Lukas & Atreus
Pierwsze ataki śmierciożerców
![[Obrazek: dadcaafe1a5de938225dda40dc043562.jpg]](https://i.pinimg.com/736x/da/dc/aa/dadcaafe1a5de938225dda40dc043562.jpg)
Jego ojciec posiadał pewną ciekawą przypadłość, to jest usilnie próbował znajdować podobieństwa między tym co działo się teraz, a czasami gdzie Grindelwald poruszał się na wolności. W końcu on też ściągał do siebie różnych szaleńców, gromadząc ich dookoła siebie niczym armię, która miała zrealizować jego pokręcone plany. Voldemort natomiast, wydawał się niczym specjalnym nie różnić od swojego poprzednika. No, może tym że napisał taki ładny manifest, który każdy mógł sobie przeczytać i usłyszeć. Miło z jego strony znaczy.
Nie zmieniało to faktu, ze wraz z tym wielkim obwieszczeniem, coś się zmieniło. Ludzie poczuli się nieco bardziej bezkarni i chętni do złego. Do gnębienia, poniżania i krzywdzenia tych, którzy nie odpowiadali wizji świata jaką oferował Czarny Pan. Było to, cóż, zwyczajnie przykre, ale jednocześnie wyraźnie drażniło, szczególnie kiedy czyjaś praca polegała dokładnie na tym, by utrzymywać porządek. Ba, nawet nie to, bo przecież każdy bumowiec mógł tak powiedzieć kiedy spisywał źle zaparkowane miotły. On miał gorzej, bo przecież z zawodu musiał biegać za samymi czarnoksiężnikami.
Atreus przysłonił papierosa dłońmi, chroniąc od chłodnego wiatru i odpalił go za pomocą różdżki. Dookoła było biało, bo Londyn zasypał śnieg, akurat na okazję Yule i wielkiego, świątecznego drzewka które stanęło jak zwykle na placu przy Pokątnej. Święta jednak przeminęły i teraz wielkimi krokami zbliżał się nowy rok - święto, które akurat on bardzo lubił, no bo przecież zamiast nudnego siedzenia przy stole z rodziną, można było śmignąć do prewettowskich kasyn i bawić się do białego rana.
- Na długo planujesz zostać w kraju? - zapytał, wreszcie spoglądając na stojącego obok Notta, którego od skończenia szkoły widywał… bardzo sporadycznie, a przynajmniej na tyle by nawet nie pamiętać kiedy ostatni raz przyszło im się widzieć. - W tych całych twoich Niemczech pewnie nikt by ci nie przefasonował tej twojej buźki, a tutaj? Kto wie, kto wie. Robi się podobno coraz niebezpieczniej na tych ulicach.