To co działo się w zaułku, przypominało źle wyreżyserowany spektakl. Źle, bo przegrywała nieodpowiednia strona tego całego konfliktu. Atreus może nie przeczytał w swoim życiu przesadnie dużo książek, ale i bez tego wiedział, że bohaterowie powinni wygrywać. Przecież tym właśnie z Lukasem byli - bohaterami, bo opowiadali się pod odpowiedniej stronie konfliktu, broniąc tego zasranego mugolaka, który dawno już znalazł się w bezpiecznym miejscu. W sumie też, mogli pewnie już chwilę wcześniej zrobić krok w tył, wycofać się z konfliktu, ale chyba żaden z nich nie posiadał w sobie niezbędnego ku temu pierwiastka. Żaden z nich nie mógł się poddać.
Bulstrode'a pchała do przodu jakaś koszmarna złość i zawiść. Nie o to, co konkretnie działo się w zaułku, zanim się w nim pojawili. Nie. To był tylko jeden z symptomów choroby, która powoli toczyła ten kraj od momentu, kiedy Lord Voldemort jasno i wyraźnie nakreślił swoje postulaty. Jego słowa rozhulały wszystkich, którym wcześniej brakowało pewności siebie. Pobudziły zwykłych dręczycieli, których jedyną alternatywą dla tego co robili teraz, było bicie żon albo dłubanie w nosie. Drażniło to blondyna niemiłosiernie, bo dokładało mu to niepotrzebnej pracy i zmartwień. Papierkowa robota piętrzyła się nieznośnie, bo pośród tej nienawiści rozsiane były ziarna nekromancji i czarnoksięskich zapędów.
// cios af ◉◉◉◉○ w łysego
Sukces!
Szarpnął się więc znowu, z nową złością i zaciętością, oswobadzając się z uścisku łysego, zaraz po tym jak Lukas próbował podciąć typa z butelką. Złapał go, pchając głową na cegielny mur i tym samym ogłuszając. Oddech. Jeden, drugi i pewna ulga, że kolejnego zasrańca mieli z głowy. Został tylko jeden - dokładnie ten który wymierzał teraz kopniaki Nottowi. Atreus więc, spróbował kopnąć i jego. Prosto w krocze.
// kopniak af ◉◉◉◉○
Akcja nieudana