26.08.2024, 22:08 ✶
Cóż, do jego urodzin pozostało jeszcze siedem długich miesięcy, więc miał sporo czasu na zastanowienie się nad tym, czego właściwie oczekuje od swojej imprezy. Nie planował bankietu na sto czy sto pięćdziesiąt osób, jednak taki występ mógłby zadowolić każde grono. Jasne było drobne ryzyko, że niektórzy zachwycą się nieco za mocno, ale panna Avery na pewno była świadoma tego rodzaju wyzwań związanych ze swoim zawodem. W przeciwnym wypadku podjęłaby próby... wyciszenia... swoich zdolności, jeśli faktycznie obawiała się reakcji co poniektórych słuchaczy.
— Stali bywalcy naszych przyjęć mogą być niepocieszeni — skomentował pod nosem, gdy Brenna raz jeszcze wyraziła sprzeciw, wobec występów wili na jakichkolwiek bankietach Longbottomów. — Skoro chcemy zrezygnować z magicznych występów oraz handlem członkami rodziny, to trzeba będzie wymyślić coś innego. Może turniej szermierczy na jakichś uproszczonych zasadach?
Uniósł wymownie brwi. Gdyby faktycznie zdecydowaliby się na taką atrakcję, to najprawdopodobniej spotkałoby się to ze sporym niezadowoleniem ze strony socjety. I nie dlatego, że wymachiwanie rapierem było mało imponujące, a przez to, jak wysoki byłby próg wejścia dla laików niezaznajomionych z tego typu sportem. Większość rodów, jeśli już skupiała się na wpajaniu swoim pociechom lekcji pojedynków, to zazwyczaj skupiali się na czarodziejskich rozgrywkach. Na ten moment chyba jedynie Longbottomowie i Yaxleyowie sięgali po bardziej tradycyjne oręże.
— Naprawdę? — mruknął z przekorą w głosie, powstrzymując się od teatralnego wywrócenia oczami. Przecież ledwo co przyszli! Wprawdzie wcześniej byli w kaplicy, ale wypadałoby zostać nieco dłużej. — Zostawiasz mnie tutaj. Samego. Wiesz, że to rzadko kiedy dobrze się kończy, prawda?
Dalej zdarzało mu się wypominać siostrze, że zostawiła go na urodzinach ich kuzynki od strony matki, przez co koniec końców skończył w krzakach z Vincentem Prewettem, wypalając zioło skonfiskowane młodszym uczestnikom zabawy. Teraz wprawdzie przyjęcie odbyło się z dużo smutniejszego powodu, ale dalej byli otoczeni przedstawicielami rodów czystej krwi. A niektórzy byli dosyć zaawansowani wiekiem. I poglądami dalej tkwili w głębokim średniowieczu. Starcie z takimi ludźmi wymagało ogromnego opanowania. Poszłoby mu lepiej, gdyby miał siostrę u boku.
— Postaraj się nie wpaść w kłopoty, dobrze? Wystarczy nam jedna przykra okazja na tydzień — rzucił na odchodne, posyłając siostrze dobrotliwy uśmiech. Może będzie na tyle zadowolona, że urwała się z tej stypy, że wlepi mniej mandatów podczas obchodu po magicznym Londynie?
Westchnął cicho. Nie pozostało mu nic innego, jak tylko popijać powoli alkohol, słuchać muzyki wygrywanej przez pannę Stellę i modlić się w duchu, żeby nie zagadał do niego nikt obcy. Może powinien znaleźć Geraldine? Rozejrzał się na prawo i lewo w poszukiwaniu swojej dobrej przyjaciółki. Jak już spotykali się na czystokrwistych spędach, to zazwyczaj spędzali je wspólnie, co by bronić wzajemnie swoich pleców. Później, postanowił, nakładając sobie mikroskopijną porcję ciasta. Będzie robił krok za kroczkiem, a może jakoś to wszystko przetrwa. Merlinie, daj mu siłę.
— Stali bywalcy naszych przyjęć mogą być niepocieszeni — skomentował pod nosem, gdy Brenna raz jeszcze wyraziła sprzeciw, wobec występów wili na jakichkolwiek bankietach Longbottomów. — Skoro chcemy zrezygnować z magicznych występów oraz handlem członkami rodziny, to trzeba będzie wymyślić coś innego. Może turniej szermierczy na jakichś uproszczonych zasadach?
Uniósł wymownie brwi. Gdyby faktycznie zdecydowaliby się na taką atrakcję, to najprawdopodobniej spotkałoby się to ze sporym niezadowoleniem ze strony socjety. I nie dlatego, że wymachiwanie rapierem było mało imponujące, a przez to, jak wysoki byłby próg wejścia dla laików niezaznajomionych z tego typu sportem. Większość rodów, jeśli już skupiała się na wpajaniu swoim pociechom lekcji pojedynków, to zazwyczaj skupiali się na czarodziejskich rozgrywkach. Na ten moment chyba jedynie Longbottomowie i Yaxleyowie sięgali po bardziej tradycyjne oręże.
— Naprawdę? — mruknął z przekorą w głosie, powstrzymując się od teatralnego wywrócenia oczami. Przecież ledwo co przyszli! Wprawdzie wcześniej byli w kaplicy, ale wypadałoby zostać nieco dłużej. — Zostawiasz mnie tutaj. Samego. Wiesz, że to rzadko kiedy dobrze się kończy, prawda?
Dalej zdarzało mu się wypominać siostrze, że zostawiła go na urodzinach ich kuzynki od strony matki, przez co koniec końców skończył w krzakach z Vincentem Prewettem, wypalając zioło skonfiskowane młodszym uczestnikom zabawy. Teraz wprawdzie przyjęcie odbyło się z dużo smutniejszego powodu, ale dalej byli otoczeni przedstawicielami rodów czystej krwi. A niektórzy byli dosyć zaawansowani wiekiem. I poglądami dalej tkwili w głębokim średniowieczu. Starcie z takimi ludźmi wymagało ogromnego opanowania. Poszłoby mu lepiej, gdyby miał siostrę u boku.
— Postaraj się nie wpaść w kłopoty, dobrze? Wystarczy nam jedna przykra okazja na tydzień — rzucił na odchodne, posyłając siostrze dobrotliwy uśmiech. Może będzie na tyle zadowolona, że urwała się z tej stypy, że wlepi mniej mandatów podczas obchodu po magicznym Londynie?
Westchnął cicho. Nie pozostało mu nic innego, jak tylko popijać powoli alkohol, słuchać muzyki wygrywanej przez pannę Stellę i modlić się w duchu, żeby nie zagadał do niego nikt obcy. Może powinien znaleźć Geraldine? Rozejrzał się na prawo i lewo w poszukiwaniu swojej dobrej przyjaciółki. Jak już spotykali się na czystokrwistych spędach, to zazwyczaj spędzali je wspólnie, co by bronić wzajemnie swoich pleców. Później, postanowił, nakładając sobie mikroskopijną porcję ciasta. Będzie robił krok za kroczkiem, a może jakoś to wszystko przetrwa. Merlinie, daj mu siłę.
Postać opuszcza sesję
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞