Żyła. Bardzo miłe z jej strony, to ogólnie było, bo jednocześnie pozwalało mu w tym momencie nie przejmować się aż tak bardzo, że mogłoby być inaczej. Dlatego też bardzo szybciutko wydusił z siebie jedno czy dwa przekleństwa, stękając nieco przy tym bo cholernie bolało. Upadek musiał być niezwykle niefortunny, ale oprócz pulsującego z nogi bólu ze stałą siłą, cała reszta wydawała się powoli ustępować. Głowa pulsowała, ale przestało w niej wirować, oddechy mogły być coraz głębsze, przy czym odrobinkę tylko się zakasłał.
Nie ruszał się zanadto, ale nie wynikało to z posłuszeństwa wobec jej żądań. Pozwalał by ciało zebrało się w sobie, a jakby patrzeć to nigdzie im się w tym momencie nie śpieszyło. Nikt nie rzucał im nad głową zaklęciami i nawet ta pieczara nie wyglądała aż tak tragicznie, jak się odwróciło głowę w jej stronę.
- Bywało gorzej - podsumował i wreszcie też uniósł się na łokciach nieznacznie. - Tylko rozcięta, a nie obdarta ze skóry, jak się trafiło na Spalonej. Albo nie połamana - poruszył nią, potwierdzając swoje słowa. Nie bolała też tak, jak kiedy spadła na niego kamienica. - Dzięki bogini bo Basilius nie będzie mi musiał hodować kolejnej kończyny - prychnął, nawiązując do pomyłki z eliksirem i w sumie zdał sobie sprawę z tego, że nawet nie był pewien czy Brenna o tym wiedziała. - Chyba ci nie mówiłem, ale Prewettowi studenciaki pomieszały eliksiry i zamiast mi tę kość zrosnąć to zaczęło mi coś z niej rosnąć. Trzecia noga, jak to stwierdziłem.