• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[04.10.72] Kosmiczne jaja

[04.10.72] Kosmiczne jaja
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#11
22.01.2026, 03:42  ✶  

- To chyba u nas nielegalne, żeby takiego smoka w ogóle posiadać - mruknął tylko. Zawsze zastanawiał się jak to w ogóle było, że smocze hodowle były zabronione, ale już można było mieć rezerwaty. Bo co to niby zmieniało? I tak musieli te smoki transportować, kiedy działa im się krzywda to musieli się nimi zajmować, a dodatkowo pewnie znajdowali co jakiś czas gniazda z jajami. Nie mogli posiadać ich na papierze i rozmnażać, ale i tak ktokolwiek się takimi smokami zajmował w rezerwatach, miał z nimi kontakt.

- Byłbym chyba bardzo kiepską matką, jak tak teraz myślę, no ale w każdym razie to bardziej twoja strata. Jakby taki ptaszek nawiązał więź z moim skrzatem to czułbym się oburzony - więc całe szczęście, że sobie te wszystkie żarty darowała, bo faktycznie mógłby się z obietnic w jakiś sposób wywiązać.

- W lesie? No to czeka cię wycieczka, bo fajnie żeby ktoś ci tego jajka nie ukradł przy okazji. Morpheus chyba mieszka w Little Hangleton, co nie? Włóż je u niego - wzruszył ramionami, chociaż bardzo się w tym momencie cieszył, że jego można było ot tak zrobić tu i teraz, a nie robić sobie niezaplanowane wycieczki. - Ale no dobra, niech ci będzie że wasza - bo przecież nie jego. - Jurysdykcja. - podniósł się z fotela, faktycznie mając zamiar zabrać się do tego, co mu zasugerowała, czyli założenia czekających przekładni. Złapał za torbę z przyrządami, którą zabrał z rodzinnej kamienicy i ruszył do drzwi wejściowych, które wcześniej mu wskazała jako odpowiednie miejsce. A potem zaczął zakładać; coś tam brzęczało, coś tam stukało, a przede wszystkim coś klęło pod nosem, chociaż tutaj było łatwo zidentyfikować Atreusa jako źródło tego hałasu. Dobrze, że Brenna zajęła się herbatą bo jeszcze by kazał jej sobie świecić i by pytał czy robiła to sobie, czy jemu i żeby się bardziej przyłożyła do robienia za latarkę.

- Chodź no tutaj! - zawołał ją, kiedy kurwienie wreszcie się ucięło i przez chwilę panowała dziwna cisza. - Powiedz mi jaki chcesz szyfr, to ci ustawię. Od tego momentu będę go znał ja, niestety taka cena tych przekładni, no i ty, a także każda jedna osoba której ten kod podasz. Bez jego znajomości nikt nie dostanie się do tego mieszkania, przynajmniej nie w klasyczny sposób. Nie rozbroi ich żaden runista, ani też żaden majsterkowicz, gdybyś się nad tym zastanawiała.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#12
22.01.2026, 17:30  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.01.2026, 17:30 przez Brenna Longbottom.)  
– Kupił tam dom, ale… popioły go nie minęły i czeka go równie duży remont jak Warownię. – Może zameczek nie oberwał aż tak mocno, ale przecież już wcześniej wymagał globalnego remontu. Zaś teraz załatwienie terminów u rzemieślników graniczyło z cudem. – W każdym razie mam pomysł – odparła Brenna, bo zamierzała po prostu umieścić jajko w ściółce w pobliżu Księżycowego Stawu i zobaczyć, co się stanie. Dom leżał w angielskiej krainie jezior, w oddaleniu od zabudowań i wielkich miast, a ogród, choć zaniedbany, otaczał mur, wątpiła więc, aby ktoś miał ukraść jajko. Które, jak miała nadzieję, nie zawierało jednak nielegalnych zwierząt – nie znalazła w książce ani słowa o tym, że nie wolno ich było posiadać – bo tak miała wrażenie, że jeśli pisklak wykluje się z czarnego ziemniaka, to Atreus nie będzie chętny do jego oddania.

Rozlała herbatę do kubków, a potem po przeczytaniu instrukcji jeszcze raz, zabrała się do misji umieszczania jajka w żarze. Trochę z duszą na ramieniu, bo i dalej odrobinę nerwowo reagowała na ogień, trochę, bo po głowie krążyły jej pełne zaniepokojenia myśli o tym, że może zrobi coś źle i należałoby jednak powierzyć tę misję komuś innemu. Pozostawała głucha na odgłosy przekleństw i tłuczenia się przy drzwiach, nijak nie reagując, całkiem pewna, że jeśli coś zrobi, to wywoła jakąś falę narzekań, a ten zamek naprawdę nie wydawał się jej głupi.

No chyba że Atreus popędzi oddać kod Stanleyowi Borginowi.

Ta myśl zresztą sprawiła, że Brenna na moment zawiesiła się, bo najpierw wprawdzie pomyślała o Borginie, ale potem wykluczyła to jako „nie wytrzymałby i spróbowałby walnąć mnie w łeb albo chociaż zostawił jakąś wyklejankę na ścianie”. Ale jak tak teraz myślała, to czy gratulacje z okazji ślubu, które początkowo mu przypisała, nie odbiegały trochę od dotychczasowego schematu? Może ta koperta przyszła od tego samego gościa, który lubił robić zdjęcia śpiącym kobietom?

Wydobyła tę ostatnią wiadomość z pudełka i porównała z tą, którą nosiła w kieszeni, ale nie zdążyła dojść do żadnych sensownych wniosków, bo Atreus najwyraźniej uporał się z mechanizmem. Ruszyła więc ku niemu, spojrzeć, jak wyglądały te całe przekładnie.

– Hm… 290152? – rzuciła po sekundzie wahania nad czymś, co zapamięta, i co nie będzie nazbyt oczywiste, jak urodziny jej czy jej brata. – Dzięki. Niezłe te wasze szyfry. A kosmiczne jajo trafiło do żaru, jeśli niczego nie schrzaniłam, trzeba wyjąć je jutro i wtedy zacznie się wykluwać. Malcem trzeba będzie się zaopiekować, ale pewnie was skrzat powinien być w stanie ogarnąć sprawę z dokarmianiem go, to nie jest coś bardzo skomplikowanego.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#13
27.01.2026, 05:50  ✶  

- Dwa, dziewięć, zero... - zaczął mruczeć pod nosem, ustawiając kolejne cyfry wspomnianego przez nią kodu. - Jeden, pięć, dwa. No dobra, powinno działać. Znaczy nie powinno. Wszystko ustawione, gotowe, działa bez dwóch zdań. Możesz wyjść i wejść, jeśli chcesz - otworzył jej nawet drzwi przed nosem, gdyby faktycznie chciała sprawdzić czy wszystko działa tak, jak zostało jej obiecane.

- Całe szczęście, że skrzat może podołać, bo nie wiem co bym innego z nim zrobił. Znaczy co ja gadam, przecież wiem doskonale, bo oddałbym go Laurentowi jak wszystko co jest problematyczne i należy do królestwa zwierząt - na przykład w ten sposób Laurent opiekował się jednym z urodzinowych prezentów Atreusa, czyli Abraksanem. Karmić tego ptaszora Bulstrode i dałby radę, ale po pierwsze musiał chodzić do pracy, a po drugie to pewnie by mu się znudziło po trzech razach, a takie maluchy należało chyba karmić nieco częściej. Był więc świadom swoich ograniczeń i jak sobie z nimi radzić.

- Czyli co, jajko wrzucone, herbata zrobiona, przekładnie założone - kucnął, klekocząc przyrządami, które zaczął chować do torby, w której jej tu przytaszczył. Nie mógł ich przecież zostawić ot tak, żeby walały się jej po domu. Znaczy mógł, ale też zawsze mogły mu się przydać w najmniej oczekiwanym momencie. - Został ten twój rytuał. Rozstawiamy świeczki?

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#14
27.01.2026, 12:52  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.01.2026, 19:46 przez Brenna Longbottom.)  
– Jasne, pokaż.
Spróbowała na wszelki wypadek i i zamknąć, i otworzyć drzwi, nawet nie dlatego, że nie ufała, że nie potrafił tego zrobić – zwłaszcza że ostatecznie mimo marudzenia założył przekładnię na trzeźwo – ale by się upewnić, że potrafi nowy zamek obsługiwać. A i jeszcze czy Atreus nie postanowił sobie zażartować, ustawiając jednak jakieś inne kody albo coś w tym rodzaju.
– Dzięki, wiszę ci butelkę ognistej whiskey – stwierdziła, kiedy wszystko szczęknęło i Brenna przekonała się, że obsługa zamka nie jest skomplikowana.
Jeżeli ktoś się tu dostanie tej nocy, przynajmniej będzie wiedziała, że nie wszedł drzwiami. Może powinna porozkładać jakieś kreatywne pułapki? Żyłka w przedpokoju, gdyby się teleportował? Szklanka na parapecie okna, ustawiona strategicznie, by spadła, jeśli ktoś je otworzy? Tu nie chodziło nawet o strach i chęć zwiększenia poczucia bezpieczeństwa – Brenna chciała tego drania złapać. A, i też najlepiej wtedy spytać, czy to on wysyłał jej te ostatnie gratulacje, i czy przypadkiem nie był kolegą Stanleya Borgina.
– Chcesz, to weź sobie herbatę i ciastka, a ja spróbuję pogapić się w dym – rzuciła, kiwając głową, bo tak, to jedyne, co pozostawało. Chwilę później wpakowała się więc do sypialni – ta nie była tak zagracona jak salon, gdzie wciąż stały pudła, i już w miarę tu ogarnięto, ot łóżko, stolik nocny, szafa. Brenna zwinęła dywanik, upychając go obok szafy, by rozstawić na środku pokoju świece. Odpalając je zawahała się na moment, i nawet zesztywniała trochę, przez moment prawie pewna, że zaraz znów wyda się jej, że nadchodzą istoty utkane z dymu…
Ale dym był tylko dymem, i pozostało tylko wspomnienie strachu. Jego źródła znikły, wraz ze strzępkami pamięci, usuniętymi przez Phillipę. Brenna więc odetchnęła głęboko, a potem weszła do kręgu.
To było naturalne jak oddychanie i wiele razy oglądała już nieprzyjemne rzeczy. A jednak teraz jakoś ciężej było jej patrzeć w ten dym i ogień, szukając śladów przeszłości: konkretnie zaś tych momentów, w których powstało to cholerne zdjęcie…

percepcja, widmowidzenie
Rzut PO 1d100 - 55
Sukces!


Widziała pomieszczenie, pogrążone w ciemności.
Ale nie słyszała kroków. Żadnego ruchu. I choć była pogrążona w wizji tak długo, że zaczęło kręcić się jej w głowie i gdy wreszcie wróciła do teraźniejszości, musiała zamrugać parę razy i przetrzeć oczy... nie zobaczyła nikogo, kto robiłby zdjęcia.
- Cholera jasna - mruknęła, wychodząc z kręgu. Normalnie zrzucałaby to na własne niedostatki umiejętności bądź na lęk przed ogniem, ale była pewna, że to nie ten przypadek. - Widzę odpowiedni moment, nie widzę jego. Albo kurewsko mocny oklumenta, albo jakoś maskuje swoją obecność.
...bo przecież nie pomyślała, że to zły duch: nie, kiedy koperta i zdjęcie były aż nazbyt namacalne.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#15
28.01.2026, 07:27  ✶  

Drzwi zostały zamknięte i otworzone bez większych problemów. Atreusowi zbytnio nie chciało się stroić tutaj żartów, a już w szczególności zmieniać podanego przez nią kodu, bo potem musiałby to przecież poprawiać na właściwe, a tego już mu się nie chciało robić.

- Chciałem to zrobić za darmo, ale nie dałaś mi szans - prychnął, nieco rozbawiony, bo faktycznie ta ognista była w jego mniemaniu idealną wręcz rekompensatą za czas przeznaczony na zakładanie ustrojstwa.

- Jasne, dam sobie radę, a ty się transuj - mruknął, wracając do salonu, gdzie złapał dokładnie to; herbatę i ciastka. Nie został jeszcze w pokoju, postanawiając popatrzeć jak Brenna wchodzi w trans, więc dość szybko znalazł się w sypialni i przysiadł na łóżku. Nie chodziło o to, ze jakoś wybitnie fascynował jej sam proces, ale równie dobrze to widmowidzenie mogło zacząć nią telepać, albo gorzej. W końcu mierzyli się z jakimś totalnym świrem, więc kto wiedział jakie pułapki ten mógł pozastawiać. Położył się nawet na tym łóżku, popijając sobie powoli herbatę i jedząc ciastka, ale nie patrzył na Longbottom cały czas, zamiast tego to rozglądając się po meblach, to wreszcie patrząc w sufit i zastanawiając się nad tym jaki pewnie wspaniały ptak mu się wykluje z tego jajka. Innej opcji nie było.

Po prawdzie to prawie przysnął i dobrze, że kubek z herbatą odstawił na nocną szafkę, która znajdowała się obok łóżka, bo by zdążył się cały oblać. Wzdrygnął się na brzmienie jej głosu, otworzył oczy i zaraz potarł twarz w jakiejś naiwnej próbie odgonienia snu.

- Albo to coś innego - mruknął. - Pamiętasz tego zboczeńca co na wiosnę było tak dużo zgłoszeń tego? Ten co atakował w snach? Może to coś takiego? - podłożył obie dłonie pod głowę, patrząc przed siebie. -  Niektórzy chyba mówili o jakichś włamaniach? Albo raczej że budzili się z otwartym oknem, ale mieli dziwne sny...

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#16
28.01.2026, 08:38  ✶  
- Ciężko o nim zapomnieć.
O poczuciu bezradności, strachu, że nie zdąży, o ranach Victorii i pokrwawionym Laurencie. O tym, jak zaatakował ją i nie była w stanie się bronić.
Czy naprawdę atakował, by zabić, czy druga osoba pojawiała się tam celowo? To była chora gra w kotka i myszkę?
- To też mam za sobą. Nawet trzymam w biurku portret pamięciowy myśliwego, który mi się wtedy przyśnił i podobno go przegonił. To samo spotkało jedną z Bellów. Rysopis pasował - powiedziała, przysiadając na łóżku i kierując spojrzenie na okno, teraz zamknięte.
Ten mężczyzna nie pojawiał się jednak fizycznie w miejscu, w którym atakował. Sprawdzili to. Przenikał do snów, panował nad nimi i w jakiś sposób sprawiał, że zadawane w nich rany stawały się realne, ale Patrick nie zobaczył go ani własnymi oczyma, ani tymi aurowidza.
- Drań nawet śnił mi się parę nocy temu, w koszmarze znalazlam go we własnym łóżku. Znaczy się morderca, nie myśliwy. Był ukryty pod kołdrą i jak ją ściągnęłam, to na mnie skoczył... Ale jak się obudziłam, przeszukałam każdy zakątek, sprawdziłam każde drzwi i okno, i wyszło mi, że to był tylko sen. A jeśli nie pojawia się fizycznie, to skąd to? - spytała, wyciągając jedną z kopert, które wcisnęła wcześniej do kieszeni. Przecież żeby zrobić to zdjęcie musiał być tu z aparatem.
Brenna wydobyła je znowu i zaczęła oglądać pod światło, jakby licząc, że dostrzeże jakiś szczegół, który zdradziłby jej sekret.
- Chyba że uznać, że był tutaj jako jakiś duch, a zdjęcie... to jakiś zaczarowany obrazek? Ale wciąż ktoś to wysłał. Już sama nie wiem, czy wolałabym jakiegoś pojebańca, włamującego się do domów, czy tego człowieka. Chociaż nie, zaraz, cofam to. Takiemu zwykłemu walniętemu włamywaczowi mogłabym połamać parę kości - westchnęła, wsuwając fotografię znowu do koperty. Z takim można było walczyć. Chronić się. A jak ochraniać się przed atakami w snach?


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#17
09.02.2026, 13:26  ✶  

Nie wątpił, że o takim wydarzeniu ciężko było zapomnieć i po trochu cieszył się, że i on sam nie wpadł w sidła tego sennego popaprańca, tym bardziej że wydawało się jako by był odporny na dosłownie wszystko. Niby teleportacja do cudzego domu wcale nie była aż takim niesamowitym zjawiskiem, ale trzeba było jeszcze dokładnie wiedzieć gdzie wylądować. Wślizgiwanie się natomiast do cudzych snów? To było jeszcze gorsze. Co niby można było z tym zrobić? Zawiesić sobie nad łóżkiem łapacz snów albo może było na to specjalne kadzidło?

Słuchał jej uważnie, ale narastała w nim pewna frustracja, bo im więcej mówiła tym jakoś bardziej wyraźnie docierało do niego, że ciężko było do tej sprawy podejść w jakikolwiek sensowny sposób. Widmowidzenie nic nie dało, aurowidzenie podobno też, a najgorsze chyba było że oprócz tego potencjalnego mordercy, włóczył się za nim jeszcze jakiś drugi facet, dobrze tylko że ten zdawał się mieć bardziej szlachetne pobudki.

Podniósł się wreszcie, kiedy zaczęła wyciągać z koperty zdjęcia i oglądać je pod światło, ale on zamiast spoglądać na zdjęcia, przez moment snuł wzrokiem po jej aurze, chcąc dopatrzeć się w niej jakiejś wskazówki, bo nie był pewien czy bardziej może była już wkurwiona, czy może jednak snuł się tam jakiś strach.

- Nie wiem co ci poradzić. O ile ktoś w jakimś departamencie nie ma super urządzenia do blokowania podobnych sztuczek, to chyba pozostaje... no kurwa. Nic. Jak nie chcesz tu spać sama to się mogę przespać na kanapie.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#18
09.02.2026, 14:04  ✶  
Brenna nie wydawała się przerażona. Może parę godzin temu, kiedy otworzyła tę kopertę, znalazłby w jej aurze i obrzydzenie i ślady strachu, bo trudno pozostać niewzruszonym, gdy dostajesz takie zdjęcia. Ale teraz czerwień znaczyła się głównie smugami frustracji i irytacji. Nie bała się – była zdeterminowana, aby gościa dorwać, jeżeli był zboczeńcem, i sfrustrowana na myśl o tym, że nie dało się go dosięgnąć, jeśli Atreus miał rację i znów wracał ten pojeb ze snów.
– Złożyłam jakąś tonę raportów, ale Niewymowni jak zwykle jeżeli wiedzą coś o takiej magii, ani myślą zareagować – stwierdziła w końcu, wpychając zdjęcie z powrotem do koperty i nie dbając o to, że je pomnie. – Ale jednak… zdjęcie jest realne, a wszystko dotąd działo się głównie w głowach. Chociaż skoro otworzył okno… – westchnęła, przenosząc spojrzenie na Atreusa. – Pieczęcie ponoć mogą pomóc na niektóre niematerialne byty, więc może pogadam jeszcze w najbliższych dniach z Tomkiem.
Tyle że to nie rozwiąże problemu. Jeśli nie wejdzie do jej snów, wejdzie do koszmarów kogoś innego. I przede wszystkim, co jeżeli… byłoby tak, że miałaby się pojawić w czyimś śnie, a te pieczęcie to zablokują? Wprawdzie ostatnio nie tylko sama do żadnego koszmaru nie wpadła, ale też nie słyszała, by przytrafiło się to komuś innemu, nie oznaczało to jednak, że nastąpił spokój… i chyba ten ciąg myśli sprawił, że uznała, że jednak zrezygnuje z tych całych pieczęci.
To była jedna z tych sytuacji, które Brennę naprawdę szalenie frustrowały. Bo kiedy mogła działać, opracowywać plan, to po prostu ruszała do akcji, a w takich sytuacjach, jak ta, czuła się bezradna. Bezradność to była jedna z tych rzeczy, których Brenna nie cierpiała najbardziej na świecie.
– Dzięki, to miłe. – Faktycznie było miłe, bo powiedziałaby, że nie miał w naturze nadmiernego przejmowania się, i raczej nie oferował pomocy każdemu odruchowo. – Ale nie boję się tu spać. W ogóle nie zamierzam spać, mam zamiar zapalić światło, by było jasne, że tu jestem, zgasić je potem, może jeszcze wcześniej nawet przejść się pod drzwiami kamienicy, zostawić je otwarte, i poczekać, czy pan jednak jest materialny. A jak jest i będzie tak durny, że tu przyjdzie, tu połamię mu kilka kości.
Nadmierna pewność siebie? Być może. Pycha zwykle nie należała do jej grzechów, ale teraz jakoś bardzo wierzyła w to, że zdoła takiego zepchnąć ze schodów.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#19
09.02.2026, 14:20  ✶  
- Może to coś pomoże - odparł na pieczęcie i kimkolwiek był Tomek. Może i znał Thomasa, bo przecież miał z nim styczność i na plaży, i w Dolinie Godryka podczas konfrontacji z Widmami, ale nie jednego Tomka świat zrodził i pewnie niejednego Brenna znała. Z resztą, Bulstrode pamiętał o Figgu tyle co wcale, bo i po co miał się nim przejmować. Chyba prędzej by mu przyszedł na myśl Hardwick, gdyby w ogóle mu się chciało nad tym zastanawiać.
- Nie ma za co? Słuchaj, nie chodzi o to czy się boisz spać sama czy nie. Tu czy gdzie indziej - wzruszył ramionami, a jej plan, cóż, nawet go nie zdziwił. - Ale jeśli chcesz łamać mu kości to mogę zawsze pomóc. W dwójkę łatwiej. Więc, no... jak chcesz - nie zamierzał przesadnie naciskać. To nie tak że się o nią martwił, chociaż dobrze, może jednak trochę. Jego zmartwienie nie zmieniało jednak faktu, że miała dość spore szanse zrealizować swój plan z sukcesem, a łamanie kości... cóż, fajnie było czasem kogoś pobić.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#20
09.02.2026, 15:05  ✶  
Brenna może czasem miewała trochę problemów z przyjmowaniem pomocy, ale dosłownie "trochę" – nie lubiła może zawracać innym głowy, wiedziała jednak, że nie wszystko zrobi sama, i wiedziała, że są ludzie, którzy z wieloma rzeczami poradzą sobie lepiej. Miała to szczęście zresztą, że znała sporo osób, które pomóc były jej gotowe chętnie. A musiała uczciwie przyznać, że gdyby to dotyczyło jego albo kogokolwiek innego, to trzeba by ją wystawiać za próg bardzo stanowczo, bo nie chciałaby takiej osoby zostawić samej. Po prawdzie nie krępowała się i specjalnie myślą, że miałby tu zostać: zakłopotanie było jedną z tych emocji, które dopadały Brennę raczej rzadko. Może nawet rzadziej niż powinny.
– W porządku, chociaż obawiam się, że może nie być tak głupi, by uderzać dwa dni z rzędu i tylko ograsz mnie w pokera – stwierdziła więc po jakichś trzydziestu sekundach namysłu pomiędzy „nie, nie, nie rób sobie kłopotu”, a „dobra, zostań”. – Ponieważ przekładnia jest gotowa, teraz możesz już dostać ognistej. Chyba że wolisz kawy – powiedziała, wstając. Kawy w każdym razie na pewno zamierzała zrobić sobie. Bo naprawdę nie zamierzała się kłaść, przynajmniej nie na razie – jeśli już to za kilka godzin, jeśli wszystkie znaki na niebie i ziemi będą wskazywało na to, że jednak tej nocy żadni włamywacze nie spróbują dostać się do środka. I pewnie modląc się w duchu, aby tym razem nikt też nie próbował zabić jej w snach.
Koniec sesji


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (2434), Brenna Longbottom (3254), Pan Losu (425)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa