• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[05.10.72] Accidentally in love

[05.10.72] Accidentally in love
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#1
14.02.2026, 13:57  ✶  
Odrobina irytacji i może jakiegoś niepokoju wciąż gdzieś w niej tkwiły, małe igiełki pod skórą, ale takie drobiazgi jak podejrzane przesyłki, włamania do sypialni czy wreszcie – najprawdopodobniej – mugol, który jakimś cudem akurat tej nocy postanowił skorzystać z otwartych i spróbować coś ukraść, nie wystarczyły, aby wytrącić ją z równowagi na dłużej. Utopiła niewyspanie i irytację w morzu kawy i smaku typowo angielskiego śniadania, a potem porzuciła myśl o sprawie, gdy musieli zająć się pracą. Codzienne sprawy, papiery, przesłuchania, to wszystko wymagało pełnej uwagi. Nie mogła myśleć o żadnych wariatach, wkradających się ludziom do domu. O pewnym aurorze też lepiej nie.
Przypomniała sobie – czy raczej znów dopuściła do siebie myśl o – kopercie bez adresata i zdjęciu, dopiero gdy wróciła do Zakątka i znów zajrzała w każdy kat, upewnić się, że nikt nie kręcił się tu pod jej nieobecność. A potem ostrożnie wyciągnęła jajo z żaru i z pewną ulgą odkryła, że chyba nie zrobiła niczego źle i nie uszkodziła pisklaka.
Przesunęła palcami po ciepłej powierzchni, po pęknięciach, z których sączyło się blade, białawe światło, i odłożyła je na poduszkę na fotelu, delikatnie, jakby się bała, że jedno niewłaściwe dotknięcie coś uszkodzi. Pomyślała, że Atreus mógłby się pośpieszyć, bo jeśli faktycznie coś pokręciła i ptak naprawdę miał przywiązać się do pierwszej osoby, którą zobaczy, to pewnie auror będzie przez chwilę straszliwie obrażony. Może równie mocno, gdyby istota uznała, że jej panem zostaje skrzat. Pojawił się, na całe szczęście, jakby przyciągnięty jej myślami, akurat wtedy, kiedy magiczne stworzenie zaczęło wydziobywać sobie drogę przez zwęgloną skorupkę.
– Cześć. Mówiłam, że to nie ziemniak! – oświadczyła, niemalże triumfalnie, wskazując na jajko i na dziób, który przebił się przez skorupkę. – Mam nadzieję tylko, że to faktycznie jest to, co myślę i będzie mogło zjeść karmę dla młodych sów… – dodała, bo tę nawet naszykowała na początek, tak na wszelki wypadek. Jej własna sowa zresztą, która przyleciała tu z listem, przysiadła na oparciu fotelu i przekrzywiła głowę, przypatrując się temu dziwnemu „czemuś” wyłażącemu z jajka.

!Bingo E1


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#2
14.02.2026, 13:57  ✶  
Walentynkowe Bingo
adres pola: E1
wariant: 1
typ: zadanie

Zwykłe zakupy są nudne, dlatego postanowiliście wybrać się na Scavenger Hunting. Każde z was ma znaleźć trzy urocze drobiazgi, które najlepiej opiszą drugą osobę. Limit galeonów? Rozsądny. Kreatywność? Nieograniczona. Przemierzacie małe sklepiki, zaglądacie w zakurzone witryny. Potraktujcie to pół-żartem, pół-serio. Czy wygrywa ten, kto rozbawi drugą osobę do łez, czy ten, kto znajdzie coś tak trafnego, że druga osoba pokryje się rumieńcem?
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#3
14.02.2026, 15:33  ✶  

Noc przyszła i noc poszła, a Atreus był w pewien sposób rozczarowany, że tak to wszystko się skończyło. Nie było żadnego okrutnego sennego włamywacza, który pojawiłby się znikąd i tylko bardziej namieszał. Nikt nikomu nie robił zdjęć, nie chował się pod kołdrą, a do tego zapalone ostentacyjnie światło tylko waliło nieprzyjemnie po oczach. Tylko jakiś zbłąkany mugol zainteresował się otworzonymi drzwiami i... tyle. Zjedli śniadanie, wypili kawę, po czym Atreus poinformował Brennę że ma cholernie niewygodną kanapę i ewakuował się do pracy. Znaczy najpierw do domu, zostawić narzędzia do zakładania przekładni, ale potem czekało biuro aurorów.

Kusiło go trochę, żeby jej powiedzieć aby wysłała mu to jajko pocztą, ale na całe szczęście zastanowił się drugi raz nad tym i doszedł do wniosku, ze to chyba nie był najlepszy pomysł. Jeszcze by się potłukło, wykluło w locie, albo gorzej - dotarło do domu i zapatrzyło w skrzata. Tego to by już absolutnie nie zniósł, tak samo jak tego że ten kurczak związałby się z Brenną, bo jakby nie patrzeć to było jego jajko. Ona je tylko wykluwała.

- Hej - przywitał się, pochylając z zastanowieniem nad cudem natury, który rozgrywał się na ich oczach. Pisklak walczył dzielnie, pozbywając się kolejnych fragmentów skorupki, ale Atreusowi chodziła po głowie w sumie tylko jedna rzecz. - Ale jest brzydki - żeby nie powiedzieć, że obrzydliwy. Małe ptactwo nigdy nie należało do jego kręgów zainteresowań i teraz cieszył się, że nigdy wcześniej nie musiał czegoś takiego oglądać. Żałował też, że nie zachował tendencji. - A masz tutaj te karmę? W sumie... czy temu by się nie przydała jakaś klatka albo coś? Nie wiem... karmnik?

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#4
14.02.2026, 15:59  ✶  
– Jest piękny – zaprotestowała Brenna, podsuwając Atreusowi kubek z kawą, którą zdążyła zaparzyć gdzieś w międzyczasie, bo jak byłeś gliną, i czasy stawały się niespokojne, w pewnym momencie okazywało się, że egzystowanie bez regularnych dawek kofeiny stawało się bardzo trudne. – I będzie jeszcze piękniejszy – oświadczyła z przekonaniem, bo chociaż pisklak, który wyczołgał się z jajka i rozsiadł na poduszce, był faktycznie nie tak ogromnie imponujący, to już coś w dziwnej czerni ubogich na razie piór, w iskrach, które pobłyskiwały na ich końcach, zwiastowało, że nie będzie to zwykła sowa.
I wydał z siebie na ich rozmowę dźwięk, najpierw jeden, potem drugi i wreszcie trzeci, trochę jakby jednocześnie próbował wyrazić oburzenie na słowa Atreusa, zgodę na te Brenny i jeszcze zwrócić na siebie uwagę.
– Albo to mały atencjusz, albo jest głodny – orzekła, trochę z rozbawieniem apropos tego atencjusza, trochę z pewnym przerażeniem, bo jednak rzadko miewała pod swoją opieką tak… małe i kruche stworzenia. – Mam odrobinę, można mu teraz podać, ale nawet jak skrzat będzie go dokarmiał, trzeba kupić więcej… no i faktycznie, będzie potrzebował klatki ze specjalnym legowiskiem, tak sobie myślę, przynajmniej na początek. Mogę na razie wsadzić go do klatki Płotki, na początku nic mu się chyba nie stanie, ale trzymanie go w takiej dłużej byłoby chyba niebezpieczne.
Odłożyła własny kubek, a potem przykucnęła przy fotelu, przypatrując się ptaszkowi, zanim sięgnęła po tę karmę, by spróbować mu ją podać. Zgarnął kawałek błyskawicznie, a potem – może dlatego, że dalej był głodny, a może bo jednak nie była specjalistką w temacie – dziobnął ją w palec.
– Ma charakter – oceniła. – To co, chcesz iść na zakupy, czy przeniesiesz go triumfalnie na tej poduszce i wrobisz w kupno rzeczy Oriona? Chcesz sobie przy okazji wybrać prezent urodzinowy? – To ostatnie rzuciła bardziej żartem niż na serio, bo do tychże chyba zostało jeszcze parę tygodni, a zwykle nie kazało się jednak takich rzeczy wybierać samemu solenizantowi.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#5
14.02.2026, 17:04  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.02.2026, 17:06 przez Atreus Bulstrode.)  

Kąciki ust drgnęły lekko, w jakiejś próbie uśmiechu, ale szybko skrzywiły się, no bo jednak absolutnie nie miała tutaj racji. Nagie, nieopierzone pisklę z wielkimi oczami i doklejonym dziobem wyglądało wręcz pokracznie. Nie jak ptak, a jak jakaś abominacja - jakby ktoś opisywał komuś kto nigdy nie widział ptaka, jak to stworzenie wygląda i jeszcze nie doszedł do tego czym w ogóle są pióra. Nie zamierzał jednak podejmować walki na tym wzgórzu, bo wierzył jej w inną rzecz, a mianowicie że ten ptak może kiedyś faktycznie będzie piękny. A przynajmniej ładny.

Wziął kubek z kawą chętnie, bo przecież musiałby chyba odejść od zmysłów, żeby go nie przygarnąć. Nie po całym dniu pracy i po średnio przespanej nocy. Wyciągnął palec w kierunku pisklaka, kiedy ten wreszcie poradził sobie z uciążliwą skorupką i rozsiadł na poduszce, lekko szturchając go w głowę jakby chciał sprawdzić czy jest prawdziwy. Albo zrobi coś ciekawego.

- Albo jedno i drugie - mruknął, upijając zaraz łyk kawy, chociaż ten atencjusz którego wspomniała, wydawał mu się może jakimś ukrytym przytykiem. Faktycznie też, czarne pióra i kryjące się na ich krańcach iskry, wyglądały całkiem obiecująco i Atreus miał szczerą nadzieję, że nieporadny i niewyględny stan ptaka dość szybko się skończy. - A nie powinno mu być jakoś mega ciepło? Jakby nie patrzeć, wrzucałaś to jajko do ogniska - zastanowił się, kiwając też głową na propozycję umieszczenia go w klatce którą miała, bo jakby nie patrzeć w tym momencie nie mogli zrobić z nim niczego innego.

- Orion jest tak samo dramatyczny w przyrkę, więc ja mu nie zamierzam ufać jeśli chodzi o kupowaniu temu ptaku czegokolwiek. Z resztą... on chyba znowu siedzi po godzinach nad raportami - i wcale nie dlatego, że mu je dołożył. Po Spalonej każdy z nich miał pełne ręce roboty, a przez to i Atreus jakoś mimowolnie przestał się aż tak wygłupiać i wykręcać od robienia papierkowej roboty sam. - O widzisz, i tutaj masz moją uwagę, ale nie. Nie chcę sam. Znajdź mi coś sama, wykaż się chociaż odrobiną kreatywności może co, a nie chcesz tak na łatwiznę.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#6
14.02.2026, 20:26  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.02.2026, 21:36 przez Brenna Longbottom.)  
Ponoć jaki pan, taki kram, i w tym wypadku trafił swój na swego, jeśli szło o charakter przedstawicieli tego gatunku ptactwa, lubiących zwracać na siebie uwagę i pewnego aurora… ale przecież Brenna nie powiedziała niczego głośno. I jeszcze nie do końca zdawała sobie sprawę z tego, jak wiele tu podobieństw. Ostrożnie uniosła pisklaka, aby przenieść go do klatki Płotki, a ten znów zaskrzeczał cicho jakby z pewnym niezadowoleniem. Może dalej był głodny, a może uważał, że zwykła klatka absolutnie nie była godnym go lokum.
– Wydaje mi się, że temperatura pokojowa i takie legowisko a la gniazdo powinny wystarczyć. Po prostu nie może być w jakimś pomieszczeniu bez ogrzewania – powiedziała z pewnym wahaniem, powstrzymując odruch rzucenia się, by jeszcze raz sprawdzić w książce, bo przecież już to wczoraj zrobiła. Raczej nie musieli trzymać malucha w kotle nad kominkiem. W każdym razie zakupy były dobrym pomysłem, bo też powinna się zaopatrzyć w dodatkową klatkę, jeśli zamierzała włożyć w ściółkę jajo, które wpadło w jej ręce.
– Co powiesz na garść sowich przysmaków? – spytała żartobliwie, zamykając klatkę. – W sumie to nie wiem, czy znajdzie się coś sensownego na urodziny przy szukaniu ptasich gniazd i karmy… - …zwłaszcza przy tym, ile sklepów magicznych w Londynie zamknięto, na stałe albo na czas remontu, a Atreus nie wyglądał jej na kogoś, kto byłby szczęśliwi dostając jakiś mugolski, plastikowy breloczek. - …ale możesz dostać coś za straty na kręgosłupie, odniesione podczas niesienia bezinteresownego wsparcia przy strzeżeniu domu przed włamywaczami wszelkiej maści – stwierdziła i sięgnęła jeszcze po swój kubek, by dopić kolejny łyk kawy, a potem zgarnęła sakiewkę. Ostatnio starała się trochę rozdysponować pieniądze, by nie trzymać nigdzie wszystkich, w tym w skrytce w banku Gringotta. Jakoś nie była pewna, czy to że ocalał potwierdzało, że to bezpieczne miejsce, czy też wręcz przeciwnie. – Hej, to wcale nie jest pójście na łatwiznę. Gdybym szła na łatwiznę, nie pytałabym, a dostałbyś… – zawiesiła się na moment, spoglądając na niego, a potem uśmiechnęła się znad kubka. – Ognistą whiskey, zestaw papierosów i kości do kościanego pokera – wyrecytowała. Alkohol. Papierosy. Hazard. Takie pierwsze skojarzenia, uważała, że całkiem trafne, choć też powierzchowne, więc to faktycznie byłoby trochę pójście na łatwiznę.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#7
19.02.2026, 20:54  ✶  
- No dobra, niech będzie że ci zaufam - zawyrokował, obserwując cały proces przenoszenia pisklaka i słuchając porad na temat warunków jakie powinno mu się zapewnić. Może powinien nieco popracować nad swoim wykształceniem przyrodniczym, ale to na pewno nie w tym momencie.
- Bardzo zabawne, prawie się zaśmiałem - uśmiechnął się na jej żarty sztywno, specjalnie w jakiś krzywy sposób, żeby tylko dobitniej pokazać jak bardzo mu się te sowie przysmaki podobały. Pociągnął trochę ze swojego kubka. - Jak mi kupisz maść na plecy to wstanę i wyjdę z siebie - zawyrokował całkiem poważnie. Było coś chyba okropnie oburzającego, kiedy komuś wcale a wcale nic nigdzie nie strzykało, a pod nos podsuwano mu kojące mazidła, jakby był co najmniej stuletnim staruchem. Okropne to było, a on z kolei miał za mało lat na takie żarty. Młody był i piękny. No nie zasługiwał po prostu.
- Czuję się oburzony - ale brakowało tych emocji w głosie czy wyrazie twarzy, bo w kącikach ust krył się lekko psotny uśmiech. - Whisky, papierosy i kości. No nieźle. Pierwsze lepsze z brzegu, co nie zmienia faktu że pytanie też brzmi jak pójście na łatwiznę - dopił swoją kawę do końca i odstawił kubek na stół. - Dobra, co ty na to. Pójdziemy szukać tego ziarna i klatki, ale oprócz tego każde z nas kupi po trzy rzeczy, które uważają że spodobałyby się drugiej osoby. Co ty na to?
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#8
19.02.2026, 21:45  ✶  
– Nie myślałam o tym, ale teraz kusi, żeby zobaczyć, jak stajesz obok samego siebie – stwierdziła, bo jeśli miałaby dawać mu jakieś wyroby medyczne, to pewnie prędzej pomyślałaby o kolekcji eliksirów na dobry sen w buteleczkach w kształcie miniaturowych wyrobów alkoholowych. Ewentualnie o maści na siniaki, bo podejrzewała, że tych dorabiał się często, a chodzenie po ich leczenie, póki nie doskwierały bardzo, mógł traktować jako poniżej swojej godności. Maść na plecy, podobnie zresztą jak sowi przysmak, mogłaby być u Brenny co najwyżej żartem i dodatkiem do jakiegoś autentycznego prezentu.
– Oburzony kośćmi czy papierosami? Bo nie wierzę, że alkoholem. Cholera, sama wykopałam pod sobą dołek, bo teraz naprawdę nie mogę kupić whiskey – roześmiała się, ale kiwnęła głową. Bo czemu nie? Nie była pewna, czy zdoła znaleźć coś, co faktycznie się mu spodoba, za to ją w sumie… mógł ucieszyć nawet podarek w kształcie psiego ciasteczka, więc raczej nie miała szans wygrać w takich zawodach, ale Brenna, na całe szczęście, nie miała aż takiej potrzeby wygrywania jak Atreus. Dobra, za to źle się czuła, kiedy okazywało się, że dała komuś nietrafiony prezent, ale to ostatecznie była tylko zabawa.
Chwilę później wyszli więc z mieszkania, i tym razem zadbała i o szyfr, i o zamknięcie drzwi wyjściowych.
Postacie opuszczają sesję


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#9
19.03.2026, 19:40  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.03.2026, 20:13 przez Brenna Longbottom.)  
Powrót po zakupach godzinę później.

Uśmiechnęła się na widok książek, ale roześmiała przy pozytywce, zarówno ze względu na wybór, jak i fakt, że w gruncie rzeczy ich myśli pobiegły podobnymi torami. Piosenka z Beltane i ze snu, wianek i płomień z Beltane i z przedziwnej wizji utkanej z magii i śpiewu tamtego grajka, który we śnie nosił imię Jaskra.
Kamień wywołał pewną konsternację, której jednak po sobie nie okazała.
– A to aluzja, że jestem twardogłowa? – spytała żartobliwie, przyjmując prezent. – Dziękuję, to bardzo ładny kamień – oświadczyła, i nawet nie było w tych słowach nieszczerości, bo naprawdę nie była wybredna, gdy chodziło o prezenty. Wsunęła kamień do kieszeni, nim odebrali klatki i teleportowali się do niemagicznego.
Jakoś odruchowo przez chwilę nasłuchiwała, jeszcze nim otworzyła drzwi zabezpieczone świeżo przekładnią, a potem zmarszczyła brwi, bo wydało się jej, że… z mieszkania faktycznie dochodzą jakieś odgłosy. Jej ruchy zrobiły się nieco zbyt gwałtowne, gdy wpisywała kod, a torba została porzucona na podłogę, by ręka mogła sięgnąć po różdżkę.
Kiedy jednak Brenna pchnęła drzwi, w środku nikogo nie było.
Znaczy się: żadnego człowieka.
Wyglądało na to, że źródłem dźwięków była… sowa. Musiała wlecieć przez uchylone okno i siedziała teraz na oparciu czerwonego fotela, pohukując cicho i co jakiś czas jakby podskakując. Przyniosła list i paczkę, ale spojrzenie utkwiła w pisklaku: ot chyba była bardzo zaintrygowana dziwnym ptaszkiem. Brenna niby powinna odetchnąć z ulgą, ale tego nie zrobiła. Zamiast podnieść torbę wmaszerowała do środka i odwiozła list i paczkę tak jakby trzymała… no, nie bombę, bo nie wiedziała, że taką można komuś posłać, ale z pewną podejrzliwością. Naprawdę przez moment sądziła, że zobaczy kolejną białą kopertę, a w niej albo jakieś dziwne wierszyki od Stanleya albo kolejne zdjęcia od nie wiadomo kogo, kto wlazł w środku nocy do tego mieszkania. I rozluźniła ramiona dopiero, gdy dostrzegła, że jednak jest imię i nazwisko nadawcy, i brzmią one Theodor Nott. Znajomy z Hogwartu, dawny pałkarz Gryfonów.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#10
19.03.2026, 21:18  ✶  

- Zgadnij - odpowiedział jej tylko, uśmiechając się przy tym lekko. Równie dobrze mogli sobie zrobić z tego grę, bo gry przecież Atreus uwielbiał. Nie zamierzał też iść tutaj w żaden sposób na łatwiznę, bo gdzieś w jego głowie kryło się uzasadnienie za tym kamieniem.

Ruszyli więc z paczkami w drogę powrotną, a kiedy znaleźli się pod obłożonymi przekładniami drzwiami, ze środka dało się usłyszeć jakieś dźwięki. Bulstrode zmarszczył lekko brwi, ale coś w nim bardzo nie chciało wierzyć że ktoś faktycznie znajdował się w środku. Przynajmniej nie ktoś niebezpieczny, bo przecież założył te całe przekładnie i na tym powinno się skończyć, prawda? Ale może zanadto wierzył w wyższość zabezpieczeń swojej rodziny.

Brenna wparowała do środka, wyraźnie szykując się na coś. Nieco szybsze ruchy, zostawiona na podłodze torba i wreszcie otaczająca ją aura, teraz bardziej wzburzona i pulsująca gotowością. Opuścił na moment niesioną klatkę, kiedy drzwi się otworzyły, gotowy samemu złapać za różdżkę, ale kiedy z wnętrza dobiegło ich pohukiwanie sowy, porzucił ten pomysł. Na nowo złapał za pakunki, biorąc też zostawioną przez Longbottom torbę i wszedł do środka, nogą domykając za sobą drzwi.
Torbę i drobniejsze pakunki rzucił na najbliższy fotel. Klatkę natomiast postawił na stole, żeby była na wygodniejszej wysokości do przełożenia do niej pisklaka. Pewnie by się w normalnych warunkach tym listem niewiele zainteresował, ale biorąc pod uwagę ostatnią korespondencje jaką mu pokazała, na razie postanowił zostawić w spokoju tak samo klatkę, jak i swojego nowego podopiecznego. Przecież mu nie uciekną.

- Coś ważnego? - zapytał, niby to nonszalancko i bez większego zainteresowania, ale zezując na to co było wypisane na kopercie. Theodor Nott. Ciekawe. Atreus skłamałby, gdyby powiedział że na tym etapie Nottowie kojarzyli mu się z czymkolwiek innym jak Philipem i falliczną świeczką rozwalającą mu nos. Niby mieli tę swoją rozgłośnię radiową, ale po Spalonej Nocy to nie było tak samo. Nie po tym nerwowym komentarzu, który wtedy padł na antenie. - Czego chce od ciebie Nott?

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (1615), Brenna Longbottom (1873), Pan Losu (68)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa