• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[09.10.72] Namaluj mnie jak... jednego francuskiego wampira

[09.10.72] Namaluj mnie jak... jednego francuskiego wampira
Czarodziej
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
wytwórczyni amuletów
Czarne włosy, około metr siedemdziesiąt wzrostu, ciemne oczy, ciemniejsza karnacja, zdradzająca mieszane pochodzenie.

Kate Barclay
#1
10.02.2026, 10:41  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.02.2026, 10:41 przez Kate Barclay.)  
Portrety trumienne

Kate wyszła z mieszkania znajomych późną porą, kiedy słońce skryło się już za budynkami, gęsto zastawiającymi magiczny Londyn, a niebo pociemniało. I pewnie powinna się od razu teleportować, a już absolutnie nie powinna spacerować po alejce, która znajdowała się tak blisko Nokturnu, ani nawet zbliżać się do niewielkiego baru, podejrzanej natury, do którego jej wejścia na pewno nie pochwaliłaby ciocia… ale Katherine była istotą ciekawską, a tworzące się tam zgromadzenie przyciągnęło jej uwagę. Zwłaszcza że nie wyglądało na jedno z gatunku tych „zaraz chwycimy za widły i pochodnie i pójdziemy kogoś roznieść” albo „bijemy się i chlejemy!”. Nie słychać było krzyków, nie widziała przepychanek, raczej szepty i chichoty, wskazujące na to, że działo się coś potencjalnie interesującego.
Zsunęła z ciemnych włosów kaptur kolorowego płaszcza, w tłumie, w którym od Spalonej nocy niemal każdy starał się zniknąć, od razu ją wyróżniającego, ruszając w tamtą stronę.
- …takie spotkanie, taka okazja, tyle lat! A nie możemy sobie nawet zrobić razem zdjęcia – narzekał ktoś, chyba trochę podchmielony. – Nie widziałem swojej twarzy od stu lat, czy to nie tragiczne? – opowiadał ten ktoś jakiemuś przypadkowemu przechodniowi, który wyglądał tak, jakby jednocześnie chciał uciekać, ale nie mógł oderwać stóp od ziemi.
Nie widzenie swojej twarzy od stu lat zaintrygowało Kate na tyle, że przepchnęła się między dwójką ludzi, przysłaniających jej widok, i niemal natychmiast zrozumiała, że w sumie to sto lat nie musiało być żadnym wyolbrzymieniem. Grupka stojąca pod barem charakteryzowała się bowiem ogólną bladością, ubraniami, jakie niekoniecznie współcześni czarodzieje nosili na co dzień, a ten opowiadający wyglądał, jakby cierpiał na zaawansowaną anemię.
Może dziś jeszcze nikogo nie zjadł, i właśnie szuka okazji, pomyślała Kate, tak z odrobiną paniki. I byłaby się wycofała, gdyby spojrzenie wampira nie padło prosto na nią.
– A ty, panienko?
– Eee… ja? – spytała niepewnie, odruchowo robiąc krok w tył, czy raczej pół kroku, bo okazało się, że ktoś akurat za nią stał. – Ja widziałam. Swoją twarz, to znaczy, dzisiaj w lustrze. Ale pana twarz też widzę, to naprawdę dobra twarz – pochwaliła pośpiesznie. – Taka trochę blada. Nie żeby to było coś złego, proszę pana, to taka arystokratyczna bladość – wyrzuciła z siebie, to ostatnie zdanie bardzo szybko, bo o bladości wyrwało się jej, chociaż absolutnie nie powinno: jakoś w spojrzeniu wampira było coś dziwnego, co sprawiało, że język się jej plątał.
Czarodziej
Parle-moi de la mort, du songe qu'on y mène,
De l'éternel loisir,
Où l'on ne sait plus rien de l'amour, de la haine,
Ni du triste plaisir;
wiek
370
sława
III
krew
czysta
genetyka
wampir
zawód
prywatny detektyw
186cm | 83 kg | szczupła, atletyczna sylwetka | nienaturalnie blada skóra | lekko falujace włosy, ciemny blond | błękitne, zdystansowane oczy | w mowie zwykle silny francuski akcent, ale kiedy chce może z powodzeniem naśladować akademicki brytyjski

Gabriel Montbel
#2
15.02.2026, 15:04  ✶  
– Te angielskie wymoczki o arystokracji mogły czytać co najwyżej w książkach! – sarknął zza pleców jedynej żywej w towarzystwie Gabriel, nie kryjąc silnego francuskiego akcentu i wyniosłości ukutej latami spędzonymi na prawdziwym mugolskim dworze. Ba! Jako lider francuskiego kowenu wampirzego sam przecież był Arystokratą przez duże A, nawet jeśli w magicznej socjecie bardziej to słowo kojarzyło się z mugolską monarchią aniżeli czystą krwią.

Nie dbał o to, miał już wystarczającą tego dnia nadszarpnięty humor.

Razem z Lucy Rosewood, szanowną panią detektyw, miał prowadzić sprawę i był już nawet zaangażowany w temat, gdy okazało się, że powód dla którego tu przybyli był tak mało interesujący, że zapomniał go w momencie, w którym klientka przedstawiła ją wampirzycy.

Teraz zaś poczuł zew bohaterowania i okazywania swojej szarmancji i robił to w możliwie niezręczny sposób, czego jego nabrzmiałe ego nie pozwalało mu dostrzec.

– Co to w ogóle za sytuacja, że nie widzicie się w lustrze! Jesteście z jednego rodzica obciążonego tą klątwą straszliwszą od alergii na słońce? Merde! Gdybym ja miał taką przypadłość, nigdy nie zdecydowałbym się na wampirze potomstwo. Pomijając oczywiście fakt, że przemiany obecnie zostały zdelegalizowane – dodał pospiesznie, wkładając nonszalancko ręce do kieszeni podczas tej pogadanki, jakby tamta banda ledwie odrośniętych od ziemi pijawek była jego kolegami, mimo początkowego "komplementu". – Nie żebym w ogóle kogokolwiek przemienił kiedykolwiek. Jest nas stanowczo wystarczająco na tym łez padole. Może... po prostu znajdziecie jakiegoś malarza? Albo dobrego magicznego szklarza? Jestem przekonany, że skoro istnieją magiczne oczy dla ślepców, to można by takie połączyć ze srebrną taflą. Chyba, że na to też macie alergię? – zadrwił lekko, on nieumarły rycerz na białym koniu.

rzucam na Charyzmę ◉◉○○○, żeby ocenić na ile osobisty urok Gabriela wesprze go w tym aby odbierać jego bycie dupkiem za czarujące.
Rzut N 1d100 - 48
Slaby sukces...
Czarodziej
wiek
228
sława
III
krew
czysta
genetyka
wampir
zawód
Prywatna detektyw
160 cm / 55 kg / kasztanowe włosy i zielone oczy

Lucy Rosewood
#3
31.03.2026, 18:03  ✶  
– Ah tak, twoi francuscy arystokraci tak pewnie siebie opowiadali o swojej wspaniałości, że zostali ścięcie w przeciwieństwie do Anglików – powiedziała Lucy, jedynie na chwilę zerkając na Gabriela, tak aby potem zatopić spojrzenie swoich oczu w rozgrywającej się przed nimi scence. – Poza nielicznymi wyjątkami francuska arystokracja jest jak te jedne perfumy, które najpierw pachną pięknie, a następnie od nich mdli. Angielska ma natomiast w sobie o wiele więcej subtelności.

Jednak wbrew swoim złośliwościom, pozwoliła Gabrielowi ratować sytuację, a sama stanęła nieco z boku, włożyła ręce do kieszeni bordowego płaszcza i przez chwilę napawała się melodią dla swoich uszu, jakim było drwienie z innych wampirów w wykonaniu tej pijawki, która jej aż tak nie drażniła. Nie widzieli siebie w lustrze. Niesamowite. Może to była po prostu jakaś grupa wsparcia dla takich jak oni? Potem jednak zielone tęczówki kobiety, spoczęły na jedynej śmiertelniczce w tym zestawieniu. Na całe szczęście dla reszty wampirów, nie wyglądała na śmiertelnie przerażoną tą sytuacją.
– Wszystko w porządku? – spytała cicho, bacznie przypatrując się dziewczynie. – Nie przejmuj się. Nikt cię nie zabije. Gdyby zjedli cię przy tylu świadkach konsekwencje byłyby dla nich naprawdę uciążliwe.
W tym samym czasie jeden z pijanych wampirów... Nie zaczerwienił się, bo nie było to szczególnie możliwe, ale zdecydowanie się zdenerwował.
– To jest poważna przypadłość, a nie powód do drwin! Niemożność zobaczenia swojego odbicia dotyka, aż... – Zamarł na chwilę drapiąc się po głowie. – Całe ileś tam procent wampirów!
Czarodziej
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
wytwórczyni amuletów
Czarne włosy, około metr siedemdziesiąt wzrostu, ciemne oczy, ciemniejsza karnacja, zdradzająca mieszane pochodzenie.

Kate Barclay
#4
02.04.2026, 08:50  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.04.2026, 08:52 przez Kate Barclay.)  
Kate próbowała się cofnąć, ale wtedy gdzieś za nią rozbrzmiał głos o angielskich wymoczkach, i dla odmiany spróbowała ruszyć do przodu, w efekcie więc wyglądało to tak trochę jak miotanie się i szansa na wszelką ucieczkę znikła. Zresztą w tych swoich kolorowych szatkach wyróżniała się w tłumie tak, że nic dziwnego, że właśnie ją wampir postanowił wyłowić spośród ludzi. Z pewną konsternacją wodziła spojrzeniem ciemnych oczu to pomiędzy gromadą desperatów, narzekających na brak odbicia, ciemnowłosym chyba wampirem deklarującym, że on to nie tworzyłby potomstwa obarczony taką wadą (i tu Kate jakoś odruchowo sięgnęła do barwnego płaszcza, by trochę bardziej naciągnąć go na szyję), a wreszcie bladą kobietą, rozprawiającą o ścinaniu.
- …właściwie to angielscy królowie chyba lubili ścinać arystokratów – wyrwało się jej, bo coś tam krążyło jej po głowie, że we Francji gilotynowali za bycie arystokratą, a w Anglii chyba często pod topór szły królowe i królewscy doradcy, ale nie żeby dokładnie ogarniała kto, co i dlaczego. – Hm, tak, dziękuję. Wszystko dobrze. Chyba. Jestem pewna, że byłabym bardzo niesmaczna. Mam niedobory witamin – zapewniła Kate, niepewna, czy czuć się uspokojona, czy wręcz przeciwnie, skoro nic jej nie groziło, bo ci tutaj nie zjedzą jej przy świadkach. A czy ta blada kobieta i jej kolega – prawdopodobnie – Francuz też byli wampirami? Skoro mówiła tylko o tamtych wampirach, a nie o sobie i o nim, to czy oni spróbują ją zjeść?
Nie zdążyła przemyśleć tej kwestii mocniej, ponieważ desperujący wampir zwyczajnie wepchnął jej w ręce podkładkę i kartkę. Kate spojrzała na nią z pewnym niezrozumieniem, a potem paniką.
– Ale… ale ja jestem jubilerem, nie rysownikiem! Ja… ja tylko projektuję biżuterię. Mogę panu zrobić pierścionek. Albo ładną kolię. Albo robię amulety. Nie umiem w portretowanie – powiedziała, unosząc spojrzenie prosto na wampira. Był chyba rudy. Nie była pewna w tym oświetleniu. Czy to zgodne z prawem, być rudym wampirem? Jakoś wydawało się jej to dziwne, wampiry powinny być ciemnowłose, ewentualnie mieć włosy blond, prawda?
– Proszę spróbować – oświadczył wampir tonem nieznoszącym sprzeciwu, podsuwając jej jeszcze ołówek… a Kate… Kate wcale nie chciała, ale jakoś trudno było oprzeć się temu poleceniu i zaczęła szkicować…


Rzut na ten rysunek:
Rzut 1d100 - 80
Czarodziej
Parle-moi de la mort, du songe qu'on y mène,
De l'éternel loisir,
Où l'on ne sait plus rien de l'amour, de la haine,
Ni du triste plaisir;
wiek
370
sława
III
krew
czysta
genetyka
wampir
zawód
prywatny detektyw
186cm | 83 kg | szczupła, atletyczna sylwetka | nienaturalnie blada skóra | lekko falujace włosy, ciemny blond | błękitne, zdystansowane oczy | w mowie zwykle silny francuski akcent, ale kiedy chce może z powodzeniem naśladować akademicki brytyjski

Gabriel Montbel
#5
02.04.2026, 10:56  ✶  
Parsknął śmiechem na wywody Lucienne, nie mogąc się powstrzymać by nie dorzucić króciutkiej pointy:
– Subtelności rozjechanego puddingu chyba... – zaraz potem śmiertelniczka została bohaterką mimo woli, a zaciekawiony Montbel zaglądał jej przez ramię oglądając z wyraźnym zainteresowaniem powstający szkic.
– Niewątpliwie jesteś madame kobietą wielu talentów... – mruknął zaabsorbowany, może mając swoją twarz nieco zbyt blisko jej twarzy. Szczęśliwie nie pachniał trupem. Wręcz przeciwnie, roztaczał przyjemnie kwiatowy zapach, fioletem lilaka i piwonii, podbitym kwaskowatością agrestu, położonego na miękkim kaszmirze. Zaraz też szczęśliwie się odsunął, nie chcąc zaburzać pracy artystki, zamiast tego kontynuując konwersację z zastanymi wampirami, jakby chcąc spełnić swą opiekuńczą rolę do końca.

Zwłaszcza teraz, gdy rzemieślniczka nie tylko słowem opisała swoje umiejętności, ale całkiem zgrzebnie potwierdziła je wprawną ręką.

– Jeśli to jest sztuka na której nie znasz się zbyt dobrze, buduje to mój zachwyt i oczekiwanie, wobec kunsztu jubilerskiego szanownej pani. – Zamiast bolesnego pocałunku we wgłębieniu szyi, położył na jej skórze komplement całkowicie zasłużony.

– Macie niebywałe szczęście mości pijawki, w takich chwilach sam żałuję, że widać moje odbicie w lustrze, bo sam z chęcią skorzystałbym z dobroci pani serca i estetycznego zmysłu pozwalającego wydobyć najlepsze nie tylko rysy ale myślę... i cechy charakteru oddane obrazem. Co sądzisz moja droga? – zapytał swoją towarzyszkę, w głowie już zastanawiając się nad tym ile napotkany w tej zapyziałej dziurze zwanej Londynem kolorowy ptak mógłby wziąć na pełnoprawny portret. Dawno już nie miał malowanego portretu, a te które zostały stworzone... cóż, pochłonął je ogień niekoniecznie Spalonej Nocy.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Gabriel Montbel (541), Kate Barclay (748), Lucy Rosewood (241)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa