- To chyba u nas nielegalne, żeby takiego smoka w ogóle posiadać - mruknął tylko. Zawsze zastanawiał się jak to w ogóle było, że smocze hodowle były zabronione, ale już można było mieć rezerwaty. Bo co to niby zmieniało? I tak musieli te smoki transportować, kiedy działa im się krzywda to musieli się nimi zajmować, a dodatkowo pewnie znajdowali co jakiś czas gniazda z jajami. Nie mogli posiadać ich na papierze i rozmnażać, ale i tak ktokolwiek się takimi smokami zajmował w rezerwatach, miał z nimi kontakt.
- Byłbym chyba bardzo kiepską matką, jak tak teraz myślę, no ale w każdym razie to bardziej twoja strata. Jakby taki ptaszek nawiązał więź z moim skrzatem to czułbym się oburzony - więc całe szczęście, że sobie te wszystkie żarty darowała, bo faktycznie mógłby się z obietnic w jakiś sposób wywiązać.
- W lesie? No to czeka cię wycieczka, bo fajnie żeby ktoś ci tego jajka nie ukradł przy okazji. Morpheus chyba mieszka w Little Hangleton, co nie? Włóż je u niego - wzruszył ramionami, chociaż bardzo się w tym momencie cieszył, że jego można było ot tak zrobić tu i teraz, a nie robić sobie niezaplanowane wycieczki. - Ale no dobra, niech ci będzie że wasza - bo przecież nie jego. - Jurysdykcja. - podniósł się z fotela, faktycznie mając zamiar zabrać się do tego, co mu zasugerowała, czyli założenia czekających przekładni. Złapał za torbę z przyrządami, którą zabrał z rodzinnej kamienicy i ruszył do drzwi wejściowych, które wcześniej mu wskazała jako odpowiednie miejsce. A potem zaczął zakładać; coś tam brzęczało, coś tam stukało, a przede wszystkim coś klęło pod nosem, chociaż tutaj było łatwo zidentyfikować Atreusa jako źródło tego hałasu. Dobrze, że Brenna zajęła się herbatą bo jeszcze by kazał jej sobie świecić i by pytał czy robiła to sobie, czy jemu i żeby się bardziej przyłożyła do robienia za latarkę.
- Chodź no tutaj! - zawołał ją, kiedy kurwienie wreszcie się ucięło i przez chwilę panowała dziwna cisza. - Powiedz mi jaki chcesz szyfr, to ci ustawię. Od tego momentu będę go znał ja, niestety taka cena tych przekładni, no i ty, a także każda jedna osoba której ten kod podasz. Bez jego znajomości nikt nie dostanie się do tego mieszkania, przynajmniej nie w klasyczny sposób. Nie rozbroi ich żaden runista, ani też żaden majsterkowicz, gdybyś się nad tym zastanawiała.