• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja Horyzontalna v
1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[09.10.72] Namaluj mnie jak... jednego francuskiego wampira

[09.10.72] Namaluj mnie jak... jednego francuskiego wampira
Czarodziej
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
wytwórczyni amuletów
Czarne włosy, około metr siedemdziesiąt wzrostu, ciemne oczy, ciemniejsza karnacja, zdradzająca mieszane pochodzenie.

Kate Barclay
#1
10.02.2026, 10:41  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.02.2026, 10:41 przez Kate Barclay.)  
Portrety trumienne

Kate wyszła z mieszkania znajomych późną porą, kiedy słońce skryło się już za budynkami, gęsto zastawiającymi magiczny Londyn, a niebo pociemniało. I pewnie powinna się od razu teleportować, a już absolutnie nie powinna spacerować po alejce, która znajdowała się tak blisko Nokturnu, ani nawet zbliżać się do niewielkiego baru, podejrzanej natury, do którego jej wejścia na pewno nie pochwaliłaby ciocia… ale Katherine była istotą ciekawską, a tworzące się tam zgromadzenie przyciągnęło jej uwagę. Zwłaszcza że nie wyglądało na jedno z gatunku tych „zaraz chwycimy za widły i pochodnie i pójdziemy kogoś roznieść” albo „bijemy się i chlejemy!”. Nie słychać było krzyków, nie widziała przepychanek, raczej szepty i chichoty, wskazujące na to, że działo się coś potencjalnie interesującego.
Zsunęła z ciemnych włosów kaptur kolorowego płaszcza, w tłumie, w którym od Spalonej nocy niemal każdy starał się zniknąć, od razu ją wyróżniającego, ruszając w tamtą stronę.
- …takie spotkanie, taka okazja, tyle lat! A nie możemy sobie nawet zrobić razem zdjęcia – narzekał ktoś, chyba trochę podchmielony. – Nie widziałem swojej twarzy od stu lat, czy to nie tragiczne? – opowiadał ten ktoś jakiemuś przypadkowemu przechodniowi, który wyglądał tak, jakby jednocześnie chciał uciekać, ale nie mógł oderwać stóp od ziemi.
Nie widzenie swojej twarzy od stu lat zaintrygowało Kate na tyle, że przepchnęła się między dwójką ludzi, przysłaniających jej widok, i niemal natychmiast zrozumiała, że w sumie to sto lat nie musiało być żadnym wyolbrzymieniem. Grupka stojąca pod barem charakteryzowała się bowiem ogólną bladością, ubraniami, jakie niekoniecznie współcześni czarodzieje nosili na co dzień, a ten opowiadający wyglądał, jakby cierpiał na zaawansowaną anemię.
Może dziś jeszcze nikogo nie zjadł, i właśnie szuka okazji, pomyślała Kate, tak z odrobiną paniki. I byłaby się wycofała, gdyby spojrzenie wampira nie padło prosto na nią.
– A ty, panienko?
– Eee… ja? – spytała niepewnie, odruchowo robiąc krok w tył, czy raczej pół kroku, bo okazało się, że ktoś akurat za nią stał. – Ja widziałam. Swoją twarz, to znaczy, dzisiaj w lustrze. Ale pana twarz też widzę, to naprawdę dobra twarz – pochwaliła pośpiesznie. – Taka trochę blada. Nie żeby to było coś złego, proszę pana, to taka arystokratyczna bladość – wyrzuciła z siebie, to ostatnie zdanie bardzo szybko, bo o bladości wyrwało się jej, chociaż absolutnie nie powinno: jakoś w spojrzeniu wampira było coś dziwnego, co sprawiało, że język się jej plątał.
mały książę
Parle-moi de la mort, du songe qu'on y mène,
De l'éternel loisir,
Où l'on ne sait plus rien de l'amour, de la haine,
Ni du triste plaisir;
wiek
370
sława
II
krew
czysta
genetyka
wampir
zawód
prywatny detektyw
186cm | 83 kg | szczupła, atletyczna sylwetka | nienaturalnie blada skóra | lekko falujace włosy, ciemny blond | błękitne, zdystansowane oczy | w mowie zwykle silny francuski akcent, ale kiedy chce może z powodzeniem naśladować akademicki brytyjski

Gabriel Montbel
#2
15.02.2026, 15:04  ✶  
– Te angielskie wymoczki o arystokracji mogły czytać co najwyżej w książkach! – sarknął zza pleców jedynej żywej w towarzystwie Gabriel, nie kryjąc silnego francuskiego akcentu i wyniosłości ukutej latami spędzonymi na prawdziwym mugolskim dworze. Ba! Jako lider francuskiego kowenu wampirzego sam przecież był Arystokratą przez duże A, nawet jeśli w magicznej socjecie bardziej to słowo kojarzyło się z mugolską monarchią aniżeli czystą krwią.

Nie dbał o to, miał już wystarczającą tego dnia nadszarpnięty humor.

Razem z Lucy Rosewood, szanowną panią detektyw, miał prowadzić sprawę i był już nawet zaangażowany w temat, gdy okazało się, że powód dla którego tu przybyli był tak mało interesujący, że zapomniał go w momencie, w którym klientka przedstawiła ją wampirzycy.

Teraz zaś poczuł zew bohaterowania i okazywania swojej szarmancji i robił to w możliwie niezręczny sposób, czego jego nabrzmiałe ego nie pozwalało mu dostrzec.

– Co to w ogóle za sytuacja, że nie widzicie się w lustrze! Jesteście z jednego rodzica obciążonego tą klątwą straszliwszą od alergii na słońce? Merde! Gdybym ja miał taką przypadłość, nigdy nie zdecydowałbym się na wampirze potomstwo. Pomijając oczywiście fakt, że przemiany obecnie zostały zdelegalizowane – dodał pospiesznie, wkładając nonszalancko ręce do kieszeni podczas tej pogadanki, jakby tamta banda ledwie odrośniętych od ziemi pijawek była jego kolegami, mimo początkowego "komplementu". – Nie żebym w ogóle kogokolwiek przemienił kiedykolwiek. Jest nas stanowczo wystarczająco na tym łez padole. Może... po prostu znajdziecie jakiegoś malarza? Albo dobrego magicznego szklarza? Jestem przekonany, że skoro istnieją magiczne oczy dla ślepców, to można by takie połączyć ze srebrną taflą. Chyba, że na to też macie alergię? – zadrwił lekko, on nieumarły rycerz na białym koniu.

rzucam na Charyzmę ◉◉○○○, żeby ocenić na ile osobisty urok Gabriela wesprze go w tym aby odbierać jego bycie dupkiem za czarujące.
Rzut N 1d100 - 48
Słaby sukces...
Czarodziej
wiek
228
sława
III
krew
czysta
genetyka
wampir
zawód
Prywatna detektyw
160 cm / 55 kg / kasztanowe włosy i zielone oczy

Lucy Rosewood
#3
31.03.2026, 18:03  ✶  
– Ah tak, twoi francuscy arystokraci tak pewnie siebie opowiadali o swojej wspaniałości, że zostali ścięcie w przeciwieństwie do Anglików – powiedziała Lucy, jedynie na chwilę zerkając na Gabriela, tak aby potem zatopić spojrzenie swoich oczu w rozgrywającej się przed nimi scence. – Poza nielicznymi wyjątkami francuska arystokracja jest jak te jedne perfumy, które najpierw pachną pięknie, a następnie od nich mdli. Angielska ma natomiast w sobie o wiele więcej subtelności.

Jednak wbrew swoim złośliwościom, pozwoliła Gabrielowi ratować sytuację, a sama stanęła nieco z boku, włożyła ręce do kieszeni bordowego płaszcza i przez chwilę napawała się melodią dla swoich uszu, jakim było drwienie z innych wampirów w wykonaniu tej pijawki, która jej aż tak nie drażniła. Nie widzieli siebie w lustrze. Niesamowite. Może to była po prostu jakaś grupa wsparcia dla takich jak oni? Potem jednak zielone tęczówki kobiety, spoczęły na jedynej śmiertelniczce w tym zestawieniu. Na całe szczęście dla reszty wampirów, nie wyglądała na śmiertelnie przerażoną tą sytuacją.
– Wszystko w porządku? – spytała cicho, bacznie przypatrując się dziewczynie. – Nie przejmuj się. Nikt cię nie zabije. Gdyby zjedli cię przy tylu świadkach konsekwencje byłyby dla nich naprawdę uciążliwe.
W tym samym czasie jeden z pijanych wampirów... Nie zaczerwienił się, bo nie było to szczególnie możliwe, ale zdecydowanie się zdenerwował.
– To jest poważna przypadłość, a nie powód do drwin! Niemożność zobaczenia swojego odbicia dotyka, aż... – Zamarł na chwilę drapiąc się po głowie. – Całe ileś tam procent wampirów!
Czarodziej
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
wytwórczyni amuletów
Czarne włosy, około metr siedemdziesiąt wzrostu, ciemne oczy, ciemniejsza karnacja, zdradzająca mieszane pochodzenie.

Kate Barclay
#4
02.04.2026, 08:50  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.04.2026, 08:52 przez Kate Barclay.)  
Kate próbowała się cofnąć, ale wtedy gdzieś za nią rozbrzmiał głos o angielskich wymoczkach, i dla odmiany spróbowała ruszyć do przodu, w efekcie więc wyglądało to tak trochę jak miotanie się i szansa na wszelką ucieczkę znikła. Zresztą w tych swoich kolorowych szatkach wyróżniała się w tłumie tak, że nic dziwnego, że właśnie ją wampir postanowił wyłowić spośród ludzi. Z pewną konsternacją wodziła spojrzeniem ciemnych oczu to pomiędzy gromadą desperatów, narzekających na brak odbicia, ciemnowłosym chyba wampirem deklarującym, że on to nie tworzyłby potomstwa obarczony taką wadą (i tu Kate jakoś odruchowo sięgnęła do barwnego płaszcza, by trochę bardziej naciągnąć go na szyję), a wreszcie bladą kobietą, rozprawiającą o ścinaniu.
- …właściwie to angielscy królowie chyba lubili ścinać arystokratów – wyrwało się jej, bo coś tam krążyło jej po głowie, że we Francji gilotynowali za bycie arystokratą, a w Anglii chyba często pod topór szły królowe i królewscy doradcy, ale nie żeby dokładnie ogarniała kto, co i dlaczego. – Hm, tak, dziękuję. Wszystko dobrze. Chyba. Jestem pewna, że byłabym bardzo niesmaczna. Mam niedobory witamin – zapewniła Kate, niepewna, czy czuć się uspokojona, czy wręcz przeciwnie, skoro nic jej nie groziło, bo ci tutaj nie zjedzą jej przy świadkach. A czy ta blada kobieta i jej kolega – prawdopodobnie – Francuz też byli wampirami? Skoro mówiła tylko o tamtych wampirach, a nie o sobie i o nim, to czy oni spróbują ją zjeść?
Nie zdążyła przemyśleć tej kwestii mocniej, ponieważ desperujący wampir zwyczajnie wepchnął jej w ręce podkładkę i kartkę. Kate spojrzała na nią z pewnym niezrozumieniem, a potem paniką.
– Ale… ale ja jestem jubilerem, nie rysownikiem! Ja… ja tylko projektuję biżuterię. Mogę panu zrobić pierścionek. Albo ładną kolię. Albo robię amulety. Nie umiem w portretowanie – powiedziała, unosząc spojrzenie prosto na wampira. Był chyba rudy. Nie była pewna w tym oświetleniu. Czy to zgodne z prawem, być rudym wampirem? Jakoś wydawało się jej to dziwne, wampiry powinny być ciemnowłose, ewentualnie mieć włosy blond, prawda?
– Proszę spróbować – oświadczył wampir tonem nieznoszącym sprzeciwu, podsuwając jej jeszcze ołówek… a Kate… Kate wcale nie chciała, ale jakoś trudno było oprzeć się temu poleceniu i zaczęła szkicować…


Rzut na ten rysunek:
Rzut 1d100 - 80
mały książę
Parle-moi de la mort, du songe qu'on y mène,
De l'éternel loisir,
Où l'on ne sait plus rien de l'amour, de la haine,
Ni du triste plaisir;
wiek
370
sława
II
krew
czysta
genetyka
wampir
zawód
prywatny detektyw
186cm | 83 kg | szczupła, atletyczna sylwetka | nienaturalnie blada skóra | lekko falujace włosy, ciemny blond | błękitne, zdystansowane oczy | w mowie zwykle silny francuski akcent, ale kiedy chce może z powodzeniem naśladować akademicki brytyjski

Gabriel Montbel
#5
02.04.2026, 10:56  ✶  
Parsknął śmiechem na wywody Lucienne, nie mogąc się powstrzymać by nie dorzucić króciutkiej pointy:
– Subtelności rozjechanego puddingu chyba... – zaraz potem śmiertelniczka została bohaterką mimo woli, a zaciekawiony Montbel zaglądał jej przez ramię oglądając z wyraźnym zainteresowaniem powstający szkic.
– Niewątpliwie jesteś madame kobietą wielu talentów... – mruknął zaabsorbowany, może mając swoją twarz nieco zbyt blisko jej twarzy. Szczęśliwie nie pachniał trupem. Wręcz przeciwnie, roztaczał przyjemnie kwiatowy zapach, fioletem lilaka i piwonii, podbitym kwaskowatością agrestu, położonego na miękkim kaszmirze. Zaraz też szczęśliwie się odsunął, nie chcąc zaburzać pracy artystki, zamiast tego kontynuując konwersację z zastanymi wampirami, jakby chcąc spełnić swą opiekuńczą rolę do końca.

Zwłaszcza teraz, gdy rzemieślniczka nie tylko słowem opisała swoje umiejętności, ale całkiem zgrzebnie potwierdziła je wprawną ręką.

– Jeśli to jest sztuka na której nie znasz się zbyt dobrze, buduje to mój zachwyt i oczekiwanie, wobec kunsztu jubilerskiego szanownej pani. – Zamiast bolesnego pocałunku we wgłębieniu szyi, położył na jej skórze komplement całkowicie zasłużony.

– Macie niebywałe szczęście mości pijawki, w takich chwilach sam żałuję, że widać moje odbicie w lustrze, bo sam z chęcią skorzystałbym z dobroci pani serca i estetycznego zmysłu pozwalającego wydobyć najlepsze nie tylko rysy ale myślę... i cechy charakteru oddane obrazem. Co sądzisz moja droga? – zapytał swoją towarzyszkę, w głowie już zastanawiając się nad tym ile napotkany w tej zapyziałej dziurze zwanej Londynem kolorowy ptak mógłby wziąć na pełnoprawny portret. Dawno już nie miał malowanego portretu, a te które zostały stworzone... cóż, pochłonął je ogień niekoniecznie Spalonej Nocy.
Czarodziej
wiek
228
sława
III
krew
czysta
genetyka
wampir
zawód
Prywatna detektyw
160 cm / 55 kg / kasztanowe włosy i zielone oczy

Lucy Rosewood
#6
20.05.2026, 22:41  ✶  
Chociaż jej twarz nie zmieniła wyrazu, to słowa śmiertelniczki przygasiły nieco dobry humor wampirzycy, gdy ta wtrąciła się w jej obrażaniem Francuzów. Nie zirytowało to ją jednak na tyle, aby robić kobiecie jakiekolwiek wyrzuty, więc zamiast tego postawiła na szczerą poradę.
– Żadne niedobory we krwi nie są w stanie zagwarantować bezpieczeństwa – powiedziała spokojnie z lekkim uśmiechem na ustach po czym nieznacznym ruchem głowy wskazała na grupkę przypadkowych krwiopijczych nielustrzaków. – Podobnie jak ze wszystkim innym co może przyprawić o dekadencki stan, istnieją różne krwiste preferencje, nawet takie które dla innych wampirów są nieakceptowalnymi smakami.
Musiała jednak przyznać, że kobieta jak na kogoś kto rzekomo potrafił robić jedynie biżuterię całkiem nieźle porodziła sobie z powierzonym jej, czy raczej wciśniętym w ręce, zadaniem.
– Bardzo ładnie – skomentowała krótko, a jej wzrok przeskakiwał pomiędzy narysowanego wampira, a samego zainteresowana. – Oddała wszystko dokładnie tak jak jest – powiedziała do niego. Rozczeniowa pijawka wzięła rysunek do dłoni, uśmiechnęła się i z wielkim entuzjazmem zaczeła pokazywać go pozostałym wampirom oczywiście nie wliczając to ani jej, ani Gabriela. Nie aby chciała być włączona do tej grupki. Lucy przeniosła spojrzenie na jedyne dwie osoby w tym zgromadzeniu, które ją interesowały.
– Ile byś wzięła, gdybym poprosiła cię o namalowanie portretu mojego towarzysza? Dam ci tyle czasu ile potrzebujesz, ale ostrzegam, że będziesz musiała wysłuchać jego własnych życzeń – spytała kobietę. – Chciałabym jakoś uczcić to, że jego francuska krew wytrzymała w Anglii już miesiąc, a najwyraźniej twój talent bardzo przypadł mu do gustu. I może jeszcze hm... Chciałabym kiedyś zobaczyć twoją biżuterię, skoro najwyraźniej jest lepsza od twoich malunków.
Czarodziej
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
wytwórczyni amuletów
Czarne włosy, około metr siedemdziesiąt wzrostu, ciemne oczy, ciemniejsza karnacja, zdradzająca mieszane pochodzenie.

Kate Barclay
#7
22.05.2026, 16:02  ✶  
Kate malowała w jakiejś wewnętrznej panice, absolutnie niepewna, czy bardziej deprymuje ją palące spojrzenie rudego wampira, który domagał się malowania, fakt, że ten francuski wampir pochyla się tak blisko niej (i myśl czy zaraz jej nie użre), czy może sam fakt, że malowała właśnie portrety trumienne, a przecież zazwyczaj nie zajmowała się takimi rzeczami. Z pewną nieskończoną ulgą odnotowała, że uchwyciła chociaż odrobinę podobieństwa, a potem odetchnęła, gdy najpierw Gabriel pochwalił jej zdolności, a potem ten rudy się rozpromienił.
– Doskonałe! Doskonałe! Proszę to przyjąć na dowód wdzięczności! – zawołał, prawie wyrywając jej rysunek, i wpychając zamiast tego sakiewkę. I och, zaczął pokazywać obrazek innym wampirom, a ona poczuła się nagle jakoś niedorzecznie wręcz dumna i zadowolona z siebie. Kate zacisnęła na sakiewce kurczowo palce, bo wyglądało na to, że jednak nie zostanie tej nocy pożarta.
Chyba.
I jeszcze zarobiła! Kate nie była w żadnym razie biedna, można było uznać ją za zamożną, ale nie dysponowała wielkim, rodowym majątkiem, a dodatkowe fundusze na materiały oraz naukę pieczętowania, były całkiem mile widziane.
– W biżuterii i robieniu amuletów jestem zdecydowanie lepsza niż w malowaniu – odparła wampirowi, już z większą pewnością siebie, bo jeżeli szło o wystrugiwanie kształtów w drewnie albo manipulowanie złotem i srebrem, to czuła się naprawdę bardzo pewna swego. Zdołała nawet się uśmiechnąć, kiedy jego ciemnowłosa towarzyszka spytała, ile policzyłaby za portret jej towarzysza. – Och… nie… nie jestem pewna, czy ja dam radę. Nie lepiej zatrudnić takiego prawdziwego malarza? – spytała, znowu spłoszona i niepewna, czy zaraz się nie okaże, że mianowano ją nadworną malarką wampirów, o ile w ogóle wampiry miały jakiś dwór czy coś takiego. – Ale bardzo chętnie pokażę pani moją biżuterię. O na przykład ta spinka… – zapewniła już z większym entuzjazmem, przekrzywiając nieco głowę, aby zademonstrować wampirzycy spinkę w kształcie księżyca, otoczonego gwiazdami, podtrzymującą jej ciemne włosy.
mały książę
Parle-moi de la mort, du songe qu'on y mène,
De l'éternel loisir,
Où l'on ne sait plus rien de l'amour, de la haine,
Ni du triste plaisir;
wiek
370
sława
II
krew
czysta
genetyka
wampir
zawód
prywatny detektyw
186cm | 83 kg | szczupła, atletyczna sylwetka | nienaturalnie blada skóra | lekko falujace włosy, ciemny blond | błękitne, zdystansowane oczy | w mowie zwykle silny francuski akcent, ale kiedy chce może z powodzeniem naśladować akademicki brytyjski

Gabriel Montbel
#8
10.06.2026, 21:18  ✶  
Prośba Lucy nieco go zdziwiła, ale wyszedł z założenia że jego petite L zwyczajnie się z nim droczy. Ciężko było mu wyobrazić sobie inny powód dla którego chciałaby zamawiać jego portret.
– Miesiąc? Tak szybko… tak szybko to zleciało?
– zdziwił się wyraźnie, ignorując grupkę zadowolonych szkodników, które zachowywały się jak dzieci we mgle, przynoszą wstyd i hańbę ich rodzajowi bla bla bla przynajmniej nie był to jego problem, a Atheny bardziej, która potem się dziwiła, ze ta rozbestwiona młodzież nie licząca nawet setki napadała czarodziejów bez consentu. Od tego byli przecież mugole!

Sam Gabriel był w na tyle dobrym, nieco mniej egocentrycznym niż zwykle stanie, żeby zauważyć, że ich śliczną rzemieślniczka wcale nie jest pasjonatką malarstwa, momentalnie więc przeniósł swoje zainteresowanie na jej inne talenta. Zawsze dobrze w zapasie było mieć kilka świecidełek, śmiertelnicy mieli predylekcję do tej dywersji. Drobny prezencik aż nazbyt łatwo odwracał uwagę od tego jak dziwnym był zawieszony na palcach wisiorek z grawerowaną różą.

A skoro i o tym mowa…

Z zaciekawieniem wyciągnął głowę przypatrując się spince, księżycowi i gwiazdom. Ta myśl miała się dopiero narodzić, dopiero za kilka dni miał przyjść na niego sen, który zmieni wszystko. Teraz jednak przyszło mu do głowy co innego, a Gabriel rzadko pozbawiał świat możliwości poznania jego światłych (albo bardzo mętnych, bywało różnie) myśli:

– A amulety w kształcie kamei? Myślę, że rzeczywiście powinniśmy uczcić, że panna Rosewood była w stanie mnie zdzierżyć cały miesiąc. Mój profil i jej. Dwa amulety. Czy dałoby się zrobić tak, że jeśli potrze się jeden, to drugi zacznie drżeć. Moglibyśmy sobie w ten sposób dawać znać, że…
– umilkł nieco zakłopotany. O czym mogliby sobie dawać znać? Spojrzał na Lucy, na tę śliczną porcelanową buźkę, na wielkie zielone, ciekawe świata oczy i… zwątpił. – … że herbata czeka, a biszkopciki same się nie zjedzą. Nasz… znaczy… dom panny Rosewood jest raczej duży, to mogłoby być spore ułatwienie. – wybrnął, powracając uwagą do Kate i bardzo licząc na to, że zacznie rozprawiać o magicznych właściwościach amuletów, przykrywając ten niezbyt elegancki zawijas rozmyślań. Może wcale nie było z nim tak dobrze dzisiaj.
Czarodziej
wiek
228
sława
III
krew
czysta
genetyka
wampir
zawód
Prywatna detektyw
160 cm / 55 kg / kasztanowe włosy i zielone oczy

Lucy Rosewood
#9
12.10.2026, 12:27  ✶  
Lucy przez chwilę przypatrywała się Kate z pewnym zaciekawieniem niezdolna określić na pierwszy rzut oka, czy czarownica rzeczywiście nie czuje się zbyt pewnie w rysunku, czy raczej nie czuje się szczególnie pewnie w przyjmowaniu tego rodzaju zleceń.
– Proszę mi szczerze powiedzieć – spytała w końcu wprost. – Odmawia pani przez skromność, czy rzeczywiście nie czuje się pani najsilniejsza jeśli chodzi o rysowanie, lub malowanie portetów?
Może wampirzy portret rzeczywiście nie był tak wybitny, a jego główny odbiorca był po prostu zachwycony tym, że wreszcie mógł zobaczyć swoja twarz? Już miała dodać coś jeszcze do tej refleksji, kiedy Gabriel zadał jej pytanie odnośnie swojego czasu spędzonego w tym kraju.
– Skąd to zaskoczenie? – spytała unosząc lekko jedną brew. – Przyjechałeś do Anglii na początku września. Mamy początek października. Miesiąc. Miesiące zazwyczaj mają to do siebie, że lecą dość szybko. – Zwłaszcza, gdy było się takim jak oni. Chociaż… Musiała przyznać, że teraz, gdy nad tym rozmyślała to może rzeczywiście… Może rzeczywiście ten ostatni miesiąc wydawał się jednocześnie dłuższy i krótszy niż zazwyczaj. W końcu naprawdę dużo się działo.
Uznała jednak, że nie warto było się nad tym obecnie zastanawiać. Zwłaszcza, że wyglądało  na to, że talenty czarownicy rzeczywiście skupiały się na innym obszarze działań artystycznych, bo zaprezentowana przez nią spinka była naprawdę urokliwa. I to bardziej urokliwa, niż tamten portret, chociaż kiedy teraz o tym myślała, mogło to wynikać również z tego, że znała przystojne wampiry, a tamten bezodbiciowy histeryk się do nicu raczej nie zaliczał.
– Bardzo ładna – skomplementowała spinkę, ale zanim zdażyła wymyślić ozdobę, którą mogłaby u niej zamówić, Gabriel wpadł na inny pomysł, a Lucy nagle… Skupiła się na perłowej bransoletce, która oplatała jej blady nadgarstek. Amulety. Z ich profilami. To brzmiało… Właściwie nie wiedziała czemu to miałoby jakkolwiek brzmieć. Może i nie była osobą, która egocentrycznie chciałaby wpatrywać się w swoją podobiznę, ale nie miała nic wobec swojej twarzy, aby patrzenie na amulet z jej profilem sprawiałby jej ból. Twarz Gabriela też była dość miła dla oka, a same amulety brzmiały praktycznie. W końcu gdyby miała gdzieś w kieszeni wisiorek z profilem jej detektywistycznego partnera od razu wiedziałaby, że służy do komunikacji z nim. A jednak… Jakoś nie była pewna.
– Czy zrobienie amuletów o takich ełaściwościach jest możliwe? Cena nie gra tu żadnej roli. Czas jak sama pani zauważyła też nie o ile można go racjonalnie wytłumaczyć.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Gabriel Montbel (888), Kate Barclay (1053), Lucy Rosewood (900)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa