14.02.2026, 22:27 ✶
- Nie zamierzam się aż tak łatwo poddawać więc na pewno znajdziemy wyjście - powiedziała stanowczo, chociaż wewnątrz siebie nie była przekonana, czy im się to ostatecznie uda. Póki co, nic na to nie wskazywało, a one błąkały się po jakichś wymysłach szaleńca, starając się... Właściwie zrobić co? Pokonać ułudę? Znaleźć wyjście? Nie zginąć śmiercią tragiczną? Prychnęła cicho, uśmiechając się ironicznie pod nosem. To była zdecydowanie najgorsza rzecz, jaka jej się ostatnio przydarzyła. I pomimo obecności przyjaciółki, która dodawała jej całkiem sporo otuchy, nie mogła uznać, że kiedykolwiek chciałaby powtórkę z podobnego wydarzenia.
Rozsądek jednak nie miał tu zbyt wiele do gadania. Nic w tej rzeczywistości nie było rozsądne. Ona sama czuła, że gubi tu swój rozsądek. A jak tak dalej pójdzie, to odnosiła wrażenie, że zgubi tu także swoje życie. I w tej chwili poczuła coś między złością, a zniechęceniem. Nim jednak zdążyła się nad tym zastanowić, usłyszała krzyk Hestii i w kolejnym momencie poczuła, jak leci na ziemię, popchnięta przez kobietę. Sekundę później coś z hukiem uderzyło w ścianę. Złapała oddech i też się wyprostowała, rozglądając, by znaleźć źródło huku. I wtedy też zobaczyła kafla, który stał się najwyraźniej poduszką do igieł i całkowicie nieprzyjemny dreszcz przeszedł po jej plecach. Wolała nie myśleć, co by się stało, gdyby piłka trafiła w cel z taką mocą.
- A teraz to mnie wściekł... - rzuciła, naprawdę zła i podniosła się błyskawicznie. Miała dość, chciała stąd wyjść i uznała, że to koniec z chowaniem się. Albo go znajdzie, albo zrobi coś naprawdę głupiego. Ruszyła więc przed siebie, zanurzając się w tym sklepie.
- WYŁAŹ! Już się Ciebie nie boję, tchórzu! - Wrzasnęła, najwyraźniej uznając, że koniec z chowaniem się i dobra prowokacja nie jest zła. Albo po prostu pozwoliła sobie dać upust całej tej wściekłości. Zauważyła dwie pałki porzucone pod ścianą i uznała, że to może być całkiem dobry sposób na obronę. Złapała więc jedną, a drugą rzuciła Hestii. Co prawda, kobieta miała przecież różdżkę, ale dodatkowa pomoc nie zaszkodzi. Obróciła pałkę w dłoni, zerknęła na przyjaciółkę i mrukneła coś mało pochlebnego pod nosem na temat tej sytuacji, gdy ruszyła dalej.
- No chodź tu... Przestań się czaić. Inaczej nic nie zdziałasz. Już trzy razy Ci się nie udało... - mruczała pod nosem, rozglądając się pilnie dookoła. Tak, chciała go sprowokować, licząc na szybkie rozwiązanie tej patowej sytuacji. I nagle... Szszszuuuu.... Usłyszała świst lecącej piłki, a chwilę później ją dostrzegła i odruchowo machnęła pałką, odbijając kolejnego kafla. Jednak w ślad za piłką pojawił się szalony mężczyzna, który natychmiast rzucił się ponownie do jej szyi, śmiejąc się upiornie. Tym razem odskoczyła w bok, a palce mężczyzny zahaczyły o jej bok, rozcinając skórę ostrymi paznokciami. Zamachnęła się pałką, trafiając mężczyznę w brzuch, a ten... Upadł na kolana, krzycząc z bólu.
- Mam Cię! - Krzyknęła i zamachnęła się jeszcze raz, celując tym razem w głowę. Jej pałka zaczęła opadać, zbliżając się nieuchronnie do głowy mężczyzny...
Otworzyła gwałtownie oczy, budząc się we własnym łóżku. Cała była zlana zimnym potem, a wszystko ją bolało tak, jakby naprawdę stoczyła z kimś walkę. Natychmiast spojrzała na nocną szafkę, ale różdżka tam była, co wywołało w niej falę ulgi. Zaraz jednak zerwała się z łóżka i przeszła do biurka, by napisać do Hestii. Musiała się upewnić, że ten sen był tylko snem - chociaż całkowicie koszmarnym.
Rozsądek jednak nie miał tu zbyt wiele do gadania. Nic w tej rzeczywistości nie było rozsądne. Ona sama czuła, że gubi tu swój rozsądek. A jak tak dalej pójdzie, to odnosiła wrażenie, że zgubi tu także swoje życie. I w tej chwili poczuła coś między złością, a zniechęceniem. Nim jednak zdążyła się nad tym zastanowić, usłyszała krzyk Hestii i w kolejnym momencie poczuła, jak leci na ziemię, popchnięta przez kobietę. Sekundę później coś z hukiem uderzyło w ścianę. Złapała oddech i też się wyprostowała, rozglądając, by znaleźć źródło huku. I wtedy też zobaczyła kafla, który stał się najwyraźniej poduszką do igieł i całkowicie nieprzyjemny dreszcz przeszedł po jej plecach. Wolała nie myśleć, co by się stało, gdyby piłka trafiła w cel z taką mocą.
- A teraz to mnie wściekł... - rzuciła, naprawdę zła i podniosła się błyskawicznie. Miała dość, chciała stąd wyjść i uznała, że to koniec z chowaniem się. Albo go znajdzie, albo zrobi coś naprawdę głupiego. Ruszyła więc przed siebie, zanurzając się w tym sklepie.
- WYŁAŹ! Już się Ciebie nie boję, tchórzu! - Wrzasnęła, najwyraźniej uznając, że koniec z chowaniem się i dobra prowokacja nie jest zła. Albo po prostu pozwoliła sobie dać upust całej tej wściekłości. Zauważyła dwie pałki porzucone pod ścianą i uznała, że to może być całkiem dobry sposób na obronę. Złapała więc jedną, a drugą rzuciła Hestii. Co prawda, kobieta miała przecież różdżkę, ale dodatkowa pomoc nie zaszkodzi. Obróciła pałkę w dłoni, zerknęła na przyjaciółkę i mrukneła coś mało pochlebnego pod nosem na temat tej sytuacji, gdy ruszyła dalej.
- No chodź tu... Przestań się czaić. Inaczej nic nie zdziałasz. Już trzy razy Ci się nie udało... - mruczała pod nosem, rozglądając się pilnie dookoła. Tak, chciała go sprowokować, licząc na szybkie rozwiązanie tej patowej sytuacji. I nagle... Szszszuuuu.... Usłyszała świst lecącej piłki, a chwilę później ją dostrzegła i odruchowo machnęła pałką, odbijając kolejnego kafla. Jednak w ślad za piłką pojawił się szalony mężczyzna, który natychmiast rzucił się ponownie do jej szyi, śmiejąc się upiornie. Tym razem odskoczyła w bok, a palce mężczyzny zahaczyły o jej bok, rozcinając skórę ostrymi paznokciami. Zamachnęła się pałką, trafiając mężczyznę w brzuch, a ten... Upadł na kolana, krzycząc z bólu.
- Mam Cię! - Krzyknęła i zamachnęła się jeszcze raz, celując tym razem w głowę. Jej pałka zaczęła opadać, zbliżając się nieuchronnie do głowy mężczyzny...
Otworzyła gwałtownie oczy, budząc się we własnym łóżku. Cała była zlana zimnym potem, a wszystko ją bolało tak, jakby naprawdę stoczyła z kimś walkę. Natychmiast spojrzała na nocną szafkę, ale różdżka tam była, co wywołało w niej falę ulgi. Zaraz jednak zerwała się z łóżka i przeszła do biurka, by napisać do Hestii. Musiała się upewnić, że ten sen był tylko snem - chociaż całkowicie koszmarnym.
Koniec sesji