• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii Manchester [12.10.72, ranek] Nie do pary

[12.10.72, ranek] Nie do pary
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#1
24.03.2026, 09:40  ✶  
Bar miał być czarodziejski, ale Brenna tak na wszelki wypadek dała Dorze rękawiczki, szalik i czapkę. Jesień tego roku była chłodna i deszczowa, nikogo więc nie powinny zdziwić, a tu nie chodziło nawet o ukrywanie przed Borginami, co powinny umożliwić zmiana rysów i Manchester. Po prostu Bren wolała nie ryzykować, że jednak okaże się, że do pubu wpuszczano także mugoli, i kogoś zdziwią zielone plamy, które w październiku rozprzestrzeniły się na dłoniach Dory już na tyle, że ciężko było je ukryć.
Może dobrze. Może to też była jakaś forma ukrywania przed Borginami. Latem Dora nie była jeszcze na to chora i dlatego Brenna nie walczyła z nią specjalnie w kwestii leczenia.
Zerknęła na dziewczynę kontrolnie, gdy teleportowały się w ciemnej uliczce. Gdy pytała, czy może coś dla niej zrobić, ta chyba nie do końca zrozumiała pytanie, a Brenna postanowiła nie drążyć. Ale dręczyły ją wyrzuty sumienia, że nawet ta wizyta musiała być krótka, bo po prostu dzisiaj musiała stawić się w pracy. Poświęcała chyba Dorze za mało czasu. Chociaż nie żeby ta była sama: przez Księżycowy Staw stale przewijali się ludzie. Tyle że było ich dużo, dużo mniej niż jeszcze pół roku temu przewijających się przez Warownię, która wprawdzie podnosiła się z gruzów, ale…
…ale nawet jeśli odnowią wszystko, to przecież nie będzie już chyba nigdy to samo. Na pewno nie teraz. Może już nigdy. Chociaż Brenna chciała trzymać się nadziei, że będzie inaczej.
– O tym miejscu mówiłaś? – spytała Brenna, wychylając się z zaułka, by spojrzeć na szyld pubu po drugiej stronie ulicy. Wyglądał zupełnie normalnie, przynajmniej w jej oczach, a chociaż gdy przesunęła spojrzeniem po ludziach, przechodzących obok, nikt nie patrzył w tamtą stronę… to równie dobrze mugole mogli go nie widzieć, jak zwyczajnie spieszyć się do pracy i nie zwracać uwagi na otoczenie. Miejsce niczym się nie wyróżniało i przywodziło jej skojarzenia z Dziurawym Kotłem, choć na pewno nie było ani tak duże, ani popularne, skoro nawet o nim nie słyszała.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, twórca eliksirów
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#2
08.04.2026, 21:15  ✶  

Dobrze że był już październik, bo dzięki temu nie czuła się w tym wszystkim, jakby zaraz miała się kompletnie ugotować. Rękawiczki, czapka i szalik, a do tego jeszcze narzuciła kaptur płaszcza. Tego samego z resztą, który kupowały na straganach rozstawionych na placyku na ulicy Pokątnej. Tak uzbrojona, i biorąc pod uwagę zmianę otoczenia na zupełnie inne miasto, byłaby zwyczajnie zaskoczona gdyby ktoś o nazwisku Borgin na nią napadł.

Uśmiechnęła się lekko do Brenny, kiedy ta na nią zerknęła. Ciemna uliczka wyglądała odrobinę podejrzanie, ale chyba była natura wszystkich wąskich i pozbawionych dobrego światła zaułków. Nie czuła w stosunku do Brenny żadnego żalu, jeśli chodziło o to jak musiała ukrywać się sama ze sobą. Wizyty w miastach musiały być krótkie i swobodnie mogła biegać po Księżycowym Stawie, ale nie mogła powiedzieć, że ograniczona przestrzeń jej przeszkadzała. Sama w sobie nie była zbyt ruchliwa, przede wszystkim siedząc w przydomowym ogrodzie albo pracowni, ale w tym wszystkim bardziej ranił ją prosty fakt, że musiała to robić. Że był to wymóg, by jej życie nie zostało stracone tak samo jak to należące do jej matki. Stroszyła się na świadomość tego, że okrucieństwo wygrywało, ograniczając nienaturalnie jej ruchy. Zwyczajnie tęskniła do wolności. Nie mogła zwyczajnie wyjść z domu i robić co chciała, a do tego musiała mieć na uwadze dobro otaczających ją osób. Nie, żeby zwykle tego nie robiła, ale... ale musiała brać pod uwagę, że mogła im się stać z jej powodu krzywda.

- Mhm, to to - pokiwała głową, wskazując wiszący niedaleko szyld, tak dla pewności. Niczym nie różnił się od tych, które przyczepione były do fasad innych sklepów, które ciągnęły się wzdłuż uliczki, ale chyba o to w tym wszystkim chodziło. - Rzucone są czary, że nie powinni tam wchodzić mugole. Widzą to jako zniszczony lokal, który jest od dawna zamknięty. No, chodźmy. Nie ma stać - poprawiła kaptur na głowie i ruszyła uliczką do wejścia knajpy.



The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#3
10.04.2026, 17:41  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.04.2026, 18:09 przez Brenna Longbottom.)  
Rzut na Andersa
– Czyli trochę jak z Dziurawym Kotłem? W sumie ciekawe, nie miałam pojęcia, że w jakimś innym mieście też coś takiego działa…
Brenna chciałaby bardzo, aby świat był innym miejscem. Takim, w którym nie musisz ukrywać swojej twarzy, kiedy nigdy nie zrobiłeś niczego złego i gdzie nagle wszyscy z jakichś przyczyn uznają, że lepiej wspierać terrorystów, bo może wtedy przestaną być terrorystami. Nie mogła jednak zmienić ani całego świata, ani tylko Anglii: mogła wyłącznie starać się, aby w tym wszystkim Dora pozostawała bezpieczna.
Choć ta czapka i rękawiczki miały po prawdzie skrywać nie tylko jej tożsamość, ale też zielone plamy i pędy.
– Prosiłaś, żeby Basilius obejrzał te zzielenienia? – spytała, rzucając jeszcze Dorze spojrzenie, zanim ruszyła w stronę baru. Okazał się bardzo niedużo, ale i nic dziwnego, w końcu czarodziei pewnie ciągnęły zwykle Londyn lub Hogsmeade: choć i tak siedziało w środku przy paru niewielkich stolikach kilka osób. Pora była idealna na takie wizyty.
Rozejrzała się odruchowo, szukając innych wejść, znajomych twarzy. To krótkie rozeznanie zajęło zaledwie kilka sekund, a potem skierowała się prosto do lady. Jeżeli czarodzieje w Manchester faktycznie mieszkali zwykle przy tej ulicy, to istniała spora szansa, że barman go zna albo że wręcz Anders jest stałym bywalcem.
– Dzień dobry. Mamy przesyłkę z zakładu w Londynie do Finnegana Andersa, ale adres na karteczce się zamazał, widzę tylko, że to chyba gdzieś przy tej ulicy… Nie zna pan może tego nazwiska?
Barman obrzucił ją spojrzeniem pełnym powątpiewania, i może by ją zbył… gdyby nie fakt, że wyjątkowo tego wieczora miały trochę szczęścia.
– Ej, Anders! Jakaś przesyłka z Londynu? – zawołał, spoglądając po chwili gdzieś w bok na jednego z mężczyzn, siedzących przy stoliku w kącie.
– Bardzo panu dziękuję – oświadczyła Brenna, obracając się i ruszając do stolika, znad którego wstawał właśnie mężczyzna. I jakby wszechświat odpowiedział na ich wcześniejszą rozmowę, zaiste Anders wyglądał jak żywcem wyjęty z powieści romantycznej: wysoki, dobrze zbudowany, ciemnowłosy, chyba przed trzydziestką, o chmurnym spojrzeniu.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, twórca eliksirów
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#4
10.04.2026, 18:48  ✶  

- Myślę sobie, że gdzieniegdzie są siłą rzeczy takie miejsca tylko dla czarodziejów. Ale no Dziurawy Kocioł jest chyba najstarszy i największy. Mają tam łóżka i w ogóle... - więc nie był to tylko pub, a bardziej gospoda. Człowiek mógł tam zjeść, napić się i zamieszkać na jakiś czas, jeśli tego potrzebował. Oprócz tego był przy samym sercu czarodziejskiej społeczności, która wcale przecież taka wielka nie była; te trzy ulice rozciągające się w centrum Londynu napędzały pewnie większość gospodarki i dało się tam załatwić dosłownie wszystko.

- Nie teraz... nie chcę mu zawracać głowy. Nic mi nie jest i to może poczekać - uśmiechnęła się z pewną nieśmiałością. Było to niekomfortowe, ale też nie na tyle by wymagała natychmiastowej pomocy. Nie chciała więc niepotrzebnie zawracać Prewettowi głowy, tym bardziej że pewnie miał jeszcze dużo pracy w szpitalu, który powoli podnosił się po napływie pacjentów podczas Spalonej Nocy i zaraz po niej.

Weszły do środka pubu i rozejrzały się dookoła. Na pierwszy rzut oka Dorze wydawało się, że miejsce wygląda jak każdy inny tego typu lokal w Anglii. Parę osób siedziało przy stolikach ustawionych w środku, ale było tu raczej pustawo, co pewnie można było zepchnąć na porę dnia, bo przecież wcale późno nie było. Przy barze natomiast znajdował się oczywiście barman i Dora podreptała za Brenną, pozwalając jej mówić, samej uśmiechając się tylko do mężczyzny przelotnie spod szalika.

Anders siedział w środku. Wspaniale. Crawleyówna obejrzała się, lustrując na nowo stoliki i z pewnym zainteresowaniem przekrzywiła głowę, kiedy okazało się że pan Anders wpisywał się urodą raczej w kategorię postaci pierwszoplanowych z powieści romantycznych. Więcej, pewnie mógłby uchodzić za głównego bohatera.

- Bren, on wygląda jak prosto z książek - wyszeptała do przyjaciółki, kiedy barman zajął się swoimi sprawami, a rzeczony Finnegan wstawał od stolika. - Może to twoja szansa.



The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#5
11.04.2026, 15:57  ✶  
– No i przejście na Pokątną.
A to sprawiało siłą rzeczy, że czarodzieje tam ciągnęli. Nie każdy lubił i chciał się teleportować, jak miałeś więcej dzieci, zabieranie ze sobą teleportacją wszystkich było problematyczne, mugolskie dzieciaki jakoś musiały się przedostać, poza tym czasem po zakupach na Pokątnej chciałeś po prostu gdzieś usiąść ze znajomymi czy napić się drinka…
– To nie jest zawracanie głowy – westchnęła Brenna, która, oczywiście, gdyby sama nie cierpiała na jakąś przypadłość utrudniającą jej działanie, nie poszłaby pewnie szybko do Basiliusa po to, żeby przypadkiem nie zawracać mu głowy, kiedy musiał zajmować się innymi rzeczami. Ale nie nalegała, bo to nie był czas i miejsce na to, i weszły już do baru.
Anders był przystojny. Niesamowicie wręcz przystojny, tak ze faktycznie mógłby być bohaterem powieści, o jakiej Brenna żartowała do Dory, że to idealny przyczółek na fabułę, o tych dwóch lusterkach, wpadających w ręce dwóch bohaterów. Pewnie że to zauważyła, nie była w końcu ślepa, ale na sugestię Dory uśmiechnęła się tylko z jakimś rozbawieniem.
– Nieee, szkoda byłoby jego buzi – mruknęła nie do końca zrozumiale, ani myśląc wyjaśniać, o co dokładnie chodziło. Nie żeby tak naprawdę mogła być zainteresowania albo zakładała, że zainteresowałby się on: był na tyle ładny, że bez wątpienia brodził po kolana w oglądających się za nim kobietach.
– O co chodzi? – spytał, trochę podejrzliwie, kiedy zbliżyły się do stolika.
– Dzień dobry panu, bardzo przepraszamy, że zawracamy głowę. Przysłano nas z zakładu przy Horyzontalnej, gdzie kupił pan lusterka dwukierunkowe…
– Ten nie działający bubel? – prychnął, przerywając jej, a spojrzenie chmurnych oczu stało się… cóż, jeszcze bardziej chmurne.
– Doszło do pomyłki, za którą bardzo pana przepraszamy, pomieszano dwa zestawy lusterek. Jeśli tylko będzie tak uprzejmy, chętnie dokonamy podmiany – zapewniła Brenna, wciąż pogodnie i otworzyła trzymane w rękach pudełeczko, aby zademonstrować mu leżące w nim lusterka.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, twórca eliksirów
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#6
12.04.2026, 02:09  ✶  

To nie było zawracanie głowy, ale Dora spędziła w Mungu pewną ilość czasu, przyuczając się do zawodu. Nigdy co prawda stażu nie skończyła, ale nabyła pewnego przekonania, że coś tam o chorobach wie. W pewien sposób było to jej zgubą, bo wydawała się żyć w przeświadczeniu, że dzięki temu lepiej było jej ocenić jej własny stan zdrowia. A przecież nie było tak źle. Mogło być gorzej, to jeszcze nie był czas na właściwą interwencję, mogła sobie z tym sama poradzić do pewnego momentu i tak dalej, i tak dalej. Wymówek mogła mieć bardzo dużo, ale też naprawdę nie chciała Basiliusowi dokładać kolejnych zmartwień.

Komentarz Brenny był trochę dziwny i przez to Crawley spojrzała na nią z ukosa, ale nie powiedziała nic. Brzmiało to trochę, jakby Longbottom miała zamiar go za coś bić, albo w jej otoczeniu miała spotkać go jakaś krzywda. W sumie to drugie nawet przesadnie dziewczyny by nie dziwiło, bo przecież doskonale zdawała sobie sprawę z tego, jakie tendencje przyjaciółka miała co do wpadania w kłopoty.

Menodora pozwoliła Brennie mówić, samej przyglądając się mężczyźnie. Podobno bohaterowie o ciemnych włosach i niebieskich oczach mieli tendencje do bycia tymi szarymi moralnie, aczkolwiek na pierwszy rzut oka ciężko było jej ocenić, czy pan Anders miał ku temu odpowiednie cechy charakteru.

- A skąd mam wiedzieć, że te które mi pokazujecie, faktycznie będą działały? - zapytał, wciąż pochmurny i wyraźnie zawiedziony swoim poprzednim zakupem. Dora uśmiechnęła się na to nieco dobrotliwie, chociaż ten uśmiech niekoniecznie wystawał dobrze spod szalika, ale przynajmniej było to widać po oczach.

- Gdyby tylko pan je przyniósł, moglibyśmy wtedy dopasować te, które są od pary i wtedy będziemy mogli się wymienić.



The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#7
13.04.2026, 20:01  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.04.2026, 20:02 przez Brenna Longbottom.)  
Mówiła półżartem, bo wątpiła, aby faktycznie pana Andersa miało coś spotkać za przebywanie w jej obecności, a gdyby to ona nagle postanowiła podążać za jakąś tam szansą, niesioną przez los, raczej bez żalu kazano by jej spadać niż pobiegnięto kogoś bić. Półserio, bo gdyby on naprawdę miał wczuwać się w rolę bohatera z książek i pojawiać się w dziwnych miejscach o dziwnej porze, to wtedy zaiste mógłby jednak w ten nos dostać.
Na szczęście nie żyli w żadnej powieści.
Anders najpierw popatrzył na trzymane przez Brennę pudełko, a potem zatrzymał spojrzenie na Dorze. Może nie chciał napadać na dziewczynę wyraźnie młodszą i drobniejszą, ale westchnął po prostu na jej sugestię.
– Właściwie nic mi to nie zaszkodzi, jak sprawdzę – stwierdził po chwili wahania, a potem machnął ręką w stronę stolika, od którego wstał. – Możecie usiąść i poczekać. Teleportuję się do mieszkania – oświadczył.
Obserwował je przez moment, trochę podejrzliwie, i Brenna po prostu odsunęła sobie krzesło i usiadła. Nie bardzo miały tutaj co knuć, bo i byli w barze, i to nie sami, więc nie bardzo wyobrażała sobie, w jaki sposób mogłyby wywieść Andersa w pole. Mężczyzna chyba też doszedł do tego wniosku w końcu cofnął się o krok i znikł z cichym trzaskiem.
– Chcesz coś zamówić? – spytała Brenna Dory, rozglądając się po wnętrzu w czasie, kiedy czekały na jego powrót. Ten zresztą nastąpił dość szybko: pojawił się jakieś trzy minuty później, z lusterkami w ręku. Ułożył je oba na blacie, a Brenna wyciągnęła te ich i aktywowała jedno: to przyniesione przez poszukiwanego przez nie człowieka zalśniło i pojawiła się w nim jej własna twarz, podczas gdy ona patrzyła w swoim zwierciadle na twarz Andersa.
- Wygląda na to, że wszystko się zgadza. A te dwa to druga para... - powiedziała, uśmiechając się do mężczyzny i wyciągając ku niemu lusterko jedną ręką, a drugą dłoń unosząc, aby mógł wręczyć jej to swoje "niepotrzebne".


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (1277), Dora Crawford (888)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa