• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Pokój Życzeń Sny v
1 2 Dalej »
And will you always search for me in your dreams?

And will you always search for me in your dreams?
Czarodziejska legenda
Wilderness is not a luxury but a necessity of the human spirit.
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Czarodzieje dążą do zatarcia granicy pomiędzy jaźnią i resztą natury, wchodząc tym samym na wyższe poziomy świadomości. Część z nich korzysta do tego z grzybów, a część przeżywa głębokie poczucie spokoju i połączenia podczas religijnych obrzędów i rytuałów. Ostatecznie jednak ciężko opisać najgłębsze wewnętrzne doświadczenia i uznaje się, że każdy z czarodziejów odczuwa je na swój sposób. Zjawisko to nazywane jest eutierrią.

Eutierria
#1
05.06.2026, 12:52  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.06.2026, 12:53 przez Eutierria.)  
Zaczarowane spotkanie
And will you always
search for me in your dreams?


W miejscu, w którym się znajdowaliście, panowało wieczne lato.

Promienie słońca przebijały się przez przeszklone sklepienie olbrzymiej sali balowej, w której przyjęcie trwało już piętnastą noc. Nie czuliście się tu dobrze – nie chodziło już tylko o wszechobecne gorąco, ale o niedosyt. Cóż wam było z syto zastawionych stołów, cóż wam było z wina lejącego się strumieniami z wielkiej fontanny, w której umaczaliście swoje kieliszki? Mogliście jeść i jeść, tańczyć, śpiewać, żyć – ale wcale nie czuliście się żywi, a szczęście pozostawało koncepcją tak odległą, jak drzwi wyjściowe, do których nigdy nie mogliście dotrzeć, bo zdawały się przesuwać za każdym razem, kiedy wydawało wam się, że niedługo uda wam się uwolnić z koszmaru, jakim było wieczne, nieudane przyjęcie.

Ten bal był pułapką, z pewnością! Ale tylko wy zdawaliście się to widzieć – oboje byliście jedynymi samotnikami wśród wirujących, szczęśliwych i zadowolonych par. Cieszyli się ze świata bez granic, zmęczenia i limitów. Obejmowali rękoma drugie połówki i na waszych oczach porywali ich do szaleńczego tańca.

Ciężko wam było wymienić z kimkolwiek więcej niż kilka zdań. Nikogo przecież nie obchodził nikt, kto nie był ich duchowym bliźniakiem. Na waszych lewych nadgarstkach znajdowały się srebrne znamiona w kształcie królików. Jedyne na całej sali niepołączone srebrną nicią z nikim innym.

„Pana para na pewno gdzieś tu jest, musi pan jej jedynie poszukać, Sir”.

„Od razu to poczujesz kochana, to niewidzialne przyciąganie, tę ekstazę… Daj się temu ponieść!”

Wokół was wirowały setki postaci w maskach, odzianych w szaty w barwach złota i pomarańczu. W powietrzu unosił się zapach wina, miodu i jaśminu. To było tak piękne miejsce, tak urzekające – jak jednak mieliście poradzić sobie z samotnością? Nie mogliście rozpoznać cudzych twarzy, nawet kiedy ktoś uchylił rąbka tajemnicy, wydawały wam się one nieczytelne. Rozpoznawaliście tylko siebie – patrząc w lustra rozstawione przy łazienkach, oglądaliście odbicie swoich smutnych twarzy.

Dla innych ten nieskończony bal był nieskończoną radością. Dla was – nieskończonym żalem. Wreszcie oboje postanowiliście się zbuntować. Wiedzieliście, że nie wolno wam wchodzić po krętych schodach na środku sali, ale cóż mieliście do stracenia? Nic! Więc ruszyliście w kierunku szklanych stopni i nagle doznaliście szoku.

Znajdowaliście się tutaj od osiemnastu dni, ale to pierwszy raz, kiedy udało wam się ujrzeć swoje oblicza. Czym prędzej skróciliście pomiędzy sobą dystans i odsłoniliście swoje nadgrastki. Identyczne Ball Seirc rozbłysły srebrnym światłem, a wy pogrążyliście się w ekstazie. Nie liczyła się już ucieczka – po cóż uciekać, skoro mogliście tańczyć?

Na szczycie tychże schodów, za zasłoną ze szklanych koralików, siedział dumnie zły i okrutny król balu, więżący dusze czarodziejów w tym bezkresnym więzieniu. Próbowaliście o tym nie myśleć. Wieczny bal – tak dobrze wam się w nim uczestniczyło, tak dobrze było poznać kogoś, komu mogliście spojrzeć w oczy i wiedzieć od razu, iż był wam bezsprzecznie przeznaczony! Wasza pierwsza, jedyna, najsilniejsza miłość!

Ale…!

To chyba nie była prawda?

Tańcząc w wiecznym tańcu, zauważaliście, jak otaczająca was rzeczywistość zaczyna pękać. Szklane ściany zachodziły parą, ale nim się to stało, widzieliście w nich odbicia ludzi, których znaliście na jawie. Powoli przypominaliście sobie swoje prawdziwe życie.

Minął miesiąc, a wy wciąż tańczyliście. Oh, jak pięknie i intensywnie tańczyliście, coraz szybciej, coraz sprawniej, coraz bardziej w kierunku wyjścia – i rozumieliście się bez słów – za tymi drzwiami znajdował się świat, w którym nie kochaliście się całym sercem i nie czuliście tak spełnieni, ale mieliście tam do załatwienia sprawy, które niosły was i niosły. A król szkła, ślepy na wasze starania, pozwolił wam otworzyć te drzwi i się obudzić.

Tego dnia spaliście do południa. I chociaż nie pamiętaliście z kim przetańczyliście ten szalony sen, a coś co wydawało się miesiącem rozmyło się w zaledwie kilka wartych zapamiętania scen, na waszych nadgarstkach wciąż znajdowały się znamiona. Z dnia na dzień będą traciły na intensywności, aż wreszcie znikną bezpowrotnie.


Dla @Jacqueline Greengrass i @Robert Albert Crouch – rozpoczyna się wasza Randka w ciemno. Wybierzcie fabularną datę tego spotkania i zgłoście ją w moim temacie konsultacji. Uprzejmie informuję, że ponieważ pisanie postów wstępnych zajęło mi sporo czasu, wszyscy uczestnicy otrzymują dodatkowe dwa miesiące na rozliczenie tych sesji. Mistrz gry nie kontynuuje rozgrywki. Życzę magicznej zabawy.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Eutierria (691)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa