– Kupiłam dla niego klatkę – poinformowała Brenna, gdy tuż pod świtem znalazła się w kamienicy w niemagicznym Londynie. Na szczęście dla wszystkich zainteresowanych, tym "kimś" dla kogo kupiła klatkę, był po prostu pisklak, który wczoraj wieczorem wykluczył się z jajka, które dostała Dora. – Jedzenie dla młodych jest już w Stawie.
To i tak musiała ogarnąć, dla ptaszydła, które wykluło się z przypominającego nieco szyszkę jajka, włożonego w ściółkę w Księżycowym Stawie.
Odłożyła klatkę na podłogę i przesunęła pudło, niemal już puste. Opróżniała ich zawartość powoli, kiedy akurat miała czas: niektóre trafiały do szafy i szafek w tym mieszkaniu, część do tego na parterze, do którego nie tak dawno przywieziono meble. Zamówione w mugolskim sklepie, bo to po prostu ułatwiało niezwracanie wielkiej uwagi na to miejsce, a i ponieważ czarodziejscy rzemieślnicy byli teraz zwyczajnie bardzo zajęci.
Poza klatką miała przy sobie jeszcze jedno pudełko, które ustawiła na stole, i wyciągnęła z niego dwa niewielkie, matowe lusterka. Dora mogła zresztą je rozpoznać, bo nie tak dawno temu Brenna wręczyła jej podobne: umożliwiające komunikację na odległość.
– Halo? – spytała Brenna, pochylając się nad jednym z nim i stukając lekko w szkło, choć bez większej nadziei, że to zadziała. Drugie pozostawało matowe, nieruchome…
…nic dziwnego, bo nie było lusterkiem od pary.
A najwyraźniej ten, kto posiadał parę, po prostu je gdzieś rzucił, i nie nosił przy sobie. Albo jeszcze gorzej, wyrzucił. Niby niewielka strata, ale jednak zdobycie tego typu przedmiotów wcale nie było tak łatwe, jak mogłoby się wydawać, zwłaszcza po Spalonej Nocy.
– Co wiesz o Manchesterze, Dora? – zapytała z westchnieniem, odkładając lusterko na blat. Wyjęła z pojemnika kartkę, leżącą pod lusterkiem. Imię i nazwisko kupca. Miasto, w którym mieszkał.
Brak dokładnego adresu.
Pomyślała, że najlepiej zacząć od zapytania Dory, bo dziewczę miało całkiem rozległą wiedzę, także o świecie mugoli. Może czytała coś o czarodziejach z Manchesteru? Ta Brenny obejmowała raczej Londyn i Dolinę niż cokolwiek szerzej.