia, traktując to niczym otwarcie wrót, nowej drogi - choć równie znajomej - do przebycia.
Mathilda zaś zawisła przez dłuższą chwilę w zamyśleniu nad owym bohorożcem, czując się nieco jak ignorant istot magicznych. Ciche westchnienie wydobyło się z jej ust i dopiero głos jej towarzysza, proszący o zwrot książki, przerwał jej ciąg masochistycznych myśli nad własną nieporadnością.
-Aha - skinęła ochoczo głową, puszczając chłopaka. Sprawnie przeskoczyła przez murek, lądując miękko po drugiej stronie. Schyliła się po książkę, zdmuchując z niej naleciały piasek, delikatnie naprostowując stronę, która w ogólnym zaskoczeniu postanowiła nieco się wykrzywić.
Wiedziała, że blondyn zwróci na nią uwagę, a ta będzie go denerwować, o ile coś mogło Lovegood'a denerwować. Zgadywała, że nawet gdy ta kartka zniknie z zasięgu jego wzroku, to pozostanie gdzieś z tyłu głowy prześladując upierdliwie do samego końca lektury.
-W Afryce? - wydęła usta w zadumie. Taka podróż do Afryki z pewnością wiązała się z ogromnymi kosztami, a Ona chyba nie była w stanie zafundować im takowej wycieczki. Gdyby nie patronat nie mogłaby pozwolić sobie na wszelkie warsztaty taneczne, kursy i konkursy - bo chociaż cena jej baletek przyprawiała ją o zawrót głowy, to ewentualnie uzyskane pieniądze starczały aby żyć, jakoś żyć, dobrze planowała wydatki, głównie dlatego, że rodzice odwrócili od niej wzrok chcąc przywołać młodą Quirrell do porządku.
-Cóż... może kiedyś - stwierdziła nieco markotliwie - Kiedyś pojedziemy je zobaczyć - na jej usta wpłynął uśmiech, gdy przekazywała mu książkę. Teraz byli za młodzi aby być dorosłymi, zaś zbyt dorośli aby być dziećmi, ale kiedyś... kiedyś będą wystarczający.
-Chociaż tam to strasznie ciepło... - dodała, wskakując na murek, aby usadowić się obok niego - a Ty, Xeniu, jest jakaś istota którą chciałbyś zobaczyć? Ale tak bardziej niż wszystkie inne....
Ich zażyłe stosunki, które normalni ludzie zwykli nazywać przyjaźnią była na tyle widoczna, że nikogo uwadze nie uszła - szczególnie, gdy kolory ich mundurków, nie pokrywające się wcale, krzyczały głośno o różnych przynależnościach co zwracało uwagę, czasami być może aż nazbyt krzykliwie. Teraz większość już przywykła, że w tym miejscu szmaragd łączył się z granatem, ale początki...Oh początki.
A jednak Mathilda nie miała z tego powodu przykrości, już nie lub też bardzo szybko te ustąpiły i o dziwo wszyscy nad ich znajomością przeszli do porządku dziennego. Mogło to się zdawać wręcz, że tolerancja względem tego była na tyle dziwna, że wręcz nietaktowna.
Początkowo rzeczywiście Mathilde spotkała przykrość zarówno przez to, jak i jej mieszaną krew. A jednak niedługo po pierwszym przykrym incydencie, główny podżegacz i przemocowiec, zdawałoby się przewodnik całej grupy, okropnie się rozchorował. Na tyle, że w skrzydle szpitalnym spędził dobre dwa tygodnie, a nikt nie potrafił dociec czym ten się struł. I takie to dziwne przypadki się powtórzyły kilka razy.
Być może bujna wyobraźnia dzieciaków, plotki o rodzinie Quirrell oraz wąż który nonszalancko oplatał dziewczęcą szyje, to wszystko zebrane razem nadały jej przydomek Venena.
Nikt już się nie śmiał, nie stosował przemocy fizycznej ani psychicznej, a wokół dziewczyny roztoczyła się cicha legenda, jedynie szepty, że Veneny winno się nie ruszać, bo to kończy się źle.
Co prawda nikt nie potrafił dowieść, że to Ona, a nie zwykłe zrządzenie losu - a jednak dzieci dowodów nie potrzebują, aby wierzyć w swe racje, nawet jeśli te wydają się wybujałe. Venena - szeptano w dormitorium, ale nigdy nie zwracano się tak wprost do samej Mathildy, mimo że szepty te do niej dotarły, jak to często zwykły docierać plotki. Mathildzie zaś nie przeszkadzały bo te dawały jej spokój, a i być może przychylniejsze spojrzenia towarzyszy, którzy nie postrzegali już jej jako bezbronne ciele do bicia.
Samo Venena wzięło się z łacińskiego słowa Venenum oznaczającego truciznę, jad, lub ogólnie szkodzącej substancji czy eliksiru jak chociażby amortencja.
Szepty nie opuściły nigdy bezpiecznego dormitorium, więc nie obawiała się zanadto - nie chciała by dotarły do Xenia. Ani to, ani jej przeszłość - wiedziała bowiem, że ten miał zbyt piękną duszę i zbyt dobre serce aby dźwigać tą karte z jej przeszłości. On był zbyt dobry, Ona zbyt popsuta, ale póki mogła grzać się w jego blasku, nie miała zamiaru dopuścić, aby ten odkrył karty, których odkryć nie powinien. Które mogłyby ukazać chociaż trochę, że nie jest taka, nie taka jaką chciała być, nie taka jaką chciała by ją widział. Bo gdy on niósł dobro swoim spojrzeniem, jej spojrzenie obserwowało jak z ludzi uchodziło życie.
-Właściwie to... Kim chciałbyś zostać, gdy dorośniesz? - przeniosła wzrok na horyzont, racząc błękitne spojrzenie ubarwionym niebem.
Sztafaż
Jestem inny niż wszyscy. I nigdy nie będę miał wyrzutów sumienia z tego powodu.
wiek
22
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Redaktor Naczelny Żonglera
Mierzy 183cm wzrostu. Kolor jego włosów jest blond, przy lepszym padaniu światła, wydają się jaśniejsze. Charakterystyczne dla niego jest ubranie, gdyż rzadko zdarzy się, aby ubierał jednolicie. Kolory często mogą nie być ze sobą dobrze zgrane, przez co jego wygląd zewnętrzny może innym się nie spodobać lub wyglądać na dziwaczny. Zawsze pogodny i uśmiechnięty. Na szyi zawsze nosi ulubiony i wręcz ważny dla niego naszyjnik z zawieszką przypominającą Insygnia Śmierci. Trójkąt prostokątny, jakby podzielony na pół kreską, z okręgiem w środku.

Xenophilius Lovegood
#6
31.03.2026, 11:30  ✶  

Xenophilius wiedział, że Ślizgoni lubowali się w praktykach masochistycznych na innych osobach, które wydawały się im idealne pod męczenie. Sam raz czy dwa padł ofiarą takich zabaw czy dokuczań, ze względu na swoje poglądu i kumplowanie się z szlamowatymi. Mathilde była jednak inna. Odbiegała mocno od pierwowzoru typowego Ślizgona. Czy Tiara przydziału nie pomyliła się czasem, przydzielając ją do Domu Węża? Wielokrotnie się nad tym zastanawiał.

Jego książka została zgarnięta z piaszczystego podłoża i znalazła bezpieczne miejsce, w którym nie ulegnie podeptaniu przez innych uczniów. Mogąc w też nacieszyć się obecnością węża należącego do koleżanki. Rozmawiając o buchorożcach.

Na pytanie o Afrykę, Xenio pokiwał kilka razy głową, na potwierdzenie swoich słów, jakie wyczytał w książce. Afryka brzmiała inaczej, dziko i daleko. Jak ich uczono, to ten kraj był otoczony piaskiem pustynnym w jednej połowie a drugiej dziczą zieleni. Chciałby zobaczyć takie stworzenia na własne oczy. Choć podróż wydawała się być daleka, to nawet teleportacja im w tym nie pomoże. Świstoklik? Już prędzej. Tylko że zorganizowanie takiego, też będzie kosztowało.

- Mam taką nadzieję. Chyba że ktoś ma hodowlę gdzieś bliżej.
Rozmarzył się na moment, ale wątpił, żeby ktoś na tej wyspie posiadał hodowlę tak wielkiego zwierzęcia. Tak zwane rezerwaty czy coś.
- Tak. Nie wiem czy dałbym radę w tak mocno ciepłym klimacie.
Zgodził się z Mathildą, że w Afryce jest bardzo ciepło. A on ledwo znosił gorące dni. Stąd bladość jego cery, że choć lubił słońce, nie mogło być zbyt gorąco. Nie mogło być też duszno.

Na jej pytanie o stworzenie, które bardzo bardzo chciałby zobaczyć, zaczął się zastanawiać dość głęboko. Patrząc przed siebie, jakby szukając w swoim umyśle to, czego by chciał bardzo ujrzeć. Było wiele stworzeń. Faktycznie istniejących i te mistyczne, będące najpewniej wymysłem autorów powieści.

- Jest wiele takich stworzeń. Najchętniej to bym chciał znaleźć takie, które nikt jeszcze nie odkrył. Nowy gatunek. Albo słyszany, ale nie widziany. To mogłoby być duże odkrycie.
Rozmarzył się, przedstawiając swoją wizję w tym temacie. Choć pewnie mało realne, ale musiałby poświęcić temu swój czas i odbyć może odpowiednie przygotowania do podróży poszukiwacza? Na pewno musiał posiąść dużą wiedzę na temat magicznych stworzeń i tych co żyją w świecie mugolskim.

Kim chciałbyś zostać, gdy dorośniesz? – usłyszał z jej ust.

Na moment się zawiesił, a potem spojrzał na koleżankę, nie wiedząc jak ma odpowiedzieć.
- Szczerze. Jeszcze o tym nie myślałem...
Przyjdzie rok szkolny, w którym zapewne będą musieli wybrać kierunek swojego zawodu i pod niego dobrane będą mieli przedmioty.
Spojrzał na Artemis, wijącą się na jego kolanach i oplatający jego rękę swoim ogonem.
- Podróżnik? Odkrywca?
Wymieniał, jakby nie był do końca zdecydowany jeszcze. Jego wzrok przeniósł się na książkę.
- Może pisarzem?
Zapisywanie własnych przemyśleń i odkryć byłoby też dobrym rozwiązaniem. Inni by czytali jego dzieła. Tak jak Newton Skamander, poprzez podróże, napisał książki o magicznych stworzeniach. A może redaktorem? Informacje szybciej docierałyby do społeczności magicznej niż czekanie na wydanie książki. Jak długo wydawało się książki?
- A ty myślałaś o tym?
Zapytał ją od razu, przenosząc zaciekawione spojrzenie w jej oblicze twarzy. Skoro go zapytała, to może swoje plany zawodowe już też miała na przyszłość?
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Mathilda Quirrell (1509), Xenophilius Lovegood (1111)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa