• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
1 2 3 4 5 … 7 Dalej »
[24.10.72, ranek] Odrobina biurokracji

[24.10.72, ranek] Odrobina biurokracji
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#1
10.06.2026, 19:14  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.06.2026, 16:49 przez Brenna Longbottom.)  
– Na moje podstawowy problem brzmi w tym, że jakkolwiek źle to nie zabrzmi, głównym zagrożeniem nie są cywile, chcący przekroczyć granicę lasu. Popełnią samobójstwo, ale ile zdołają zrobić? – spytała Brenna retorycznie, wpatrując się w widoczną w oddali ścianę lasu: nawet podczas patroli nie wchodzili obecnie w głąb Kniei. Nie, nie uważała tego za dopuszczalne straty. Tak, chciała temu zapobiec. Ale dziesięć raportów skupiających się na tym, jak zatrzymać wiernych na granicy lasu wiele im nie da. – Problemem jest to, że śmierciożercy mogą coś kombinować, skoro Samhain to przeciwieństwo Beltane. Nie wiemy, kto podrzucił te karteczki. To nie musiał być arcykapłan, choć na pewno nie ucieszyło go to, co zrobiono z Isobell. To mógł być jakiś nawiedzony wierny. Albo jakiś śmierciożerca, chcący odwrócić uwagę.
Te przemyślenia miały oczywiście trafić do raportu. Do sekcji analiza sytuacji zastanej w kowenie, podpunktu pochodzenie karteczek i potencjalne cele ich podrzucenia. Oczywiście, w punkcie 1 zostanie omówiona sytuacja, gdyby robił to arcykapłan, ale w punkcie 3 znajdzie się analiza możliwości, że celem było wywołanie chaosu, gdy śmierciożercy dostaną się na Polanę Ogni, być może dokończyć to, co stało się w Beltane.
3A natomiast zawierało krótką charakterystykę Samhain jako Przeciw Beltane, co pozwalało mniemać, że można spodziewać się Problemów. Krótką, bo cóż, Brenna nie była teologiem, niestety. Drażniła ją ta cała biurokracja i pisanie tych raportów, ale skoro już miała je napisać, zamierzała zrobić to tak dobrze, jak da radę.
Jedną z sugestii, poza pamiętaniem o patrolach na Polanie, była możliwość rozmowy z Isobell Macmillan. Krótko wyrażona, bo miała wrażenie, że ktoś może się wściec, jeśli napisałaby, że najlepiej byłoby zawrzeć z nią jakiś układ, ograniczyła się więc do „możliwości rozmowy”. Jej zdaniem traktowane Isobell gorzej niż takiego Borgina było trochę dziwaczne, że: bo podczas Lithy nikt nie zginął, kapłanka sama się dźgnęła, arcykapłanka mogła upierać się, że nie zamierzała nikogo składać w ofierze, a Ministerstwo ucinało dużo grubsze afery. Ale też Brenna nie była tak głupia, aby akurat to sugerować w raportach.
– Co do samej granicy lasu… Nie mamy dość ludzi, by zabezpieczyć całą. W MM jest za to trochę osób z różnymi umiejętnościami. Może wykorzystanie pieczęci, animagii i mechanizmów, na odcinkach słabiej chronionych, mogłoby przynajmniej zaalarmować nas, jeśli ktoś je wybierze. Zablokować te najbardziej oczywiste drogi, którymi zwykle szło się na Polanę? Poza tym może Harper mogłaby zgubić gdzieś w MM plan patroli. Taki dość bzdurny, wskazujący jako słaby punkt jakieś dobrze chronione miejsce. Tyle że jeśli za dużo osób o tym usłyszy, to pewnie za nic by nie wyszło. Jakieś absolutnie genialne pomysły, które cudownie uratują tę naszą beznadziejną sytuację? – spytała, spoglądając na brata. - Oczywiście, Caspian mógłby też iść na chama. Pójść do arcykapłana, że ostatnio rozdają ciekawe karteczki w kowenie. A… i oczywiście ochrona dla informatora, kimkolwiek jest, tyle że bardzo dyskretna…


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#2
13.06.2026, 17:33  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.06.2026, 17:33 przez Erik Longbottom.)  
— Na tym etapie raczej nie dowiemy się, kto próbuje zgromadzić tu cywili, więc nie powinniśmy ich ignorować tylko dlatego, że ktoś może nimi manipulować z cienia. — stwierdził Erik, przysłuchując się słowom siostry. Jego wzrok cały czas pozostawał utkwiony w linii drzew Kniei Godryka. Dalej miał z tyłu głowy wspomnienia z ostatniego incydentu w tym rejonie związane z tym, jak w środku nocy musiał wraz z Dorą ratować z tych gąszczów młodego Rookwooda. — A oboje wiemy, że magia i desperacja to niezbyt dobre połączenie. Jeśli zbierze się tutaj wystarczająco dużo ludzi, to nie będą potrzebować jakichś wielkich umiejętności, żeby narobić szkód.

Jeśli dziesięciu rozwścieczonych czarodziejów zacznie ciskać zaklęciami na prawo i lewo, żeby tylko wywalczyć sobie drogę na Polanę Ognisk, to nawet jeśli tylko jedna trzecia pocisków zostanie należycie spleciona, straty i tak mogą okazać się dość duże. Nie potrzeba było tutaj wcale Śmierciożerców czy innych czarnoksiężników, żeby zrobić raban. Wystarczyło tylko skierować frustracje ludzi w odpowiednią stronę.

A o to przecież nie było teraz jakoś trudno. Właściwie to ciężko było o mniej nerwowy okres w społeczności czarodziejów. Ostatnie pół roku pełne było dramatów i każdy z nich odcisnął na ludziach swego rodzaju ślad. Każdy raczej znał kogoś, kto został ranny podczas ataku na Polanę Ognisk lub podczas Spalonej Nocy. Tak samo, jak wielu przeżywało kryzys związany z aferą kowenu związaną z aresztowaniem arcykapłanki. Niektórym mogła w końcu skończyć się cierpliwość.

— Jeśli te karteczki faktycznie zmotywują ludzi do pojawienia się tutaj, to widzę w tym próbę działań dywersyjnych — przyznał z niechęcią, po czym zaczął pocierać jedną dłonią o drugą. — Pamiętasz, jak departament odmówił wysłania większej ilości ludzi na Beltane, bo podejrzewali, że inne miejsca mogą potrzebować obrony? Tym razem możemy mieć do czynienia z podobnymi działaniami. Pytanie tylko, co będzie właściwym celem…

I czy w ogóle o nim wiemy, skomentował bezgłośnie, pozostawiając jednak tę myśl dla siebie. Nie potrzebowali teraz tego typu dywagacji. I tak mieli już na głowie dwa miejsca do obstawienia. Zastanawianie się nad tym, czy Śmierciożercy nie planują ataku czy rytuału w jakimś innym miejscu, mijało się z celem, skoro mógł to być kompletnie zły trop.

— Alarmy dźwiękowe na podstawie jakiegoś mechanizmu to chyba dobry pomysł — zasugerował niepewnie, przesuwając w końcu wzrok na Brennę. — Jeśli będą wystarczająco głośne, to powinny odstraszyć, co bardziej bojaźliwe osoby i jednocześnie zwrócą uwagę naszych ludzi na miejscu. Oprócz tego… Jeśli większa ingerencja w teren wchodzi w tle, to może użycie jakichś zaklęć spowalniających? Stworzenie grząskich, ruchomych piasków?

Naturalnie nie mówił o pułapkach, które faktycznie mogłoby zrobić ludziom krzywdę. Kluczem do sukcesu w Dolinie Godryka wydawało się jednak stworzenie jak największego pola do manewru dla BUMowców i Aurorów, którzy będą pracować na miejscu w Samhain. A opóźnienie potencjalnych intruzów na granicy Kniei mogłoby nieco ułatwić pracę.


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#3
15.06.2026, 14:05  ✶  
– Nie mówię, żeby ignorować… ale pamiętać, że nie możemy zapomnieć, że mogą być dywersją. Zastanawiam się też, czy na polanie rozstawiono zaklęcia antyteleportacyjne? Bo jeżeli nie, co ich powstrzyma przed pojawieniem się tam…
Nie było to podane do publicznej wiadomości albo Brenna o tym nie słyszała. Zastanawiała się też, tak poza raportowo, czy nie powinni postawić wszystkich członków Zakonu w gotowości w Dolinie Godryka, ale to było w dużej mierze coś, co należało uzgodnić z Jonathanem.
Mówiąc szczerze, Brenna kompletnie tego nie pojmowała. Widma wypełniały Knieję. W jaki sposób chcieli ją odzyskać wierni? Jakim trzeba być fanatykiem, aby uznać wkroczenie na nią za pomocą zaklęć? Nie Ministerstwo było tu przecież problemem: problemem będzie raczej to, że wpadną na wysysające z ludzi życie widma. I co niby kowenowi miało to dać?
Może była już zbyt zmęczona, ale nie widziała sensu w tak wielu rzeczach.
– Taaak, właśnie czegoś takiego się obawiam. I jakbym miała strzelać, to ludzie będą tu, na skraju, a w tym czasie śmierciożercy mogą urządzać zabawę na Polanie Ogni – westchnęła.
Jeśli szło o nią, to uważała z jednej strony, że przydałyby się pułapki na samej Polanie. Z drugiej nie zamierzała tego proponować w raporcie, bo do licha: na pewno śmierciożercy i tak się o nich dowiedzą.
– Jeśli dałoby się załatwić to alarmy dźwiękowe, to byłoby to doskonały pomysł. Jeśli chodzi o spowalnianie… tu bym nie ryzykowała. Ktoś ugrzęźnie w takim bagnie i nie będzie mógł zwiać przed widmami. – Raz, mogli tym doprowadzić do czyjejś śmierci. Dwa, potem zostaliby obwinieni. Raczej coś w stylu kolibrów szpiegowskich Pandory, alarm dźwiękowy, jeśli się uda jakieś pieczecie: cokolwiek, co mogłoby zrekompensować niedostatek ludzi. – Wytypować jednostki, które są szczególnie religijne i obserwować, co zrobią tuż przed Samhain? Może lepiej zamiast liczyć na szczęście spróbować iść nie za miejscem, a za człowiekiem. Ale trzeba by wybrać dwie – trzy, przecież nie możemy śledzić połowy kowenu. Poza tym na liście patrolowej jest kilka osób, które potrafią latać. Zaklęcie kameleona i miotły. Z góry mogą śledzić większy teren. Ty, Heather i Atreus moglibyście mieć miotły… wiesz że się z nim umawiam, prawda?


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#4
19.06.2026, 23:58  ✶  
— Już nawet na tym etapie to przypomina powtórkę z Beltane — mruknął pod nosem. — Każde nasze działanie trzeba dodatkowo rozpatrywać pod względem tego, czy próbując ułatwić sobie pracę, nie idziemy na rękę Śmierciożercom albo nie odcinamy drogi ratunku dla postronnych.

Cholerny paraliż decyzyjny. Jeśli tak miało wyglądać zabezpieczanie kolejnych sabatów przed następne miesiące, to kto wie, może na pewnym etapie najmądrzejszą opcją będzie po prostu zrezygnowanie z jakichkolwiek form zabezpieczeń. To dopiero zadziwiłoby tych wszystkich czarnoksiężników, dodał w myślach Longbottom.

— Albo na jakimś jeszcze większym zadupiu, o którym nawet nie słyszeliśmy — skomentował, odpowiadając na westchnienie siostry równie ciężkim wypuszczeniem powietrza przez usta. — Taa, chyba masz rację. Alarmy dźwiękowe i zwiadowcy w powietrzu wydają się najbezpieczniejszymi opcjami z tego wszystkiego. — Pokiwał powoli głową. — Arcykapłan wydaje się oczywistym kandydatem do obserwacji, o ile w ogóle się tutaj zjawi. Wypadałoby też sprawdzić, czy Isobell ostatnio nie miała jakichś niespodziewanych gości.

Gdzieś z tyłu głowy majaczył mu jeszcze pomysł na bariery odpychające bazujące na jakiejś magicznej pułapce lub zaklęciu, jednak zaraz odrzucił ten pomysł. Miał tą samą wadę, co plan wprowadzenia ruchomych piasków na granicy z Knieją.

— Oooooh — westchnął Erik, a jego usta ułożyły się w charakterystyczną literę ”o”, gdy te zupełnie nieprawdopodobne wieści na temat życia miłosnego jego siostry wyszły na jaw. — W sumie, teraz to ma sens! Rozmawiałem z Mildredą na weselu Geraldine i wspominała coś o tym, że mógłby w końcu przed tobą klęknąć. — Zamilkł na chwilę. — Wolałem niczego nie potwierdzać, ani nie zaprzeczać, bo nie wiedziałem, czy to przypadkiem nie jakaś naciągnięta plotka…

Tak było dla niego najbezpieczniej. W końcu ledwie kilka miesięcy temu odbył dość intensywną rozmowę z Brenną na temat tego, że powinien nie bawić się w swatkę i nie szukać jej żadnego partnera. Nawet próbowała mu grozić wyprowadzką z Warowni. A znając… pasję… z jaką jego siostra podchodziła do wszystkiego, czego się dotykała, to tym razem jej posłuchał.

— To w takim razie, to niewinne zaproszenie go na tamtą letnią imprezę można uznać już za coś pozytywnego, prawda? — Uśmiechnął się półgębkiem do Brenny. Raczej mu tego nie przepuści - dla zasady, ale zawsze można było spróbować, prawda? — Oczywiście - cieszę się twoim szczęściem. Dobrze, że pomimo tych wszystkich afer w ostatnim czasie udało ci się znaleźć chwilę na swoje sprawy.

Nie miał bladego pojęcia, jak Brenna zdołała znaleźć czas na spotkania z Bulstrodem, kiedy musiała na co dzień radzić sobie z działaniami organizacji, pracą i próbą terminowego odbudowania Warowni. To musiało być czyste szaleństwo. A mi się wydaje, że to ja nie mam na nic czasu, pomyślał Erik.


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#5
20.06.2026, 17:21  ✶  
- To ten moment, w którym nie rozumiem, czemu Ministerstwo nie spróbuje dogadać się z arcykapłanem. Pewnie w zamian za przeniesienie Isobell do aresztu domowego, zapobiegłby tej akcji. Jakby… ostatecznie ona nawet nikogo nie zraniła. Ucinają śledztwo w sprawie napaści, a tu mamy podżeganie do samobójstwa bez ofiar…
Przestępstwo? Oczywiście. Ale Brenna miała ogółem dziwne wrażenie, że wiele rzeczy w tej sprawie nie ma żadnego sensu, a Macmillan traktowano gorzej niż potraktowano paru podejrzanych o terroryzm albo kontakty ze śmierciożercami. Ale kim ona była, aby mogła sobie pozwolić na takie sugestie.
Więc jedynie "potencjalna rozmowa z Isobell". Nic więcej nie mogła w tym raporcie zasugerować, bo zaraz spadłyby na nią gromy, i co ona tu sugeruje, i czemu rozwija temat, gdy powinna skupić uwagę na czymś innym.
- Tak… dlatego myślę raczej nad możliwością alarmów, miotłami, teleportacją między punktami, jeśli dałoby się załatwić pieczęcie i magimechanizmy, to takimi blokującymi przejście albo śledzącymi, ale nie spowalniającymi czy chwytającymi. Pułapki są zbyt niebezpieczne. Ktoś może przez nie zginąć z łap tych paskud, a to zdecydowanie nie jest cel. I próba szpiegowania paru osób, które prawdopodobnie dostały te liściki. I ja bym właśnie nie stawiała na arcykapłana. Jeśli jest w to zamieszany, będzie się tego spodziewał. Za to tacy zwykli ludzie, jak nasz informator? Nie mają raczej doświadczenia w unikaniu ogona ani w udawaniu, że nic się nie dzieje.
Gdyby coś jadła, pewnie by się zakrztusiła na słowa Erika odnośnie Millie i Atreusa. Bogowie, co tej Moody przyszło do głowy? Chodziło o to, że zobaczyła ich razem na tym weselu? O tym, że bawili się tam tarotem, nie miała przecież pojęcia.
– Ehym, nie bierz tego, co wygadywała Millie na poważnie, bo nie mam pojęcia, skąd wziął się jej ten pomysł. Jakby… chyba nie sądzisz, że zwierzałby się jej? - powiedziała po prostu. Jej brat był… cóż, chciał dla niej dobrze, ale ona nie chciała, by robił sobie jakieś nadzieję albo uznał, że to mogłoby im pomóc. A naprawdę ostatnie, co chciałaby zrobić, to próbować Atreusa zmuszać do jakiegoś ciągnięcia przed ołtarze: był pewnie aż nadto świadomy, ile mogłoby mu to narobić problemów.
Spojrzała na brata, uśmiechając się nieco krzywo.
– Uwierz, to był… bardzo dziwny i skomplikowany moment.
A to zaproszenie nawet trochę skomplikowało to wszystko jeszcze bardziej. Nie była wtedy naprawdę zła na brata, ale bardzo nie chciała, aby próbował takich rzeczy dalej, zważywszy na to, jaki miała zamęt w głowie.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#6
27.06.2026, 22:45  ✶  
Longbottom starał się wierzyć, że działania Ministerstwa Magii mają pewien sens, jednak sam miewał obiekcje co do tego, co robił ich departament w kwestiach bezpieczeństwa. Zwłaszcza że chociażby taka Harper Moody miała dostęp do informacji z Zakonu Feniksa, więc miała o wiele szerszą perspektywę, jeśli chodziło o pewne wydarzenia związane z konfliktem ze Śmierciożercami.

To powinno chyba dawać jej nieco większe pole do popisu, czyż nie? Z drugiej strony… Oni też byli na dość uprzywilejowanej pod tym względem pozycji, a i tak zmagali się z wieloma dylematami. Kto wie, z czym musiała mierzyć się szefowa Biura Aurorów? Erik westchnął cicho i spojrzał mimowolnie w niebo, aby zaraz wrócić spojrzeniem do linii drzew Kniei Godryka.

— Na ich obronę działa to, że wydarzyło się to w dość krótkim odstępie czasu od Beltane — mruknął bez większego przekonania. — Nie wiadomo, co by się stało, gdyby Isobell zdołała dokończyć rytuał. Umieszczenie jej w zamknięciu było całkiem niezłym środek zapobiegawczy. Tyle, że raczej nikt wtedy nie zastanawiał się zbytnio nad tym, jak to wpłynie na nastroje w społeczności kowenu.

Ktoś mógł zwrócić na to uwagę, ale Ministerstwo Magii dalej zmagało się z pokłosiem wydarzeń z Polany Ognisk. W obliczu tak wielu ognisk potencjalnych kryzysów trudno było działać szybko, a jednocześnie tak, aby nie ryzykować, że określona decyzja nie wywoła w przyszłości jeszcze większych problemów. Niedługo okaże się, że na każdym poziomie ministerialnego łańcucha ktoś dostaje paraliżu decyzyjnego, skomentował niewesoło, nie pozwalając jednak tym słowom wybrzmieć na głos.

— Nie będę się kłócił. Przemyślałaś to dużo lepiej ode mnie — stwierdził Erik. — Myślisz, że te pieczęcie i mechanizmy uda się załatwić w gronie BUMowców czy trzeba będzie prosić naszych znajomych o wsparcie?

W duchu liczył, że Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów miał jednak na tyle dobre dojścia, że uda im się to załatwić jakoś wewnętrznie. Do Samhain zostało zaledwie parę dni, a stawianie zakonnych rzemieślników w stan gotowości tak nagle… Cóż, jakość co poniektórych artefaktów mogła na tym ucierpieć. Zwłaszcza że nie wiadomo, czy działacze spoza Ministerstwa Magii nie będą musieli włączyć się w nadchodzące wydarzenia.

— Nie, chyba nie — zaprzeczył, marszcząc przy tym brwi. — To znaczy… Odniosłem wrażenie, że jej opinia opiera się raczej na personalnych obserwacjach niż informacjach, które wyszły od któregoś z was.

Bądź co bądź, Millie na pewno miała już okazję zobaczyć parę razy Brennę i Atreusa w biurze czy podczas jakiejś wspólnej służbowej akcji. Mogła po prostu sama z siebie wysnuć teorię, że jedno coś czuje do drugiego. A może podpowiedziały jej to karty. A co jak co, ale w stawianiu tarota jest dobra, zauważył w myślach.


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#7
01.07.2026, 23:00  ✶  
– Podżegała do samobójstwa i zachowywała się jak szalona, więc to naturalne – mruknęła Brenna, przymykając na moment oczy i przesuwając palcami po skroniach. Na samą myśl o Lithcie i ogólnie o ostatnich sabatach bolała ją głowa. – Zasłużyła na karę, a poza tym powinna być pod opieką magipsychiatrów. Bardziej dziwi mnie to, jak to wszystko jest… ostre w porównaniu do tego, że potencjalnych śmierciożerrców ignorują, zamykają śledztwa w sprawie napaści i tak dalej, a tu kończy się w ten sposób. Nie mówię, by ją wypuszczać czy łamać prawo, ale pewnie gdyby zapewnili jej lepsze warunki i w ogóle urządzili seensowną rozprawę, Macmillan i kowen byliby przychylniej nastawieni do współpracy.
Tymczasem nie była nawet pewna, czy Isobell w ogóle urządzono proces. A zdaniem Atreusa nie była tak szalona, jak twierdził Bones, więc o co w tym wszystkim chodziło? Z jej ust wyrwało się westchnienie: naprawdę to wszystko nie było na jej prostą głowę policjantki. I nie, nie obwiniała o nic Harper: nie sądziła, że w ogóle mogłaby ją o coś obwiniać. Ale teraz zaczęła się zastanawiać czy nie podpytać jej o Isobell i tę całą sprawą, jeżeli zdołają pogadać.
– Nie wiem, czy to przemyślałam – przyznała. Czy w ogóle dało się to dobrze przemyśleć? Zorganizować w odpowiedni sposób? – Ale próbuję wykombinować, co najgorszego może się stać, jeśli coś zrobimy… i zrezygnować z tych bardziej problematycznych rzeczy. W Ministerstwie jest na pewno trochę osób potrafiących pewne rzeczy, ale nie mam pojęcia, czy ministra w ogóle zezwoli na takie rzeczy i niezbyt liczę też na odpowiedni sprzęt. Oczywiście, nikt ewentualnie z innych wydziałów poproszony o pomoc, nie znałby pełnego planu… i wątpię, by ktokolwiek pozwolił, żebyśmy załatwili takie rzeczy zewnętrznie – westchnęła. Tego nie miała zamiaru nawet proponować w raporcie, bo pewnie tylko zmyto by jej głowę za chęć dopuszczenia do sprawy cywili, a jeśli szło o nieoficjalne zaangażowanie Zakonu, to jednak mieli skupiać się na śmierciożercach, nie powstrzymywaniu cywili przed próbami bicia się z członkami ministerstwa i widmami.
Jeżeli nawet mogliby przygotować jakiś mechanizm śledzący, to nie powinno go dostawać ministerstwo. Nie, co najwyżej poszukanie specjalistów wewnątrz ministerstwa, których można by prosić o wykonanie konkretnej pieczęci czy mechanizmu: nie informując, w jaki sposób dokładnie będą użyte…
– Pewnie po prostu widziała nas razem na weselu – stwierdziła i wzruszyła lekko ramionami. – Martwi się, bo jej zdaniem umawiam się z dupkiem – dodała i tutaj kąciki ust uniosły się jej lekko, gdy przypomniała sobie o reakcji Millie na wyjca. Brenna nie obwiniała jej o to: wynikało to z niewątpliwej troski, a ta dwójka zdecydowanie nie była stworzona do tego, by się dogadać.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#8
31.07.2026, 10:37  ✶  
— Hmm… Może łatwiej wydaje się osądy w sprawie religijnych ekstremistów niż biednych bojowników, którzy chcą tylko i wyłącznie utrzymać tradycyjne wartości i moralność w mocy — odparł, pozwalając, aby jad sarkazmu rozlał się po jego języku. — A może to po prostu kolejna oznaka tego, że szczęście nam nie sprzyja.

I nawet największa machina biurokratyczna w tym kraju musi być przeciwko nam, dokończył w myślach Longbottom, starając się stłumić ciężkie westchnienie rodzące się w jego piersi. Walka ze Śmierciożercami była wystarczająca trudna bez dodatkowych kłód rzucanych im pod nogi przez Ministerstwo Magii. Z drugiej jednak strony, gdyby zaczęli otwarcie zacząć żądać zmiany podejścia do tej sprawy, to kto wie, czy nie ściągnęliby na siebie jeszcze większej uwagi?

Skrzywił się na tę myśl. W ich obecnym położeniu na pewno w niczym by to nie pomogło. Pomimo tego, że Erik skupił na sobie uwagę publiki przez wywiad po ataku na Beltane, to koniec końców oberwało się nie tylko jemu. Fakt, poskutkowało to tym, że zapewne to jemu przyjdzie dokonać nieco bardziej drastycznej zmiany w życiu, ale czy uchronił jednocześnie krewnych przed jakimikolwiek konsekwencjami? A może po prostu byli następni w kolejce do odstrzału, gdy na nowo rozgorzeją plotki na temat ich rodu?

— Chyba, że by nie wiedzieli o tym, że pochodzą z nieoficjalnych źródeł — podsunął Erik, bardziej dla kontynuowania wymiany myśli niż w imię walki o wprowadzenie tego jakże niewinnego planu w życie. — Twoja doba i tak wydaje się już oscylować w okolicy jakichś trzydziestu dwóch godzin. Parę uśmiechów i odgarnięcie kosmyka włosów za ucho na pewno sprawi, że dowództwo uwierzy w jakieś… nowe… przydatne… pasje, którymi do tej pory nie zawracałaś sobie głowy.

Nie znał drugiej takiej osoby jak ona. To jest kogoś, kto potrafił zorganizować swój kalendarz na tyle dokładnie, że wyciskał z niego dosłownie każdą wolną minutę. Czasem zdarzało mu się zastanawiać, czy przypadkiem Brenna nie weszła w tajną komitywę z wujem Morfeuszem, żeby zyskać dostęp do zmieniacza czasu, jednak… To chyba był po prostu jej naturalny talent. Z rodzaju tych, którym po prostu należało oddać pokłon.

Nawet on by uwierzył, gdyby siostra podczas odprawy w dzień Samhain oświadczyła zespołowi, że zdołała przygotować zestaw magicznych pułapek. Jakim cudem? Bo udawało jej się wygospodarować parę minut dziennie przed pójściem spać, aby móc przewertować podręczniki z zakresu magi-techniki, a w przerwach lunchowych słuchała audycji radiowych z najtęższymi umysłami z tej dziedziny. Po prostu pokiwałby z uznaniem głową. Bo jak nie ona, to kto byłby zdolny do tak dobrego zarządzania swoim czasem?

— Cóż, wiem, że potrafisz o siebie zadbać — mruknął z lekkim uśmiechem na ustach. — Nie dasz się stłamsić pierwszemu facecikowi z brzegu. Co najwyżej sama go zdominujesz. Chociaż Millie może potrzebować jakiegoś dodatkowego dowodu na to, że ma z miejsca nie iść ci na pomoc.


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#9
31.07.2026, 14:46  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.08.2026, 18:05 przez Brenna Longbottom.)  
– Bardzo we mnie wierzysz, braciszku – stwierdziła, niby to lekkim tonem, chociaż kryło się pod tym… też jakby coś poważniejszego. Brenna westchnęła, bo wcale nie była pewna, czy to by przeszło, a poza tym stawali przed tym problemem, że po prostu czasu było niewiele. – Ale też problem jest taki, że mamy niewiele czasu. Możemy więc zasugerować w raporcie wykorzystanie tych mechanizmów czy pieczęci, i mogę nawet napisać, że mogłabym się postarać o jakieś, poza tymi, które wykonałoby ministerstwo… tyle że pewnie zanim raporty zostaną przeczytane nikt już nie mógłby ich wykonać. W każdym razie z rzeczy, które jeszcze przychodzą mi do głowy? Transmutacja i kształtowanie. Zostawienie w paru bardziej oczywistych miejscach Kniei transmutowanych albo stworzonych przedmiotów, które sugerują, że ten obszar jest bardziej pilnowany. Może nawet czegoś, co z daleka wyglądałoby jak człowieka. Wiesz, taki strach na wróble? Odpowiednio ubrany. Chodzi po prostu o to, że skoro i tak nie upilnujemy wszystkich miejsc, jest szansa, że jak zobaczą z daleka mundur Brygadzisty, to pójdą poszukać innej drogi… nieświadomi, że ten mundur nosi taki strach, a na tej innej drodze mamy już ludzi. O, zaklęcie kameleona dla osób faktycznie robiących wartę? Wykorzystanie funkcjonariuszy, którzy władają animagią, między innymi mnie? Czy ja za bardzo kombinuję z tymi strachami? – zastanowiła się jeszcze, bo wcale nie była w stu procentach pewna, czy ten pomysł ma choć odrobinę sensu. Ale skoro nie mieli dość ludzi, nigdy nie będą mieć dość ludzi, dlaczego nie spróbować stworzyć wrażenia, że jednak takich mają? A animagowie z kolei miewali lepszy wzrok, słuch i węch, więc większe szanse, że kogoś wypatrzą…
Wciąż jednak wracali do podstawowego problemu.
Celem była Polana Ogni.
Co się tam stanie?
– Muszę pamiętać zostawić liścik dla Morpheusa, że coś kombinują z Polaną… – wymamrotała bardzo cicho. Albusa i Jonathana już poinformowała, dała wiadomość w Strażnicy, ale wuj powinien dowiedzieć się trochę więcej. – Zdominuję? Ja? – zdziwiła się szczerze i aż roześmiała, po czym po prostu poklepała brata po ramieniu. – Poza tym będę wnioskowała o dodatkową ochronę Lecznicy, bo mam obawy, że Voldemort może coś kombinować. Ale co do tego, że nie musisz się o mnie martwić, masz rację. Jeszcze jakieś genialne pomysły, czy idziemy dalej po trasie, a potem zapisujemy te wszystkie… koncepty?
Które pewnie nic nie dadzą, podpowiadało jej czarnowidztwo, ale takich rzeczy nie mówiło się głośno. Brenna nie chciała podkopywać wiary nikogo innego.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#10
03.08.2026, 22:29  ✶  
— Nie ma zbyt wielu osób, które zasługują na tak głębokie poszanowanie z mojej strony — stwierdził z lekkością dorównującą tonowi głosu siostry. — Poza tym, gdybym w ciebie nie wierzył, to sugerowałoby to, że znajdujemy się w naprawdę okropnych tarapatach. Z rodzaju tych, z których praktycznie nie sposób się wygrzebać na własną rękę. Wolę odsunąć tę perspektywę jak najdalej od nas.

Pokiwał powoli głową, starając się nadążyć za kolejnymi pomysłami Brenny.

— Nie, nie kombinujesz — rzucił, starając się ją jakoś wspomóc w tych rozważaniach.Te atrapy z mundurów wydają się najlepszym rozwiązaniem jak na możliwości BUMu. Dzięki temu nie trzeba będzie relegować funkcjonariuszy z animagią do pilnowania konkretnych miejsc. Rozmieszczenie strachów sprawi, że przynajmniej łatwiej będzie obserwować te konkretny punkty.[/b]

Animagowie mogli przydać się gdzie indziej, podobnie jak BUMowcy, którzy mogli swobodnie poruszać się na miotłach nad terenem obchodów. Czy wiedział gdzie? Niekoniecznie, aczkolwiek, jeśli cała akcja miała przenieść się na pewnym etapie do lasów, to kto wie, być może przebijanie się przez zarośla okaże się łatwiejsze właśnie dla czarodziejów i czarownic potrafiących zmieniać swoją formę. Cholera wie, co oni tam nawyprawiali, skomentował w myślach. Nie widział Polany Ognisk od zakończenia wstępnej ewakuacji po ataku na Beltane - nie miał pojęcia, co się mogło tam kryć i jak bardzo las się zmienił od tamtego czasu.

— Mhm… Niektórzy mogliby poczuć się onieśmieleni twoimi talentami i osobowością. A stąd już niedaleka droga do dominacji. — Zamilkł na moment. — Oczywiście, mam nadzieję, że jeśli postanowisz przejść z poziomu ”lokalnej dominacji” na ”światową dominację”, to dasz znać odpowiednio wcześnie. Chciałbym się przygotować z wyprzedzeniem na to, że przechrzcisz wyspy brytyjskie na Brennoland.

Na pytanie o kolejne wspaniałe koncepcje na zabezpieczenie Doliny Godryka, pokręcił jedynie przecząco głową. Co jak co, ale w tych kwestiach Brenna popisała się dużo lepszą kreatywnością. Nawet te zaklęte strachy na wróble wydawały się dużo bardziej logiczne. I bezpieczniejsze, pomyślał Erik, wzdrygając się mimowolnie, gdy porównał je do swojego pomysłu z ruchomymi piaskami.

Cóż, pozostawało mieć nadzieję, że pomysły jego siostry okażą się wystarczające… I za kilka dni nie będą sobie pluć w głowę, że jednak nie postawili na bardziej agresywne środki ochronne. Po dokończeniu oględzin tego kawałku granicy z Knieją Godryka, rodzeństwo Longbottomów udało się na dalszy obchód, wypełniając notatnik kolejnymi uwagami, które koniec końców miały przerodzić się w raport dla dowództwa.

Koniec sesji


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2044), Erik Longbottom (2173)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa