04.02.2023, 19:33 ✶
Historia magii według zegarków trwała tyle, co przeciętna lekcja, jednak monotonne smęcenie profesora Binnsa zdaniem Theodore’a wytwarzało czasoprzestrzenną anomalię, przez którą upływała ona kilka razy wolniej. Chłopak, biorąc to pod uwagę, po przeanalizowaniu swojej sytuacji, doszedł do wniosku, że nie zdoła przetrzymać godziny tortur z duchem w swoim stanie. Potrzebował pilnie łazienki. I to na szybko, bo do rozpoczęcia zajęć zostało niecałe kilka minut.
Opuścił grupę uczniów czekających pod salą i pospiesznym krokiem udał się na spacer wzdłuż korytarza. Nie znał dobrze tej części zamku. Wciąż jeszcze nie był przyzwyczajony do jego ogromu. Wielokrotnie myliły mu się kierunki, podobnie wyglądające gargulce albo portrety dezorientowały go. Nie czuł się jeszcze na tyle pewnie w Hogwarcie i zazwyczaj poruszał się dobrze znanymi, utartymi ścieżkami, tym razem jednak musiał zrobić wyjątek. Najbliższa łazienka, do której znał drogę, była na wyższym piętrze. Za daleko, by zdążył pójść, zrobić co trzeba i wrócić na czas.
Skręcił na rozwidleniu i szybko przebierając drobnymi nóżkami minął grupkę uczennic. Miał dużo szczęścia, gdyż po krótkiej wędrówce natrafił na uchylone drzwi, przez które mógł dostrzec rząd umywalek. Nie zastanawiając się nad tym, czy był tam mile widzianym gościem, wdarł się do środka. Łazienki, w przeciwieństwie do tych mugolskich, w Hogwarcie nie były oznaczone, a na ich straży nie stały portrety pilnujące, by nie dostał się do nich nikt niepowołany, tak jak było to przy dormitoriach. Skąd więc mógł wiedzieć, że trafił do damskiej ubikacji?
Zatrzymał się na chwilę i rozdziawił usta, gdy ujrzał łazienkę w pełnej swojej krasie. Była ogromna! W dodatku taka ładna i pachnąca. Była nie do porównania z innymi łazienkami, jeśli chodziło o styl, to przewodziła w klasyfikacji tych najlepszych z ogromną przewagą. Theodore cieszący się ze swojego szczęścia ruszył do przodu, odnalazł suchy kawałek płaskiej powierzchni przy umywalce i obrócił się w kierunku kabin toaletowych, myśląc o biznesie, który miał do załatwienia.
Opuścił grupę uczniów czekających pod salą i pospiesznym krokiem udał się na spacer wzdłuż korytarza. Nie znał dobrze tej części zamku. Wciąż jeszcze nie był przyzwyczajony do jego ogromu. Wielokrotnie myliły mu się kierunki, podobnie wyglądające gargulce albo portrety dezorientowały go. Nie czuł się jeszcze na tyle pewnie w Hogwarcie i zazwyczaj poruszał się dobrze znanymi, utartymi ścieżkami, tym razem jednak musiał zrobić wyjątek. Najbliższa łazienka, do której znał drogę, była na wyższym piętrze. Za daleko, by zdążył pójść, zrobić co trzeba i wrócić na czas.
Skręcił na rozwidleniu i szybko przebierając drobnymi nóżkami minął grupkę uczennic. Miał dużo szczęścia, gdyż po krótkiej wędrówce natrafił na uchylone drzwi, przez które mógł dostrzec rząd umywalek. Nie zastanawiając się nad tym, czy był tam mile widzianym gościem, wdarł się do środka. Łazienki, w przeciwieństwie do tych mugolskich, w Hogwarcie nie były oznaczone, a na ich straży nie stały portrety pilnujące, by nie dostał się do nich nikt niepowołany, tak jak było to przy dormitoriach. Skąd więc mógł wiedzieć, że trafił do damskiej ubikacji?
Zatrzymał się na chwilę i rozdziawił usta, gdy ujrzał łazienkę w pełnej swojej krasie. Była ogromna! W dodatku taka ładna i pachnąca. Była nie do porównania z innymi łazienkami, jeśli chodziło o styl, to przewodziła w klasyfikacji tych najlepszych z ogromną przewagą. Theodore cieszący się ze swojego szczęścia ruszył do przodu, odnalazł suchy kawałek płaskiej powierzchni przy umywalce i obrócił się w kierunku kabin toaletowych, myśląc o biznesie, który miał do załatwienia.